Dość już tego trucia

Tony Blair
Stany Zjednoczone powinny stanąć na czele inicjatywy klimatycznej - pisze były premier Wielkiej Brytanii

Projekt ustawy o zmianach klimatycznych, nad którym senatorzy zaczną debatować w przyszłym tygodniu, jest niezwykle ważną deklaracją intencji ze strony amerykańskich legislatorów. Owszem, można się spodziewać poprawek, ale trzon ustawy jest słuszny: jeśli Stany Zjednoczone - i inne duże państwa uprzemysłowione - drastycznie nie zredukują emisji gazów cieplarnianych, szkodliwe zmiany klimatyczne będą nieodwracalne.

Znacząca redukcja raczej nie nastąpi na skutek dobrowolnych działań. Ustawa przewiduje, że dzięki obowiązkowemu systemowi handlu emisjami do 2050 r. zostaną one zredukowane o 70 proc. w stosunku do poziomu z 2005 r. Zastosowanie systemu bodźców ekonomicznych wpisuje się w koncepcję przyjętą na całym świecie.

W ciągu minionych kilku lat debata o zmianach klimatycznych zasadniczo zmieniła charakter. Mało kto kwestionuje dzisiaj przekonanie większości naukowców, że przyczyną globalnego ocieplenia jest działalność człowieka. Jak pokazuje raport sir Nicholasa Sterna - podsumowujący pierwsze poważne badania ekonomiki zmian klimatycznych, zlecone przez rząd brytyjski w 2006 r. - ignorowanie zmian klimatycznych byłoby znacznie kosztowniejsze niż walka z nimi.

Nowe technologie ekologiczne już teraz są motorem napędowym branży przemysłu o wielomiliardowych obrotach. W zeszłym roku w ekologiczne technologie, firmy i projekty zainwestowano ok. 148 mld dol., co oznacza 60-proc. wzrost w stosunku do 2006 r.

Na całym świecie ludzie tworzą obiecujące technologie, zmieniają swoje przyzwyczajenia i nakłaniają do działań zmierzających do tego, aby odpowiedzialność za środowisko naturalne nie kłóciła się z rozwojem gospodarczym.

Jednocześnie obawy o bezpieczeństwo energetyczne stają się elementem debaty klimatycznej. Przy cenie ropy powyżej 130 dol. za baryłkę istnieją bodźce do działania niezależne od troski o atmosferę ziemską. Zmniejszenie uzależnienia ludzkości od paliw kopalnych jest korzystne zarówno z punktu widzenia ekologicznego, jak i energetycznego. Od dawna uważam, że pod względem znaczenia strategicznego polityka energetyczna niewiele ustępuje obronnej.

W innych krajach dużo się dzieje. Europa wprowadziła system handlu emisjami obejmujący połowę emisji. Przy wszystkich problemach typowych dla początkowej fazy każdego projektu system skutkuje redukcją emisji i wysyła czytelny rynkowy sygnał do firm na całym kontynencie.

Japonia rozważa przyjęcie wiążącego narodowego limitu emisji. Chiny już wprowadziły zaostrzone normy zużycia energii. Indie w ciągu kilku tygodni zaprezentują swój pierwszy narodowy plan działań klimatycznych. Izrael przedstawił ostatnio projekt, w wyniku którego do 2010 r. na izraelskich drogach ma się pojawić 100 tys. elektrycznych samochodów. Program ten przewiduje ulgi podatkowe dla producentów i jest pierwszym krokiem w stronę całkowitego przejścia na napęd elektryczny.

Zmiany klimatyczne będą istotnym punktem programu na lipcowym szczycie grupy G-8. Były też omawiane na kwietniowym III Spotkaniu Głównych Gospodarek w Paryżu.

Wprowadzony przez protokół z Kioto Mechanizm Czystego Rozwoju nie jest wprawdzie doskonały, ale stwarza podstawę systemu efektywnego kierowania środków na redukcję emisji dwutlenku węgla w świecie rozwijającym się.

Wiele krajów i przedsiębiorstw uświadamia sobie, że wczesne działania na rzecz obniżenia emisji mogą zwiększyć, a nie zmniejszyć ich wydajność i konkurencyjność. Dotyczy to również USA: większość stanów ma plany działań klimatycznych i wiele amerykańskich wielkich miast już pracuje nad redukcją emisji.

Nad całym tym postępem unoszą się jednak realia polityczne: nie będzie skutecznych działań klimatycznych bez globalnego porozumienia w tej sprawie. Aby do tego doszło, Stany Zjednoczone muszą stanąć na czele inicjatywy klimatycznej, bo bez tego nie uda się skutecznie włączyć Chin i Indii do tego przedsięwzięcia.

Jak dowodzą naukowcy, świat musi się przestawić na gospodarkę niskowęglową. Ameryka, z jej wysokim poziomem rozwoju technicznego i duchem przedsiębiorczości, mogłaby nieść sztandar tej rewolucji.

I dlatego ustawa, której patronami są senatorowie Barbara Boxer, Joe Lieberman i John Warner, ma wielkie znaczenie. Pokazuje, że Ameryka nie będzie bezczynna i pośrednio mówi do reszty świata: wy też musicie działać.

Sposób funkcjonowania ONZ stanowi wzorzec, który należy tutaj przyjąć: zobowiązania krajów rozwijających się i rozwiniętych powinny być zróżnicowane. Co to konkretnie oznacza? Jest to przedmiot analiz zespołu, którym kieruję. Pierwszy raport ukaże się pod koniec czerwca.

Bez zaangażowania Amerykanów globalne porozumienie jest niemożliwe. W tej ważnej chwili Stany Zjednoczone powinny wziąć na siebie przywódczą rolę. Jeśli Ameryka zobowiąże się do walki o 50-proc. obniżenie globalnej emisji do połowy stulecia i uchwali odpowiednie ustawy, szansa na skuteczne zmiany będzie znacznie bardziej realna. Ponadto Stany Zjednoczone miałyby wtedy istotny wpływ na kształt debaty, jak również, co jeszcze ważniejsze, przyjętych rozwiązań. Mam nadzieję, że tak się stanie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie