Dramat w Beskidzie sądeckim: mieszkańcy odcięci od świata

Arkadiusz Arendowski
Do przysiółka Makowica (Rytro) w zimie z trudem dojeżdżają terenówki na łańcuchach
Do przysiółka Makowica (Rytro) w zimie z trudem dojeżdżają terenówki na łańcuchach Arkadiusz Arendowski
Blisko sto gospodarstw jest odciętych od świata w Beskidzie Sądeckim i Wyspowym. Prawie dwumetrowe śnieżne zaspy zalegają m.in. w gminach Piwniczna-Zdrój, Rytro, Stary Sącz, Łącko i Laskowa.

Czytaj też: Siedmiu chętnych do przejęcia PKS w Nowym Sączu

- Da się przeżyć. Trzeba tylko wcześniej zrobić zapasy produktów, które mają długą datę ważności, jak mąka, cukier, kasza, makaron - uspokaja Kazimiera Tokarczyk z przysiółka Makowica w Rytrze. Dotarliśmy tam po niemal godzinnej wędrówce stromą, śliską ścieżką przez las. Do domu prowadził wąski korytarz wyryty łopatą w głębokim śniegu. - Po chleb chodzi się co tydzień na piechotę do sklepu. Innego wyjścia nie ma - mówi gospodyni.

Przysiółek Makowica leży na południowo-zachodnich stokach góry o tej samej nazwie w Paśmie Jaworzyny Krynickiej. Żeby dostać się do 12 gospodarstw, należy pokonać około 5 kilometrów stromej, krętej, gruntowej drogi. Nawet kiedy jest odśnieżona, wjeżdżają tu wyłącznie samochody terenowe z łańcuchami na kołach. Alternatywą jest ok. 3-kilometrowa wąska ścieżka leśna koło leśniczówki.

Tędy chodzi się na zakupy i niedzielne nabożeństwo w centrum Rytra. - Jedzenie wynosi się na plecach. Można je zamrozić, wtedy dłużej wytrzyma - wyjaśnia Zofia Pustułka.

Mieszka tutaj od urodzenia, przyzwyczaiła się do niedogodności. Nie lubi narzekać. Przyznaje jednak, że im człowiek starszy, tym trudniej znosi trudy życia w górach. - Kiedyś ludzie trzymali konie. Zaprzęgi dobrze sprawdzały się w zimie . Z autami już tak nie jest - dodaje. - Na szczęście teraz są ferie, więc dzieci siedzą w domach, ale przez pozostały czas muszą chodzić do szkoły. Dzień w dzień tyle kilometrów maszerują i z powrotem jeszcze pod górę.

Mimo to nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Tak samo zresztą jak inni mieszkańcy Makowicy. - Nie zamieniłabym tego miejsca nawet na Nowy Sącz - zapewnia jej sąsiadka Małgorzata Tokarczyk. - Mamy czyste powietrze, własne zdrowe jedzenie i, co najważniejsze, jest dużo bezpieczniej niż w mieście.

Mieszka w małym domu z mamą i dziećmi. Za oknem biało, jako okiem sięgnąć. - Na wiosnę siejemy trochę zboża, sadzimy ziemniaki i różne warzywa - mówi. - Jesienią robi się większe zapasy cukru, mąki, kaszy, i to wystarcza na całą zimę.

Podobnie radzą sobie w innych przysiółkach. Nawet terenowym samochodem nie dojedzie się teraz do niektórych gospodarstw położonych w Brzynie (Połomyje), Zarzeczu (Wierchy), Jazowsku, (Dołki), Kosarzyskach (Zaczerczyk) i Piwnicznej-Zdroju (Piwowary).

Kontaktu ze światem nie ma po kilka rodzin z przysiółków Parchowatka i Czerteż w Łom-nicy-Zdroju, Garby i Malinki w Woli Kroguleckiej, Obidzy oraz w okolic Laskowej.

Wybierz Wpływową Kobietę Małopolski 2012 Zobacz listę kandydatek i oddaj głos!

Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i weź udział w plebiscycie

Ferie zimowe 2012. Zobacz, jak możesz je spędzić w Krakowie!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Materiał oryginalny: Dramat w Beskidzie sądeckim: mieszkańcy odcięci od świata - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gosc
widać, ze jesli o góry chodzi, to autor jest totalnym laikiem i w ogole nie ma rozeznania w regionie, o którym pisze.
Dodaj ogłoszenie