Dorn: Ten rząd nie przetrwa kadencji bez zmian. Krytyczny będzie rok 2013

Redakcja
Wojciech Barczyński / Polskapresse
- Ilość impulsów, na jakie w tej kadencji będzie musiał reagować rząd, będzie bardzo duża. Rząd najzwyczajniej w świecie pogubi się w tym wszystkim. Trudno dziś przewidzieć, jakie będą reperkusje tej postawy, ale każda opcja będzie otwarta. Na pewno dojdzie do destabilizacji sytuacji, może także do rozpadu koalicji rządowej. Ale nie wykluczyłbym, że w wyniku kryzysu dojdzie do poważnych perturbacji w Platformie - mówi Ludwik Dorn w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Ostatnie wybory pokazały, że Donald Tusk ma bardzo silny mandat do sprawowania władzy. Jak on ją wykorzysta w ciągu najbliższych czterech lat?
Władza, jaką sprawuje Tusk, jest nastawiona tylko na dalszą reprodukcję władzy. Nic więcej w niej nie ma. Nie widzę powodu, dla którego Tusk miałby w najbliższej kadencji zmienić zachowania, które cechowały go w ostatnich czterech latach.

W tej kadencji premier konsekwentnie swą władzę umacniał. Tyle że zgromadzone w jednym ręku szerokie kompetencje można wykorzystać jak narzędzie do wprowadzenia reform w kraju.
W bajkach często przewija się wątek smoka, który lubi się tarzać w złocie. Im więcej tego złota zgromadzi, tym to tarzanie przyjemniejsze. Dokładnie tak samo Donald Tusk podchodzi do władzy - im ma jej więcej, tym przyjemniej mu się w niej tarzać.

Czytaj też:Donald Tusk ogłosił skład rządu. Nowi ministrowie [GALERIA]

Chodzi tylko o przyjemność?
Tak. Takiego stanu rzeczy można było się domyślać już przed 2007 r. Z jakim programem szła wtedy Platforma do wyborów? Żadnym - poza postulatem odsunięcia tego wstrętnego PiS-u od władzy. W latach 2004-2005 pojawiały się także postulaty uwolnienia energii tkwiącej w Polakach. To było pozytywne i na początku przyniosło skutek. Ale później rząd przestał takie działania wspierać. Należało wprowadzić serię rozwiązań deregulacyjnych, byłby to kolejny impuls dynamizujący kraj. Nic takiego się nie stało. Tymczasem Polska doszła do pewnego etapu w rozwoju i bez zmian nie uda się pociągnąć dalej. Cały postęp, jaki kraj dokonał w ostatnich latach, był oparty na dynamizmie poszczególnych osób. Ale w tym dynamizmie jednostek nie można dalej upatrywać szans na sukces. Mamy wprawdzie przykłady indywidualnych sukcesów osób, które zaczynały od handlu na łóżku polowym, a dziś obracają milionami, ale brakuje nam dużych sukcesów o charakterze zbiorowym, publicznym. Najlepszym przykładem są drogi, kolej czy energetyka.

Czytaj też:Schetyna, Kalisz, Rosati... Wybrano szefów komisji sejmowych (GALERIA)

Polacy nie umieją ze sobą współpracować, bowiem nie ufamy sobie nawzajem. Najbardziej nie ufamy instytucjom państwowym. Z drugiej strony, Polacy w wyborach dowiedli, że ufają Tuskowi. Może tak rozpocznie się proces odbudowy zaufania do państwa?
Przede wszystkim kapitał zaufania w Polsce jest większy, niż się powszechnie ocenia - widać to, gdy się analizuje wyniki badań jakościowych. Nie twierdzę, oczywiście, że wszystko pod tym względem jest idealnie, ale też nie uważam, by było tak źle, jak się to maluje. Natomiast rzeczywiście występuje poważny problem w zaufaniu obywateli do instytucji publicznych, czy to państwowych, czy samorządowych. Ale nie sądzę, aby Tusk był w stanie to zaufanie do państwa przywrócić. On musiałby zaprzeczyć samemu sobie, aby się tego zadania podjąć.

Czytaj też:''To nie jest rząd zderzaków, to rząd medialnych gwiazd. Tusk stwarza polityczne wash and go''
Minister Rostowski snuje plany o Polsce, która do roku 2015-2016 pozbędzie się deficytu budżetowego. Wymagałoby to jednak dokonania trudnych decyzji, reform. Tusk - poprzez zdobycie silnego mandatu - byłby w stanie takie zmiany wprowadzić.
Ale takiego zadania się nie podejmie. Tym bardziej że Polska dziś nie potrzebuje działań, w jakich specjalizuje się Rostowski, zachowujący się jak księgowy z nożyczkami. Jeżeli ma dojść do zmian w sferze transferów socjalnych, systemie emerytalnym, KRUS-ie, to trzeba nakreślić nową umowę społeczną. Nie wystarczy wprowadzić restrukturyzacji w sposób typowy dla naszego kraju, czyli cięć i zwolnień. Potrzebna jest nowa umowa społeczna. Widać to chociażby na przykładzie polityki prorodzinnej. Przeznacza się na nią duże środki, rzędu 30 mld zł rocznie, ale duża część tych sum trafia do osób, do których trafiać nie powinna. Ten system wymaga restrukturyzacji. Ale ta restrukturyzacja nie powinna polegać na cięciach, ale na przemodelowaniu sposobu dystrybucji pieniędzy. Rząd Donalda Tuska do tej pory nie pokazał, że umie takich restrukturyzacji dokonywać. W nowej kadencji stanie on jednak przed dużo cięższym wyzwaniem.

Czytaj też:Schetyna, Kalisz, Rosati... Wybrano szefów komisji sejmowych (GALERIA)

Co Pan uważa za ten kluczowy moment?
Będzie on musiał znaleźć sposób, aby przetrwać rok 2013. W tym roku zbiegną się bowiem trzy czynniki, które razem mogą się okazać bombą rozsadzającą budżet i gospodarkę kraju oraz budżety gospodarstw domowych. Pierwszy czynnik jest zawiniony przez rząd PO, gdyż w 2008 r. zgodził się on na to, by pakiet klimatyczno-energetyczny przyjęty przez Unię Europejską miał taki, a nie inny kształt. Oznacza to, że od 2013 r. zaczną w kraju rosnąć ceny prądu, gdyż będziemy musieli dostosować naszą energetykę do unijnych wymogów redukcji emisji CO2 do atmosfery. W wyniku tego elektryczność będzie kosztować o 30-40 proc. więcej. Drugi czynnik to zmniejszenie potężnego impulsu rozwojowego, jaki dały Polsce subwencje z Unii. Właśnie w tym roku skończą się transfery w ramach obecnej polityki spójności, w ramach zasady n+2 będziemy zjadać ich końcówkę. Następne sumy pojawią najwcześniej w roku 2015.

Czytaj też:Donald Tusk ogłosił skład rządu. Nowi ministrowie [GALERIA]

A trzeci czynnik?
Stagnacja gospodarcza krajów Europy Zachodniej, która pewnie przerodzi się w recesję. Gdy w 2009 r. miała miejsce taka sytuacja, Polskę przed negatywnymi konsekwencjami tego zjawiska uchroniły amortyzatory w postaci dotacji unijnych i wysoki popyt wewnętrzny - na marginesie, uruchomił go poprzedni rząd, obniżając podatki. Dzięki temu Polska uniknęła dramatu podczas poprzedniej fali kryzysu. Umoczyliśmy wtedy tylko skarpetki, ale nie musieliśmy brodzić w wodzie po kolana jak inne państwa. Ale teraz już tak się nie da. Kumulacja tych trzech czynników może wywołać bardzo poważny kryzys gospodarczy. Premier Tusk w exposé powinien znaleźć na to odpowiedź.

Czytaj też:''To nie jest rząd zderzaków, to rząd medialnych gwiazd. Tusk stwarza polityczne wash and go''
Rząd przygotowuje się na to - Rostowski przygotował trzy wersje budżetu na 2012 r., jedna z nich zakłada sytuację, że Polska znajdzie się w przyszłym roku w recesji.
I co, podda trzy budżety pod głosowanie?

W jaki więc sposób Tusk powinien zabrać się do rozwiązywania problemów?
Ja nawet nie oczekuję od niego, że przedstawi gotowe recepty, wyliczenia, zestawienia, liczby. Oczekiwałbym natomiast jednego: mocnego komunikatu, który wyrwałby Polaków z drzemki. Do tej pory Platforma i rząd śpiewały kołysanki. Nikt nie umiał wyraźnie powiedzieć, że czekają nas ciężkie czasy - i w takiej atmosferze demobilizacji przebiegły ostatnie wybory prezydenckie oraz parlamentarne. 100 proc. odpowiedzialności ponosi za to PO. Teraz jednak trzeba wyraźnie zaznaczyć, że idą ciężkie czasy i czekają nas krew, pot i łzy. Tego oczekuję od nowego rządu Tuska.

Czytaj też:Donald Tusk ogłosił skład rządu. Nowi ministrowie [GALERIA]

Do tej pory kierowany przez niego gabinet dał się poznać jako sprawnie stwarzający pozory, że dobrze reaguje na problemy, które już się pojawiły. Może w ten sam sposób nowy rząd będzie się chciał uporać z tym kluczowym rokiem 2013?
W tej sytuacji reaktywność i public relations nie wystarczą. Trzeba będzie trudne decyzje podejmować wcześniej, by uporać się z problemami. I to jest problem - nie spodziewam się, aby nowy gabinet Tuska był do tego zdolny.

W sumie Tusk nie ma nic do stracenia. Już zapowiedział, że za cztery lata nie będzie się ubiegał ani o stanowisko premiera, ani szefa partii.
Mimo wszystko nie spodziewam się, aby premier zdecydował się na ostrzejsze działania. On wie, że ludzie wybrali go nie po to, żeby obiecywał im krew, pot i łzy.

Czytaj też:Schetyna, Kalisz, Rosati... Wybrano szefów komisji sejmowych (GALERIA)

Przewiduje Pan, że w 2013 r. w Polsce dojdzie do poważnego przesilenia gospodarczego. Jak silnym piętnem odciśnie się ono na nowym rządzie? Czy ten gabinet, który właśnie poznajemy, ma szansę przetrwać całą kadencję?
Teraz jeszcze jest czas na wypracowanie odpowiedzi na te czekające nas uderzenia, jest rok na to, by się do tego przygotować. Nie oczekuję, że Tusk teraz przedstawi masterplan na 2013 r. Ale oczekuję, że teraz przedstawi on propozycję, w jaki sposób kraj mógłby te uderzenia przetrwać. Rozwiązaniem byłaby współpraca z opozycją. Ale premier tego nie zrobi. Tymczasem rozwiązania, jakie stosował do tej pory, reaktywne odpowiedzi na wszystkie kryzysy nie wystarczą - ilość impulsów, na jakie trzeba będzie reagować, będzie bowiem zbyt duża i wzajemnie się na siebie nakładająca. Rząd najzwyczajniej w świecie pogubi się w tym wszystkim. A jak się pogubi, to naturalną reakcją będzie naciągnięcie poduszki na głowę i próba przeczekania najtrudniejszych chwil. Ale tak się nie da. Trudno dziś przewidzieć, jakie będą reperkusje tej postawy, ale każda opcja będzie otwarta. Na pewno dojdzie do destabilizacji sytuacji, może także do rozpadu koalicji rządowej. Ale nie wykluczyłbym, że w wyniku kryzysu dojdzie do poważnych perturbacji w Platformie.

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zorientowana

kłamało, klamie i kłamać będzie a Polacy na to się nabrali ! Gratulacje

W
Wojtek

pana Dorna??? Czy dziennikarze badaja go alkomatem przed wywiadem???

P
Przeciwnik

Niech pan poseł przestanie chodzić w kółko u szczytu Sejmu, bo to denerwuje widzów w TV. Konieczna ustawa sejmowa - zabraniajaca tej bieganiny przez posła Dorna. Powinien spytać sie co jego przyjaciel J.K. bierze na uspokojenie albo co brał Alik lub co daje Sabie.

ś
śmiechnasali

ludwiczek chyba wypił coś tam coś tam i się rozmarzył

s
saba

przestań się szwendać po zakamarkach sejmu.Strzel sobie kielicha i idź spać

666

A ten jak pier...ił tak pier..li. Pewnie znowu pod wpływem

G
Gabriel

Pan Dorn wszedł do Sejmu, ale pożytku z tego chyba nie będzie. Zawsze bredzi i nic więcej. Ten człowiek
wygląda na zmęczonego życiem. Żadnej świeżej myśli od tego Człowieka nie ma co oczekiwać. Poezji
w Sejmie i tak jest za wiele.

d
dlugo_pis

przetrwali w kłotniach i insynuacjach ledwo 2lata czego i innym zycza z calego serca po chrzescijansku jak prawdziwi polacy

w
wstyd p. Waltz POszukiwany

**** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI WALTZ? **** DO HANNY GRONKIEWICZ-WALTZ ****: oto (przykładowi) "ludzie ONR", bohaterowie współczesnych Organizatorów Marszu Niepodległości: * ś.p. Irena Iłłakowiczowa [pl.wikipedia.org/wiki/Irena_I%C5%82%C5%82akowiczowa] * ś.p. Stanisław Jeute [pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Jeute] **** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI PREZYDENT WARSZAWY? **** CZY PANI WIE, CO TO WSTYD? **** **** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI PREZYDENT WARSZAWY? **** CZY PANI WIE, CO TO WSTYD? **** **** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI PREZYDENT WARSZAWY? **** CZY PANI WIE, CO TO WSTYD? **** **** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI PREZYDENT WARSZAWY? **** CZY PANI WIE, CO TO WSTYD? **** **** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI PREZYDENT WARSZAWY? **** CZY PANI WIE, CO TO WSTYD? **** **** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI PREZYDENT WARSZAWY? **** CZY PANI WIE, CO TO WSTYD? ***** CZY PANI NIE MA ZA GROSZ WSTYDU, PANI PREZYDENT WARSZAWY? **** CZY PANI WIE, CO TO WSTYD? *******

M
Marek

ale swoje wie. śmieszny człowieczek z tego Ludwika.

B
Bodzio Szajs

Takiś kozak ?
Proszę przedstaw rząd na trudne czasy
... i nie pisz tu o jarku i Aliku.

r
ryszard

Prezes:smolensk pomscimy...

k
kania

Ale nawet Prezes na te przepowiednie się nie nabiera.

W
Wał

Faktycznie ten rzad nie wytrzyma nawet do polowy kadencji to nie jest rzad na trudne czasy

P
POpieramPO

własnie. A jak bedą problemy to podniesie się hołocie podatki , przesunie wiek emerytalny do 99 lat i stworzy kolejne stanowiska dla następnych politycznych prostytutek, które pomogą przetrwać rządowi.

Dodaj ogłoszenie