Debata ws. ACTA nie zakończyła sporu. Ale skoro są wątpliwości, ratyfikacji nie będzie

Redakcja
Udostępnij:
Nie będzie ratyfikacji umowy ACTA, póki są wątpliwości; w maju powinna być ocena, czy niesie ona poważne zagrożenie dla wolności internetu - oświadczył Donald Tusk podczas ponadsiedmiogodzinnej debaty w KPRM nt. ACTA. Przeciwnicy umowy pozostali przy swoim stanowisku.

Eksperci komentujący zakończoną w poniedziałek ok. 21.20 debatę, ocenili m.in., że była ona ogólna i nic nie zmieniła.

"W momencie, kiedy uzyskam dzięki konsultacjom, debatom, przekonanie, że nie należy tego robić (ratyfikować ACTA - PAP), nie skierujemy tego do ratyfikacji. Jeśli w czasie tej debaty argumenty nie wystarczą, żeby nas przekonać do odstąpienia od ratyfikacji, skierujemy to do ratyfikacji" - wyjaśniał Tusk podczas debaty. Uczestniczyli w niej eksperci, przedstawiciele społeczeństwa informacyjnego i twórcy. Część przeciwników ACTA zbojkotowała spotkanie, zarzucając rządowi, że dyskusję o ACTA powinno poprzedzić m.in. ujawnienie wszystkich dokumentów dotyczących negocjacji tej międzynarodowej umowy.

Tusk tłumaczył, że zawieszenie ratyfikacji ACTA oznacza, że rząd nie skieruje projektu ustawy w tej sprawie do Sejmu. Decyzję o wstrzymaniu ratyfikacji umowy premier ogłosił w piątek.

Poinformował, że najpóźniej w maju rząd odpowie na pytanie, czy ACTA niesie za sobą poważne zagrożenie dla wolności internetu, czy też nie.

Tusk podkreślił także, że nie będzie wycofania podpisu spod umowy. Jak mówił, polski rząd nie wycofa podpisu z żadnego dokumentu, dlatego że jakaś grupa tego żąda. "Taki rząd powinien podać się do dymisji" - uznał.

Wiceszef MSZ Maciej Szpunar tłumaczył, że nie ma prawnej możliwości wycofania się z podpisu pod ACTA, jaki w imieniu polskiego rządu złożyła ambasador RP w Japonii. "Jeśli państwo nie chce się wiązać taką umową, to jej nie ratyfikuje" - wyjaśnił.

Premier przeprosił przeciwników ACTA za tryb konsultacji umowy. "Macie poczucie, że konsultacje społeczne, jeśli chodzi o ACTA, były niewystarczające. Padliśmy trochę ofiarą rutyny. Jest mi przykro, bo trochę czasu i dobrych chęci, energii włożyłem w to, żeby z przedstawicielami środowisk użytkowników internetu spotykać się i dość otwarcie rozmawiać" - mówił Tusk.

Zapowiedział udostępnienie wszystkich możliwych do ujawnienia dokumentów dotyczących umowy ACTA. "Jeśli będzie taka potrzeba, dziś i w najbliższych tygodniach będziemy otwierali wszystko, co jest do otwarcia w tej kwestii tak, abyście nie mieli poczucia, że ktokolwiek chce cokolwiek ukryć" - zapewnił premier. Dodał jednak, że nie wszystko może być jawne.

Podczas debaty Tusk odniósł się też to obowiązującego w Polsce prawa dotyczącego własności intelektualnej i praw autorskich. Według niego trzeba je zacząć na nowo zacząć pisać ze świadomością, że nie da się go utrzymać w dotychczasowej formie. Zapewniał, że Polska nie chce służyć zagranicznym koncernom.

Czytaj także:
* "Premier oszukuje Polaków ws. ACTA. Równie dobrze mógłby obiecać zgaszenie słońca w Peru"
* Łódź: protest przeciw ACTA, Tuskowi i Zdanowskiej [ZDJĘCIA i FILM]
* Tusk: Są internauci, którzy modlą się o śmierć moją i mojej córki. Ale bunt ws. ACTA jest inny
* Blogerzy nie stawią się na debatę o ACTA. Ganią ministra Boniego
* Premier zawiesza ratyfikację ACTA. "Jestem rozgoryczony na urzędników"
* Boni: Sprawa ACTA wielką lekcją dla ludzi pracujących w administracji
* Ks. Natanek o ACTA: Prezydent i rząd wypowiadają wojnę Bogu [VIDEO]
* Guy Fawkes. Rewolucja ACTA ma twarz ortodoksyjnego katolika
* MKiDN: Polsat, TVN i inni byli pytani o ACTA w 2010 r. Nie było uwag
* Co to jest ACTA - pełny polski tekst porozumienia

Zaproszeni do kancelarii premiera goście nie byli zgodni, czy ACTA zmieni coś w polskim prawie.

Ze stanowiskiem, że "ACTA nic nie zmienia w polskim prawie" nie zgodził się Dominik Łabudziński z organizacji Internet Blackout. Odnosząc się do art. 6 ust. 4 umowy stwierdził, że stawia ona "ponad prawem urzędnika, który w ramach walki z piractwem może zrobić wszystko i nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności".

Liczne komentarze podczas dyskusji wywołała wypowiedź wiceszefa ZAiKS Michała Komara, który przestrzegał przed "myśleniem, że własność jest przeciwko wolności". Jak podkreślił, "tam, gdzie w imię wolności ogranicza się własność, tam zaczyna się bardzo niebezpieczny eksperyment". "Wolny dostęp do kultury - bardzo proszę, najszerzej, jak to możliwe. Ale nie kosztem tego, kto go stworzył. Zastosujmy może taką dyrektywę, która ma już 6 tysięcy lat. Dyrektywę siódmą: +nie kradnij+" - powiedział.

Jeden z uczestników debaty apelował, aby nie nazywać złodziejami internautów, którzy słuchają w sieci muzyki lub oglądają filmy. W reakcji na to Komar podkreślił, że nie mówił o "złodziejach", a jedynie o "kradzieży". "Internet powinien być wolny w jak najszerszym zakresie. Płacić powinni nie ci, którzy słuchają muzyki w sieci, ale ci, którzy zarabiają na jej kopiowaniu i piratowaniu" - podkreślił, co sala nagrodziła oklaskami.

Podczas debaty pytano także o korzyści, jakie umowa ACTA przyniesie Polsce. Minister kultury Bogdan Zdrojewski zaznaczył, że na razie trudno oszacować szanse, jakie ACTA daje twórcom. Podkreślił jednak, że te państwa, które "szanują własność intelektualną, dają szansę na rozwój patentów i twórczości" - jeśli te patenty chronią.

Przeciwna umowie fundacja Panoptykon oceniła, że debata nie posunęła sprawy ani o krok do przodu.

Dorota Głowacka, prawniczka Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, uznała debatę za bardzo ogólną. Socjolog dr Piotr Mikiewicz z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu, określił ją jako niekonstruktywną. Także zdaniem politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach dr Agnieszki Kasińskiej-Metryki debata była pozbawiona przygotowania i konstruktywnych wniosków.

Debata o umowie ACTA miała charakter otwarty. Kancelaria premiera transmitowała ją w internecie, za pośrednictwem, którego można było zadawać szefowi rządu pytania. Premier odpowiadał na pytania zarówno z sali, jak i te przesyłane przez internautów za pośrednictwem serwisów internetowych: Twitter i Facebook oraz kanału IRC.

Wideo

Komentarze 54

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rekin
Rządy PO zgotowały nam drożyznę .!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
L
Lukrecja
Posiadały sobie jak cysorze a ludzie wstawali i zadawali im pytania.Może by tak jaśnie pan premier i świta też wstali gdy przemawiają do ludu.To świadczy o całkowitym braku kultury i pokazuje lekceważenie wobec społeczeństwa.Nazwanie protestu internautów ws acta ,,jakąś grupą,, to skandal.Ta jakaś grupa to społeczeństwo ,któremu z racji sprawowanego urzędu powinien pan służyć i brać pod uwagę jego zdanie.Nie gryzie się ręki,która pana karmi
K
Krol KiK
Stary Falszywego Ryzego byl stolarzem- kolejarzem. Izraelsko- Kaszubski Gepetto wystrugal sobie potomka z dluuugasnym kulfonem i ochrzcil go nozem. Prawda i ten pokurcz to dwa rozne swiaty.
f
fizyk
ja nie pisze o polityce tylko kulturze osobistej, której większości a w szczególności Tobie brakuje. Po co niby mam do Ciebie przyjeżdżać? Nie mam ochoty Cię oglądać ani znać widząc co wyrabiasz w sieci. Jak idziesz do sklepu to też wyzywasz ekspedientkę? Bo niesiołoski tak zaczął? Jak ktoś odciąłby Cię od sieci byłby święty spokój. I proszę bardzo podpisuje się imieniem i nazwiskiem bo nic na sumieniu nie mam

Maciej Góral
Ś
Śledź
Jeżeli piszesz o "realizacji swoich interesów" organizacji w rodzaju ZPAV do przytocz konkretne przykłady. Inaczej będzie to jedynie głoszona przez ciebie czarna propaganda. Podaj konkrety.
c
cezar
Zaprzeczył pomówieniom o hipokryzję, twierdząc, że w niczym nie zamierza ograniczać wolności obywatelskich.

