Drzewiecki: Tasowanie kart w PZPN nie wystarczy. Tam nie ma rycerzy bez skazy

Redakcja
Mirosław Drzewiecki
Mirosław Drzewiecki FOT.MARCIN OBARA / POLSKAPRESSE
Udostępnij:
- Czas nieuchronnie zmierza do uporządkowania sytuacji w PZPN. Czy to się stanie bardzo szybko, czy trochę później, tego nie wiem. Ale wiem, że przetasowanie kart w talii nie wystarczy. To wciąż będzie ta sama talia. Od tego PZPN na pewno się nie zmieni. Jak powiedziałem wcześniej, nie mamy do czynienia z nieskazitelnymi rycerzami... - mówi Mirosław Drzewiecki, były minister sportu, w rozmowie z Anitą Czupryn.

Jak Pan odebrał taśmy z nagraniami, które ujawnili działacze PZPN, sugerujące aferę korupcyjną, w jaką zamieszani mieliby być prezes PZPN Grzegorz Lato i sekretarz generalny związku Zdzisław Kręcina?
Wszelkie wątpliwej natury wydarzenia wokół PZPN budzą silne, negatywne emocje. To zrozumiałe, bo gęstniejącą atmosferą wokół związku czujemy się już zmęczeni i czekamy na przełom. Ale jedyną instytucją, która może te nagrania obiektywnie ocenić, jest prokuratura. I dlatego ja się nie emocjonuję, tylko czekam na to, co ustali. Uważam też, że bardzo rozsądnie i słusznie postąpiła pani minister Joanna Mucha, kierując sprawę do prokuratury i do CBA, bo to te instytucje są powołane do wyjaśniania takich spraw.

Jaki Pańskim zdaniem powinien być następny krok pani minister Muchy, jeśli prokuratura uzna, że rozmowy te mają znamiona przestępstwa?
Myślę, że jeśli prokuratura znajdzie podstawy do postawienia zarzutów, wówczas sam PZPN będzie reagował. Ja bym zalecał spokojnie poczekać. W tym momencie właśnie spokój wydaje się najwłaściwszym rozwiązaniem. Nie gorączkować się, nie podejmować pochopnych i nieprzemyślanych działań, tak będzie lepiej dla sprawy.

Pan, będąc ministrem sportu, podjął się próby oczyszczenia PZPN, wprowadzając doń komisarza, ale sprawa nie zakończyła się wtedy sukcesem.
Komisarza nie wprowadzałem ja, tylko sąd arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskim, który uznał zasadność mojego wniosku. Panuje powszechne przekonanie, że wprowadzenie komisarza uzdrowi związek natychmiast, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale to nie jest takie proste. Naszym celem było rozpoczęcie procesu naprawy PZPN poprzez przede wszystkim usunięcie nieprawidłowości związanych z niestosowaniem zapisów statutu i wytycznych UEFA. I ten cel udało się osiągnąć, dlatego nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że to była nieskuteczna decyzja. Inna rzecz, że oczekiwania i nadzieje były znacznie większe. Tyle że wówczas niemożliwe do spełnienia.

Ale to na polecenie UEFA komisarz musiał odejść.
Musiał odejść, bo zagrożenie odebrania Polsce prawa organizacji mistrzostw Europy było wtedy naprawdę realne. Proszę sobie przypomnieć, na jakim etapie realizacji przygotowań wówczas byliśmy. Absolutnie początkowym we wszystkich obszarach. Stadiony nawet nie wyrastały jeszcze z ziemi, wszędzie mieliśmy opóźnienia. Byliśmy w naprawdę trudnej sytuacji. UEFA nie miałaby problemów z uzasadnieniem decyzji odebrania Euro. Jeśli ktoś uważa, że mieliśmy wówczas PZPN na talerzu, jest w błędzie. Tak naprawdę staliśmy przed dylematem, czy narazić się na ryzyko odebrania mistrzostw i kompromitację, czy pójść na kompromis nawet za cenę ostrej krytyki. Wybraliśmy kompromis i uważam, że w tamtym czasie to była słuszna decyzja.

Dziś sytuację mamy inną i ten argument, aby nie wprowadzać komisarza, jest bezzasadny. Nikt nam Euro już nie zabierze.
To prawda, Euro nikt nam nie zabierze. Stadiony są gotowe, zostało nam jeszcze niewiele ponad pół roku do gwizdka sędziego, który na Stadionie Narodowym w Warszawie rozpocznie tę wspólną polsko-ukraińską imprezę. Jesteśmy na ostatniej prostej i jestem pewny, że będziemy mieć powody do dumy.

Czytaj także:
* Wszystkie twarze PZPN. Oto ludzie, którzy rządzą polską piłką [GALERIA]
* "Trzymaj z mniejszymi sukin...". Kariera i upadek Zdzisława Kręciny
* PZPN - smutny zmierzch państwa w państwie

To może właśnie teraz jest dobry czas na to, aby zrobić porządek w PZPN, w którym wszyscy wiemy, że ma miejsce patologia, sprzedawanie meczów, a skazani za to piłkarze grają nadal w kadrze narodowej. Wciąż też powracają zarzuty, że trener Franciszek Smuda nie oddał premii, jaką dostał za sprzedany mecz Zagłębia Lubin z Cracovią w 2006 roku.
Nie chcę wchodzić w szczegóły. W tamtym czasie razem ze Zbigniewem Ćwiąkalskim, ówczesnym ministrem sprawiedliwości, i szefem MSWiA, wicepremierem Grzegorzem Schetyną mówiliśmy o działaniach podejmowanych przez rząd dla wyeliminowania zjawisk korupcyjnych w PZPN. Prokuratura we Wrocławiu przez ostatnie cztery lata postawiła zarzuty prawie 600 osobom i to jest duży sukces. Po stronie rządu i wymiaru sprawiedliwości została wykonana olbrzymia praca, która trwa nadal. Ten czas nie został zmarnowany.

Rzecznik klubu parlamentarnego PO w wywiadzie dla "Polski" ocenił te sławne nagrania, które tydzień temu wstrząsnęły Polską, mówiąc, że z całą pewnością były to rozmowy ludzi, którzy z przyzwoitością i uczciwością mają niewiele wspólnego. Pan nie jest tak kategoryczny w ocenach.
Podzielam tu raczej opinię pana Tomasza Wołka. Kilka dni temu zwrócił uwagę, że strona, która pokazała te nagrania, nie jest ani święta, ani krystalicznie czysta. Mamy raczej do czynienia z rozgrywką pomiędzy dwiema grupami wewnątrz związku, z których jedna chce władzę utrzymać, a druga ją przejąć, stosując jak najgorzej kojarzące się metody.

No właśnie, nie był Pan zdziwiony, że te wielkie działa wytoczyli przeciwko prezesowi Grzegorzowi Lacie jego jeszcze niedawni bliscy współpracownicy, panowie Kazimierz Greń i Grzegorz Kulikowski?
Nie ulega wątpliwości, że atmosfera wokół PZPN gęstnieje. W perspektywie zbliżającego się wielkimi krokami Euro 2012 to budzi zrozumiałe emocje. Natomiast oceniając obecne wydarzenia na spokojnie, nie sądzę, aby dawały szansę na pozytywne przemiany w związku. Jak powiedziałem wcześniej, nie mamy do czynienia z nieskazitelnymi rycerzami, którzy teraz chcą wypalić wszystko to, co niedobre w PZPN. To ludzie, którzy z piłką nożną związani są przecież od lat i byli jeśli nie uczestnikami, to przynajmniej świadkami negatywnych zjawisk w związku. My, jako opinia publiczna, nie powinniśmy dać się podpuszczać, ale raczej zastanowić się, jakie w rzeczywistości mogą kierować nimi motywy. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę, o której mało kto mówi. Wysiłkiem wszystkich Polaków wybudowaliśmy piękne stadiony. One są drogie i muszą być drogie, bo spełniają najwyższe międzynarodowe standardy i są naszą wizytówką na świecie. I dzięki temu PZPN może współorganizować mistrzostwa Europy. Gdyby nie pieniądze państwa, nie mógłby nawet o tym marzyć. Przecież PZPN nie jest właścicielem żadnego stadionu w Polsce. Nie wspomnę o orlikach, dzięki którym nie na klepisku, a na nowoczesnych boiskach dzieci mogą uprawiać sport. Bardzo się cieszę, że na 6 grudnia, na mikołajki, zaplanowano otwarcie 2012. orlika.

Zatem PZPN jest organizacją, która absolutnie powinna współpracować z ministrem sportu, z rządem i realizować wspólną politykę rozwoju piłki nożnej. Łaski nikomu nie robi. Gdyby związek został sam ze swoją siedzibą, nową czy starą, nic by z tego nie wyniknęło, bo jego biznes oparty jest na zawodach sportowych. A one są rozgrywane na stadionach samorządów, gmin, miast czy wybudowanych za pieniądze z budżetu państwa. Oburza mnie więc jako byłego ministra sportu, kiedy słyszę, gdy prezes PZPN mówi, że reprezentacja Polski wcale nie musi grać na Stadionie Narodowym w Warszawie. Bo to mu się po prostu nie opłaca. W sytuacji, kiedy całe społeczeństwo tak ogromnym wysiłkiem budowało ten stadion, słowa te brzmią niepoważnie i nieprzyzwoicie.

Czytaj także:
* Wszystkie twarze PZPN. Oto ludzie, którzy rządzą polską piłką [GALERIA]
* "Trzymaj z mniejszymi sukin...". Kariera i upadek Zdzisława Kręciny
* PZPN - smutny zmierzch państwa w państwie

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jul
Panowie i Panie jak możecie pyta o zdanie takiego człowieka jak Drzewiecki to skandal dziennikarze promuja przestepce ale to dziki kraj we końcu.
j
ja ja
aferzysta hazardowo-cmentarny, ćpunek, pijak, POdróbkarz towarowy jest autorytetem ? Dajcie o tym szemranym typie ludziom zapomnieć !
p
polo
Już trwa zamiatenie afery pod dywan Tuska.

A oto fragment dzisiejszej wypowiedzi Jana Tomaszewskiego z www.nowyekran.pl.
„Kręcina został rzucony opinii publicznej na pożarcie: macie i przestańcie gadać!
A przecież tu nie chodzi o Kręcinę, tylko o usunięcie tych działaczy, którzy zrobili skok na kasę” -
„Dla mnie jest to PR-owski zabieg, który nie ma nic wspólnego z oczyszczeniem polskiej piłki.
Kim jest pan Kręcina? Pan Kręcina jest szefem władzy wykonawczej PZPN, a nie szefem władzy ustawodawczej. Szefem tej ostatniej jest Grzegorz Lato". – wyjaśnia Jan Tomaszewski.
Więcej:
www.nowyekran.pl
p
polo
Pisałem wcześniej, że w PZPN toczy sie wojna WSIoków z bezpieczniakami Tuska.
Zwracam uwagę, że Drzewicki będąc ministrem, nadepnął już raz na odcisk
niektórym złodziejom z PZPN.
Następnego dnia, w niektórych gazetach, pojawiła się informacja o Drzewieckim,
jego pijackich wybrykach na Florydzie, areszcie i biciu żony.
W ten oto sposób, mafia szybko przypomniała Drzewieckiemu "kto tu rządzi".
Trzeba pamiętać, że w tym przestępczym środowisku poszczególne frakcje mają przygotowane haki na przeciwka. Obowiązuje tam prosta zasada, "wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych".
Czasami, ten niepisany układ zostaje zakłócony przez jedną za stron i stąd te wojny.
Wkrótce nastąpi wyciszenie i wszystko wróci "do normy".

PS.
Drzewiecki to aferał, ale na tle G. Lato może dzisiaj zostać wykreowany na "rycerza bez skazy".
l
lol
Drzewiecki... ha ha ha..
Jak można takiego człowieka w ogóle pytac o zdanie na temat korupcji?
ż
żenada
Miro bez skazy na ałtoryteta?
Jak tam byznesy z Rychem?
3kropek
rycerzy bez skazy!
A w "rycerskiej" PO jest chociaż jeden uczciwy?
p
polo
jako "rycerz bez skazy"?
C
Chłonny wiedzy
Czy ktoś z prawników może wytłumaczyć następujace zjawisko: dwóch gentlemenów rozprawia o wysokości łapówki, uczciwości dających !!!, czy to napewno dostaną, że ich nie oszukają itp. Po tej rozmowie jeden z nich wylatuje i napewno czeka go rozprawa sądowa a drugi nietylko, że nic nikt mu nie zrobi, zachowa posadę - to jeszcze będzie swój kraj reprezentować na międzynarodowej arenie zamiast Prezydenta tego kraju, ponieważ NR. 1 sie wstydzi za pewien zwiazek pokazać w tym innym kraju. Pytanie ? - w jakim kraju na świecie może to się zdarzyć - podpowiem w ktorym z afrykańskich ???
S
Sprawiedliwy.
Wywiad ? ja korzystam tylko z poruszonego tematu a nie osoby wywiadu. Proszę wreszcie zrozumieć, że Platiniemu zależy na jakim takim porządku w narodowych odpowiednikach naszego PZPN. Dlatego niezwykle ważnym jest właśnie teraz po ponad godzinnym tłumaczeniu sie Laty u wściekłego Platiniego - doprowadzić do końca klęskę PZPN-u. Przeciez teraz nikt nam nie zabierze organizacji Euro 2912.Po kontroli PZPN zlikwidować to bractwo wzajemnej adoracji i zgodnie z polskim prawem i nie tolerowania państwa w państwie. A prezesowi Lato dać posadę parkingowego - nawet za 50.000ZŁ miesiecznie.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Drzewiecki: Tasowanie kart w PZPN nie wystarczy. Tam nie ma rycerzy bez skazy
A
Andrzej
Z tym czlowiekiem przeprowadzac wywiad ? tragedia .
a
ale jaja
mafiozo robi za cnotliwa panienkę
W
Władysław
Jak można pytać aferała o ważne sprawy, jak można zadawać mu poważne pytania. A gdzie pytanie o Rosoła i Pedzącego Królika? Wiem, Drzewiecki to PO-wski przeciętniak i po prostu mafia nie ma w swoich szeregach godniejszych od niego.
Dodaj ogłoszenie