"Demokrator", czyli niewiarygodnie śmieszna kraina nieszczęśliwości

Arlena Sokalska
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Dziennikarze dość często wydają książki, głównie o sprawach, którymi zajmują się na co dzień. Rzadko jednak zdarza się nasz kolega po fachu, który nie dość, że napisze powieść, to na dodatek powieść, której akcja dzieje się w całkowicie od początku do końca wykreowanym świecie.

Piotr Gociek zabiera nas bowiem do kraju, a może należałoby raczej powiedzieć krainy, której nie ma na żadnej mapie, choć można przypuszczać, że chodzi o Europę Środkową. Wywodzące się zaś z języka rosyjskiego imiona bohaterów, nazwy geograficzne i nazwy własne wskazywałyby, że może chodzić o Rosję. I tak mogą pomyśleć czytelnicy, którzy nie znają publicystycznej działalności autora. Bo nie sposób, czytając "Demokratora", odpędzić myśli, że krainą opisywaną w powieści jest współczesna Polska, a całą powieść określić można satyrą polityczną. Cytaty typu "Nie ma miłości dla wrogów miłości" czy "miłość to dobrobyt" są chyba dla każdego jednoznaczne. To zostawmy jednak tym czytelnikom, którzy takie zabawy lubią. Z pewnością zaś powieść jest klasyczną antyutopią, a autor nawiązuje do klasyków: Orwella, Lema, Strugackich czy Zajdla.

Tyle tylko, że "Demokratora" można też czytać zupełnie inaczej i całkiem nieźle się przy tym bawić. Zabawa pierwsza polega na rekonstruowaniu przedstawionego świata, opisanego w najdrobniejszym nawet szczególe - od szajdolotów, przez szajdomaty, szajdochody, szajdobomby, a nawet szajdowizję. A wszystko to napędzane jest tajemniczą energią wynalezioną oczywiście przez Szajdę. W tej krainie wszystko ma swoją nazwę, jest skrupulatnie, smakowicie i dowcipnie opisane. Drugą zabawą, jakiej dostarcza "Demokrator", jest wyłapywanie z morza opisów odniesień i odwołań do literatury, sztuki, a nawet popkultury. W tej powieści nawet seriale oglądane przez bohaterów noszą tytuły typu "Zadziwiające wiorstomile podmorskiej żeglugi kapitana Demo" - przy czym dowiadujemy się nawet, kim jest ów kapitan Demo. Sterowce Gazdromu, stadion Nużniki czy bracia Tłuczko pojawiają się właściwie na każdej stronie i wywołują szczery śmiech czytelnika, a ich opisy pozwalają sądzić, że autor obdarzony jest wielkim poczuciem humoru i ciekawymi skojarzeniami. I tak np. dylematy moralne automatu POKUTA 12, który zastanawia się, czy może białko żywe uczynić martwym, czyli zabić jednego z głównych bohaterów, są w stanie rozweselić największego nawet ponuraka.

Co pomyśleć o świecie, w którym najsympatyczniejszą postacią jest automat POKUTA. W tej antyutopii ludzie są źli, bo nie mieli szansy, by okazać się dobrzy

Ale dając czytelnikowi takie smaczki, autor wymaga też od niego trochę wysiłku: akcja zawiązuje się w tej powieści powoli i jest ukryta w barwnych i soczystych opisach. Bardzo długo trudno się zorientować, kto jest właściwym bohaterem powieści, a najsympatyczniejszą postacią można śmiało obwołać obdarzony wolną wolą i samodzielnie myślący automat jezdny POKUTA (nazwa, rzecz jasna, ukrywa swoje znaczenie), a nie żywy człowiek. Ludzie w tej powieści są źli i szkaradni wewnętrznie. Nawet narrator, skrzętnie ukryty do ostatnich stron, jest postacią niesympatyczną, nie jest, jak w wielu antyutopiach, herosem ratującym ludzkość. To trudna, nasączona znaczeniami, choć napisana bardzo dowcipnie powieść dla cierpliwego czytelnika. Udany debiut kolegi dziennikarza.

Piotr Gociek, "Demokrator", wyd. Ender, cena 36,99

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
POKUTA 12
Dobry humor, smutek, refleksja nadzieja, fantastyka i wszystko najlepsze (bo nasze) :)
Dodaj ogłoszenie