Dobrze być żebrakiem, on nie ma nic do stracenia

Paweł Zarzeczny
Polsapresse/Archiwum
Gdyby żył jeszcze Art Buchwald, jego felieton o dzisiejszych czasach mógłby wyglądać mniej więcej tak: Szedłem któregoś popołudnia Polami Elizejskimi, gdy na skraju ulicy zobaczyłem wieloletniego przyjaciela Jima. Jim był miliarderem, postawnym mężczyzną, zwykle poruszał się bentleyem z kierowcą. Teraz jednak lekko posiwiał, zgarbił się, wychudł, no i szedł pieszo. I ciągnął za sobą dziecięcy wózek na sznurku, z jakimś pordzewiałym żelastwem...

- Hej, Jim! - zawołałem. To na pewno ty?
- Tak, chłopie, to ja. Ale nie przejmuj się, nie jesteś pierwszym, który z trudem mnie rozpoznaje.
- Właśnie. Gdzie twój bentley i gdzie kierowca? Film jakiś tu kręcicie? Gdzie kamery? Ukryte?
- Nieee... Bentley mi się nie opłaca, paliwo podrożało. Przerobiłem na gaz, no to gaz podrożał. Zresztą nie będę się uzależniał od Rosjan.
- A kierowca?
- Córkę mi podrywał, musiałem zwolnić, zresztą i tak od pół roku mu nie płaciłem, bo brak mi gotówki. Tak to wygląda.
- Tobie brakuje gotówki? A złoto?
- Żona zabrała przy rozwodzie. I pałac.
- A papiery?
- Wszystko mam dalej. W greckich obligacjach. No to wiesz, do czego je mogę teraz użyć? I użyłem.
- No tak. Ale syn nie pomoże? Przecież miał taką silną pozycję w wywiadzie...
- Chciał pomóc. Wykradł dla mnie plan rakiet najnowszej generacji i zaproponował kupno Chińczykom. Wiesz, co odpowiedzieli?
- Nie mam pojęcia...
- Że dzięki, ale mogą to sobie za darmo ściągnąć z internetu. I wysłali wszystkim wywiadom informacje, że akwizytorów nie przyjmują, nawet z receptą na otrucie Dalajlamy. A zwłaszcza perpetuum mobile, bo grozi im wtedy miliardowe bezrobocie, a takiego nie ma żaden inny kraj. Oni nawet bezrobocie muszą mieć największe!

Tej zimy będziemy mieli w parku tłok! Już się chyba wszyscy zorientowali, że trzeba jakoś przeczekać trudne czasy

- A nie masz jakiejś sensacji na sprzedaż? Zawsze miałeś...
- Tak, mam fotki premiera z nową kochanką w wannie. Ale "News of the World" zamknęli i nie ma kto zapłacić. "The Sun" by wziął królową z kochankiem, ale tylko gdyby miał on około osiemnastu lat i był gejem i katolikiem. Nawet Berlusconi ma problem ze swoimi skandalami, wymyśla je, ale nikt tego nie chce kupować w dzisiejszych czasach. Nuda.
- Wymyśla?
- Pewnie! Przecież on już od piętnastu lat nie może. Robi z siebie ogiera, bo Włosi nigdy nie wybraliby impotenta. Z tego bunga-bunga dziewczyny wracają strasznie rozczarowane. Wiem, bo kuzynka była. Tylko zmarzła. Marmur ziębi, jak jest się całą noc na golasa w oczekiwaniu na paparazzich. A ci nie przyjeżdżają, bo redukcje w gazetach.
- Zawsze miałeś szalone pomysły, no to i teraz przyjdzie ci do głowy jakiś pomysł na zarobienie pieniędzy...
- Też tak myślałem. Postanowiłem odbić się na bukmacherce. I wiesz, co wymyśliłem?
- Nnnooo?
- Że Manchester United przegrywa u siebie z City 1:6, a w tym samym czasie Barcelona remisuje, a Messi w 90. minucie nie strzela karnego.
- Pasuje?
- Bomba!
- No tak. Ale jak z tym poszedłem do buka, z ostatnim tysiącem dolarów, to wiesz, co mi powiedział? Że nie przyjmie, bo cała Malezja gra to już od dwóch tygodni!
- Pieprzysz! Naprawdę?
- Też nie wierzyłem. To on, że w Wietnamie wyprodukowali nawet milion błękitnych koszulek z napisem "Why always me?", i że będzie miał taką na sobie jakiś Balotelli i pokaże po strzeleniu gola w prawy róg. A dla zwiększenia zainteresowania dzień wcześniej podpali mu się łazienkę fajerwerkami, jakoś tak...
- Faktycznie tak było!

Czytaj też:Pozostałe felietony Pawła Zarzecznego
- No widzisz. Tam wszystko jest zaplanowane w tej Azji, jak u nas w reklamie. Słyszałeś, że wojna nas czeka?
- Tak, jakiś polski minister mówił.
- I że warto uciekać do Ameryki?
- Dokładnie.
- No to wiesz, o co w tym chodzi? W Ameryce nikomu się już nie chce pracować. Biali tylko wspominają plantacje bawełny z Murzynami jako stare dobre czasy, czarni myślą, że wystarczy, jak napracuje się ich prezydent, a Latynosi nie pracowali nigdy i trudno im się teraz przestawić. Więc tam się czeka na nowa falę idiotów, co popracują na trzech posadach za hamburgera. Też bym się wybrał, ale już wolę te puszki po piwie zbierać. Zresztą nie lubię grillowanej wołowiny z odpadków.
- Mógłbyś sprzedać jakiś swój obraz, podobno wciąż dzieła sztuki są w cenie.
- Próbowałem, bo też o tym słyszałem. Wystawiłem van Gogha za 50 milionów. I zgłosił się klient. Ale od razu przyznał, że gotówki też nie ma, za to proponuje mi dwa Rembrandty. Gdzie ja to powieszę, żeby jeszcze i dla mnie zostało miejsce? Dawniej to bym obraz ubezpieczył i dał się zaraz okraść - ale dziś już nawet dobrego złodzieja nie znajdziesz. Nikt przyzwoity cię nie porwie dla okupu, bo wiadomo, że nie masz na okup, a karmić cię trzeba. To jest dopiero upadek obyczajów, a nie jakieś tam wojny.
- Miałeś jeszcze koncesje na wydobycie ropy.
- Od Kaddafiego. Teraz je unieważnią i zaczną przydzielać nowe. Na początek ogłosili, że korupcji już nie będzie. A to oznacza, że będzie, oczywiście, że będzie, tyle że drożej. Nowy podatek od ryzyka.
- Mimo wszystko żal cię widzieć w tak marnym położeniu...
- Marnym? Dziś mi każdy zazdrości, bo mnie nie ma już ani z czego opodatkować, ani czego odebrać. Nie muszę jak w RPA mieszkać w domu ogrodzonym drutami pod wysokim napięciem. Ani jak w Nowej Zelandii, gdzie musisz grać w rugby od przedszkola. Nie muszę czytać gazet...
- To znaczy?
- Na przykład, że Libia i mocarstwa zachodnie obalili tyrana, który rządził ponad czterdzieści lat. I ludzie krzyczą "Allah akhbar!", i tańczą na ulicach. Oj, zatęsknią oni za tyranem, jak im się wprowadzi płatne studia, płatną służbę zdrowia, modły sześć razy dziennie i kozy zamiast samochodów.
- Ale on wiesz, otaczał się rodziną...
- A twoja królowa to kim się otacza, obcymi? I panuje dłużej, i w koronie chodzi, i karocą jeździ. I jest głową Kościoła, niewybieralną, dożywotnią. Ją też byś zastrzelił, bo to niepostępowe? A jej słucha kilkadziesiąt krajów od Australii po Kanadę, mówi "Wasza Najwyższa Mość" i w pas się kłania! A Dalajlamę też byś zabił? U niego też nie ma demokratycznych wyborów. Nigdy! Już dziesięciu się u niego spaliło mnichów tylko w tym roku, a on spokojnie wciąż wojażuje po świecie. Biznesklasą. Buty nosi za dwadzieścia tysięcy, a mnisi ryż wsuwają i zapijają wodą.
- Ale ten Kaddafi przeginał. Ten złoty pistolet...
- Ty też w bajki wierzysz? Najpierw mówili o złotych pałacach, a okazało się, że jakiś barak stał dwupiętrowy, facet miał w chwili śmierci jakąś zdezelowaną komórkę sprzed dziesięciu lat i stare ciuchy... Na ulicę wypuszczali za to gościa z jego złotym łańcuchem, dziwnym trafem prosto pod kamery telewizyjne - no ja nie wiem, jak ja bym złoty łańcuch znalazł, tobym w ziemi zakopał, a nie po ulicach latał. Złoty karabin, złoty pistolet - to przecież cyrk dla ubogich. Pamiętasz Ukrainę?

Czytaj też:Kaddafi padł od kuli wystrzelonej z jego ukochanej złotej broni
- No tak, to za Niemcami zaraz będzie...
- Więc tam była pomarańczowa rewolucja, spontaniczna jak w Libii. I teraz się okazało, że ten pomarańczowy kolor to wymyślił jakiś Polak za pieniądze, że najlepiej tłum to złapie, bo zima idzie, a on się z ciepłem kojarzy... Tak bracie wyglądają rewolucje od zawsze. Paru gości kombinuje, reszta to kupuje. Jak się już Libijczycy pokapują, to okaże się, że surowce sprzedali na sto lat, czyli praktycznie do wyczerpania. Czy ty myślisz, że Francuzi gdziekolwiek by latali bez interesu? Przecież im się nawet po bagietki rano nie chce latać. Wolą w południe kebab.
- Stary, załamujesz mnie. To jeszcze powiedz, jak widzisz przyszłość strefy euro?
- Mnie ta waluta niepotrzebna, bo ja puszki od razu wymieniam na calvados. Śpię w Lasku Bulońskim, tak śmierdzę, że nawet zboczeńcy omijają mnie z daleka, i łowcy narządów. Dużo rozmawiamy z kumplami, jest u nas na jednej ławeczce więcej mądrych ludzi niż na Sorbonie. Cóż, niektórzy się z nas śmieją, ale to oni żyją pod presją. Ja już nie. Co do strefy euro - jak już miałbym wybierać, to strefę rubla. Większa i szybciej będzie rosnąć. Z Niemca większej wydajności już nie wyciśniesz, żeby zarobił na całą resztę Europy, unmöglich.
- Nie masz marzeń?
- Bogaty już byłem, kochanki miałem, świat zwiedziłem. Młodzi ludzie niech mają marzenia, póki świat jeszcze ma dzieci. Póki. W San Francisco jest już więcej psów niż dzieci. Więcej psów niż dzieci!
- Lecę do Polski, pozdrowić kogoś?
- Łatwo ich nabierzesz. Niedawno emir Kataru poleciał tam kupić stocznię, oni się ucieszyli, a on wiesz co zrobił?
- No kupił.
- Nie, ani myślał złomowiska kupować. Za to sprzedał im gaz skroplony. Na co im gaz skroplony, do zapalniczek?
- No to pozdrowić kogoś?
- Hrabiego. Był tu u mnie na rozmowach o winie i powiedział, jak wygląda sytuacja w Polsce. Przyszedł do niego wreszcie jakiś klient kupić obraz, bo Hrabia nie ma już nawet na smalec, którym przychodzą się najeść wygłodniali znajomi, zwłaszcza trener narodowy. No i przyszedł facet kupić obraz. Ale zamiast go kupić, to... żonie Hrabiego sprzedał buty! I poprosił o gotówkę! Hrabia mówi, że żonie się spodobały i pasowały, a tamten akurat miał w bagażniku...
- Ale obraz w końcu kupił?
- A skąd, od tygodnia nie odbiera telefonu. W Polsce nikt nie odbiera telefonów, bo zawsze ktoś dzwoni po pieniądze.
- No to twój Hrabia zbankrutuje.
- Też mu tak powiedziałem, a on, że on już nie ma z czego zbankrutować, jak ja. Że jak mu już raz zabrali pół Ukrainy, no to co mu mogą zabrać teraz? Pustą lodówkę? I że to jest siła Polski. Nie bardzo ma już co stracić. Ma rację. Ej, muszę lecieć, bo jakichś dwóch nowych gości wygrzebało z mojego śmietnika dwie puste puszki. Ooooo!
- Co, ooo?
- Boże, to chyba Sarkozy z Cameronem! Oj, tej zimy będziemy mieli w parku tłok! Już się chyba wszyscy zorientowali, że trzeba jakoś przeczekać trudne czasy. Bogu dziękować, że jeszcze niektórzy piją piwo.
- Bogu dziękować? Mówią, że Boga nie ma...
- Kto mówi, że Boga nie ma, chłopie, musi mieć chyba bardzo dużo na sumieniu.

Czytaj też:Pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cezar

Europejscy przywódcy rżną przysłowiowego głupa. Unijny szczyt chwilowo tylko ulżył europejskim bankom, rzekomo ratując Grecję. Bo ta jest i nadal będzie bankrutem.

Przeciętnemu Grekowi wszystko jedno czy dług publiczny do PKB wynosi 160 czy 70 procent 120 czy 70 proc. Wie, że chcą go okraść i oszukać. Pyta więc, jak żyć za tysiąc euro. Takiej kwoty zresztą nasz Kowalski może mu tylko pozazdrościć. Przeciętny obywatel Hellady uważa, że walczących z kryzysem polityków należałoby nie tyle pochwalić, co... powywieszać. Grecki parlament czy rząd mogą sobie podnosić VAT do 23 proc. i wprowadzać nowe podatki czy podwyższać wiek emerytalny.

Ale kto to wyegzekwuje, jeśli pod Akropolem strajkują nawet poborcy podatkowi? Grecy z powodu europejskiego kryzysu nie zrezygnują z chodzenia do tawerny.

i
itezianka

genialne

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Dobrze być żebrakiem, on nie ma nic do stracenia

c
cezar

zef Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej udaje się jutro do Chin, aby poprosić władze w Pekinie o pomoc w ratowaniu strefy euro. Wiadomość, że strefa euro nie poradzi sobie sama, zelektryzowała media na całym świecie.
Niezaplanowana wcześniej wizyta w Pekinie szefa EFSF Klausa Reglinga, zapowiedziana przez przedstawicielstwo UE w Pekinie, wskazuje na pierwszą konkretną decyzję liderów strefy euro w kwestii kluczowej, jaką jest rozszerzenie możliwości pożyczkowych EFSF do 1-2 bln euro. Niemcy od początku stały na stanowisku, że EFSF, którego możliwości pożyczkowe wynoszą 440 mld euro, należy wzmocnić przez lewarowanie, czyli zwiększanie możliwości kapitałowych funduszu bez sięgania do publicznej kasy krajów eurostrefy.

Dodaj ogłoszenie