Drożyzna nas wyzwoli

Tomasz Wróblewski, wiceprezes Polskapresse
Drożyzna wypędzi na ulice kolejne grupy zawodowe, ale nie zatrzyma eskalacji cen. Będzie tylko gorzej. Unia Europejska zrezygnowała z reformowania polityki rolnej, a kraje OPEC ani myślą schodzić poniżej 100 dol. za baryłkę.

Niewiele doktryn ekonomicznych zrodziło się w barze. Ale też niewiele potrzebowało czegoś więcej niż trzeźwego spojrzenia na system podatkowy. W 1974 roku Arthur Laffer na podkładce od piwa narysował krzywą i pokazał barmanowi, jak niższe podatki napędzają rozwój gospodarczy, a przy okazji utrzymują dotychczasowe wpływy do budżetu. Prosta zależność, popularna wśród ekonomistów i barmanów, nie trafiała jednak do przekonania ostatnim rządom w Polsce.

Politycy uśpieni koniunkturą nie troszczyli się o pobudzanie wzrostu gospodarczego. Nie zrobili tego z rozsądku w okresie prosperity, to może teraz, jak Laffer, zrobią to pod wpływem specjalnych bodźców.

A bodźców tego lata nie zabraknie. Drożyzna wypędzi na ulice kolejne grupy zawodowe, ale nie zatrzyma eskalacji cen. Będzie tylko gorzej. Unia Europejska zrezygnowała z reformowania polityki rolnej, a kraje OPEC ani myślą schodzić poniżej 100 dol. za baryłkę.

Jeżeli nawet ceny paliwa powoli stabilizują się, to żywność jest na ostrej wznoszącej. Na szczycie w Brukseli ministrowie rolnictwa nie zgodzili się na zniesienie zaporowych ceł na tańszą żywność spoza Unii. Michel Barnier, minister rolnictwa Francji, wystąpił z emocjonalnym przemówieniem godnym najlepszych mów Leppera. Stwierdził, że utrzymanie narodowej produkcji rolnej jest wartością samą w sobie. Wartością są kurczaki dwa razy droższe od amerykańskich, których import UE ogranicza "z uwagi na technologie ich mycia" - sic!

Ci sami ministrowie, którzy wyrazili swoje oburzenie wzrostem cen mięsa, podtrzymali w Brukseli zakaz importu genetycznie modyfikowanej paszy dla zwierząt, a tym samym dodatkowo podnieśli ceny za kilogram. Ministrowie utrzymali natomiast dopłaty dla rolników uprawiających nieopłacalne gatunki tradycyjnej trzody - kóz, owiec. Nie zniknęły również limity na produkcje mleka, coś, co niewątpliwie podnosi ceny przetworów mlecznych. Mimo gwałtownie rosnących wpływów z rosnących cen żywności rolnicy dalej mogą liczyć na ubezpieczenie upraw z publicznych pieniędzy.

Fundacja Forum Obywatelska Rozwoju Leszka Balcerowicza nie mogła znaleźć lepszego momentu na debatę o redukcji podatków. Słabnąca gospodarka potrzebuje wsparcia. Całe to okrągłe gadanie kolejnych ministrów finansów, z ministrem Rostowskim włącznie, o reformach biorących pod uwagę potrzeby socjalne, nie brało pod uwagę sytuacji, gdzie nagle cała budżetówka znajdzie się blisko progu ubóstwa. Strajki pielęgniarek, pocztowców, nauczycieli - to nie są tylko protesty zdemoralizowanych związkowców. Zarobki tysięcy ludzi w sektorach regulowanych przez państwo przy obecnej lawinie cen szybko okażą się głodowe. Państwa nie stać na dalsze dofinansowywanie 30 proc. najbiedniejszych grup zawodowych. Jedynym wyjściem jest ucieczka do przodu.

Zamiast odsysać pieniądze z rynku, żeby dawać je z powrotem bezrobotnym, trzeba je zostawić tam, gdzie mogą na nas pracować. Z jednej strony, w rękach przedsiębiorców. Niższe świadczenia pracownicze szybko zaowocują intratnymi miejscami pracy w sektorze prywatnym.

Z drugiej strony, malejące podatki i surowsze przepisy o świadczeniach dla bezrobotnych zwiększą opłacalność samej pracy. Niższe opodatkowanie i więcej pieniędzy w ręku pracownika stworzą dysproporcje między tymi, którym się chce, a tymi, którzy przestali szukać pracy. Dlaczego głodowe stawki mają dostawać ci, którzy pracują, a nie ci, którzy pracy nie podejmują?

Jeżeli rzeczywiście tak korzystny jest kurs złotówki i zachęca Polaków do powrotu z Anglii czy Irlandii, to nie broszurki i strona internetowa ostatecznie przechylą tu szalę, ale mniejsze podatki. Konkurencja na rynku pracy pozwoli odetchnąć pracodawcom i dodatkowo wzmocnić eksport. Jak na ironię losu, okres dekoniunktury i inflacji może być naszą kolejną szansą do budowania silnej obecności gospodarczej w Europie.

Koniecznie przyśpieszone muszą być też prace nad sprzedażą gruntów zasuszonych w rolnych i wojskowych agencjach mienia. Każda prywatyzacja poprawia finansowe notowania państwa, ale w obecnej sytuacji szybsza od planowanej wyprzedaż gruntów i otwarcie rynku dla zagranicznych inwestorów są krytyczne. Pomijając już szanse na ponowne ożywienie rynku nieruchomości, jest to okazja do ściągnięcia dodatkowych inwestycji w produkcje rolną i przetwórczą. I wreszcie szansa na zbudowanie silnego lobby wspierającego produkcję bezpiecznej żywności GMO. Tańszej, zdrowszej i gwarantującej stabilizacje cen.

Każda z tych reform pociąga za sobą mnóstwo emocji i w normalnych polskich warunkach są one nie do przeprowadzenia. Wielki cud gospodarczy Roosevelta potrzebował wielkiej recesji, cud Balcerowicza - degeneracji państwa. Wkrótce i my będziemy mieli swoją szansę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie