Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie traci w sondażach. Czy...

    Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie traci w sondażach. Czy Mateusz Morawiecki zaszkodzi notowaniom PiS?

    Piotr Zaremba, publicysta

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie traci w sondażach. Czy Mateusz Morawiecki zaszkodzi notowaniom PiS?
    Dlaczego PiS przynajmniej nie traci w sondażach, choć - sądząc z internetowych debat - jego najgorliwsi zwolennicy nie robią nic poza opłakiwaniem premier Szydło? Można zaryzykować twierdzenie, że większość „pelikanów” nie ma dokąd pójść, za to na nieprzekonanych działa wrażenie nowości. Role trochę się jednak odwróciły. Nieco zapomniani „umiarkowani pisowcy” podnoszą głowy. Oni są najbardziej zadowoleni z tej zmiany.
    Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie traci w sondażach. Czy Mateusz Morawiecki zaszkodzi notowaniom PiS?
    Czas pokaże, czy nadzieja na pozyskanie nowych elektoratów przeważy nad ryzykiem postawienia na technokratę. Trzeba zresztą powiedzieć, że akurat exposé Mateusza Morawieckiego zaprzeczało schematowi owej wąskiej techniczności, jaką często mu przypisywano. Było pełne oddechu. I pełne wartości. Nie tylko wizja silnego państwa czuwającego nad gospodarką była z punktu widzenia moich poglądów spójna. Dodatkowo odczuwałem wzruszenie i wtedy, kiedy Morawiecki, zapewne jako jeden z ostatnich premierów, umiał tak mocno sięgnąć do tradycji solidarnościowego oporu. I wtedy, kiedy szedł wbrew różnym stereotypom przypisywanym prawicy, choćby w kwestii ochrony kobiet i dzieci przed przemocą.

    Nie zmienia to tego, że na ciekawym wizerunku nowego PiS widać skazy. W przeddzień kolejnej rocznicy stanu wojennego Morawiecki przedstawiał swój program. I w tym samym czasie media społecznościowe huczały, oceniając decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji karzącej TVN półtoramilionową grzywną. Tam „pelikany” skrzywdzone niezrozumiałą decyzję Prezesa miały wreszcie okazję wyprostować na chwilę plecy, wyrażając głośny aplauz, że „państwo działa”.

    CZYTAJ TAKŻE: Nowy sondaż Kantar dla "Faktu": Na PiS chce głosować 50 proc. wyborców

    Czy TVN w grudniu zeszłego roku, podczas tak zwanej blokady Sejmu, wykraczał poza funkcję medium informującego? To całkiem prawdopodobne - nieraz zachęcał opozycję, aby brała sprawy w swoje ręce, także na ulicach. Rzecz w tym, że odróżnienie emocjonalnej opinii od realnej ingerencji w rzeczywistość jest trudne. Zostawiłbym to samym obywatelom, z których większość takich awantur nie popiera. A zarazem podobne wyjście poza swoją rolę można było wtedy przypisać pozostającym pod kontrolą obozu rządzącego mediom publicznym. Ich wymyślone lub rozdęte rewelacje o rzekomym puczu mogły zapędzić przed Sejm ludzi chcących bronić władzy.

    Uderzając finansowo w jedną tylko stronę, na podstawie kiepskich uzasadnień, KRRiT występuje w roli zbrojnego ramienia partii rządzącej, a nie niezależnego organu czuwającego nad ładem. Co więcej, to zbrojne ramię skore jest bić, aż zaboli. Dlaczego? Bo takie jest zapotrzebowanie zacietrzewionych zwolenników - przekonanych, że naprawdę jutro ktoś pozajmuje publiczne gmachy i odbierze prawicy władzę. Albo szukających psychicznego odwetu - za lata dominacji „tamtej strony”. Oczywiście można by także sięgnąć po przypuszczenia dalej idące, choć ja tego wciąż nie robię. Że ktoś ma pomysł, aby pomagać sobie łokciami w rządzeniu. Co zabawniejsze, działoby się to w momencie, kiedy przewaga PiS wynika z ludzkich nastrojów, a nie presji kogokolwiek.

    Podobno, jak można przeczytać na Twitterach i Facebookach, premier Morawiecki odradzał przewodniczącemu Rady Witoldowi Kołodziejskiemu taki krok. Możliwe. Poza tym, że wierzę w jego wolnościowe odruchy, on naprawdę może wiedzieć, że krytyka takich ruchów także ze strony dyplomacji USA nie wynika z dominacji tam „złogów z czasów Obamy”. Wynika z tego, że ludzie Zachodu nie wyzbędą się dla nas swojego pojmowania wolności. Tak samo nie mogli pojąć pomysłu usuwania wszystkich sędziów Sądu Najwyższego. Konserwatywni Amerykanie może nawet mniej niż Francuzi czy Niemcy.

    CZYTAJ TAKŻE: Kara KRRiT dla TVN24. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zachowała się antydemokratycznie

    Chciałbym, aby twarz Morawieckiego była twarzą oporu wobec takich pokus. Ale chyba bardziej widoczna jest na razie ta członkini KRRiT, która kazała nam się cieszyć, że TVN nie stracił koncesji. Radosne okrzyki „pelikanów” na forach zapewne utwierdziły ją w poczuciu słuszności. Mamy demokrację twitterowych pohukiwań, a nie stabilnych procedur i obyczajów. A przecież dwa lata temu obóz, który dziś rządzi, wydawał się blokiem wolnościowego odruchu, nie tylko wtedy, kiedy wspominał dawną walkę z komunizmem.

    Ile z tego zostało? Chciałbym wierzyć, że to przypadek nadgorliwości, a nie partyjna decyzja. Politycy PiS, poza tradycyjnie agresywną w takich sprawach Joanną Lichocką, też dawną wolnościową dziennikarką, nie bardzo chcieli ją brać na swoje barki. Nawet jeśli to obłuda, wciąż jest hołdem składanym cnocie.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo