Druga debata w "Forum Polska": Polska czeka na Nobla

Szymon Sikorski
Na zdjęciu od lewej prof. Karol Musioł - rektor UJ, ks. prof. Michał Heller, prof. Barbara Kudrycka - minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Krzysztof Pawłowski - rektor Wyższej Szkoły Biznesu, prof. Łukasz Turski z Polskiej Akademii Nauk
Na zdjęciu od lewej prof. Karol Musioł - rektor UJ, ks. prof. Michał Heller, prof. Barbara Kudrycka - minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Krzysztof Pawłowski - rektor Wyższej Szkoły Biznesu, prof. Łukasz Turski z Polskiej Akademii Nauk Wojciech Matusik/POLSKA
"Polska czeka na Nobla" - pod takim hasłem odbyła się wczoraj w Krakowie debata naukowców i przedsiębiorców zorganizowana przez "Polskę Gazetę Krakowską".

To drugie spotkanie w ramach "Forum Polska" - dyskusji na różne tematy, które organizują w różnych miastach kraju dzienniki regionalne skupione w projekcie "Polska The Times".

Dyskusja o kondycji polskiej nauki przenosi się na szczęście z poziomu politycznego na poziom gorącej debaty przedstawicieli świata nauki i biznesu - takie opinie dominowały w kuluarach forum dyskusyjnego. Jego uczestnicy rozważali szanse Polski na zdobycie Nobla, szczególnie za osiągnięcia naukowe. Czy jest to możliwe?

Na pozór wydaje się, że za kłopotami naszych naukowców stoją pieniądze, które uniemożliwiają im prowadzenie badań na odpowiednim poziomie. Rzeczywiście pod tym względem bardzo daleko nam do wiodących krajów Unii Europejskiej, nie mówiąc już o Japonii czy USA. Jednak, jak zaznaczyła prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, nakłady na polską naukę przewidziane w planie budżetu na rok przyszły znacząco wzrosną. Najistotniejsze jest to, że z tegorocznym budżetem kończy się okres równego dzielenia pieniędzy na wszystkie ośrodki naukowe. Dzięki takiemu rozwiązaniu promowane będą jedynie centra odnoszące najlepsze efekty zarówno na polu dydaktycznym, jak i naukowym.

Czy zatem zwiększając nakłady na naukę, możemy rychło spodziewać się Nobla? Nie. Precyzyjnie tę prostą zależność obalił prof. Łukasz Turski z Polskiej Akademii Nauk, wskazując, że tegoroczną nagrodę w dziedzinie chemii przyznano za odkrycie dokonane w latach pięćdziesiątych XX wieku. - Zielono świecące białka mają stanowić podstawę dla odkrycia lekarstwa na wrodzoną cukrzycę u dzieci. Widać zatem, że dziś zbiera się owoce odkryć sprzed prawie połowy wieku - powiedział prof. Turski.

Poruszono również inną bardzo istotną sprawę, a mianowicie: ile można i należy stracić pieniędzy na nietrafione badania naukowe. Prof. Turski postawił tezę, że na każde 100 mln dol. zainwestowane w badania jedynie 10 mln przynosi późniejszy stukrotny zysk, a z faktem utraty 90 mln po prostu należy się liczyć.

Niestety nie umiemy się uczyć. Z roku na rok spada poziom posiadanych kompetencji wśród studentów pierwszego roku, zaznaczył ks. prof. Michał Heller. W jego opinii, opartej na blisko półwiecznym doświadczeniu dydaktycznym, aż 80 proc. studentów to analfabeci, od których wiele wymagać nie sposób. Wymagać, ale od decydentów, dydaktyków i naukowców należy zaś właściwej popularyzacji nauki, zachęcać do niej jak najmłodsze dzieci, spośród których z czasem może uda się wyszlifować prawdziwy diament w postaci wielkiego naukowca.

Wskazując na powiązanie efektów naukowych z nakładami finansowymi, rektor UJ prof. Karol Musioł podkreślił, że jak najszybciej musimy skończyć z kształceniem opartym na konieczności wyjazdów za granicę. Tu, w Polsce, musimy w najbliższej przyszłości stworzyć centrum naukowe gwarantujące dostęp do najnowszych technologii wszystkim naukowcom.

Doskonałym przykładem kraju, który postawił na edukację i wygrał, jest Finlandia. Prof. Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu, analizując rozwój tego najbogatszego kraju Europy, wyszedł od stwierdzenia, że wraz z upadkiem ZSRR Finlandia odnotowała ujemny przyrost gospodarczy na poziomie 20 proc.

Jednak dzięki nakładom na naukę i systematycznej pracy dydaktycznej obecnie najlepiej w Europie wykształconymi piętnastolatkami są właśnie Finowie. Prof. Pawłowski jest optymistą - przygodę z nauką akademicką rozpoczynają bowiem aktualnie dzieci, których rodzice nie mieli możliwości swobodnego kształcenia się. To młode pokolenie cechuje więc niespotykany w latach poprzednich pęd do wiedzy.

Ten pęd trzeba jedynie ukierunkować, a wówczas w przyszłości doczekamy się prestiżowej Nagrody Nobla. Jeżeli zaś prześpimy tę dziejową szansę, Nobel pozostanie jedynie pięknym marzeniem.
Naukowcy zastanawiali się też nad kształtem Polski za dwadzieścia lat, pytali, czy mamy być społeczeństwem ludzi światłych, dających wkład w rozwój nauki, czy też naszym losem pozostanie jedynie wyspecjalizowana obsługa łopaty?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Też fizyk

W tej debacie twierdzi Pan,że wszyscy zalecali biednemu Handkemu jego poronioną "reformę" i stworzenie siedliska agresji i demoralizacji jakim jest gimnazjum.Nie jest to prawda - byly teksty kwestionujące ten, jak teraz widać, absurdalny pomysl.Niektore Handke czytal, bo je nawet w mediach komentowal.Tyle,że nie chcialo mu się tam przedstawionych argumentów rozważać.No i mamy to co
mamy;-)Handke(z Dzierzgowwską!) przed Trybunal Stanu!!!

t
tadeusz.academicus

Gro instytucji prowadzacych badania w Polsce zostalo stworzone aby ksztalcic studentow. W zamian za ksztalcenie mlodego pokolenia, uczelnie zapewniaja naukowcom zaplecze do prowadzenia badan, ktore do jakosci ksztalcenia powinny sie przyczyniac. Balans pomiedzy dydaktyka a nauka powinien byc zachowany w obrebie kazdej uczelni i regulowany wewnetrznie, tymniemniej fundusze na dzialalnosc statutowa powinny plynac tylko w kierunku podnoszenia poziomu dydaktyki (wlaczajac w to takze zaplecze i infrastrukture), nauka tak jak jest np. w Stanach powinna byc oplacana z zewnetrznych srodkow na projekty badawcze (granty).
Wlasciwy balans jak rowniez zatrudnianie najlepszych dydaktykow oraz naukowcow na drodze otwartych konkursow moze sie zaczac tylko wtedy, kiedy uczelnie przejda na kanclerski system zarzadzania, bo tylko takie rozwiazanie gwarantuje obiektywnosc kryteriow i niezaleznosc od korporacji juz na uczelniach istniejacych.

Kluczowe decyzje o reformach na uczelniach musza sie odbywac na szczeblu politycznym, podobnie jak politykom oddajemy prawo do dysponowania naszymi podatkami. Nie ogranicza to autonimii uczelni, jak zwykli mawiac ich przedstwiciele i bynajmniej nie jest to powrot do ingerencji w nie jak to mialo miejsce w powojennej Polsce. To przywrocenie normalnego systemu zaleznosci i przeplywu pieniedzy podatnikow. Rektor Uniwersystetu Kalifornijskiego na ktorym pracuje od 12 lat co roku pertraktuje budzet z gubernatorem i ustala jaka liczbe studentow bedzie ksztalcil, za przyznane srodki. Z drugiej strony zatrudnia przy pomocy szefow departamentow najlepszych naukowcow, ktorzy nie dosc ze zagwarantuja dobra dydaktyke, to jeszcze sciagna zewnetrzne pieniadze na badania. W obecnej sytuacji w Polsce, kiedy wladze uczelni wybierane sa demokratycznie sposrod jej pracownikow nie istnieja mechanizmy podnoszenia poziomu dydaktycznego i naukowego jednostek akademickich, bo demokratycznie nikt sobie poprzeczki podnosil nie bedzie. Dotyczy to zarowno badan, jak i najistotniejszej ze wzgledu na status uczelni - dydaktyki. W efekcie i programy dydaktyczne sa przestarzale i badania kiepskie. Naljepsi albo uciekaja do przemyslu a jak chca pracowac w nauce musza emigrowac, bo srodowiska krajowe ich nie toleruja.

Chcac miec Nobla musimy najpierw wyksztalcic kandydata. Kandydata moze wyksztalcic kompetentny dydaktyk/naukowiec, ktory nie dosc ze stworzy dobry program badawczy i zadba i zewnetrzne jego finansowanie to jeszcze opracuje nowoczesny program dydaktyczny. To sie nie stanie jak sie nie zmiani zarzadzanie na uczelniach, a to jak ono wyglada jest w gestii politykow - kropka. Sa oczywioscie wyjatki ale z obecna kadra na polskich uczelniach jakiekolwiek reformy, standardy, minima itd. sprowadza sie jedynie co przetasowania tych samych, slabych kart. Zakoncze zdanie tak jak poprzedniczka - nie zwalajmy na niski poziom maturzystow - to przeciez nie oni maja nas douczac a my ich.

m
malgorzata.academicus

Pozwole sobie zadedykowac urzednikom ministerialnym cytat z ksiazki Richarda P. Feynmana, Pan raczy zartowac panie Feynman, str.223, Znak, Krakow 2007
(...) Mysle, ze ten czlowiek z Departamentu Stanu byl naiwny, jezeli sadzil, ze wystarczy przegladnac katalog kursow, zeby sie dowiedziec, czy dany uniwersytet jest dobry.
Rownoczesnie polecam zapoznanie sie z wywiadem Edwina Bendyka z prof. Pacholskim w Polityce (UWR jest jedyna obok UJ polska uczelnia sklasyfikowana w rankigu sznghajskim), ktory Parlament Studentow RP okreslil jako SZOKUJACE wyznania.
Dodam do tego wlasna przykra obserwacje, ze im wiecej w danej jednostce pieniedzy na fundusze i badania wlasne tym niestety statystycznie wieksze zaniedbania w procesie dydaktycznym (brak czasu i checi poswiecenia go studentom).
Szacowni Dyskutanci: postawie smiala, aczkolwiek moim zdaniem uzasadniona teze. Bez zmiany podejscia do dydaktyki i jej organizacji na polskich uczelniach, zapasc polskiej nauki bedzie postepowala w zastraszajacym tempie bez wzgledu na jakiekolwiek reformy jej finansowania. Nauce potrzebne sa mlode kadry, ktorych polskie uczelnie po prostu nie ksztaca (wiekszosc polskich doktoratow nie spelnia podstawowych wymagan wg opini prof. Tazbira, przew CK, podanej na komisji sejmowej zima 2005r).
Dalsze grzebanie przy standardach programowych (polecam Feynamana!) czy minima kadrowe ograniczajace autonomie uczelni, tylko ja poglebia. Uczelnie winny byc oceniane za jakosc absolwentow a nie formalnych uprawnien kadry.
A dziennikarzom proponuje rozpoczecie szerokiej debaty o stanie polskiego szkolnictwa wyzszego z perspektywy gospodarki i szans zyciowych mlodych ludzi. Niestety na dzisiaj polskie uczelnie wypuszczaja zbyt wielu analfabetow zawodowych i to bynajmniej nie z powodu poziomu maturzystow jak niektorzy chetnie by twierdzili.

g
gość

Polska czeka na Nobla tak jak PZPN czeka na reformę. W obu przypadkach nie z tymi ludźmi.

Dodaj ogłoszenie