Dlaczego Śląsk jest mistrzem

Marian Kmita
W połowie lat 90., gdy pracowałem przy Woronicza w TVP, zadzwoniłem do sekretariatu Michała Srokowskiego, jednego z szefów Śląska. Poprosiłem o rozmowę, usłyszałem w słuchawce podniecony głos sekretarki: "Panie pułkowniku, Warszawa do pana".

Zawsze później mnie to bawiło, że jak ktoś dzwonił ze stolicy do Śląska, obojętnie czy z MON, gazety, czy innej instytucji, to była zawsze "Warszawa" - uosobienie władzy, z którą trzeba się liczyć. Stąd może każde zwycięstwo wrocławian nad Legią, tą Deyny i Ćmikiewicza i każdą późniejszą, smakowało podwójnie. Minęło kilkanaście lat, pogrobowcy starego systemu odeszli w niebyt, WKS z wojskowego stał się całkowicie wrocławski, a stare sympatie i antypatie bez zmian.

Czytaj też: Ekstraklasa: Śląsk Wrocław piłkarskim mistrzem Polski 2011/12! [ZDJĘCIA]

Wyścig wojskowych klubów o mistrzostwo był kiedyś kontrolowany przez MON i to że Śląsk w 1977 r. zdobył pierwszy tytuł mistrza Polski znaczyło, że Śląski Okręg Wojskowy dla centrali waży wiele. Dzisiaj z racji finansowej opieki nad oboma klubami medialnych gigantów znowu mamy zabawę z porównywaniem: kto lepszy - Solorz czy Walter. Obaj wiele osiągnęli w biznesie, ale stosunek do futbolu mają krańcowo inny. Walter od lat jest zakochany w sporcie i dopiero blamaż Legii w Gdańsku zmusił go do moralnego opuszczenia ulubionego klubu. Solorz odwrotnie. Ma słabość do tenisa i boksu, ale futbol, czyli Śląsk, traktuje wyłącznie jak jeden ze swoich biznesów, w myśl zasady - każda włożona złotówka musi co najmniej się zwrócić. Może dlatego Legia opływała we wszelkie dostatki, a Śląsk żył bardzo skromnie.

Czytaj też: Kibice! Wy też jesteście mistrzami! (ZOBACZ ZDJĘCIA)

I jak tak porównać budżety, organizację, zaplecze i potencjał obu klubów, to wypadają jak Dawid i Goliat. Legia ma wszystko. Od cudownego stadionu, wspaniale prowadzonej piłkarskiej Akademii po konkretny budżet, jeden z największych w Polsce. Śląsk dopiero co wyprowadził się z wybudowanego w 1936 r. stadionu przy Oporowskiej pamiętającego mecze Breslauer SV 02. Akademii piłkarskiej nie ma, budżet klubu nie sięga nawet połowy tego, który ma Legia. Warszawski klub ma trzech reprezentantów w kadrze Franciszka Smudy na Euro. Śląsk ani jednego. Legia ma Radovicia i Ljuboję - piłkarzy, jakich nigdy jeszcze we Wrocławiu nie było. Dlaczego więc to Śląsk, a nie Legia jest mistrzem Polski? Ci, którzy zjedli na futbolu zęby, odpowiadają krótko: taka jest piłka. Ale czy tylko?

Marian Kmita, szef sportu w Polsacie

Czytaj też: Pozostałe felietony sportowe Mariana Kmity

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
roksh
Śląsk udowodnił, że sport to nie tylko kasa, ale ambicja, zaangażowanie i spełnianie swoich marzeń ! Ta drużyna nadrobiła braki finansowe i kadrowe, sercem i zaangażowaniem wszystkich zawodników i trenera ! W pełni zasłużenie ! Brawo dla Śląska !
P
Pablo
Ile wart jest nowy mistrz Polski zobaczymy dopiero jaki będzie jego udział w rozgrywkach europejskichj.
Dodaj ogłoszenie