reklama

Do kogo trafią Oscary 2018? FAWORYCI Czy „Twój Vincent” ma szanse? Kto wygra? "Kształt wody", "Trzy billboardy za Ebbing" czy "Lady Bird"?

Aleksandra Gersz AIPZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (6 zdjęć)
OSCARY 2018 FAWORYCI | Mamy powód do radości. „Twój Vincent” ma szansę (i to sporą) na Oscara w kategorii animacja. To był zresztą naprawdę dobry rok dla kina.

Oscary 2018 Faworyci: "Twój Vincent" ma szanse pokonać "Coco"?

Ta nominacja jest czymś zupełnie wyjątkowym. Czekałam na nią, ale nie wyczekuję nagrody. Jesteśmy w pozycji Dawida i Goliata. Nie widzę dużych szans walki z filmami, które mają budżet rzędu 175 milionów dolarów [„Twój Vincent” kosztował 5 milionów - red.] - skomentowała swoją wygraną na antenie TVN24 Dorota Kobiela, współtwórczyni obrazu o słynnym malarzu Vincencie Van Goghu (drugim twórcą jest Brytyjczyk Hugo Welchman). „Twój Vincent” to pierwsza na świecie animacja stworzona techniką malarską - najpierw nakręcono zdjęcia z aktorami (głównie Brytyjczykami, m.in. nominowaną w tym roku do Oscara za „Lady Bird” Saoirse Ronan, w Vincenta wcielił się jednak Polak Robert Gulaczyk), potem do akcji wkroczyło 125 malarzy z 20 krajów, którzy namalowali każdy kadr w charakterystycznym stylu holenderskiego malarza. Efekt robi wrażenie, a film - który skupia się wokół tajemnicy dotyczącej śmierci Van Gogha, został świetnie przyjęty.

Oscary 2018 RELACJA NA ŻYWO

Jednak tej ambitnej produkcji, która zarówno porusza, jak i wizualnie zachwyca, trudno będzie wygrać z Pixarem. Amerykańska wytwórnia ma koncie ma 17 Oscarów i takie animowane przeboje, jak: „Toy Story”, „Gdzie jest Nemo?”, „Potwory i Spółka”, „Odlot” czy „WALL-E”. To właśnie do Pixara najprawdopodobniej powędruje złota statuetka, tym razem za animację „Coco”. Jednak cieszy już sama nominacja dla „Twojego Vincenta”, zwłaszcza że będzie to jedyny polski akcent na gali.

Oscary 2018 Faworyci: "Kształt wody", "Trzy billboardy za Ebbing", "Lady Bird"

Kto ma jednak w tym roku największe szanse na Oscara? Pozwólmy sobie na bardziej subiektywne rozważania. Faworytem na 90. już ceremonii, która odbędzie się 4 marca - w cieniu serii skandalów seksualnych w świecie amerykańskiego kina, największego kryzysu w Hollywood od dekad - wydaje się być „Kształt wody”. Klimatyczny film Guillermo del Toro został nominowany w aż 13 kategoriach. Jedna kategoria więcej, a dołączyłby do „Wszystkiego o Ewie”, „Titanica” i „La La Land”, czyli filmów, które otrzymały najwięcej (14) nominacji w historii Oscarów.

W kategorii najważniejszej, najlepszy film, jest w tym roku tak samo tłoczno jak rok temu. Szansę na nagrodę znowu ma dziewięć filmów, do tego spektrum gatunków i tematów jest szerokie. Faworytami są „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” i „Kształt wody”. Po piętach depcze im „Lady Bird”, Akademia rzadko przyznaje jednak Oscara za najlepszy film komedii. Mimo tak świetnych obrazów w zestawieniu, walka rozegra się właśnie pomiędzy tymi trzema tytułami.

To, który film zwycięży zależy jednak od nastrojów, które w tym roku będą dominowały na gali. Jeśli Hollywood - zmęczone falą oskarżeń o molestowanie seksualne, które zapoczątkowała sprawa króla producentów Harvey’a Weinsteina i klimatem politycznym, czyli niechęcią do republikańskiej administracji Donalda Trumpa oraz mające dość krytyki pod adresem dyskryminacji płciowej i rasowej - wybierze eskapizm, wygra „Kształt wody” lub „Lady Bird”. Jeśli jednak Akademia Filmowa zdecyduje się zająć bardziej zaangażowane stanowisko, zwycięzcą będą „Trzy billboardy za Ebbing Missouri”, które poruszają takie tematy, jak: przemoc seksualna, problemy mieszkańców amerykańskiej prowincji oraz dyskryminacja czarnoskórych Amerykanów przez policję w USA. Trzeba jednak pochwalić Akademię, że coraz częściej zwraca uwagę na tytuły oryginalne i nieoczywiste, takie jak właśnie „Lady Bird” czy „Uciekaj!”. Niegdyś oscarowe pewniki, konwencjonalne w formie „Czwarta władza” czy „Nić widmo”, pewnikami już wcale nie są, a ich wygrana byłaby zaskoczeniem.

Gary Oldman z Oscarem za pierwszoplanową role Męską za "Czas mroku"?

Kategorie aktorskie nie zaskakują, znalazło się bowiem miejsce dla większości faworytów, którzy brani byli pod uwagę już w przypadku innych filmowych nagród. Kategorię pierwszoplanowa rola męska można w skrócie określić jako tytani kontra świeża krew. Gary Oldman (59 lat, 60 filmów i dwie nominacje do Oscara), Daniel Day-Lewis (60 lat, 26 filmów, trzy Oscary i trzy nominacje) i Denzel Washington (63 lata, 54 filmy, dwa Oscary i siedem nominacji) zmierzą się bowiem z dwoma bardzo obiecującymi aktorami i oscarowymi debiutantami: Danielem Kaluuyą (28 lat, 15 filmów ) i Timothée Chalametem (22 lata i 16 filmów, w tym zarówno „Tamte dni, tamte noce”, jak i „Lady Bird”).

Oscary 2017: Gwiazdy na czerwonym dywanie. Zobacz oscarowe k...

Nikt raczej nie ma wątpliwości, że nagroda powędruje do Oldmana. Po pierwsze wybitnemu Brytyjczykowi ta nagroda się należy, tak jak przez lata należała się pomijanemu przez Akademię Leonardo Di Caprio (który w 2016 r. w końcu dostał Oscara za „Zjawę”), po drugie Oldman gra Winstona Churchilla, a Oscary za role słynnych postaci najczęściej się dostaje, po trzecie zmienił się do roli nie do poznania, co zawsze podoba się Akademii, a po czwarte doskonale gra.

Jednak tu pojawia się problem. Akademia Filmowa musi być w tym roku wyjątkowo ostrożna po skandalach seksualnych (o molestowanie zostali oskarżeni Weinstein, Kevin Spacey, Brett Ratner czy James Toback). Z tego też powodu nominowany za „The Disaster Artist” nie został James Franco, którego był jednym z faworytów - w styczniu aktor został bowiem oskarżony o molestowanie przez pięć kobiet, czemu jednak zaprzecza. Nominacja dla Franco byłaby niesmaczna i zakrawałaby na hipokryzję Hollywood, który wypowiedziało wojnie przemocy seksualnej w środowisku. Jednak co w takim razie z Oldmanem, którego była żona Donya Fiorentino oskarżyła w 2001 r. o fizyczny atak na nią w obecności ich dzieci (Oldman zaprzecza)? Nie wiadomo co zrobi Akademia, ale przypadek Casey’ego Afflecka, który w ubiegłym roku dostał Oscara za „Manchester by the Sea” mimo podobnych oskarżeń, nie powinien się w obecnej sytuacji wydarzyć. Jeśli członkowie gremium wezmą to pod uwagę, Oldman (który dostaje za rolę Churchilla wszelkie możliwe nagrody) znowu będzie musiał obejść się ze smakiem, co będzie jednak sporą niespodzianką.

Oscary 2018 Faworyci: Frances McDormand, Allison Jenney, Christopher Plummer

W pozostałych kategoriach aktorskich sytuacja jest znacznie prostsza. Pierwszoplanowa rola kobieca to istna uczta. Akademia doceniła w tym roku role silnych, pełnokrwistych kobiet, co jest mocnym głosem przeciwko dyskryminacji płciowej. Na statuetkę zasługuje każda z nominowanych aktorek, jednak statuetka bez dwóch zdań powędruje do nagrodzonej już w 1997 r. za „Fargo” McDormand, która w „Trzech billboardach...” jest po prostu doskonała.

Jeśli chodzi o role drugoplanowe na uwagę zwracają głównie dwie rzeczy: brak Armiego Hammera za „Tamte dni, tamte noce” oraz nominacja dla Christophera Plummera za „Wszystkie pieniądze świata” Ridley’a Scotta. Wyróżnienie dla Plummera także jest protestem Hollywood przeciwko molestowaniom. Aktor zastąpił bowiem oskarżonego przez kilkunastu mężczyzn Kevina Spacey’ego w gotowym już filmie. Scott wyrzucił Spacey’ego, przełożył premierę o miesiąc, zarządził dokrętki i zatrudnił Plummera, który na planie zdjęciowym spędził tylko kilka dni. Pytanie brzmi: czy Plummer naprawdę dał aktorski popis (to zresztą świetny aktor, który ma już jednego Oscara), czy dostał nominację tylko z powodu oskarżeń pod adresem Spacey’ego i wyrzutów sumienia Hollywood, które przez dekady przymykało oko na molestowania i gwałty.

W drugoplanowej roli kobiecej także mamy faworytkę, której raczej nikt i nic nie zagrozi: Allison Jenney, która w „Jestem najlepsza. Ja, Tonya” zagrała ambitną i zaborczą matkę amerykańskiej łyżwiarki figurowej Tonyi Harding, oskarżonej w 1994 r. o atak na swoją rywalkę. Jenney jest przez Akademię uwielbiana, do tego gra znakomicie i z pewnością pokona pozostałe drugoplanowe aktorki: Octavię Spencer za „Kształt wody”, Lesley Manville za „Nić widmo” (aktorka jest byłą żoną Gary’ego Oldmana), Laurie Metcalf za „Lady Bird” i Mary J. Blige za „Mudbound” (Blige dostała też nominację za piosenkę).

Oscary 2018 Faworyci: Czy Greta Gerwig wygra z Guillermo del Toro?

Na uwagę bardzo zasługuje w tym roku kategoria reżyserska, szczególnie z powodu nominacji dla Grety Gerwig za „Lady Bird”. W 90-letniej historii Oscarów jest ona bowiem dopiero … piątą kobietą, która została nominowana za reżyserię. 34-letnia Gerwig pokonała nie tylko mężczyzn, ale również starszych i doświadczonych reżyserów, takich jak Steven Spielberg czy Ridley Scott. Pokonał ich debiutant, czarnoskóry -co ma znaczenie w przypadku Akademii złożonej w 87 proc. z białych osób (i w 72 proc. z mężczyzn) Jordan Peele.

Akademia, która chce naprawić swój wizerunek, bardzo stara się zresztą w tym roku wypaść na progresywną i uniknąć jakichkolwiek politycznych i społecznych kontrowersji. Jej członkowie docenili w tym roku kobiety i mniejszości rasowe. Szkoda tylko, że Akademia robi to tylko wtedy, kiedy dostaje po głowie. Tak było i w przypadku afery z powodu braku czarnoskórych nominowanych aktorów w 2015 i 2016 r. i teraz, z powodu takich skandali, jak: przemoc seksualna i nierówne płace kobiet i mężczyzn. Pytanie brzmi: ile to posypywanie przez Hollywood głowy popiołem potrwa.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
a co mnie to ?

Gdyby ten film mówił np. o Wyczółkowskim, Chełmońskim albo Kossaku to TAK.
Zawsze mamy skłonności żeby komuś tyłek lizać - znajdziemy sobie , albo nam poszukają jakiegoś Tuwima

Dodaj ogłoszenie