Demokracji nie buduje się za "Bóg zapłać"

Agaton Koziński
Polskapresse
Propozycji posłanki Krystyny Skowrońskiej o kasacji dotacji dla partii zarzucić nic nie można. Wiadomo, że dziura budżetowa coraz większa, a przecież 126 mln zł (tyle rocznie wydajemy na partie) piechotą nie chodzi. Tym bardziej że w roku wyborczym te sumy wzrastają, gdyż należy się refundacja kosztów kampanii posłom i senatorom - a na to idzie kolejne 74 mln (a przynajmniej tyle poszło w 2007 r.).

Mimo wszystko jednak wstrzymywałbym się z oklaskami dla posłanki Skowrońskiej. Tak naprawdę bowiem podoba mi się w jej propozycji tylko jedno - termin, kiedy została zgłoszona. Za trzy tygodnie odbędzie się bowiem pierwsza tura wyborów samorządowych, także dyskusja o sposobie finansowania partii politycznych w Polsce jest teraz jak najbardziej na miejscu. Ale już inne postulaty, jakie zgłasza Platforma Obywatelska (nawołująca do likwidacji dotacji od początku swego istnienia), budzą wątpliwości.

Przede wszystkim bowiem 200 mln zł, które idzie (w najgorszym wypadku) na partie, budżetu nie uratuje. Podwyżka VAT, jaką rząd wprowadza od przyszłego roku, ma dać dodatkowy zysk w wysokości 5,5 mld zł. Te 200 mln to zaledwie 3,5 proc. tej sumy. Owszem, "ziarnko do ziarnka" i tego typu oszczędnościami można poprawić stan naszych finansów. Ale na wszystkim oszczędzać nie należy - a już na pewno nie warto oszczędzać na demokracji.

Bo tak naprawdę dotacje to grosze z perspektywy budżetu. A demokracji nie da się zbudować za "Bóg zapłać". Partie polityczne, żeby mogły właściwie funkcjonować, powinny mieć rozbudowane struktury, lokale, sekretarki. Powinny mieć dostęp do fachowej wiedzy (która kosztuje). Powinny mieć fundusze na zamawianie ekspertyz, analiz, porównań. To wszystko kosztuje. Partie zawsze znajdą na to pieniądze. Tyle że najczęściej alternatywą dla budżetu są budżety rozmaitych firm lobbingowych. A gdy partie zostają przez nie finansowane, to znaczy, że demokracja nie funkcjonuje.

Dlatego, zamiast dyskutować o tym, czy płacić z budżetu na partie, należałoby wznowić dyskusję o tym, w jaki sposób te sumy wydawać. Ciekawy projekt przygotowali inni członkowie PO: Agnieszka Pomaska i Sławomir Nowak. Proponują oni, by tych dotacji nie likwidować - ale jednocześnie chcą też zakazać finansowania z nich spotów reklamowych w telewizji i billboardów. Zamiast tego każde ugrupowanie miałoby obowiązek finansować think tanki. To rozwiązanie nie jest może idealne, ale na pewno dużo bardziej służy budowie zdrowych demokratycznych mechanizmów niż cięcie dotacji. Świetnie byłoby to przedyskutować w czasie kampanii.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
adso
Co ma wspólnego z demokracja finansowanie partii z budżetu? Trzeba wprowadzić przejrzyste zasady finansowania partii przez jej członków, sympatyków, czy też kogokolwiek kto chce partiom dawać pieniądze. Niech prowadzą działalność gospodarczą, można też zrobić możliwość odpisywania powiedzmy 0,5% podatku na określoną partię tak jak na organizacje charytatywne. Nie życzę sobie finansowania z moich podatków jakichś głupków czy komunistów. Demokracja polega miedzy innymi na możliwości wybory. W chwili obecnej nie mam takiego, a konstytucja nie nakłada na mnie obowiązku finansowania żadnej partii.
e
emeryt29
Jestem zdecydowanie przeciwny finansowaniu partii z budżetu, a na dzię dzisiejszy zkazać tworzenia bzdurnych billboardów i spotów.Partie powinny prowadzić swoje agitacje wyborcze z własnych składek , ale przede wszystkim nalęży uruchomić okręgi jednomandatowe, aby ob. wiedzieli kogo wybierają, a nie jakąś partię.
w
west
Nic prostszego towarzyszu!
Zapisac sie do partii i placic skladki tak, zeby wystarczylo.
Nie cierpie PiSu jak psi dziada w ciemnej ulicy i nie zycze sobie, zeby z budzetu utrzymywac Kaczynskiego i bande jego eunuchow. Pampersy prezesowi niech kupuja sami.
r
rovver
dlatego nienawidzę demokracji- zawsze znajdzie się pożyteczny idiota, który te rządy motłochu będzie wychwalał. I jeszcze przekonywał, że pieniądze z naszych podatków mają iść na ludzi, z którymi W OGÓLE SIĘ NIE ZGADZAMY. Wy socjaliści macie do siebie to, że lubicie się rządzić pieniędzmi innych- podczas gdy własnych bronicie zaciekle. Im więcej wolnego rynku i leseferyzmu, tym mniej demokracji.

Oby, daj Boże, kiedyś powrócił Król. Bo to, co wyrabiają potomkowie ruskich chłopów (Komorowski) woła o pomstę do nieba.

PS. O pomstę do nieba woła również wytwór fantazji rodziców pana Kozińskiego. Zgadnijcie co mam na myśli.
Dodaj ogłoszenie