Dotarł na szczyt. Jest więc samotny

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Co zrobić z Julią Tymoszenko? Nie wypuszczać - takie moje pierwsze zdanie. A drugie - całkiem podobne, nie wypuszczać!

Nie wiem, być może sam jestem zmanipulowany przez media, które sam tworzę, ale w morzu (nie, w jakim morzu, w oceanie!), w oceanie biedy przywódcy muszą zacząć ponosić odpowiedzialność. Nawet nie za to, czy coś ukradli...

Choć miliardowy majątek Julki sygnalizuje, że albo jest złodziejką, albo Billem Gatesem. Zgadujcie, wybierajcie... No, ale zgadnijcie najpierw, kto będzie kolejny. Europejskim liderom łatwo było skazywać kogoś z oddali - Husajna, Mubaraka, Kaddafiego... Potem - tak, tak, - Berlusconiego... No, to teraz strzelajcie we własnym towarzystwie. Jak w mojej ulubionej powieści z dzieciństwa "I ty zostaniesz Indianinem". Tam zamyka się ludzi w pokoju, rozdaje pistolety i gasi światło. A potem się je zapala, no i... liczy trupy.

Dotarł już na szczyt. Jest sam. Góry, które widzimy przed nim, symbolizują przeszkody. Osoba samotna w tłumie, niepewna tego, co ją czeka

Ja nie byłbym taki pewny, że za chwilę w koloniach karnych nie odpoczną od władzy nie tylko Tymoszenko, ale Merkel, Tusk, kto wie, procesy społeczne mają to do siebie, że zawsze są nieprzewidywalne. Jak to na przykład, że w barwach niemieckiej drużyny zagra czarnoskóry Austriak, a przecież poprzedni ich straniero miał wyraźne bielactwo, grzywkę na lewą stronę i wąsik... Oj, faktycznie są rzeczy w niebie i na ziemi, o których filozofom się nie śniło!

Uff, udało mi się zapisać jedną choć szpaltę bez przekleństw. Wiecie, o czym myślałem? Żeby raz napisać coś pięknego, romantycznego, coś innego zarzecznego...

CZYTAJ TEŻ: Zieliński: Kto może zepsuć Euro 2012, jeśli nie politycy?

Jak się budzę, każdego ranka za oknem mam rajską jabłoń. Akurat kwitnie, kolor jej kwiatów to coś pomiędzy czerwienią a fioletem... Nie do opisania...

Kształt płatków, które wmaszerowują mi do sypialni, to idealne połączenie krągłości i długości, to się chyba owal nazywa, cud natury...

A za rajską jabłonią, która nie ma niestety jabłuszek (to znaczy ma, ale cierpkie, malutkie, nie wiem, na co ta EWA się skusiła, to znaczy wiem - na byle co, jak każda), no, więc tuż za rajską jabłonią mam modrzew.

Sąsiad twierdzi, że to chwast. Hm, ja odnajduję inne treści - otóż jest to jedyna choinka, która na zimę gubi igły. Kupiłem ją, jak miała ze trzy metry, teraz ma sześć i jest kompletnie łysa, jak ludzie po chemioterapii. Ale wiosną wypuszcza igły. Już, już chcesz ją wyciąć, bo to chwast przecież, gdy ona strzela w górę cudną zielenią… jak teraz, jak ci ludzie, którzy nagle, cudem zdrowieją. Ten patykowaty modrzew bliższy mi jest niż większość kolegów, większość spraw. Patrzę, czy przeżyje, czy znów się odbije. No i wiem, że tylko ja mam taki sentyment do tego patyka. Nikt inny tego nie zrozumie. Nikt. Jak i tego, że kupiłem ze dwieście drzew po dwieście złotych, gdy wy przymierzaliście spodnie.

Tak rozmyślałem, czepiając się przyrody, czy zawsze muszę być chamski i wulgarny, niedobry, beznadziejny - otóż nie muszę, choć tej mojej prostolinijności kiedyś będzie wam brakować, bo nikt się tak nie obnaża jak ja. Ale raz na jakiś czas - why not? Chcąc pisać pięknie, muszę niestety pójść na łatwiznę. Posłużę się zatem wypracowaniem córki (chyba zorientowaliście się, jak bardzo ją kocham, bardzo). Otóż pomyślcie, że w dobie sowietyzacji, upodlenia i zubożenia narodów, ogłupienia sztuka trwa. Oto opis obrazu, którego nigdy nie widziałem, a jednak… ujrzałem. Takie szkolne wypracowanie piętnastolatki... Poczytajcie, a zobaczycie... Ja zobaczyłem...

"»Wędrowiec nad morzem chmur«
Autorem jest jeden z bardziej cenionych malarzy tamtej epoki. Obraz został namalowany w 1818 r. - reprezentuje epokę romantyzmu. Ukształtowała się ona w odpowiedzi na neoklasycyzm - ceniła uczucia, instynkty, intuicję i stawiała je przed racjonalnym podejściem do wielu spraw. Obraz »Wędrowiec nad morzem chmur« jest więc jej idealnym przykładem.

Przedstawia on mężczyznę stojącego na ogromnej skale. Jest on ubrany w ciemnozielony frak i wysokie buty. Na szyi ma żabot, w dłoni dzierży drewnianą laskę. Stoi u krawędzi i spogląda na otoczenie. Do widza odwrócony jest tyłem, przez co nie możemy dostrzec jego wyrazu twarzy. Przed nim rozpościerają się ledwo widoczne wzgórza. Mężczyzna podziwia piękno natury. Autor zwraca uwagę na potęgę przyrody i żywiołów. Ukazuje człowieka jako słabego i kruchego względem nich.

Przypisując mu typowe dla romantyzmu cechy, można się domyślać, że postać przedstawiona na obrazie rozmyśla nad bytem ludzkim. Prawdopodobnie zastanawia się nad jego sensem, być może wspomina nieszczęśliwą, romantyczną miłość. Przepaść, nad którą stoi, sugeruje nie tylko zmaganie się z samotnością, ale też przypomina o śmierci, która dla wszystkich jest nieunikniona. Według romantyków jednak śmierć stanowi kolejny naturalny etap istnienia i nie należy się jej obawiać.

Friedrich podkreśla, że przyroda może stanowić źródło prawdy o życiu, ludzkim losie i doświadczeniu. Mimo mgły przesłaniającej widok mężczyzna ukazany jest na obrazie z lewą nogą lekko wysuniętą do przodu, zaś prawą, z dłonią opartą na biodrze. Sprawia dzięki temu wrażenie pewnego siebie i dumnego.

Mgła kojarząca się z niepewnością jutra zdaje się mu nie przeszkadzać - dotarł już na szczyt. Jest sam. Samotny. Góry, które widzimy przed nim, symbolizują kolejne przeszkody, jakie będzie musiał w swoim życiu pokonać. Niemożliwe. Za nimi jednak przejaśnia się. Chmury rozrzedzają się, oznacza to nadzieję i to, że prędzej czy później wszystko się ułoży. Twarz mężczyzny nie jest widoczna, co skłania ku refleksji, że mógłby być nim każdy człowiek, bez wyjątku. Osoba samotna w tłumie, niepewna tego, co ją czeka.

W obrazie dominują zimne kolory. Głównie mroźna biel i chłodny błękit. Niewielka ilość jasnego różu zwraca uwagę na rozrzedzające się chmury. Jasna kolorystyka nadaje również obrazowi czysty i przejrzysty charakter. Panujący tam nastrój oddaje uczucie głębokiej tęsknoty, zadumy i melancholii.

Mimo braku twarzy postać na tym obrazie ukazuje wiele emocji, poprawnie odczytany prezentuje każdy dzień naszego życia - pełen niepewności i przeszkód, ale też nadziei na lepsze jutro".

Finito. Cóż ja mogę dopowiedzieć?

Dotarłem na sam szczyt i widzę swoją rajską jabłoń.

I miliony dzieciaków, które nie zatrzymają się na pierwszym lepszym pagórku. Które zdobędą szczyt. I rzucą wyzwanie siłom natury.

Jak napisałby Hasek - ten Friedrich malował nieźle.

Paweł Zarzeczny

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
worcek
Polityka i sport, niestety miesza się teraz ,pan niestety to polityk raczej,kibicuj pan dalej tym lepszym na mównicy ,wyjdziesz na swoim jak zawsze.
K
Kon Donek
A co Zarzeczenmu sugerują miliardowe majątki Piskorskiego, Frasyniuka, Wałęsy, Kwaśniewskich, Krausego, Solorza, śmietanki PSL-u?
w
waldi
ale...brakuje panu tego ,czego wiekszosci lemingow .Pokory.Troche prosze zwolnic,z tym zachwalaniem tuskomatola i komorowskiego.Wpisuje sie pan niestety w nurt wsi24,Michnika i innych Blumsztajnow.W sobote(dzisiaj) w wiadomej tv,powiedzial pan ,ze Komorowski dobrze dziala.Albo jest pan mitomanem.albo nie kuma pan nic.Czesto sie zpanem zgadzalem,tym razem idzie pan po bandzie.
w
worcek
komentowanie meczów naszej kopanej piłki to ciężka sprawa ale reprezentacji to szczególnie ,krytyka przez wszystkich pan Szpakowski jako na nie jest tak głupie jak krytykowanie pana Ciszewskiego, owszem cięzko spamiętac jaki piłkarz z kim śpi i jakie buty nosi, i cały cza przypomina mi sie przypomina jako kibicowi, ale po co, aha i ten głos nikt z tych Borków nie powie " a jezus maria " ja Ciszewski Panie od piłki coś pan przeżył wszystko SERCA TRZEBA TO WSZYSTKIEGO a nie cyferków
D
DON
Polowa honorarium za felieton nalezy sie corce :)

Ogolnie dzis slabo, zadnych zzakulisowych informacji pilkarskich :(
f
fra angelico
Panie Zarzeczny,
ta jabłoń w Pańskim ogródku to nie jest jabłoń rajska.
To JABŁOŃ PURPUROWA - tak się nazywa.
A Pan - taki erudyta, a sprawdzić w leksykonie botanicznym się nie chciało.
Tylko niech mnie Pan zaraz nie wyzywa od członków męskich, jak ma Pan to podobno w zwyczaju.
Łączę pozdrowienia!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Dotarł na szczyt. Jest więc samotny
F
Friedrich
kocha Pan corke ? fuj ! jakie to malo oryginalne ) od Zarzecznego wymagam wiecej )
Dodaj ogłoszenie