Dlaczego Ukraina przegra wybory?

Maciej Krasuski
Za dwa dni na Ukrainie odbędą się kolejne wybory parlamentarne. Różnić się one będą od poprzednich tym, że jeszcze przed głosowaniem zostały uznane za przegrane. Mówiąc dokładniej przegrywa je opozycja, która już liczy straty wyborcze, ale przegrywa je również sama Ukraina. Wygranie wyborów przez obóz Janukowycza oznacza dla naszego sąsiada dalsze monopolizowanie władzy i wymazywanie z pamięci mrzonek o demokracji. Ukrainę po wyborach czeka dyktatura.

Pomimo czarnego scenariusza wynikiem wyborów nie przejmuje się dziś Europa, która nie tak dawno ostro walczyła o uwolnienie Julii Tymoszenko i porównywała Kijów do reżimu w Mińsku, jak również nie przejmują się nimi sami Ukraińcy. Wydaje się, że hasła wolność, demokracja, sprawiedliwość społeczna, a może nawet "Ukraina" niewiele już ich obchodzą.

Jak do tego doszło, że Janukowycz i Partia Regionów (PR) pomimo utraty poparcia społecznego (w obu przypadkach o około 20 proc.) mogą już dziś mówić o zwycięstwie? Dlaczego opozycja nie tylko nie doprowadziła do uwolnienia swojej liderki, ale też odnotowuje spadek poparcia? Przyczyn tego zjawiska jest wiele i nie wszystkie mają swe źródło w ostatnim okresie międzywyborczym. Można powiedzieć, że na obecną sytuację składa się całe 20 lat niepodległości Ukrainy, ale nie będzie przesadą jeśli uznamy, że przyczyny tego stanu rzeczy znajdują się jeszcze za odleglejszą granicą czasu.

Ostatnie przedwyborcze sondaże dotyczące preferencji wyborczych Ukraińców potwierdzają wizję, w której to Julia Tymoszenko siedzi za kratkami, a Janukowycz umacnia swą władzę. Dziś według różnych danych na Partię Regionów chce głosować ponad 20 procent badanych, a tzw. zjednoczona opozycja skupiona pod szyldem "Batkiwszczyna" (Blok Juli Tymoszenko, Front Zmin Arsenija Jaceniuka, Platforma Obywatelska A. Grycenki plus plankton polityczny) może liczyć tylko na około 15 - 18 punktów procentowych poparcia, choć przed zjednoczeniem sam BJuT notował wynik w granicach 20 procent.

Nieco lepiej się prezentuje jej opozycyjny konkurent, czyli partia "Udar" założona przez mistrza świata w boksie, W. Kliczkę. Sondaże dają jej średnio 16 - 18 procent poparcia. Liczą się także komuniści, z poparciem około 8-10 procent i nacjonalistyczna Swoboda, która ma szansę przekroczyć pięcioprocentowy próg wyborczy. Mniejsze szanse na pokonanie progu wyborczego posiada partia "Ukraina Wpered", niegdysiejszej członkini BJuT, Natalii Korolewskiej.

2+2=2
Według zasad arytmetyki większość parlamentarną powinna mieć opozycja, której trzy, a może nawet cztery ugrupowania (Batkiwszczyna, Udar, Swoboda, Ukraino Wpered) powinny osiągnąć wynik w granicach 40 - 50 proc. miejsc w parlamencie. Tak, byłoby tak, gdyby na Ukrainie obowiązywała ordynacja proporcjonalna, ale nie obowiązuje. Dzięki głosom głównie Partii Regionów i BJuT-owi uchwalono nową ordynację. Według niej tylko 50 proc. miejsc w 450 izbie wyższej parlamentu przypada na kandydatów z list partyjnych wg ordynacji proporcjonalnej. Drugie 50 procent miejsc będzie rozdzielona w okręgach jednomandatowych. I to właśnie dzięki temu zabiegowi obóz Janukowycza już dziś może mówić o większości parlamentarnej, a może nawet konstytucyjnej. Nawet jeśli nie, to niewiele mu do tego wyniku zabraknie. Partia Regionów wystawiła bardzo wielu tzw. silnych kandydatów, a dodatkowo już teraz wiadomo, że część kandydatów niezależnych, którzy oficjalnie nie korzystają z poparcia partii Janukowycza po wyborach przejdzie do obozu władzy. Nie jest wykluczone, że nawet niechętni teraz temu procederowi zmienią zdanie w przyszłości. Rosyjskie media informują dziś, że mandat poselski na Ukrainie kosztuje 5 mln dolarów.

Porażka Batkiwszczyny
Wydaje się być, że logicznym wytłumaczeniem poparcia zmiany ordynacji przez BJuT była chęć pozostawania głównym ugrupowaniem politycznym na prawej stronie sceny politycznej, które wchłania głosy pozostałych, mniejszych partii, a szczególnie Naszej Ukrainy Wiktora Juszczenki. Zabieg nie do końca się udał. Znani BJuT-owcy w większości startują z list partyjnych, bojąc się porażki z kandydatami PR, Udaru i niezależnymi kandydatami w okręgach jednomandatowych.
Dodatkowo Ci, którzy jednak podjęli takie ryzyko będą musieli liczyć na wsparcie finansowe swoich kampanii przez sponsorów, gdyż konkurować z obozem władzy w wysokości nakładów na kampanię wyborczą będzie bardzo ciężko.

Ukraińska gazeta "Tyżdeń" twierdzi natomiast, że niejednokrotnie liderzy zjednoczonej opozycji, w tym sam szef sztabu wyborczego, O. Turczynow działali w parlamencie na korzyść Bankowej (ul. Bankowa, siedziba prezydenta Ukrainy). To samo źródło precyzuje, dlaczego spadek poparcia dla obozu władzy nie spowodował jego wzrostu dla opozycji. Według ukraińskich dziennikarzy wyborca nie może opozycji zapomnieć faktu, że dała się przekupić w sprawie tzw. Umów Charkowskich, które za obniżenie cen gazu pozwoliły na stacjonowanie floty rosyjskiej w Sewastopolu. Pozwoliła na zmianę ordynacji wyborczej, licząc na profity dla siebie. Nie dość skutecznie blokowała wprowadzenie ustawy językowej, która de facto daje językowi rosyjskiemu status równy językowi ukraińskiemu. "Tyżdeń" nie pozostawia też suchej nitki na liderze opozycji, Arseniju Jaceniuku, zauważając, że zamiast wzrostu pod jego wodzą Batkiwszczyna straciła jedną trzecią poparcia.

Udar Uderza
Lepiej od partii uwięzionej Julii radzi sobie beniaminek w wyborach parlamentarnych (wcześniej startował tylko w samorządowych) Udar W. Kliczki.. Pomimo braku wyrazistego programu wyborczego notowania Udaru ciągle rosną.

Prawdopodobnie po wyborach będzie drugą siłą polityczną. Ten wzrost odbył się z pewnością w dużej części kosztem Batkiwszczyny, ale również i Partii Regionów. W ostatnim okresie ugrupowanie boksera prowadziło bowiem intensywną kampanię na wschodzie i południu kraju, w mateczniku regionałów i komunistów. Ponadto Kliczko jest jedynym politykiem, który nie kojarzy się Ukraińcom z upokorzeniem. Wręcz przeciwnie, nasi sąsiedzi są dumni z jego osiągnięć sportowych.

Jedynym co ich powstrzymuje przed bardziej zdecydowanym jego poparciem jest brak jego doświadczenia politycznego, w tym brak przejrzystego profilu politycznego . Ukraińcy nie dowierzają, że jest on politykiem w pełni niezależnym.

Mały skansen
Nacjonalistyczna Swoboda natomiast jest bardziej zainteresowana głoszeniem haseł nacjonalistycznych, niż wprowadzeniem deputowanych do parlamentu. W tym zakresie pozostaje z razem komunistami wyłącznie straszakiem i motywatorem wyborców Partii Regionów. Zarówno Swoboda, jak i komuniści są ograniczeni terytorialnie. Pierwsi tradycyjnie do Zachodu Ukrainy, a drudzy do jej Wschodu.

Miłość zawiedziona
Nie jest to niestety koniec złych informacji dla Ukrainy. Ośrodki badawcze podają dane, które odsłaniają jeszcze inny obraz rzeczywistości. Tych nie da się skierować do sądu ani poskarżyć na nie do UE (Batkiwszczyna już dziś mówi, że wybory zostaną sfałszowane i że Unia nie powinna ich uznać). Są bezlitosne zarówno dla obozu Janukowycza i potencjalnych jego sprzymierzeńców, jak i całej opozycji. Społeczeństwo ukraińskie nie darzy zaufaniem żadnego z ugrupowań ani polityków.

Janukowycz w tym zakresie cieszy się uznaniem 22 proc., a apogeum wiary w opozycję sięga 24 procent. To nie wszystko. Nic nie wskazuje na to, że przegrane, a nawet widocznie sfałszowane wybory kogokolwiek wzruszą, nie mówiąc już o wyjściu na ulicę. Nikt nie stanie w obronie prawdy, sprawiedliwości, czy demokracji. Ukraińcy mają dość haseł politycznych. Ukraińskie ośrodki socjologiczne podają, że akcje polityczne w 2011 nie przekroczyły 25 proc. wszystkich protestów. Dziś naród ukraiński interesują jeszcze ewentualnie hasła socjalne. Nad Dnieprem w minionym roku stanowiły one odpowiednio 60 procent. Jednocześnie trzeba zauważyć, że aż 15 proc. Ukraińców deklaruje gotowość sprzedaży swojego głosu na wyborach, a 46 proce. oddaje swój głos przeciw niż za.
Na fakt braku zaufania wobec polityków składają się nie tylko lata "bezhołowia" pierwszych lat niepodległości Kijowa i rządy L. Kuczmy, ale zjawisku temu przysłużyła się paradoksalnie najbardziej sama pomarańczowa rewolucja, którą w Polsce tak bardzo wspieraliśmy. Rozbudziła ona w naszych sąsiadach nadzieję na lepszą, sprawiedliwszą i dostatniejszą rzeczywistość.

Dała nadzieję, że do władzy przyszli politycy wybrani rzeczywiście przez lud. Otworzyła Ukrainie perspektywę europejską w wymiarze moralnym i ekonomicznym. Przyniosła im jednak jedynie rozczarowanie i ukazała obraz trybunów, którzy potrafią tylko ze sobą walczyć i dbać wyłącznie o własne dobra.

Nie można też pominąć największego raka, który toczy Ukrainę. L. Kuczma zainstalował nad Dnieprem system oligarchiczny. Według "Ukraińskiej Prawdy" doprowadził on do tego, że państwo jest na usługach potężnych oligarchów, a władza zajmuje się transferem dóbr narodowych na ich rzecz. Cechą tego pokuczmowskiego systemu jest też przerzucanie kosztów wszelkich niepowodzeń ekonomicznych na tę część społeczeństwa, która w większości żyje poniżej granicy ubóstwa i nie posiada realnego wpływu na władzę. Wydaje się, że tego Ukraińcy chyba najbardziej mają dość. Chyba też nie trzeba przypominać, że za każdą kampanią wyborczą stoi kapitał ukraińskiej magnaterii., co nie pozostaje bez wpływu na chęć udziału Ukraińców w życiu politycznym.

Tu i teraz
Krótko podsumowując można powiedzieć, że sytuacja na Ukrainie przypomina starą anegdotkę o satrapie:
Mając potrzeby finansowe, lub też ulegając chęci posiadania postanowił on podnieść daninę o 25 proc. Gdy to uczynił wśród poddanych zaczęły się nie tylko szemrania, ale nawet jawne wystąpienia przeciwko niemu. Lud nie zważał nawet na fakt, że ów jegomość był nie lada tyranem. Dowiedziawszy się o tych zajściach satrapa podniósł podatki o 50 procent i czekał na doniesienia swoich zauszników. Ci, zbadawszy sytuację, powiadomili go, że lud nie tylko szemrze i występuje przeciw niemu, ale dochodzi już do form jawnego buntu. Tym razem satrapa podniósł podatki o kolejną porcję do poziomu 75 proc. Jego ludzie wpadli na jego salony, z przerażeniem w oczach, że tym razem to już prawie rewolucja. Wrze całe pospólstwo. Satrapa wydał polecenie, aby podatki podnieść o kolejną stawkę. Po tym zabiegu zdziwieni urzędnicy donosili swemu możnowładcy, że tym razem stał się cud. Nie ma żadnych reakcji, lud się nie burzy. Po ulicach chodzą ludzie weseli, śpiewają i bawią się. Satrapa zmarszczył brwi i powiedział - to jest bardzo niebezpieczne. Natychmiast polecił obniżyć podatki o połowę.

Czy to jest już ten moment, w którym naród ukraiński wychodzi na ulicę i zamiast protestować zaczyna śpiewać i tańczyć? Możliwe, że jeszcze nie, ale ta granica jest na pewno bardzo blisko. Po wyborach Ukraińców czeka kolejne zaciskanie pasa. Rząd musi podnieść wysokość taryf za gaz, ponieważ bez tego nie zostanie wznowiona współpraca z MFW i uruchomiona transza 16 mld dol., których bardzo potrzebuje Kijów. Czeka ich także dewaluacja hrywny, ponieważ ukraińskie finanse publiczne są na skraju wyczerpania. To z kolei jeszcze bardziej zuboży i tak biedne społeczeństwo. Dziś ponad 70 proc. naszych sąsiadów żyje poniżej granicy minimum socjalnego.

A czy są jakiekolwiek pozytywy w tej smutnej sytuacji? Jak z każdej porażki, tak i z tej można wyciągnąć jakąś lekcję. Niewątpliwie sytuacja, w której naród nie ma nic i niczym nie ryzykuje posiada dwa bieguny. Na pewno tym społeczeństwem trudniej dziś będzie manipulować. Brak buntu niekoniecznie jednak oznacza pogodzenie się z rzeczywistością polityczno-społeczną, ale również może oznaczać brak sankcjonowania władzy, a w takim przypadku wybuch może być niekontrolowany i żaden satrapa nie może czuć się bezpiecznie. O tym wiedział bohater naszej anegdotki. Czy Wiktor Janukowycz i ukraińscy oligarchowie zdają sobie z tego sprawę ? Dobrze by było, żeby o tym wiedzieli.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie