"Drogówka" Wojciecha Smarzowskiego, czyli policja z epoki przedfotoradarowej

Lucjan Strzyga
Bartłomiej Topa jako sierżant Ryszard Król
Bartłomiej Topa jako sierżant Ryszard Król Fot. Next Film/Krzysztof Wiktor
Po obsypanej nagrodami "Róży" Wojciech Smarzowski odreagował - "Drogówka"to podszyta sensacją kpina z policji.

Jeśli wierzyć Smarzowskiemu, pomysł na "Drogówkę" (wchodzi na ekrany 1 lutego), na wpół kpiący, na wpół sensacyjny film o warszawskich policjantach drogowych, zrodził się w jego głowie przed laty, gdy realizował telewizyjne dokumenty pod tym samym tytułem. Hermetyczny świat funkcjonariuszy drogowych był dlań na tyle kuszący, że dziś zaryzykował o nim fabułę. Dobrał ulubionych aktorów, m.in. Eryka Lubosa, Marcina Dorocińskiego, Jacka Braciaka i Bartłomieja Topę, i oto "Drogówka" stoi u progu premiery. Ściągając na reżysera zachwyty i gromy.

Ci zachwyceni podkreślają dynamizm akcji, naturalizm zachowań aktorów i dosadność scen, które zna każdy, kto choć raz zetknął się z kontrolą drogową. Siedmiu głównych twardzieli łączy przyjaźń i wspólne biznesy. Razem piją, podrywają wyzbyte moralności panienki i razem partycypują w łapówkarskim biznesie. Nieobcych jest im siedem grzechów głównych, a największym z nich jest chciwość, która doprowadzi w końcu do śmierci jednego z nich. O morderstwo zostaje oskarżony sierżant Ryszard Król (gra go Bartłomiej Topa), który broniąc się, wyda całą siatkę przestępczych powiązań. Nie tylko wśród szeregowych krawężników, ale na najwyższych szczytach władzy.

Krytycy "Drogówki" dowodzą jednak, że ów wątek sensacyjny wyszedł Smarzowskiemu nader skromnie, a większość filmu stanowią skatologiczne obserwacje na temat zdemoralizowania polskiej policji. Faktycznie, bohaterom daleko do harcerskiego zestawu wartości, choć trudno przecież wymagać od facetów, czyhających na potencjalnych piratów drogowych, żeby mówili językiem Sienkiewicza. Mówią i zachowują się tak jak przeciętni Polacy. Czyli hałaśliwie, wulgarnie i obowiązkowo na bani, bowiem stężenie wódki w filmie utrzymuje się na imponującym poziomie.

Poważniejszy zarzut brzmi jednak tak: Smarzowski zerżnął pomysł na film z "Psów" Pasikowskiego. "My, psy, musimy trzymać się razem" - monologował wówczas jeden z esbeków i ten deontologiczny ekskluzywizm nieobcy jest również bohaterom "Drogówki". Plus przekonanie, że pracują tyko po to, by jak najwięcej się nachapać, wlepiając ludziom lipne mandaty. Zamknięte środowisko patologicznych oszustów może bawić, ale może również nużyć, szczególnie w tych momentach, gdy Smarzowski próbuje moralizować. Moralizowanie do kina wyjątkowo nie pasuje.

Zresztą policyjna sztama trwa tylko do czasu. Pęka, gdy ścigany eksglina Ryszard Król spróbuje wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy odsunęli go od łapówkarskiego eldorado. W tym momencie "Drogówka" nabiera sporo sensacyjnych rumieńców. Można powiedzieć nawet, że to rola Bartłomieja Topy trzyma "Drogówkę" w ryzach.
"Dlaczego ci policjanci nie używają radarów?" - pyta jeden z zaniepokojonych internautów. Pytanie jak najbardziej zasadne, bowiem scen bohaterów z popularnymi do niedawna "suszarkami" jest jak na lekarstwo. A to - wydawałoby się - jedno z podstawowych zajęć funkcjonariuszy drogowych. "Nie używają, bo to film z epoki przedfotoradarowej" - wyjaśnia inny sieciowy kinoman.

I w tym sformułowaniu jest sporo prawdy, także metaforycznej. Wydaje się, że Smarzowski spóźnił się z pomysłem na swój film. Niedługo w Polsce, pokrytej szczelnie siecią fotoradarów, zachowania, które reprezentują bohaterowie "Drogówki", będą już tylko obyczajowym skansenem. Charakterystyczne żółte odblaskowe kamizelki znikną z dróg i ulic, a umęczeni służbą funkcjonariusze trafią gdzieś za biurka w prowincjonalnych komendach i będą segregować zdjęcia kierowców przekraczających prędkość. A może wcale tak nie będzie?

Reżyserska zasługa Smarzowskiego polega bowiem na tym, że pokazał nam przez chwilę policyjne bagienko. Ale mógł z równym skutkiem udać się z kamerą do strażaków, kanalarzy, kelnerów albo pielęgniarzy, najlepiej z Łodzi. Kto wie, może jeszcze kiedyś pójdzie?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

-)
dowód na płaskość i denność recenzji.
P
Pytanie
"Zresztą policyjna sztama trwa tylko do czasu. Pęka, gdy ścigany eksglina Ryszard Król spróbuje wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy odsunęli go od łapówkarskiego eldorado."

Chyba Szanowny Recenzent przespał częśc filmu, albo zagubił jego pewne wątki. Co potwierdza kolejne stwierdzenie:

"Wydaje się, że Smarzowski spóźnił się z pomysłem na swój film."

Czy naprawde uważe Pan że o suszarki tutaj chodzi? Może jednak warto piszac recenzję zastanowić się nad tym "co autor miał na myśli".
M
Marcinescu
problem zostal zlikwidowany - tak przynajmniej sugeruje tytul
31 węzłowy Burke
W Poznaniu ok. 16 polucjantów drogowych otrzymało zarzuty przyjmowania łapówek. I zostali zawieszeni. To od lat najbardziej zdegenerowana grupa w policji. Pytanie : skąd czerpią wzorce ? Od cmentarników ? A złapało ich wewnętrzne FBI. I co tu komentować?
Dodaj ogłoszenie