Djoković lepszy od Federera w epickim finale Wimbledonu. Po raz pierwszy w piątym secie rozegrano tie-break

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Novak Djoković
Novak Djoković Fot. Andrzej Szkocki / Polska Press
Novak Djoković obronił dwie piłki meczowe i pokonał ostatecznie Rogera Federera w finale Wimbledonu, zdobywając swój 16. wielkoszlemowy tytuł.

Piątkowe zwycięstwo Rogera Federera nad Rafaelem Nadalem i styl w jakim Szwajcar rozprawił się z Hiszpanem pozwalały jego fanom myśleć, że w niedzielnym finale to on będzie faworytem. Trochę na przekór ekspertom, bo komentujący turniej byli tenisiści John McEnroe i Mats Wilander więcej szans dawali Novakovi Djokoviciowi.

- Czy Federer może to zrobić? Oczywiście, że tak, ale widzę Novaka wygrywającego ten finał w czterech setach - zapowiadał pierwszy z wymienionych, a pierwszy set wydawał się potwierdzać te przypuszczenia. To Serb miał w nim co prawda więcej problemów przy własnym serwisie, a w czwartym gemie musiał nawet bronić w związku z tym break pointa. Ogólnie jednak Szwajcar prezentował się słabiej, niż w piątek. Grał bardziej pasywnie, rzadziej podejmował ryzyko.

Ostatecznie wszystko skończyło się w tie-breaku, w którym Federerowi puściły w dodatku nerwy. Prowadząc 5:3 przegrał kolejno cztery piłki. Trzy po własnych błędach.

W drugim secie niemoc dopadła z kolei Djokovicia. Serb już na jego początku dał się przełamać i dosłownie odechciało mu się grać. Do końca wygrał już tylko gema, a zakończył w dodatku partię podwójnym błędem serwisowym.

Po przegranym secie Djoković poprosił o przerwę i poszedł do szatni. Po powrocie nadal miał problem z pierwszym serwisem, ale w pozostałych elementach gry radził już sobie zdecydowanie lepiej. W efekcie zaczął zdobywać punkty, choć nadal był bezradny w gemach serwisowych Federera, który z kolei radził sobie w tym elemencie znakomicie. Dość powiedzieć, że w trzech setach Serb nie miał nawet jednej szansy na przełamanie.

Po raz drugi w tym meczu doszło więc do tie-breaka i po raz drugi nerwy zaczęły zawodzić Szwajcara. Po serii jego błędów, Djoković objął prowadzenie 5:1 i tej straty Federer odrobić już nie zdołał.

Po przegranym secie do szatni udał się z kolei Szwajcar, a po powrocie nadal serwował jak maszyna. Niemoc w połowie tej partii dopadła za to jego rywala. Przegrywając 2:5 Djoković doczekał się w końcu pierwszych szans na przełamanie i udało mu się nawet odrobić część strat. Seta wygrał jednak Federer i zrobiło się 2:2.

Piąty set był już prawdziwą szkołą przetrwania, w którym obaj mistrzowie mieli swoje szanse. Najpierw Djoković, który objął prowadzenie 4:2. Federer błyskawicznie odrobił jednak stratę, a później to on przełamał Serba na 8:7. Co więcej, chwilę później miał dwie piłki meczowe. Żadnej z nich jednak nie wykorzystał, a pierwszy break point dla Djokovicia zakończył się wyrównaniem.

Ostatecznie znów doszło do tie-breaka, rozgrywanego - zgodnie z nowymi zasadami - przy stanie 12:12. W nim po raz trzeci lepszy był Serb, który wygrał ostatecznie 7:6(5), 1:6, 7:6(4), 4:6 13-12(3), zdobywając swój 16. wielkoszlemowy tytuł. Federer na swój 21. będzie musiał jeszcze poczekać.

Zmagania z historią oglądaliśmy w sobotnim finale kobiet, w którym Amerykanka Serena Williams walczyła o swój 24. wielkoszlemowy tytuł i wyrównanie rekordu wszech czasów, należącego do Australijki Margaret Smith Court. Nie dała rady, ale po meczu nie wyglądała nawet na specjalnie zawiedzioną, bo z tak dysponowaną Simoną Halep nie wygrałaby chyba żadna inna tenisistka.

- Zdecydowanie tak - przyznała Rumunka po ostatniej piłce, zapytana o to, czy był to najlepszy mecz w jej karierze. Nie przesadzała, bo wystarczyło spojrzeć w statystyki. W wygranym 6:2, 6:2 i trwającym 55 minut spotkaniu Halep popełniła tylko trzy niewymuszone błędy. Williams aż 25.

- Ona grała tak, jakby była dosłownie pozbawiona nerwów. Kiedy ktoś prezentuje się tak niesamowicie to musisz po prostu zdjąć kapelusz i się ukłonić - szczerze przyznała po meczu Amerykanka.

- Nerwy były, przed meczem mój żołądek nie czuł się najlepiej - roześmiała się Halep. - Powiedziałam sobie jednak, że nie mam czasu na takie rzeczy. Nie jest łatwo grać na trawie z Sereną. Wiedziałam, że muszę być agresywna. Nie mogłam jej pozwolić wrócić do gry, ponieważ ona jest bardzo silna - dodała Rumunka, dla której jest to drugi wielkoszlemowy tytuł. W 2018 roku wygrała Roland Garros, wcześniej dwukrotnie przegrywała w Paryżu w finale (w 2014 i 2017 roku). W Londynie z kolei nigdy wcześniej nie zaszła dalej, niż do półfinału.

- Nie jest żadną tajemnicą, że zawsze lepiej czułam się na kortach ziemnych. Dużo jednak pracowałam w tym roku nad tym, żeby lepiej radzić sobie na trawie, a tego dnia nie zapomnę nigdy. Moja mama o tym marzyła, gdy miałam 10 lat, powiedziała mi, że jeśli mam dokonać czegoś ważnego w tenisie, to muszę zagrać w finale Wimbledonu - podkreślała Halep.

Novak Djoković po raz piąty mistrzem Wimbledonu. Serb po zaciętej walce pokonał Rogera Federera

Wideo

Materiał oryginalny: Djoković lepszy od Federera w epickim finale Wimbledonu. Po raz pierwszy w piątym secie rozegrano tie-break - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie