"Dla pokolenia lat 90. wyjazd jest już nawykiem"

Kamil Jodełko
Andrzej Banas
Optymalny wypoczynek trwa dwa tygodnie - mówi socjolog, dr Dorota Mroczkowska, w rozmowie z Kamilem Jodełko

Jest Pani współautorką książki "Czas wolny. Refleksje, dylematy, perspektywy". Zastanawia mnie, czy wakacje to rzeczywiście moment, na który czekamy cały rok?
Tak, wakacje to jeden istotnych planów, marzeń, a także oczekiwań czy też westchnień. Jest to na pewno ten moment, na który się czeka, i wokół tych oczekiwań generowane są najróżniejsze emocje. Od tych bardzo skrajnych, związanych z ekscytującymi przeżyciami, po doświadczenia związane ze spokojem, wypoczynkiem i odcięciem się od całorocznej codzienności.

Czy te oczekiwania są takie same u ludzi młodych i starszych?
Czynnik wieku jest na pewno istotny, ale ciężko jest tutaj mówić o dwóch skrajnościach. Nie można jednoznacznie stwierdzić, że 14-latkowie są nastawieni na ekscentryczne doznania, a 60-latkowie na bierny wypoczynek. Natomiast jest pewna tendencja, która pokazuje, że młodzi ludzie preferują przede wszystkim wypoczynek bardziej aktywny, połączony z wyjazdami zagranicznymi, a osoby starsze wypoczynek bardziej spokojny.

Młodzi ludzie spędzają wakacje z przyjaciółmi, bardzo często w większych grupach. Osoby starsze preferują zaś wyjazdy w wąskim gronie rodzinnym. Z czego to wynika?
Przede wszystkim upatrywałabym owej różnicy w specyfice okresu rozwojowego. U młodych ludzi ważna jest potrzeba afiliacji, chęć zaimponowania rówieśnikom, większa aktywność, dynamika, a także spędzanie wolnego czasu na własnych zasadach, po swojemu. Osoby starsze zaś nie mają już takich możliwości fizycznych. Posiadają też inne nawyki i przyzwyczajenia. Jest to ta grupa, która większość swoich wakacji spędzała w poprzednim systemie, gdzie odgórnie organizowany wypoczynek ograniczał własną inicjatywę czy kreatywność. Częściej, jeśli w ogóle, spędzają oni wakacje na działce, w towarzystwie rodziny.

Co nas odróżnia od mieszkańców innych krajów europejskich?
Polaków wyjeżdża znacznie mniej niż mieszkańców Zachodu. Tłumaczone jest to przede wszystkim kwestiami finansowymi. Dane pokazują, że przeciętny Europejczyk ma na urlop 6000-8000 zł, a Polak trzy razy mniej. Wyróżnia nas również forma organizacji wypoczynku. Na Zachodzie więcej jest wyjazdów spontanicznych i weekendowych.

Jakie zmiany mentalności wymusił nowy ustrój?
Tutaj punktem odniesienia jest dla Polaków Europa Zachodnia jako ten obszar, do którego zawsze aspirowaliśmy i nadal aspirujemy. W Polsce nadal w porównaniu z krajami Europy Zachodniej słabo rozwinięta jest tradycja wyjazdów samodzielnych, znacznie ograniczona w okresie PRL-u, gdzie dominowała idea wypoczynku zorganizowanego i odgórnie narzuconego przez państwo. Wyrazem tego był Fundusz Wczasów Pracowniczych, wczasy pod gruszą czy wczasy zakładowe. Ograniczona została w znacznym stopniu kreatywność i samodzielność jednostek w organizowaniu wypoczynku.
W obecnym roku liczba Polaków, którzy w ogóle nie planują wyjazdu wakacyjnego, spadła do 42 proc., podczas gdy przed rokiem było ich 52 proc. Nasze priorytety zaczynają się zmieniać?
Tak, bez wątpienia. Statystyki to od dawna bardzo wyraźnie pokazują. Dzieje się to z różnych powodów. Przede wszystkim zaczyna samodzielnie wyjeżdżać pokolenie lat 90., dla których wyjazd jest już nawykiem. Są oni bardziej obyci z wyjazdami, bardziej otwarci oraz kompetentni językowo i technologicznie. Potrafią oni także szukać tańszych ofert.

Zatrzymałbym się na chwilę przy kwestii językowej. Wyjeżdżając za granicę, najczęściej wybieramy Czechów, tak wynika z danych Instytutu Turystyki. Czy powodem tego jest to, że z nimi możemy się łatwiej dogadać?
Pewnie każdy ma swoje osobiste powody, dla których wybiera Czechów. Podobieństwo językowe na pewno jest ważną kwestią. Trzeba jednak pamiętać, że statystyki turystyczne są dosyć specyficzne, gdyż biorą one pod uwagę tylko ilość przejazdów przez granicę, a od czasów Schengen te pomiary są znacznie utrudnione. Istnieją również badania, które pokazują, że Czesi i Niemcy są najczęściej odwiedzani, ale na drodze do Włoch. Statystyki dotyczące naszego południowego sąsiada są także zawyżone przez dość popularne wycieczki weekendowe do Pragi, a także wyjazdy zakładowe. Znaczenia ma również łatwość dojazdu z dość atrakcyjnego rejonu polskich gór, i nie bez znaczenia jest też PRL-owski sentyment bratnich narodów.

W ciągu ostatnich lat mamy do czynienia z renesansem polskiego morza. W zeszłym roku odwiedziło je 10 mln polskich turystów, a góry 8,6. W tym roku analitycy prognozują jeszcze większą różnicę. Jaki jest tego powód?
Morze zawsze było dla nas atrakcyjniejsze od gór. Na te statystyki radziłabym jednak spojrzeć z przymrużeniem oka. Różnice na razie są niewielkie i może za jakiś czas wypłyną z tego bardziej widoczne trendy. Polskie morze jest także alternatywą dla wyjazdów zagranicznych, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę wzrastający kurs euro. Jest to również miejsce bardziej przewidywalne, co jest szczególnie ważne dla osób z małymi dziećmi. Trzeba także pamiętać, że coraz bardziej atrakcyjna staje się nasza baza turystyczna. Mamy z tym do czynienia w całej Polsce, gdzie rozwijają się także tereny wcześniej nieodkryte. Mam tutaj na myśli agroturystykę, której oferta stale się poszerza.

Zastanawia mnie, czy miejsce wyjazdu planujemy odpowiednio wcześnie, a może podejmujemy decyzje spontanicznie?
Zestawienia ogólnopolskie, a także badania, które sama ostatnio prowadziłam, wyraźnie pokazują, że bliżej nam do niemieckich, austriackich modeli planowania wypoczynku. Tak jak wcześniej mówiłam, nie zakorzeniła się u nas także idea wyjazdów weekendowych, charakterystyczna dla mieszkańców Europy Południowej. Wyjazd wypoczynkowy planujemy odpowiednio wcześniej. Dotyczy to ok. 70 proc. Polaków. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze, istnieje wymóg wczesnego planowania urlopu, gdyż dominuje u nas model w miarę regularnej, 8-10 godzinnej pracy. Często musimy go także zsynchronizować z rodziną i znajomymi. Po drugie, ważne są u nas kwestie finansowe. Jesteśmy bowiem zmuszeni, by daną kwotę przygotować odpowiednio wcześniej. I po trzecie, istotne są konkretne wymagania Polaków. Coraz ważniejsze są dla nas walory turystyczne miejsca, nasze pragnienia, preferencje i oczywiście warunki zakwaterowania. Osoby, które nie planują wypoczynku (ok. 30 proc.), też mają swoje konkretne powody i nie oznacza to wcale, że są one aż tak spontaniczne. Często po prostu nie mogą go zaplanować, bo nie wiedzą, kiedy dostaną urlop.
Myśląc o typowym Polaku na wakacjach, wyobrażamy sobie otyłego mężczyznę w średnim wieku, który pije piwo i je pizzę. Czy taka forma spędzania wolnego czasu pozwala nam się odstresować?
Z fizjologicznego punktu widzenia taki wypoczynek nie sprzyja zdrowiu i odpoczynkowi, a wręcz przeciwnie, powoduje jeszcze większe zmęczenie. Dla naszego organizmu najlepszy jest ruch, spacery, aktywność i letnie jedzenie (warzywa, owoce). Ten typowy Polak, o którym pan wspomniał, to stereotypowy model myślenia przeciętnego Kowalskiego z czasów PRL, który dzisiaj możemy odnieść do osób słabo wykształconych lub pracujących fizycznie.

Jak jest dziś?
W tej chwili wypoczynek staje się bardziej zróżnicowany i zwiększa się liczba osób zamożniejszych, z wyższym wykształceniem, które są nastawione na większą aktywność.

Jak zaplanować swój urlop? Dwutygodniowe wczasy czy może kilka krótkich wypadów za miasto?
Najlepszy dla organizmu jest wypoczynek trwający około dwóch tygodni, odbywający się poza miejscem zamieszkania. Pozwala on skutecznie się wyciszyć i naładować akumulatory. To właśnie zmiana miejsca jest bardzo ważna, gdyż pozwala nam przenieść się do innej codzienności, zapomnieć o problemach. Optymalnie byłoby także wyjeżdżać 2-3 razy w roku. Trzy razy oczywiście nie możemy ze względu na ograniczenia urlopowe, ale ten model dwóch wyjazdów, zimą i na lato, zaczyna się u nas zakorzeniać. Niestety, często z powodu elastycznego czasu pracy jesteśmy zmuszeni do krótszych wyjazdów, przeplatanych co kilka miesięcy. Jest to pośrednia forma, która pozwala się nam zachłysnąć wyjazdem i właściwie od razu trzeba wracać do domu.

Plaża kojarzy nam się z dobrą zabawą i alkoholem, a góry z długimi wędrówkami. Czy wybór miejsca wypoczynku odzwierciedla naszą osobowość?
Nie istnieją badania, które dotykają tego tematu. Możemy jednak mówić o pewnym zestawie cech, które wpływają na specyfikę wyjazdu. Z jednej strony, mamy osoby, które cechuje większa otwartość poznawcza, gotowość do eksperymentowania, kreatywność. Można je powiązać z wypoczynkiem w górach. Z drugiej zaś, konformistów, u których potrzeba poznania nowych miejsc jest mniejsza lub jej w ogóle nie ma. Kojarzymy ich przede wszystkim ze stereotypowym smażeniem się na słońcu. Oczywiście pamiętajmy, że na plaży też można zwiedzać i dlatego właśnie nie przesądzałabym tej sprawy.

A jaki wpływ na decyzję o miejscu wypoczynku ma dla Polaków aktualna moda? Patrzymy, gdzie jadą sąsiedzi, a może samodzielnie wybieramy miejsce wyjazdu?
Jest to na pewno drażliwa kwestia. Uzyskanie od respondenta odpowiedzi "tak, wyjeżdżam tam gdzie inni" graniczy z cudem. W swoich badaniach pogłębiałam te kwestie i najczęściej spotykałam się ze stwierdzeniami, że "Ja wybieram samodzielnie miejsce X, ale za to inni jeżdżą podobnie do siebie". Oczywiście są to tylko deklaracje.

Naśladujemy, ale wstydzimy się tego?
Tak, w końcu nie wypada tak o sobie mówić, gdyż odbiera nam to decyzyjność i kreatywność. Ze statystyk i różnych innych badań wiemy jednak, że wyjazdy wakacyjne to wyjazdy masowe, związane bardzo często z obecną modą. Istnieje przecież ranking najbardziej popularnych miejsc, w które nawet wypada jechać, żeby mieć potem o czym rozmawiać. Są także specjalne miejsca wypoczynku, które stanowią wskaźnik naszego prestiżu, stanu posiadania. Pozwalają one pokazać, jak nam się powodzi i do jakiego stylu życia aspirujemy. Nie zapominajmy, że są także wyjazdy finansowane za kredyt.

Charakteryzuje to nowobogackich?
Myślę, że tak. Problem ten dotyczy przede wszystkim osób niespokojnych prestiżowo, czyli szeroko rozumianą klasę średnią. Nie mają one poczucia osadzenia, posiadają pieniądze z awansu i odzwierciedlają specyficzny model mentalności. Bardzo ważna jest dla nich konsumpcja i wszelkie oznaki, które pozwalają podkreślić status materialny. Nowobogaccy są niezaspokojeni i mają ciągłe poczucie nienasycenia. Częściej są to osoby wywodzące się z mniejszych miejscowości, ze środowisk z niższym wykształceniem.
A co zrobić w sytuacji, gdy nie mamy pieniędzy na wyjazd? Możliwy jest skuteczny odpoczynek w domu?
Nie jest to najlepsza opcja. Odpoczynek w miejscu, w którym przebywamy na co dzień, nie jest do końca korzystny. Najczęściej oznacza to powrót do codziennych nawyków, czyli oglądania telewizji. Są oczywiście osoby, które potrafią odciąć się od świata i korzystać z wypoczynku domowego. Dla nich jednak dom jest tzw. sypialnią. Niektórzy z nich zostają nawet celowo, by móc się wreszcie nacieszyć tymi codziennymi, prozaicznymi czynnościami.

Czy wyjazd do cioci mieszkającej w sąsiednim mieście może być dobrym pomysłem?
Tak, kiedy ją lubimy i mamy pomysł na odpoczynek, to jak najbardziej. Kiedy zaś jest to wyjazd kurtuazyjny i do tego jeszcze za tą ciocią nie przepadamy, to wiadomo, że nie będzie to przyjemne doświadczenie.

A jak najskuteczniej zaplanować wakacje z dziećmi? Możemy z nimi wyjeżdżać daleko?
Myślę, że jest to właśnie nasza bolączka w porównaniu np. z Europą Zachodnią. Wynika ona z tego, że dzieci ma obecnie pokolenie lat 70. i 80., które wychowywało się na wzorcach rodziców. Brakowało wtedy odpowiedniego zaplecza czy też minimum sprzętu, które są niezbędne do wyjazdu z dziećmi. W tym wypadku odstajemy na pewno od standardów europejskich. Rzadziej pozwalamy sobie na dalsze wyjazdy razem z dziećmi, rzadziej podróżujemy z nimi za granicę. Jesteśmy bardziej zachowawczy i lękliwi w tej kwestii, co wynika z naszych nawyków. Na Zachodzie latanie samolotem na weekend, nawet z kilkutygodniowymi pociechami, jest czymś normalnym. Mimo wszystko trzeba jednak pamiętać, że rozwijamy się w tej kwestii. Zmienia się infrastruktura, jest coraz więcej zaplecza dostosowanego do potrzeb dzieci. Pojawiają się też sieci hoteli, które są przychylne rodzinie. W ich standardzie są przewijaki, łóżeczka turystyczne, czyli coś, o czym 20 lat temu mogliśmy tylko pomarzyć. Organizowane są również wyjazdy dla mam z dziećmi czy też, to akurat rzadziej, tatusiów.

A czy z rodzinnego punktu widzenia lepiej jest zabierać małe dzieci na wczasy czy może zostawić je u teściowej?
Z punktu widzenia rozwoju dziecka najlepiej byłoby wyjechać razem z nim. Jeśli zaś chodzi o kwestie wypoczynku rodziców, to najoptymalniej byłoby zostawić dziecko i wyjechać samemu. Kiedy jednak spojrzymy na całość funkcjonowania rodziny, najbardziej korzystna jest sytuacja, gdy cała rodzina, razem ze wszystkimi dziećmi, niezależnie od tego, jaką trudność sprawiają, wyjeżdża razem. Jest to bowiem moment, kiedy możemy nacieszyć się sobą, pobyć razem na odmiennych warunkach i poznać siebie w inny sposób. Nie jest to już bowiem czas odgórnie narzucanych obowiązków, który spędzamy z zegarkiem w ręku.

Rozmawiał Kamil Jodełko

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maria
Co w morzu fascynującego? Woda i piasek, oprócz leżenia na plaży i/czy picia, praktycznie nie ma co robić. Jeszcze stado egoistycznych Januszy, zasłaniających widok na morze i odgradzających dla siebie po hektarze plaży.

Nie mówiąc o tym, że w niektórych miejscowościach, parawan na parawanie, że zastanawiam się w takich miejscach, czy ratownicy mają skrzydła i potrafią w razie czego fruwać?

Dziwie się, że niektórzy ludzie wymieniają wyłącznie zalety parawanu (osłonięcie od piachu w oczach albo rzeczy, czy innych ludzi, albo wiatru), zapominając o tym, że utrudniają ratownikom prace, zasłaniają innym widok, a co niektórzy zagarniają hektar plaży jakby byli na niej sami (widziałam takich co rozstawili się nawet na 5-6 kocy 3 osoby), jak dla mnie to dość egoistyczne podejście.

Na plaży nie jest się samemu, inni też chcą mieć udany wypoczynek, widok na morze, a ratownicy potrzebują dojścia do wody, żeby w razie czego szybko dobiec, a nie uprawiać bieg przez płotki gdy ktoś się topi.

Czy życie i ratunek nie jest ważniejsze, niż osłanianie od wiatru i piachu, czy zagarniania hekatra plaży?
b
bratek
tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać :) wiem,że na pewno jest taka możliwość na travelplanet.pl i z tego co pamiętam można dostać rabat 5 %, także mniej się w sumie zapłaci :)
g
greg
Wolalbym wieksza czesc wyjazdu zalatwiac online. Szkoda, ze malo ktore biuro pomyslalo o takiej formie w naszym kraju
A
Adam
I jeszcze to ciągłe: "na Zachodzie już, dawno a u nas jeszcze nie". Żenada. Od razu widać, że ktoś ma kompleksy.
Dodaj ogłoszenie