Dlaczego wydano wyrok na towarzysza Lwa Trockiego?

Robert Service, historyk
arch./domena publiczna
Robert Service napisał historię rewolucji z nowej perspektywy: oczyma szpiegów i dyplomatów

W 1918 roku działalność szpiegowską i wywrotową w Rosji prowadzili pewni bardzo specyficzni ludzie, ale żaden z nich nie przewyższał pod tym względem Sidneya Reilly'ego, który przybył tam na wiosnę w służbie brytyjskiego wywiadu. Reilly przez całe życie opowiadał o sobie sprzeczne historie. Jest prawdopodobne - ale nie absolutnie pewne - że pochodził z Ukrainy i miał żydowskie korzenie. Był niewysoki, miał ziemistą cerę i zaczynał łysieć. Chociaż jego prawdziwe nazwisko brzmiało prawdopodobnie Rosenblum, swoje komercyjne przedsięwzięcia prowadził pod pseudonimem zapożyczonym od Edwarda Reilly'ego Callahana, ojca pozostającej z nim w separacji żony Margaret. Kobiety uważały go za mężczyznę atrakcyjnego, a on z zapałem się za nimi uganiał. Jego pasjami były oprócz tego modna odzież, eleganckie hotele, dobre cygara oraz kolekcjonowanie pamiątek napoleońskich. Reilly był urodzonym manipulatorem, a w interesach - chciwym kombinatorem. Partnerzy handlowi pojawiali się i znikali. Rzadko pozostawali z nim przez dłuższy czas. Wielu narzekało na jego cwaniactwo i w rzeczywistości traktował wszystkich jako zwierzynę łowną. Żaden jego znajomy nigdy nie sugerował, żeby miał on w sobie nadmiar moralnej prawości. Sidney Reilly był nałogowym oszustem.

Mansfield Cumming w Biurze Tajnej Służby polegał na swoim wyczuciu i podejmował ryzyko. (...) Zignorował gruby plik przekazanych mu zastrzeżeń wobec Reilly'ego. Biuro potrzebowało ludzi mówiących po rosyjsku, śmiałych i z inicjatywą i Reilly doskonale się do tego nadawał. Cumming wysłał go do Rosji przez Archangielsk jako agenta ST1. Reilly od początku postępował tak, jak chciał, wysiadając w Murmańsku wbrew rozkazom i bez wyjaśnień. Tamtejsze brytyjskie siły ekspedycyjne aresztowały go na tym samym statku handlowym, którym przyjechał z Anglii. Admirał Kemp poprosił swojego oficera wywiadu Stephena Alleya, aby go przesłuchał. Alley napisał w raporcie: "Jego paszport budził wątpliwości, wystawiony był na nazwisko Reilli". To właśnie brzmienie mogło być zamierzone. Mogło chodzić o kalkulację, że dziwna angielska wersja tego nazwiska wzbudzi mniej podejrzeń, chociaż bowiem Reilly twierdził, że pochodzi z Irlandii, i posługiwał się poprawnym gramatycznie angielskim, to akcent wskazywał niewątpliwie na Europę Wschodnią. Kiedy zakwestionowano jego tożsamość, przedstawił "mikroskopijną zaszyfrowaną informację, którą ukrył pod korkiem buteleczki z tabletkami aspiryny". Alley rozpoznał informację i zlecił, aby zezwolono Reilly'emu na dalsze przemieszczanie się na południe według jego życzenia.

Po przybyciu do Moskwy w kwietniu 1918 roku Reilly unikał kontaktów z brytyjskimi przedstawicielami i nie przestrzegał żadnych procedur. Zamiast tego udał się wprost na Kreml, gdzie oświadczył, że zbiera materiały do książki na temat osiągnięć systemu sowieckiego. Dzięki temu udało mu się przeprowadzić wywiad z głównym sekretarzem Lenina Władimirem Boncz-Brujewiczem. Spotkanie było przyjazne i Reilly uzyskał prawo do korzystania z oficjalnej limuzyny, a także otrzymał zaproszenie do wzięcia udziału w obchodach 1 Maja w Muzeum Politechnicznym, gdzie Trocki miał wygłosić mowę o Armii Czerwonej. Kiedy Reilly i jego znajomy przybyli, sala była już wypełniona. Ich uprzywilejowane miejsca oddzielał od Trockiego tylko fortepian. Reilly szepnął: "Akurat dobry moment, żeby zabić Trockiego i zlikwidować bolszewizm!". Przeważył jednak instynkt samozachowawczy i Reilly cofnął rękę. Chociaż przybył do Rosji z łagodną raczej opinią o bolszewizmie, po kilku dniach pobytu w Moskwie zmienił zdanie i zaczął się wyrażać o sowieckim reżymie zjadliwie. (...)

Service zapuszcza się w świat pożytecznych idiotów, którzy zrobili wszystko, by zapewnić komunistom zwycięstwo, i tych, którzy za wszelką cenę próbowali im przeszkodzić

Członkowie brytyjskiej sieci wywiadowczej w Moskwie prowadzili niczym nieskrępowany tryb życia. Wszystkich ich pobił na głowę Sidney Reilly. Wśród wielu jego kochanek była młoda rosyjska aktorka Jelizawieta Otten, która wynajmowała porządnie urządzone mieszkanie przy ulicy Szeremietiewa, kilkaset metrów na północ od Kremla. Według George'a Hilla jeszcze jedną zdobyczą Reilly'ego stała się współlokatorka Jelizawiety Dagmara Karozus. (...). Następna z kolei była Olga Starżewska, która zakochała się w Reillym po uszy i naiwnie uwierzyła, że niebawem się pobiorą. Poznała go jako Rosjanina o nazwisku Konstantin Markowicz Massino. Starżewska była maszynistką w centralnym zarządzie Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Sowietów - niewątpliwie największą atrakcję dla Reilly'ego stanowił potencjalny dostęp kochanki do ważnych materiałów. Reilly wręczył jej pieniądze na wynajęcie i urządzenie mieszkania dla nich dwojga przy ulicy Małaja Bronna.

Reilly był ekspertem w wiązaniu się z kilkoma kobietami naraz i nawet zatrudniał kilka z nich w charakterze swoich tajnych agentek. Prawdopodobnie najbardziej pożyteczna z nich była Maria Fride. Ta samotna kobieta w wieku trzydziestu paru lat pracowała jako nauczycielka oraz pielęgniarka. Jej głównym atutem był dostęp do brata Aleksandra, podpułkownika zatrudnionego w biurze łączności Ludowego Komisariatu Spraw Wojskowych.

14 sierpnia [szef brytyjskiej siatki wywiadowczej w Rosji] Robert Lockhart ugościł w swoim moskiewskim mieszkaniu pułkownika Eduarda Bierzina z 1. Łotewskiej Dywizji Ciężkiej Artylerii. O ile wcześniej Lockhart dostarczał Rosjanom pieniądze oraz udzielał zachęty do działalności wywrotowej, o tyle teraz sam podejmował inicjatywę jako Brytyjczyk bez porozumiewania się z jakąkolwiek rosyjską organizacją. Lockhart zawarł przemyślne porozumienie z Bierzinem. W żadnym z późniejszych sprawozdań nie wyjaśnił, w jaki sposób skontaktował się z Bierzinem. Powód jego powściągliwości jest całkowicie jasny. Doszedł do wniosku, że niezręcznie mu się przyznać, jak głęboko jest zaangażowany w brytyjską działalność wywiadowczą w Rosji. Jednak prywatnie opowiedział o tym szerzej i oznajmił, że to Sidney Reilly zainicjował tę sprawę, przyprowadzając przedstawicieli Łotyszów do niego. (....)

Plan łotewskiego zamachu stanu nie był całkowicie pozbawiony sensu. W tym samym czasie zaledwie dziesięć tysięcy Czechów i Słowaków zaważyło na przebiegu wojny między Komuczem a Sownarkomem. O łotewskich żołnierzach wiadomo było, że tworzą straż pretoriańską sowieckiego rządu. Kontrolowali newralgiczne punkty sprawowania władzy w Moskwie, z Kremlem włącznie. Gdyby zechcieli, mogliby poczynić prawdziwe spustoszenie.(...)

Bierzin poinformował, że na doprowadzenie do udanego zakończenia spisku potrzeba od trzech do czterech milionów rubli. Reilly otrzymał siedemset tysięcy rubli do przekazania Łotyszom w pierwszej racie. Lockhart dał mu później taką samą kwotę. Lockhart i Reilly widywali się ze sobą tak rzadko, jak tylko było to możliwe. Obydwaj mieli całkowite zaufanie do Bierzina.

Dopiero w tym momencie - według pamiętników zarówno Lockharta, jak i Hilla - spisek został poszerzony o jednoczesne przeprowadzenie coup d'état. Chociaż pisali oni o Reillym z podziwem, odpowiedzialnością za tę zmianę celu obciążyli osobiście jego. Kiedy ich książki się ukazały, Reilly już nie żył. Twierdzili, iż ten nowy pomysł polegał na tym, że łotewskie oddziały wojskowe strzegące strefy Kremla miały zaskoczyć z bronią w ręku komunistycznych przywódców podczas posiedzenia Sownarkomu. Hill twierdził, że nie planowano żadnych zabójstw, ponieważ - Reilly był o tym przekonany - rosyjski lud sprzeciwiłby się wyeliminowaniu rosyjskiego rządu przez obce siły. Reilly chciał podobno zorganizować przemarsz komunistycznych przywódców ulicami Moskwy, aby ich poniżyć i pokazać, jak są bezsilni. Lenina i Trockiego miano pozbawić "dolnych części garderoby" i zmusić do pokazania się tylko w koszulach...

Robert Service, "Szpiedzy i komisarze. Jak bolszewicy udaremnili międzynarodowy spisek", Znak, Kraków 2013

Dziękujemy wydawnictwu Znak za fragment książki

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
LT
ale wiedział jak i umiał postępować ze zużytymi komunistami.
Dodaj ogłoszenie