reklama

Donald Trump podpisał ustawę, która wspiera protestujących w Hongkongu. Chiny od razu zapowiedziały ostre kontrposunięcia

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski

Wideo

Źródło: Associated Press

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Po poparciu przez prezydenta Donalda Trumpa ruchów prodemokratycznych w Hongkongu napięcie na linii Waszyngton-Pekin znów wzrosło.

Znów napięcie na linii Pekin -Waszyngton po tym, jak prezydent Donald Trump podpisał ustawę wspierającą prodemokratyczne ruchy w Hongkongu.

Chiny od razu zapowiedziały ostre kontrposunięcia. Może to utrudnić negocjacje handlowe między Pekinem a Waszyngtonem, a jest to materia niezwykle delikatna.

Zdaniem Pekinu ustawa, która wcześniej przeszła niemal jednomyślnie przez izby amerykańskiego Kongresu, jest ingerencją w sprawy Chin. Zobowiązuje ona Departament Stanu do przeprowadzania corocznego przeglądu stanu autonomii Hongkongu względem Chin kontynentalnych. Od tego zależy, czy Hongkong nadal będzie korzystać z przywilejów handlowych USA.

Jeśli okaże się, że Pekin osłabił niezależność miasta, Hongkong ryzykuje utratę specjalnego statusu amerykańskiego partnera handlowego i korzystnych taryf z tym związanych. W praktyce zagroziłoby to pozycji miasta jako globalnego centrum finansowego.

Donald Trump podpisał też drugą ustawę, która zakazuje wywozu z USA gumowych pocisków, gazu łzawiącego i innego sprzętu używanego do tłumienia protestów, po oskarżeniach, że policja Hongkongu nadmiernie wykorzystała takie środki podczas trwającego sześć miesięcy kryzysu w mieście.

Przewiduje się też sankcje dla wszystkich osób w Chinach kontynentalnych, jak i władzach Hongkongu, które są zaangażowane w łamanie praw człowieka wobec przedstawicieli ruchu prodemokratycznego.

W oświadczeniu Donalda Trumpa zawarte było, że podpisał on ustawę „z szacunku dla prezydenta Xi [Jinpinga], Chin i mieszkańców Hongkongu… w nadziei, że [przywódcy] i przedstawiciele Chin i Hongkongu będą w stanie polubownie rozwiązywać problemy, by doprowadzić do pokoju i dobrobytu dla wszystkich

W swoim oświadczeniu ministerstwo spraw zagranicznych Chin nazwało ustawę „czystą ingerencją w wewnętrzne sprawy Chin” i ruchem „pełnym uprzedzeń i arogancji… niezwykle złym z natury i niebezpiecznym, jeśli chodzi o motywy”.

- Strona amerykańska zignorowała fakty, zmieniła kolor z czarnego na biały i zachęcała brutalnych przestępców, którzy niszczyli mienie i podpalali, krzywdzili niewinnych mieszkańców miasta, deptali praworządność i zagrozili porządkowi społecznemu” - zawarto w dokumencie.

Hongkong: Pada ostatni bastion studentów. W kampusie politec...

Władze Hongkongu z kolei stwierdziły, że obawiają się, że przepisy zaszkodzą stosunkom z USA i wysyłają zły sygnał protestującym. Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam powiedziała, że „zdecydowanie sprzeciwia się i żałuje” nowych przepisów.

Tymczasem w samym Hongkongu policja ostatecznie wkroczyła do kampusu Politechniki, który był od jedenastu dni oblężony przez siły bezpieczeństwa. Na terenie kampusu prawdopodobnie już nie ma żadnego z demonstrantów.

Kilka godzin przed operacją policyjną jeden z demonstrantów wyszedł z ukrycia i powiedział dziennikarzom, że w środku wciąż jest ponad 20 osób, które nie wierzyły władzom uczelni, iż policja nic złego im nie zrobi. Wysoki rangą funkcjonariusz policji, Chow Yat Ming, powiedział, że celem operacji nie było aresztowanie kogokolwiek, tylko usunięcie składów benzyny i innych niebezpiecznych przedmiotów, które wykorzystywali protestujący w mieście.

Kiedy 1 lipca 1997 roku Chiny przejmowały od Wielkiej Brytanii Hongkong zobowiązały się zapewnić przez kolejne 50 lat miastu szeroką autonomię. Protestujący do niedawna głównie młodzi ludzie twierdzą jadnak, że Pekin dokonał zamachu na autonomię.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie