dr hab. Marek Węcowski: Od starożytnych przejęliśmy ideały rywalizacji i równości

  • Polska

Anita Czupryn

- Normalnym narzędziem walki politycznej w starożytnej Grecji było wygnanie przeciwników politycznych, którzy przegrali wybory - mówi dr hab. Marek Węcowski, historyk, badacz dziejów antycznych z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.
Perykles przemawia na zgromadzeniu w Atenach
 Wikipedia Commons/domena publiczna

Jesteśmy karłami na ramionach olbrzymów - mówił Umberto Eco o współczesnych, w odniesieniu do starożytności. Zgadza się Pan z tym?
To wypowiedź pewnego średniowiecznego filozofa, którego Umberto Eco cytował i mówiąc ogólnie, to wszyscy mamy tego świadomość. A przynajmniej powinniśmy ją mieć. Pytanie tylko, w jakiej dziedzinie życia zamierzamy na te ramiona starożytnych się wspinać. Poza zupełnie oczywistymi sferami, jak sztuka, literatura, to warto pomyśleć o tym, jak mamy się do starożytnych w dziedzinach, o których zwykle mniej myślimy, kiedy się do nich odwołujemy, jak na przykład polityka. Wydaje mi się to również interesujące w dzisiejszych czasach, żeby zobaczyć nas w teraźniejszości jako dziedziców, może nie najbardziej wiernych, ale jednak spadkobierców pewnych zjawisk polityki starożytnej.

Jesteśmy nimi?
Takie zjawiska, jakie nam się kojarzą z najbardziej patologicznymi elementami naszego życia politycznego, są dla starożytnych rzeczą całkowicie naturalną. Niektóre starożytne sposoby uprawiania polityki mimo tego że dziedziczymy po nich demokrację jako pewną ideę, wydają się dużo bardziej horrendalne niż zachowania naszych polityków. Normalnym narzędziem walki politycznej w starożytnej Grecji było wygnanie przeciwników politycznych, którzy mieli pecha przegrać wybory na urzędników, czy nie zdobyć władzy w mieście. Nasz problem, kiedy myślimy o polityce starożytnej w odniesieniu do dzisiejszych czasów, polega głównie na tym, że szukamy pewnych wzorców i ideałów, a zapominamy o rzeczywistości nie zawsze przyjemnej. Zapominamy także o tym, że dzisiaj istnieje wspólny zespół owych ideałów, których nie respektować w dzisiejszych czasach jest dużo bardziej nienaturalne niż wówczas. Starożytni mieli demokrację, mieli pewne przekonania dotyczące równości niektórych ludzi, ale nasze czasy wypracowały sobie przekonania dużo bardziej zaawansowane i też dużo bardziej egalitarne. Zwyczaj polityczny dzisiaj gwałcić jest czymś dużo bardziej nieprzyjemnym i niezrozumiałym niż wówczas.

Czy to znaczy, że w uprawianiu polityki mamy więcej klasy niż starożytni?
Powinniśmy mieć.

Z jednej strony dziś nikt nikogo nie wygania z kraju za przegrane wybory, ale z drugiej…
Nie jesteśmy od starożytnych lepsi, ale mamy nasz ideał równości. Ideał tego, co dopuszczalne, a co niedopuszczalne w życiu politycznym jest dużo bardziej rozbudowany, dużo bardziej skomplikowany, również w rozwoju demokracji liberalnej i jej ideałów od XVIII-XIX wieku poczynając. Dzisiejszy zwyczaj polityczny, który w ostatnich czasach jest tak łatwo odrzucany, a więc nie tylko pewne ideały, ale przekonanie, że pewnych rzeczy nie można robić w polityce, nawet jak się ma większość, to jest coś, co przy wszystkich słabościach naszego sposobu uprawiania polityki, stanowi wkład ludzi epok najnowszych. To wkład kultury europejskiej XIX i XX wieku. Ani nie jesteśmy od starożytnych lepsi, ani gorsi, ale mamy coś więcej niż oni mieli - o wiele bardziej „cywilizowany” zwyczaj polityczny.

CZYTAJ TAKŻE: Wenus z Milo była prostytutką? Naukowcy próbują rozwikłać zagadkę starożytnej rzeźby

Mamy świadomość tego, że starożytna Grecja jest kolebką cywilizacji, ale wciąż przecież podnoszą się głosy, że odeszliśmy od dawnych norm moralnych, etycznych, sposobu postrzegania piękna. Nikt dziś masowo nie uczy się greki i łaciny, nikt nie czyta Homera.
Mam przekonanie, że po pierwsze bardzo wiele osób nadal uczy się greki i łaciny i próbuje badać kulturę klasyczną. Może nie jest to grupa tak duża jak była, dajmy na to, przed I wojną światową.

Wtedy tych języków uczyli się już gimnazjaliści.
Otóż to. Ale w niektórych krajach świata łacina przeżywa swój, ograniczony co prawda, renesans, chociażby w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się tak dlatego, że jest ona bardzo wygodnym narzędziem do tego, żeby integrować w nowym społeczeństwie dzieci z rodzin hispanojęzycznych. Z kolei w niektórych krajach europejskich, jak na przykład w Holandii, kiedy jakiś czas temu próbowano z elitarnych publicznych gimnazjów wycofać grekę i łacinę, podniósł się wielki krzyk, bo rodzice dzieci w prywatnych szkołach nadal utrzymywali tego typu przedmioty, więc rodzice dzieci w gimnazjach publicznych uznali, że skoro oni nie mogą się cieszyć tego typu elementami elitarnego wykształcenia, to jest to wprowadzanie nierówności społecznej. A zatem ono wciąż istnieje; kwitnącą dziedziną nauki są nauki klasyczne różnego rodzaju w wielu krajach świata. Nie widzę więc tu jakiejś niekorzystnej zmiany. To, co się zmieniło, to model wykształcenia, który szczególnie w dzisiejszych czasach w niektórych obszarach, na przykład w przywołanych już przeze mnie Stanach Zjednoczonych jest zagrożony, ponieważ coś takiego, jak colleges of liberal arts (uczelnia humanistyczna - red.), zaczyna być przedmiotem krytyki ze strony tych, którzy mówią - co i u nas często się słyszy - że edukacja dzisiaj, w dobie tak daleko posuniętej informatyzacji powinna być wykształceniem utylitarnym. Myślę, że to jest największe zagrożenie, także, jeśli patrzymy na potencjalne kierunki reform szkolnictwa, również wyższego, w Polsce i gdzie indziej - to przekonanie, że utylitarne wykształcenie jest drogą dokądkolwiek. Oczywiście, jest ono bardzo ważne, ale nie jest istotą wykształcenia, które powinno być pełne. Możemy na różne sposoby definiować tę pełnię, ale wykształcenie pełne, w którym mamy elementy humanistyczne, filozofii, logiki, jest czymś, o co trzeba zadbać, co trzeba zaprojektować i czego nie wolno niszczyć.
Dla mnie to oczywiste, że jeśli chodzi o edukację, to wchodzenie w wąską ścieżkę specjalizacji jest ślepą uliczką.
Rządzący w wielu krajach, nie tylko w Polsce i nie tylko obecnie rządzący, również poprzedni, mają naturalną pokusę wyobrażania sobie, że bardzo szybko reformy edukacyjne dadzą efekty ekonomiczne. To kompletne złudzenie, któremu ludzie ulegają od setek lat i niczego się nie nauczyli. W tym sensie powinniśmy się od naszych poprzedników uczyć, że wielkie reformy zwłaszcza w dziedzinie edukacji nie dają efektów szybko. Rządzący wyobrażają sobie, że jeżeli stworzą system sprzyjający na przykład szybkiemu zdobywaniu patentów, to natychmiast gospodarka ruszy do przodu. Tak łatwo się nie dzieje. Nie da się zaprojektować rzeczywistości w takiej dziedzinie i w tak dużym kraju jak Polska. Natomiast wykształcenie ogólne, które daje ludziom elementy rozmaitych nauk, a przede wszystkim nauk, które są przetrwalnikiem naszego dziedzictwa, nie tylko narodowego, polityczno-historycznego, ale również dziedzictwa kulturowego w dłuższym trwaniu, jest czymś co można bardzo szybko zniszczyć i potem właściwie nie da się odbudować. Złamanie takiej ciągłości jest nie do naprawienia.

Wróćmy do Grecji, bo przecież pretekstem naszej rozmowy jest projekt naukowy, którego jest Pan szefem, a który dotyczy tematu greckiej kultury arystokratycznej, stylów życia i systemów wartości. Starożytni arystokraci wiedli życie elitarne?
Ten temat badawczy dlatego jest tak interesujący, że kiedy myślimy o arystokracji w innych epokach, wyobrażamy sobie ludzi, którzy z urodzenia, posiadanych tytułów arystokratycznych, są elitą, którą każdy może łatwo zauważyć, wskazać, zdefiniować. W starożytnej Grecji sprawa wyglądała inaczej. Była to arystokracja nietytularna, nieco podobna do tego, co nazywamy magnaterią w Rzeczpospolitej szlacheckiej - nie istniały tytuły arystokratyczne. Byli to więc ludzie, którzy, by czuć się lepszymi od innych, musieli żyć w szczególny sposób. Ów styl i system wartości musieli więc całym swoim życiem potwierdzać, by byli uznawani za arystokratów.

CZYTAJ TAKŻE: Wenus z Milo była prostytutką? Naukowcy próbują rozwikłać zagadkę starożytnej rzeźby

O jaki styl życia chodzi, o jakie pieniądze, o jaką władzę i - co było przecież najwyżej wówczas oceniane - o jakie umiejętności kulturalne?
Przede wszystkim bycie greckim arystokratą wymagało dużo mniejszych środków finansowych czy materialnych niż w innych epokach. A to dlatego, że Grecja w ogóle była krajem biednym, stąd możliwości zbudowania ogromnej fortuny były dość ograniczone. W związku z tym różnice majątkowe pomiędzy arystokratami a innymi obywatelami greckich polis, a obywatel sam w sobie jest elitą, były znaczne, ale nie miażdżące. Wg. niektórych praw greckich klasa majątkowa „milionerów” w naszych kategoriach, miała zaledwie dwa razy więcej rocznego dochodu niż ludzie, których nazwalibyśmy „klasą średnią”.

Nie było takich kontrastów jak są dzisiaj między milionerami, a zwykłym społeczeństwem.
Były kontrasty, ale nie wśród samych obywateli. Bywały, jeśli obywatele biednieli, ale działały one nieco inaczej niż dzisiaj. Ludzie, którzy biednieli, spadając poniżej pewnego progu, być może również w najwcześniejszej epoce - wypadali z grona obywateli. Ale ważniejsze jest to, że do bycia arystokratą nie trzeba było wielkiego majątku. I właśnie dlatego, żeby arystokratą zostać, być i potwierdzać ten status, trzeba dysponować zespołem umiejętności nie materialnych, ale kulturalnych przede wszystkim, które pozwalały pokazać, że należymy do elity.

O jakie umiejętności chodziło?
O kulturę przede wszystkim intelektualną, a zwłaszcza kulturę poetycką, która pozwalała uczestniczyć na równych prawach w bardzo wyrafinowanych, choć nie zawsze kulturalnych w potocznym tego słowa znaczeniu, greckich biesiadach arystokratycznych zwanych sympozjonami. Podczas całonocnej biesiady zaledwie kilkunastu mężczyzn bawiło się, niekiedy w towarzystwie młodych chłopców lub kurtyzan. Arystokratyczny sympozjon to rozrywka ludzi równych sobie nawzajem, kiedy to każda forma zabawy była rywalizacją. Innymi słowy była to kultura rywalizacji, która trwa na okrągło. Każda wypowiedź na sympozjonie najczęściej była ujęta w formę konkursu i wiele z nich miało formę konkursów poetycko-intelektualnych, zagadek intelektualnych, zabawy w poetycki „głuchy telefon”, polegającej na tym, że ktoś zaczyna na zadany temat wypowiedź poetycką w konkretnym typie wiersza, a następny uczestnik musi ją podjąć odpowiednio błyskotliwie. Poezja wędruje kolejno ku prawej wśród leżących obok siebie na sofach biesiadników i ten, kto nie wykaże się wystarczającym refleksem i poziomem kultury literackiej, podstawowymi umiejętnościami improwizacji poetyckiej, siłą rzeczy przestaje być zapraszany na takie spotkania, bo nie będzie godnym partnerem w rozrywce. Przy tej okazji miały miejsce także inne formy aktywności charakterystyczne dla stylu życia starożytnej arystokracji greckiej, np. polityczne knowania czy rozmowy o interesach. Wszystko to odbywało się podczas tego typu spotkań. Wypaść z takiego grona było nieprzyjemne, bo mogło mieć konsekwencje i politycznie, i ekonomiczne, ale przede wszystkim był to cios dla prestiżu i pozycji społecznej.
Tego typu rywalizacja istnieje do dzisiaj, że wspomnę o konkursach hip-hopowych.
Oczywiście. Tylko różnica polega na tym, że dziś jest to domena mniej lub bardziej licznych, jednak specjalistów. Ludzi, którzy traktują to jako formę wypowiedzi artystycznej, wykonawców danej dziedziny sztuki. Tymczasem w starożytnej Grecji był to sposób życia ludzi, którzy jako grupa byli aktywnymi uczestnikami tej kultury. Nie było na sympozjonie różnicy między widzami a wykonawcami. Wszyscy wypełniają obie te funkcje na przemian. Mówiąc w skrócie, artystami byli wówczas wszyscy, choć oczywiście nie wszyscy tworzyli sztukę na dobrym poziomie. Projekt badawczy o którym rozmawiamy, narodził się właśnie wtedy, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że bardzo wiele cech greckiej kultury, które dzisiaj dziedziczymy, wynika właśnie z tego, że ta kultura przez dłuższy czas była arystokratyczną. Oto przykład.

Poproszę.
Kiedy zastanawiamy się nad tym skąd się bierze fakt, że greckich poetów, jak Homer, Sofokles czy inni, czytamy dziś, a przynajmniej niektórzy czytają, z pożytkiem, zainteresowaniem, ciekawością, kiedy uświadomimy sobie, że przez ostatnie dwa tysiąclecia byli oni czytani i przyciągali uwagę jako zjawiska uniwersalne, to jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy, tej uniwersalnej siły działania greckiej kultury, a zwłaszcza greckiej literatury, jest być może fakt, że była to literatura wyrastająca właśnie z kultury arystokratycznej. A więc taka, w której twórcy musieli swoje dzieła przeznaczać jednocześnie dla bardzo elitarnej publiczności i w tym samym momencie kierować je do publiczności bardzo powszechnej, nie elitarnej. Przykładem tego może być fakt, że kiedy Ateńczyk szedł do teatru na komedię Arystotofanesa „Żaby”, jednocześnie niektórzy widzowie, a może nawet ci sami, mogli czerpać radość widząc, jak się aktorzy kopią po tyłkach lub śmiechem reagować na skecze o defekacji i seksie, ale w tym samym utworze znajdziemy bardzo subtelne pieśni chóru, wyrażające bardzo głębokie myśli, subtelną refleksję teologiczną czy filozoficzną.

CZYTAJ TAKŻE: Wenus z Milo była prostytutką? Naukowcy próbują rozwikłać zagadkę starożytnej rzeźby

Kultura wysoka łączy się jednocześnie z kulturą masową?
Tak jest. W tym samym utworze! A bierze się to z tego zapewne, to jest w każdym razie jedno z pytań badawczych tego projektu, że mamy do czynienia ze sztuką, która musi jednocześnie być „konsumowana” przez ludzi należących do ścisłej elity i paralelnie musi być przedstawiana obywatelskim masom i nie tylko im, na publicznych świętach, na które przychodzi każdy. Właśnie dlatego, że różnice majątkowe są tak nieduże w ramach grupy obywateli greckich poleis, tak naprawdę każdy obywatel, któremu się w miarę dobrze powodzi, każdy średnio zamożny farmer ma w sobie ambicje, żeby on sam bądź jego dzieci pewnego dnia dołączyły do arystokratów w swojej miejscowości. Jeżeli uda im się trochę awansować ekonomicznie, będzie to możliwe. Jeżeli tylko będą w stanie przyjąć arystokratyczny styl życia. Ale żeby został przyjęty do grona ludzi, którzy się razem bawią, musi z kolei, nawet jeśli arystokratą nie jest, interesować się arystokratyczną sztuką, kulturą, poezją. Ba! Musi uczyć swoje dzieci umiejętności improwizacji poetyckiej, bo kiedyś to będzie jedyna droga, by wejść do tej grupy. Oczywiście nie każdy był poetą w starożytnej Grecji. Nie każdy potrafił dobrze improwizować. Ale były sposoby, by sobie z tym poradzić. Grecy od wczesnej epoki tworzyli całe antologie wierszy biesiadnych na różne okazje - można się było tego nauczyć na pamięć i użyć odpowiednio wykutej na blachę frazy poetyckiej w odpowiednim kontekście. Ktoś tak postępujący nie był oczywiście bardzo ciekawym kompanem do rozmowy, ale mógł poradzić sobie na tyle, by nie być żenująco złym biesiadnikiem.

Skąd właściwie bierze się ta chęć rywalizowania? Owszem, była olimpiada, ale przecież u Greków te pojedynki przeszły na wszystkie dziedziny życia.
To prawda. Bierze się to prawdopodobnie z tego, że mamy do czynienia z kulturą powiązaną ze sposobem życia politycznego. Otóż gdzieś zapewne w IX wieku przed naszą erą, kiedy kształtuje się grecka polis, czyli wspólnota obywatelska (co po polsku tłumaczymy niezbyt udatnie jako „miasto-państwo”), w której z definicji wszyscy obywatele są sobie zasadniczo równi. Są równi wobec prawa, wszyscy mają te same kompetencje w życiu publicznym, przynajmniej w teorii. Ale jednocześnie oczywiście społeczeństwo równe nie jest, niektórzy i majątkowo, i politycznie są potężniejsi od innych. I to oni właśnie zaczynają tworzyć sobie etos arystokratyczny, etos bycia lepszym. A kiedy się już etos bycia lepszym pojawia, to naturalna jest chęć bycia lepszym nie tylko od ludzi, których uważamy za gorszych społecznie od siebie - etos bycia lepszym zakłada, że staramy się wywyższyć ponad wszystkich. Każdy z nas indywidualnie stara się przewyższyć każdego innego arystokratę czy nie - arystokratę. Innymi słowy, każda dziedzina życia, polityka, sport, poezja, stają się arenami rywalizacji. Słynne greckie pojęcie areté, czyli bycia pierwszym, jest najważniejszym ideałem społecznym, politycznym, później i pojęciem filozoficznym. Pojęcie „najlepszości” jest tym, co steruje Grekami od samego początku istnienia polis. Jest to zrozumiałe społecznie i politycznie, ale ma efekty bardzo szczególne, nie dlatego, że pojawia się konieczność rywalizacji i poczucie wyższości. Ale dlatego, że towarzyszy temu jednocześnie ten drugi ideał - ideał równości wszystkich obywateli. Prawdę mówiąc trochę z tego przeniknęło do rzeczywistości epoki nowożytnej…
…trochę, to jest delikatnie powiedziane!
… także do dzisiejszych czasów, gdzie każdy za sprawą chociażby rozmaitych instrumentów elektronicznych chce się pokazać jako człowiek wyjątkowy. Ale ta wyjątkowość jest możliwa dlatego, że wszyscy jesteśmy sobie równi w pewnym ideale społecznym czy politycznym. O czym często zapominamy.

Ta chęć wyróżnienia się stała się łatwa dzięki mediom społecznościowym: wszyscy piszą, robią zdjęcia, kręcą filmy, wszyscy wiodą ciekawe życie.
I umieszczają je na Facebooku i Instagramie (śmiech). Możemy co sekundę nasze życiowe mądrości przekazać milionowi użytkowników, a nasze zdjęcia jeszcze większej liczbie; możemy wszyscy zaspokoić naszą pychę w sposób, który wcześniej nie był możliwy do zaspokojenia. To pewnie jest jakaś wartość.

Ale jaka?
Nie mam Facebooka i nie zamierzam mieć. Ale z drugiej strony formy komunikacji, jakie towarzyszą temu wszystkiemu, niewątpliwie ułatwiają nam życie. Niezależnie więc od tego, że małe ludzkie przywary zyskują wygodne instrumenty do użytku, pewne wartości kultury i pewne ważne sposoby działania człowieka też je zyskują.

To, jakie życie prowadziła starożytna grecka arystokracja to jedno. Czym innym było, jakie życie uważali za najwspanialsze. Najwspanialej było żyć krótko i intensywnie, zginąć w kwiecie wieku, najlepiej na polu chwały.
To jest ten ideał, który znajdujemy już w „Iliadzie” Homera i który dla Greków jest niezwykle ważny. Nie tylko u Homera, tak było też w społeczeństwie spartańskim - istniał ideał śmierci za ojczyznę. Śmierci, która nie tylko musi nastąpić w odpowiednio pięknym wieku. To, jaką wartość należy przypisać wspólnocie obywatelskiej poznamy między innymi po tym, kiedy zobaczymy na polu walki poległych obywateli tej polis. Po pierwsze będą oni młodzi - co oznacza, że nie stchórzyli, że starzy nie musieli za nich walczyć - a po drugie, będą mieli rany śmiertelne wyłącznie z przodu ciała, a nie na plecach - czyli nie zabito ich podczas ucieczki. U Homera ideał jest również bardzo ważny, ale nie jest ideałem w tym sensie, w jakim my byśmy rozumieli pewien ideał wychowania. Nie chodzi o to, abyśmy wszyscy byli Achillesami, umarli młodo, ale w chwale. Nie po to Homer pokazuje nam Achillesa. On pokazuje go tak, jak Sofokles Antygonę - i jest to stała cecha greckiej literatury - jako ideał dyskursywny. My sami się mamy zastanowić nie tylko nad tym, jak ocenimy Achillesa, nad jego słabościami, których należy się wystrzegać. Achilles jest więc w „Iliadzie” figurą najwyższej areté, ale jednocześnie figurą hybris - pychy, która doprowadziła do tego, że zadał straszliwe straty swojej wspólnocie i stracił najbliższego przyjaciela. Jest to ideał dyskursywny, w którym należy nieustannie, mówiąc potocznie, poszukiwać dziury w całym. Na tym polega grecka literatura, potem filozofia, która próbuje nam przekazać pewne wartości na różnych poziomach; nic nie jest nam podane do prostej „konsumpcji”. Wszystko podane jest w takiej formie, abyśmy sami musieli to przetrawić i sami podjęli decyzję, czy nam się bardziej podoba postawa Kreona czy Antygony. Teatr ateński jest polityczny nie w tym sensie, że uczy czegoś prosto. Natomiast patriotyczny rzadko bywa. A czasami jest wręcz antypatriotyczny - nie tylko atakuje swoich polityków, ale niekiedy nawet swoich bogów. Ateńczyk więc miał się nauczyć czegoś od Sofoklesa, ale była to nauka ważenia racji obu stron konfliktu. Mówiąc skrótowo służy to temu, żeby po wyjściu z teatru ateński obywatel na Zgromadzeniu Ludowym mógł swoją refleksją objąć propozycje polityczne jednego, drugiego, trzeciego polityka i podjąć odpowiednią decyzję.

CZYTAJ TAKŻE: Wenus z Milo była prostytutką? Naukowcy próbują rozwikłać zagadkę starożytnej rzeźby

Na obecnej polskiej scenie politycznej taka refleksja jest mało widoczna. U nas czarne jest czarne, a białe - białe.
Rzeczywiście, dalecy jesteśmy od tego. Ale myślę, że to, co dziedziczymy po, mówiąc ogólnie, stylu życia greckiej arystokracji, to wrażliwość na kulturę i przekonanie, że kultura jest jedna, że tworzenie granic pomiędzy publicznością kultury wysokiej a kultury niskiej jest czymś sztucznym. Że mamy do czynienia z jednością, która dla każdego może być atrakcyjna. Po drugie dziedziczymy ideał równowagi pomiędzy ja - moją indywidualną ambicją, a tym, co należy się wspólnocie. Nie dlatego, że wspólnota jest na tyle silna, że może mnie stłamsić czy ukarać, ale dlatego, że każdy w tej wspólnocie jest sobie równy. W tym sensie połączenie ideału rywalizacji i ideału równości oraz wrażliwości na kulturę różnej wysokości, jest, jak sądzę, może nie bezpośrednim dziedzictwem, bo najczęściej nie jesteśmy tego świadomi, ale czymś, co upodabnia nas do ludzi tamtej kultury.

Pan chciałby żyć w tamtych czasach, w starożytnej Grecji?
Żartobliwie mówiąc, gdybym miał gwarancje, że urodzę się zdrowy, piękny i bogaty, to tak. Ale takich gwarancji zapewne podczas podróży w czasie mógłbym nie uzyskać. Mówiliśmy o arystokratach i obywatelach, ale są jeszcze niewolnicy, są nie- obywatele, są kobiety pozbawione właściwie wszystkich praw. Nie, nie chciałbym żyć w czasach, które były aż tak bardzo nierówne. Chociaż z ciekawości zapewne chciałbym trafić do nich na chwilę.

Dr hab. Marek Węcowski - jest historykiem, badaczem dziejów antycznych. Został kierownikiem projektu badawczego „Grecka kultura arystokratyczna (VIII-V w. p.n.e.) - style życia i systemy wartości”. W jego ramach odbędzie się kilka spotkań badaczy z różnych stron świata, a ostatecznie finałem będzie książka autorstwa uczestników tego projektu. Będzie to synteza stylu życia i systemów wartości arystokracji greckiej szeroko rozumianej epoki.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3