Dlaczego medal, nie wie nikt

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita
Rozpoczął się kolejny turniej mistrzostw Europy w siatkówce kobiet i nieoczekiwanie dotarło do mnie, że to najbardziej obfita w sukcesy dyscyplina zespołowa w Polsce.

Okazuje się, że od 2003 r., czyli pierwszego złotego medalu ME, nasze panie nie były niżej niż na czwartym miejscu w mistrzostwach kontynentu, grały na igrzyskach olimpijskich w Pekinie, nie omijają mistrzostw i Pucharu Świata czy cyklu Word Grand Prix. A wszystko to z różnymi trenerami, prezesami, sponsorami. Jedno się tylko nie zmienia: chęć wygrywania z najlepszymi.

Można zatem śmiało mówić o trwałym, pozytywnym zjawisku i polskim znaku jakości w kobiecej siatkówce. Można by także zadać pytanie: jak to się robi, a odpowiedź i przepis na sukces rozesłać wszystkim polskim trenerom w innych dyscyplinach. Myliłby się jednak ten, kto liczyłby, że odpowiedź jest prosta i zawiera jakieś tajemnicze panaceum na wszystkie problemy naszego sportu. Jak dziś pamiętam wizytę w moim biurze po turnieju w 2003 r. Andrzeja Niemczyka, Małgorzaty Glinki i Katarzyny Skowrońskiej. Wszyscy byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. Trener i zawodniczki, bo to było ich pierwsze złoto, a ja, bo to był pierwszy medal polskiej reprezentacji pokazywany wyłącznie przez stację prywatną. Czyli był to nasz wspólny pierwszy raz.

Pytałem wtedy pana Andrzeja o tajemnicę sukcesu. Wziął mnie wtedy na stronę i rzekł: "No wie pan, w kobiecej siatkówce może zdarzyć się wszystko i na koniec nikt nie wie dlaczego". To zdanie powtarzali mi później wszyscy najwięksi krajowi spece od siatkówki przed każdym kolejnym turniejem. Więc tak naprawdę nie ma odpowiedzi na pytanie: jak to się robi.

Dlatego teraz, choć z kalendarza wynika, że Polki do półfinału w Serbii mają do dyspozycji pustą, szeroką autostradę staram się nie ulegać zbytniemu optymizmowi. Wolę czekać, tak jak w niedawno skończonym męskim turnieju, na rozwój wypadków. Ciekaw jestem efektów pracy Alojzego Świderka, którego poznałem z dobrej strony, jeszcze zanim asystował Andrzejowi Niemczykowi czy później Raúlowi Lozano.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW MARIANA KMITY W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Świderek nie ma łatwego życia, bo moda na to, kto chce, a kto może grać w reprezentacji, przeszła szybko od zespołu Anastasiego do kobiet i w Serbii nie ma wszystkich najlepszych zawodniczek. Ale, jak uczy najświeższa historia, i bez asów można zdobywać medale. A jeśli trener Niemczyk ma rację, to na koniec i tak nie będziemy wiedzieli dlaczego.

Marian Kmita

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie