Dobra dieta chroni przed zarażeniem COVID: 13.11.2020. Co może zrobić dla poprawy odporności na koronawirusa pracodawca

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Sposobów jest wiele: opracowanie procedur funkcjonowania firmowej kuchni na czas pandemii, dostęp do przekąsek w biurze ograniczający wyjścia do sklepów, okazanie zainteresowania zdrowiem pracowników na home office [b]na przykład wysyłając im paczkę ze zdrowymi produktami - i wiele, wiele innych. Mariusz Kapała / Polska Press
Zwiększona ekspozycja na stres, potęgowana ryzykiem zakażenia COVID-19 i nieprawidłowe nawyki żywieniowe przekładają się na problemy ze zdrowiem pracowników, alarmują dietetycy. Dla pracodawców oznacza to problemy związane z częstszym przebywaniem pracowników na zwolnieniu lekarskim, ale przecież i tak najważniejsze jest zdrowie. Dla firm zaś ważna jest wskazówka, iż kluczowe stało się obecnie nie tylko wzmacnianie odporności psychicznej pracowników, ale także edukacja dotycząca prawidłowych nawyków żywieniowych i higienicznych w pracy, zwiększających bezpieczeństwo i odporność fizyczną.

Wyniki badania „Nawyki żywieniowe pracujących Polaków” zrealizowanego przez Dailyfruits pokazały jak dużo błędów żywieniowych popełniamy zarówno w pracy, jak i w życiu codziennym. Główne z nich, to jak w przypadku 46 proc. pracowników zaczynanie nieefektywnie dnia pracy z powodu zbyt późnego jedzenia śniadań, nie spożywanie codziennie owoców jak przyznaje co drugi respondent, niezdrowe podjadanie podczas pracy jak zdarza się aż 86% pracującym Polakom oraz spożywanie słodyczy po lunchu. Efektem realizacji złych nawyków żywieniowych jest niższa produktywność i odporność, czyli wartości, które w obliczu pandemii zyskują szczególnie znaczenie.

Odporność na COVID obniża złe odżywianie przed i po pracy

W efekcie popełnianych przez pracowników błędów żywieniowych podczas dnia pracy, coraz powszechniejsze stają się choroby spowodowane złym odżywianiem, zwiększające również ryzyko zakażenia COVID-19, które skutkują zmniejszoną odpornością pracowników, większą skłonność do absencji, co przekłada się na wyniki finansowe firm.
Dlatego w obecnej sytuacji epidemiologicznej bezpieczeństwo i zwiększanie odporności zarówno fizycznej jak psychicznej pracowników staje się kluczowe dla wielu firm.

Nowa rola pracodawcy w biurze i na home office

Podstawowy cel biznesowy każdej organizacji to ciągłość zachowania wszystkich procesów biznesowych, a to tego potrzebni są zdrowi i efektywni pracownicy. Dlatego w obecnej sytuacji epidemiologicznej bezpieczeństwo i zwiększanie odporności zarówno fizycznej jak psychicznej pracowników staje się kluczowe dla wielu firm.

WARTO WIEDZIEĆ. Kliknij i przeczytaj!

Odpowiednie przygotowanie przestrzeni biurowej, dostępność środków do dezynfekcji, dodatkowe środki ochrony osobistej, opracowanie procedur funkcjonowania firmowej kuchni na czas pandemii, dostęp do przekąsek w biurze ograniczający wyjścia do sklepów, okazanie zainteresowania zdrowiem pracowników na home office na przykład wysyłając im paczkę ze zdrowymi produktami, spotkania firmowe ograniczone do niezbędnego minimum z zachowaniem rygorów sanitarnych to realne działania, które podejmują obecnie pracodawcy z myślą o zdrowiu pracowników. – komentuje Magdalena Kartasińska, dietetyk kliniczny i kierownik działu dietetycznego Dailyfruits.

Połowa pracujących Polaków nie je codziennie owoców, a niewiele mniej nie dba także o warzywa w diecie

W przypadku pracowników pracujących w biurach i zakładach pracy, pracodawcy mogą sprawnie na bieżąco wprowadzać działania poprawiające bezpieczeństwo, odporność i efektywność pracowników oraz obserwować efekty z ich wdrożenia. Łatwiej jest im też okazać troskę o zdrowie pracowników, realizując dodatkowe akcje, wspierające budowanie prawidłowych nawyków żywieniowych, na przykład przez dostęp do owoców i warzyw na terenie firmy. Niestety, jak pokazały wyniki badania „Nawyki żywieniowe pracujących Polaków” aż 50% z nas nie je codziennie owoców, a 40% warzyw. Chociaż pracodawcy nie mają bezpośredniego wpływu na to jak odżywiają się ich pracownicy, to mogą zorganizować miejsce pracy, które będzie sprzyjać kształtowaniu się zdrowych postaw żywieniowych.

Home office mało przyjazne dla zdrowia

Badania pokazują, że praca zdalna nie wychodzi pracownikom na dobre. Skarżą się oni na dłuższy niż 8-godzinny dzień pracy, brak zwrotu kosztów za prąd czy coraz bardziej uciążliwe wielogodzinne telekonferencje. Oczywiście są też plusy wynikające z home office, które dostrzegają pracownicy, jak na przykład brak potrzeby dojazdu do pracy, czy w niektórych przypadkach możliwość załatwienia prywatnych spraw w czasie dnia pracy. Aktualna, niestandardowa sytuacja wywołana przez pandemię wymaga od ustawodawcy stworzenia regulacji dotyczących pracy zdalnej, aby rozwiązywać ewentualne spory na linii pracodawca – pracownik.

WARTO WIEDZIEĆ. Kliknij i przeczytaj!

Pracodawcy mogą także okazać wsparcie wykonującym swoje obowiązki na home office, prostym gestem na przykład organizując wysyłkę paczek ze środkami ochrony do użytku osobistego czy z produktami, podnoszącymi odporność bezpośrednio do domów swoich pracowników. Takie działanie, podkreślające troskę pracodawcy o zdrowie swoich pracowników, jak pokazują liczne zdjęcia publikowane w social media przez samych obdarowanych spotykają się z bardzo dobrym przyjęciem. Z pewnością sprzyjają budowaniu wizerunku pracodawcy w trudnych czasach, kiedy liczą się nie tylko slogany Employer Branding, ale realne gesty.
Działania prozdrowotne w organizacjach realizowane w czasach pandemii, które w większości można wdrażać z wykorzystaniem narzędzi online mają realne odzwierciedlenie w bieżących potrzebach i oczekiwaniach pracowników. Jeśli zostaną przez pracodawców prawidłowo zintegrowane z aktualnym miejscem i charakterem pracy, to przyniosą im wymierne korzyści w postaci zwiększenia odporności psychicznej i fizycznej pracowników.

WARTO WIEDZIEĆ. Kliknij i przeczytaj!

WARTO WIEDZIEĆ. Kliknij i przeczytaj!

Biedronka wycofuje jaja z chowu klatkowego

Wideo

Materiał oryginalny: Dobra dieta chroni przed zarażeniem COVID: 13.11.2020. Co może zrobić dla poprawy odporności na koronawirusa pracodawca - Strefa Biznesu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Dr n. med. Zbigniew Martyka

"W wywiadzie dla radia RDN Małopolska podkreślam, iż zakażenie koronawirusem, jak również innymi wirusami - należy traktować zdroworozsądkowo, co nie znaczy lekceważąco. Po raz kolejny podkreślam konieczność budowania odporności organizmu przed nadchodzącym sezonem jesienno-zimowym.

Całość audycji do wysłuchania tutaj:

http://www.rdn.pl/.../sie-przygotowac-kumulacje-sezonu...

Natomiast dla tych, którzy wolą czytać zamiast słuchać, poniżej transkrypcja:

1. Eksperci nie mają wątpliwości - czeka nas druga fala koronawirusa. Prognozują, że nadejdzie ona jesienią, razem z sezonem grypowym. Grypa, a do tego koronawirus – mamy się czego bać?

Trzeba się zastanowić: Mamy się bać? Mamy wpadać w panikę? Czy mamy być po prostu ostrożni?

Zwykle w sezonie jesienno-zimowym mamy więcej infekcji. Przypomnę, że spośród wielu grup wirusów - koronawirusy to od 5 do 15% wszystkich infekcji wirusowych. Mieliśmy z nimi do czynienia już od dawna, nie tylko teraz. A wirusy są różne, mutują, zmieniają swoją strukturę antygenową, mogąc powodować odmienne dolegliwości i w różnym nasileniu, zależnie od tego, na jaki organizm natrafią.

To może wyglądać różnie na poszczególnych obszarach. Gdy popatrzymy na wykresy zachorowań w różnych krajach, to możemy zaobserwować jeden szczyt i stopniowy spadek, albo szczyt a potem stały umiarkowany poziom, lub drugi szczyt po kilku miesiącach.

Nowa fala zachorowań to zwykle zmieniony, zmutowany wirus, którego nasz układ odpornościowy nie zna, nawet jeśli przeszliśmy infekcję (bo poprzedni wirus, którym się zakaziliśmy był trochę inny).

2.Jak pan ocenia strategię obraną przez Ministerstwo Zdrowia przed drugą falą koronawirusa, czyli np. skrócenie okresu kwarantanny do 10 dni, brak testowania po tym czasie - o ile nie ma objawów - czy wreszcie zwiększenie roli lekarzy rodzinnych. To do nich mamy dzwonić jeżeli podejrzewamy u siebie koronawirusa, a nie do sanepidu - jak było do tej pory.

Pamiętam jak na początku pandemii narzekał pan na lekarzy rodzinnych, którzy czasami zbyt pochopnie odsyłali podejrzanych pacjentów do pana - na oddział zakaźny…

Myśli Pan, że uda się uniknąć tego typu sytuacji?

Jeśli zwiększy się ilość infekcji to gdybyśmy jako zakaźnicy mieli przyjmować wszystkich pacjentów z objawami infekcyjnymi, to sądzę, że bylibyśmy w stanie przyjąć tylko jakąś część. Nie dalibyśmy rady zbadać wszystkich. Chcę podkreślić, że my pacjentów objawowych badamy, osłu[wulgaryzm]emy, zaglądamy do gardła a nie załatwiamy na odległość. I sądzę, że tak powinny być te osoby traktowane, gdy zgłoszą się do lekarza pierwszego kontaktu.

Co do skrócenia czasu kwarantanny - uważam, że powinniśmy traktować pacjentów z objawami infekcji tak jak to robiliśmy we wszystkich infekcjach przez minione lata. Czy wówczas ktoś ich odsyłał na kwarantannę, choćby 10-dniową? Dopóki człowiek czuł się chory, to zostawał w domu. Jak minęły objawy chorobowe to wstawał z łóżka i stopniowo zaczynał normalną aktywność. Gdy był po chorobie osłabiony, to zostawał dłużej na zwolnieniu. Więc jeśli osoby, które będą miały objawy infekcyjne będą tak traktowane przez lekarzy pierwszego kontaktu, to nie powinno być żadnych problemów z niewydolnością służby zdrowia.

3. Mówi się nawet o dwóch tysiącach zakażonych dziennie - służba zdrowia podoła? Będzie miał nas kto leczyć?

Na to pytanie w zasadzie odpowiedziałem przed chwilą.

Mogę tylko dodać, że najprostszym i najbardziej logicznym rozwiązaniem byłoby zaniechanie wszelkich testów, izolacji i kwarantanny a w miejsce tego zajmowanie się tylko chorymi, którzy wymagają pomocy medycznej ambulatoryjnej czy nawet hospitalizacji (w każdym szpitalu, już nie tylko w jednoimiennym). Jeśliby nie było konieczności testów i kwarantanny, to nie byłoby obaw przed przyjmowaniem takich pacjentów i ich leczeniem..."

http://www.rdn.pl/.../sie-przygotowac-kumulacje-sezonu...