Dominik Kolorz o likwidacji kopalń: Nie czuję się oszukany, nie jestem naiwny. Poparcie dla Dudy? Nie było wyboru

Marcin Zasada
Marcin Zasada

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Dominik Kolorz nie czuje się oszukany w sprawie likwidacji kopalń. - Nie chcę się znęcać nad Sasinem. Jego kompetencje w górnictwie są wątpliwe. Na tego konia posadzili go jego współpracownicy. We wtorek liczę na poważną rozmowę z decyzyjnymi ludźmi. Stawką jest przyszłość Górnego Śląska - mówi Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

PiS oszukało związkowców czy związkowcy okazali się potwornie naiwni?
Ani jedno, ani drugie. My nie jesteśmy naiwni. W rządzie powstał program likwidacji kopalń. Pokazano go dziennikarzom, potem wpadł w nasze ręce. I efekt końcowy jest taki, że o górnictwie mamy rozmawiać inaczej, wspólnie, bardziej odpowiedzialnie. Nie nazwałbym tego naiwnością.

Ja powiedziałbym, że wszystko to można było przewidzieć pół roku temu. I sam pana o to kilka razy pytałem.
Jeśli pan uważa, że PiS oszukało nas, bo przed wyborami obiecywało coś innego, to proszę mi wierzyć: my się na obiecanki przedwyborcze nie nabieramy. W ogóle dyskusja o górnictwie przed wyborami nie miała sensu.

Nie miała sensu? A teraz ma? Przed wyborami mielibyście choćby możliwość nacisku. A teraz?
Nawet Andrzej Duda miał zielone postulaty na sztandarach. Przed wyborami można było co najwyżej doprowadzić do mordobicia politycznego. Targano by to śląskie sukno tak, że nikomu by nie został kawałek. Dziś staramy się rozmawiać. A jak będzie trzeba, to będziemy walczyć.

Czytaj także

Rozmawiać? To ja może podsumuję. W rządzie nie ma od miesięcy nawet wiceministra od górnictwa. Wicepremier Sasin zwodził was miesiącami. Mimo to najpierw dogadaliście się z premierem w sprawie programu dla Śląska, a potem poparliście Andrzeja Dudę w wyborach. Pan również apelował do premiera, żeby odsunął Sasina od górnictwa. I co?
Prawda, ale my nawet nie wiemy, kto tak naprawdę rządzi w naszym kraju, gdy decyzje zapadają przy jednej ulicy. Więc musimy sobie radzić w irracjonalnych realiach.

Politycy PiS, łącznie z prezydentem Dudą, zapewniali, że nie pozwolą tknąć górnictwa. Solidarność poparła Dudę w wyborach. A pan mówi, że nie czuje się oszukany.
To nie jest takie proste. Na kogo górnictwo miało postawić? Na Trzaskowskiego? Gdyby był on kimś takim, jak na przykład Kukiz 5 lat temu, pewnie wygrałby z Dudą. Ale to był kandydat wykreowany na te wybory. Górnicy byli w sytuacji bez wyjścia, bo niemal wszyscy kandydaci mieli programy skrajnie zielone. Sam pan wie, że nawet na Śląsku politycy różnych opcji zaoraliby górnictwo szybciej niż Sasin.

A wiedział pan przed wyborami, że po wyborach Sasin też przyjedzie na Śląsk „zaorać górnictwo”? Wracamy do początku: albo oszustwo, albo wasza naiwność.
Nie, ale w tej sprawie staramy się oddzielać politykę od interesu górnictwa.

Po co w takim razie Solidarność poparła Dudę w wyborach?
Wszystkie siły polityczne prą do likwidacji górnictwa, to po pierwsze. Rozmowy przed wyborami nie doprowadziłby do żadnej konkluzji, a my nie potrzebujemy awantury, tylko poważnej, merytorycznej dyskusji. Wszyscy pomachaliby szabelkami, a tu chodzi przecież o przyszłość całego Górnego Śląska. W górnictwie pracuje dziś z 90 tys. ludzi, ale 8-9 razy więcej żyje z górnictwa i całego jego otoczenia. Stawka jest wysoka.

Czytaj także

Czy poważną, merytoryczną dyskusją pan nazywa to, co w ostatnich dniach zrobił wicepremier Sasin i jego współpracownicy z ministerstwa?
Nie mamy wpływu, jak rozegrała to druga strona. Strona rządowa tak zaczęła, potem się ze swoich planów wycofała… Mówiąc w żargonie piłkarskim, po 15 minutach pewnie prowadzimy 1:0.

Wycofała się? Sasin dwa dni później oświadczył w telewizji, że nie ma odwrotu przed zamykaniem nierentownych kopalń.
Nie chcę się znęcać nad Sasinem. Jego kompetencje w górnictwie są wątpliwe. Na tego konia posadzili go jego współpracownicy.

Aha. Więc poważną, merytoryczną dyskusję o przyszłości Górnego Śląska chce pan prowadzić z facetem, „którego kompetencje są wątpliwe”?
Na razie zyskaliśmy tyle, że we wtorek w Warszawie będziemy rozmawiać z panami Kurtyką, Naimskim, a być może również – z Morawieckim. To nie są ludzie niedecyzyjni. Potrzeba nam 1,5 miesiąca spokoju.

Nie przeocz

W czasie tego spokoju starczy na wypłaty w PGG?
Prezes Rogala mówił przecież, że na pensje starczy i w sierpniu, i we wrześniu, i w październiku. Słyszymy, że energetyka i tak ma zapłacić PGG za nieodebrany węgiel. Jeśli tak będzie, spółka będzie miała pieniądze na podstawową działalność.

Na co pan liczy we wtorek w Warszawie? Oprócz tego, że rząd nie odsuwa jedynie wyroku na górnictwo w czasie.
Ta batalia na pewno nie skończy się przed końcem września. Jesteśmy realistami i wiemy, że np. kopalnia Pokój zostanie zamknięta, bo nie ma już węgla, ale walczymy o ludzi, żeby nie zostali bez pracy. Likwidacja Rudy? Naszym zdaniem bezpodstawna. Po programie naprawczym jest w stanie funkcjonować jeszcze 8-10 lat. Na pewno nie będzie tak, jak proponowało ministerstwo, to znaczy likwidacja w 7-8 miesięcy, bo żeby składać takie propozycje, trzeba być kompletnie oderwanym od rzeczywistości. Wiele decyzji rządu jest wewnętrznie sprzecznych, ale liczę, że tym razem porozmawiamy poważnie.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Materiał oryginalny: Dominik Kolorz o likwidacji kopalń: Nie czuję się oszukany, nie jestem naiwny. Poparcie dla Dudy? Nie było wyboru - Dziennik Zachodni

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam Sokool Sokołowski

Panie Kolorz... Weź Pan nie opowiadaj bzdur. Pracuje w górnictwie i wiem jedno: zlikwidować związki zawodowe a resztę oddać w prywatne ręce aby górnictwo nie utrzymywało stada darmozjadów , pasożytów i niedojd z różnych frakcji politycznych. Nie ma nawet o czym dyskutować... Pozdrawiam wy[wulgaryzm]nych....

G
Gość

Z PGG jest jak z PZPN otoczka wspaniała ale wyników brak.!!!. A co do związków Nauczyciele mają związki Górnictwo ma biura podróży.!!!

G
Gość

Alkocholik

H
Hannes

Tak tak - PiS wy*uchał górników bez mydła, a Kolorz, wzorem towarzyszki Ho Lec Kiej z TVPiS dalej powtarza, że nic się nie stało, że wiedzieliśmy że w ogóle sukces tysiąclecia.

Wiecie co, chopy? Wy to nie macie za grosz honoru, że wami takie c*ule rządzą! Daliście zrobić z siebie durniów: uchachani odbieraliście bułeczki od budynia, z lubością wsłuchiwaliście się w obietnice 200 lat z węglem, polecieliście skwapliwie głosować na oszustów - to teraz dobrze wam tak. Za głupotę trzeba płacić. Jak zaczniecie żreć kamienie, to może wreszcie zmądrzejecie.

G
Gość

Dzięki PiS a w szczegulnosci Panu Dudzie związkowcy nie muszą odrabiać nierubstwa biurowego. Górnictwa przerośniętego dozorem wyższym , biurokracją i związkami!!!. Górnik nie da rady utrzymać.

G
Gość

Pan Kolorz niych w to Górnego Ślonska niy mieszo. Sam łazi ino o interes, a niy o dobro regionu.

Dodaj ogłoszenie