reklama

Dlaczego ludzie przerzucają odpowiedzialność na innych?

Grzegorz IgnatowskiZaktualizowano 
Chętnie szczycimy się sukcesami. Na pewno nie wspominamy o naszych porażkach podczas pierwszej randki lub prezentacji kariery zawodowej. Podobnie jest w powieściach kryminalnych.

Zawsze mówią o sukcesach przebiegłego detektywa lub sprawnego policjanta. W wydanej w tym roku książce Georges'a Simenona "Porażka Maigreta" czytamy o komisarzu policji, który ponosi dwie klęski. Po pierwsze, nie zdołał odnaleźć angielskiej turystki, która zginęła z paryskiego hotelu. Nie miała żadnych powodów, aby wdać się w namiętny romans lub nieprzemyślaną aferę. Były to jej pierwsze wakacje, na które sobie pozwoliła. Zupełnie przypadkowo spotkano ją wiele lat później na antypodach. Jaka jest druga wpadka komisarza? Policjantowi nie udało się ochronić przedsiębiorcy handlującego mięsem. Biznesmen przyjaźnił się z ministrem spraw wewnętrznych. Przyznaję, że sięgnąłem po kryminał celowo. Zwyczajnie, postanowiłem przeczytać w wakacje książkę łatwą i przyjemną. Przeanalizowałem zaś powieść dokładnie. Komisarz znał zamordowanego biznesmena od dzieciństwa. Nie były to miłe wspomnienia. Pamiętał, że ich ojców poróżniły sprawy finansowe. Nie to jednak decydowało, że Maigret nie przejął się anonimowymi pogróżkami wysyłanymi do znajomego z lat szkolnych. Był to bowiem facet zbyt pewny siebie i dawał to odczuć w obraźliwy sposób. Zanim komisarz zajął się na poważnie jego ochroną, potentat na rynku mięsnym został zastrzelony. Kolejne strony książki odsłaniają nam ponurą postać biznesmena i jego zaciekłych wrogów. Oczywiście, że nie zdradzę zakończenia. Zachęcam bowiem wszystkich do lektury. Na liście osób wrogo nastawionych do przedsiębiorcy była jego żona. Zdradzana i lekceważona kobieta wpadła w nałóg alkoholowy. Mąż zrujnował życie jej ojca i brata, lokaja pochodzącego z tej samej wioski, prawnika znającego finansowe operacje przedsiębiorcy. Nie możemy zapomnieć o jego kochance i upokorzonej sekretarce. Tylko zapaleńcy będą szukać w kryminałach głębokich przemyśleń. Intryguje mnie jednak jedno zdanie wypowiedziane przez Josepha Goldmana, wspomnianego wcześniej prawnika. Stwierdził on, że ludzie, którzy sami siebie rujnują, zawsze zrzucą odpowiedzialność na innych. Rzeczywiście, każdy chce być wyłącznie dzieckiem sukcesu.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie