Do czego potrzebny jest pakt fiskalny

Rafał Trzaskowski
Istniała groźba, że strefa euro zacznie tworzyć własne instytucje niejako ponad Unią. Udało się jednak tego uniknąć - pisze europoseł PO Rafał Trzaskowski.

Zacznijmy od tego, że od początku mało komu podobała się sama idea paktu fiskalnego. Więcej, pakt nie jest tak naprawdę Unii Europejskiej do niczego potrzebny. Poza zobowiązaniem państw członkowskich do wpisania progów oszczędnościowych do swoich konstytucji nie ma w tej umowie nic nowego. O co więc tyle krzyku? Z naszej polskiej debaty wynika, że o miejsce przy stole podczas szczytów strefy euro. Nic bardziej błędnego. Gra szła o coś znacznie bardziej ważnego - o przyszłość Unii Europejskiej. W toku tych negocjacji odpowiadaliśmy sobie na pytanie o to, czy uratowana zostanie wyjątkowa metoda wspólnotowa (polegająca na współdecydowaniu instytucji ponadnarodowych z państwami członkowskimi), czy też decyzje dotyczące polityki gospodarczej UE zapadać będą wyłącznie w drodze egoistycznych negocjacji między państwami na zasadach znanych nam z XIX-wiecznych kongresów. Odpowiadaliśmy sobie także na pytanie o to, czy tworzone będą nowe instytucje międzyrządowe, bezpośrednio konkurujące z instytucjami unijnymi. W końcu stawała przed nami realna możliwość, że w Unii usankcjonowany zostanie podział na równych i równiejszych.

Wiele się jeszcze zdarzy. Walka o kształt Unii w obliczu kryzysu dopiero się zaczyna. Za kilka miesięcy znów wrócą pomysły, by najważniejsze decyzje podejmować w gronie krajów strefy euro

Tak naprawdę pakt fiskalny potrzebny jest dwóm państwom, Niemcom i Francji. Jak to często bywa, z zupełnie innych powodów. Angela Merkel potrzebuje paktu, aby wysłać czytelny sygnał swoim wyborcom: nie będzie ratowania zadłużonych państw strefy euro bez zobowiązania ich do prowadzenia odpowiedzialnej polityki budżetowej i bez bardzo ścisłego nadzoru nad ekonomiczną aberracją, która rozpleniła się na południu Europy. Motywacja Nicolasa Sarkozy'ego jest jeszcze prostsza: chce się zaprezentować swoim wyborcom (którzy zadecydują o jego przyszłości już za trzy miesiące) w glorii zbawcy Unii Europejskiej. Czym więcej dramatycznych gestów, retorycznych popisów oraz okazji do występowania w świetle reflektorów, tym lepiej. Rozwiązania zawarte w pakcie, które dyscyplinują państwa członkowskie do prowadzenia odpowiedzialnej polityki gospodarczej, przestrzegania odpowiednich pułapów deficytu i długu publicznego, wraz z automatycznymi sankcjami za naruszanie tych postanowień, znajdują się już w słynnym pakiecie unijnych rozporządzeń zwanych sześciopakiem. Pakt fiskalny nie proponuje tu niczego nowego. Znacznie jednak łatwiej sprzedać wyborcom ideę nowego traktatu niż ograny pakiet nudnych unijnych regulacji.

Francuzi równocześnie jednak grali o coś zupełnie innego. Paryż, delikatnie mówiąc, nie jest specjalnie zadowolony z rozszerzenia, które miało miejsce w 2004 r. Do tej pory, choć już poszerzenie o państwa skandynawskie ograniczyło znacznie francuskie wpływy w Unii, wystarczyło, że kanclerz Niemiec i francuski prezydent coś ustalili, a stawało się to podstawą wspólnotowej propozycji. Inne państwa członkowskie wprawdzie często narzekały na nadreński dyktat, ale z reguły szybko mu się podporządkowały, sankcjonując porozumienie zawarte przez najbardziej wpływowe unijne państwa. W latach 90. ten schemat powoli przestał działać automatycznie, a po ostatnim rozszerzeniu był coraz częściej kwestionowany. Inicjatywa już nie zawsze pozostaje w rękach Paryża i Berlina. Komisja Europejska nie jest zdominowana wyłącznie przez francuską kulturę urzędniczą i sieć nieformalnych powiązań, które w każdym wypadku prowadzą nad Sekwanę. A poza tym Radzie Unii Europejskiej wyrósł silny partner w postaci Parlamentu Europejskiego. Partner, którego zachowanie trudno jest przewidzieć, a co dopiero nim sterować.

CZYTAJ TEŻ:
* Koniec szczytu UE ws. paktu fiskalnego? Będzie "Europa trzech prędkości"?
* "Polska jest pod stołem w UE. 6,5 mld euo rezerw dewizowych znalazło się w karcie dań"
* Biedroń: Tusk stał się przystawką, która została skonsumowana przez Sarkozy'ego i Merkel
* Fotyga: Pakt fiskalny przesądza o wejściu Polski do strefy euro
* Żelichowski: Dobrze, że przyłączyliśmy się do paktu fiskalnego
* Buzek: Założenia paktu fiskalnego pokazują, że Polska jest w rdzeniu Unii

W niektórych głowach znowu zaczyna więc kiełkować myśl o odgrzaniu koncepcji "twardego rdzenia", a więc zawiązania grupy państw, która jako swoisty klub w klubie dyrygowałaby poczynaniami innych. Nie chodzi tutaj o Europę wielu prędkości, gdzie - co prawda - nie wszyscy muszą się integrować w tym samym tempie, w tym samym czasie, ba, mogą nawet szukać wyłączeń w stosowaniu unijnego prawa, ale wszyscy podzielają ten sam cel. Z takim podejściem do integracji mamy do czynienia od lat, choćby w formie układu z Schengen, współpracy w dziedzinie obronności czy strefy euro. Chodzi tutaj o dokonanie możliwie jak najbardziej trwałego podziału na równych i równiejszych. Pierwotny plan paktu fiskalnego odwoływał się właśnie do takiego myślenia. Najważniejsze decyzje powinny zapadać w gronie państw euro, gdzie nie ma wolnorynkowych zwolenników ortodoksji jednolitego rynku i przeciwników ręcznego sterowania gospodarką oraz ograniczonego protekcjonizmu, a więc Brytyjczyków, Skandynawów i bezczelnych Polaków. Według niektórych zwolenników takiej koncepcji najlepiej byłoby nawet, gdyby taki klub wyrzekł się też nieodpowiedzialnych południowców i podejmował decyzję w gronie sześciu, siedmiu krajów aspirujących do oceny AAA w oczach agencji ratingowych.

Taki plan zakładał, że spotkania strefy euro staną się zalążkiem nowej unijnej instytucji, która stawiać będzie innych przed faktem dokonanym. Komisja Europejska zostałaby pozbawiona monopolu na proponowanie działań legislacyjnych w polityce makroekonomicznej. Parlamentowi Europejskiemu wyrósłby silny konkurent w postaci zgromadzenia parlamentów narodowych strefy euro, które nadawałoby legitymacji demokratycznej całemu procesowi. Powoli nowe instytucje zaczęłyby kontrolować inne obszary unijnej działalności - konkurencyjność, jednolity rynek, a może również politykę spójności (pojawił się pomysł, aby pieniądze, z których wydaniem mają problemy najbiedniejsze regiony Unii, zasilały fundusz stabilizacyjny kierowany przez państwa uprzywilejowanego klubu). Tym samym metoda wspólnotowa całkowicie ustąpiłaby pola międzyrządowym targom. Co najważniejsze, na zawsze rozbity zostałby sojusz między Parlamentem Europejskim a parlamentami narodowymi, które podczas prac konwentu przygotowujących projekt traktatu konstytucyjnego ręka w rękę doprowadziły do pogłębienia integracji oraz wzmocnienia demokratycznej kontroli nad procesem podejmowania decyzji. Gdyby ten plan się powiódł, Komisja zostałaby znacznie osłabiona, a Parlament Europejski wysterowany zostałby na kurs kolizyjny z parlamentami narodowymi. Instytucje wspólnotowe byłyby w odwrocie, natomiast kontrola procesów integracyjnych powierzona zostałaby w ręce dyrektoriatu uprzywilejowanych państw członkowskich.

Rafał Trzaskowski

Rafał Trzaskowski, europoseł Platformy Obywatelskiej i wykładowca w Collegium Civitas

Cały tekst w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Koniec szczytu UE ws. paktu fiskalnego? Będzie "Europa trzech prędkości"?
* "Polska jest pod stołem w UE. 6,5 mld euo rezerw dewizowych znalazło się w karcie dań"
* Biedroń: Tusk stał się przystawką, która została skonsumowana przez Sarkozy'ego i Merkel
* Fotyga: Pakt fiskalny przesądza o wejściu Polski do strefy euro
* Żelichowski: Dobrze, że przyłączyliśmy się do paktu fiskalnego
* Buzek: Założenia paktu fiskalnego pokazują, że Polska jest w rdzeniu Unii

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Do czego potrzebny jest pakt fiskalny
G
GAMA
Podobnych idiotyzmów to nawet Bredzisław by nie wymyślił.
Dodaj ogłoszenie