Nie był więc hipokrytą, kiedy rok temu jego rząd usiłował koncesjonować internet za pomocą ustawy poddającej sieć pod kontrolę KRRiT. Był szczerym demokratą, kiedy we wrześniu ubiegłego roku jego rząd wieczorową porą wprowadzał poprawkę ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Jednak żeby nie cofać się zbyt daleko w przeszłość popatrzmy, jak wysoko premier podniósł poprzeczkę demokratycznych standardów w sprawie umowy ACTA.

Początkowo Donald Tusk milczał szczerze aż do bólu; potem poparł swojego ministra, twierdząc, że konsultacje się odbyły; następnie oznajmił, że nie ugnie się przed szantażem internautów; chwilę później polecił podpisać umowę; potem obiecał, że pogada ze swoimi ministrami. Kiedy już z nimi pogadał, to poczuł się rozczarowany, że konsultacje się nie odbyły; gdy zaś internauci wylegli masowo na ulicę, to nazwał ich świetnym ludźmi. Na samym końcu tego demokratycznego procesu, gdy ujawniono, że umowa będzie obowiązywać tak czy inaczej, nasz prostolinijny premier zawiesił jej ratyfikację i zwołał debatę w tej sprawie.
w
wstyd
wstyd!
M
MiRy
„W momencie, kiedy uzyskam dzięki konsultacjom, debatom, przekonanie, że nie należy tego robić ..., nie skierujemy tego do ratyfikacji” - to powiedział Premier do zebranych , o którym wiadomo że z całą pewnością że nie czytał ACTA a treść tego dokumentu zna tylko z tego co mu inni powiedzieli.
Jak więc może mówić sam od siebie „...w momeńcie kiedy uzyskam przekonanie..”w taki sposób jakby wiedział co jest w wersji obcojęzycznej bo ją czytał w oryginale wraz z tajnymi załącznikami

„..Tusk podkreślił także, że nie będzie wycofania podpisu spod umowy. Jak mówił, polski rząd nie wycofa podpisu z żadnego dokumentu, dlatego że jakaś grupa tego żąda...”
Znaczy to że jeśli wsiądziesz do pociągu jadącego z pełną prędkością w kierunku góry z granitu jego motorniczy nie zatrzyma go dopóki część przerażonych pasażerów nie przekona motorniczego że grafiti przedstawiające wjazd do tunelu to dzieło twórców murali a nie tunel przez górę.
Horror potęguje się kiedy motorniczy stawia ultimatum czasowe przerażonym

Śmiejmy się dalej oto inny cytat w tym samym tonie „...Wiceszef MSZ Maciej Szpunar tłumaczył, że nie ma prawnej możliwości wycofania się z podpisu pod ACTA...”
NIE MA PRAWNEJ MOŻLIWOŚCI !!!
Tak jak nie ma prawnej możliwości wyjścia z UE
Normalny człowiek nazwałby to wpuszczeniem w kanał gdzie ruch jest tylko do przodu
W taki sposób nawet dzieci począć się nie da
Trzeba mieć otwarty umysł na korzyści i straty z podpisanych umów ale nie na tyle aby sygnotariuszom mózg wypadł na chodnik
Od kiedy to człowiek na własną prośbę daje się niewolić świstkowi papieru który na stole Premiera jest aktem a w toalecie równie dobrze może służyć ludziom jako akt właściwie pojętej higieny osobistej

A teraz na poważnie
Pętla inwigilacji zaciska się powoli
Coraz większą ilość wrażliwych informacji będziemy musieli podawać organom rządowym Zusom Urzędom Skarbowym bankom sklepom (nowe dowody osobiste z informacjami biometrycznymi, karty bankomatowe telefony komórkowe itp.) aż to wszystko za kilka lat scalone w chipie znajdzie się w naszym odbycie czy innej części ciała a od urzędnika wyposażonego w skaner dowiemy się na co chorowaliśmy i ile jesteśmy winni państwu (w podatkach i nie tylko)
Czy to jest jeszcze wolność czy już niewola ?
To pytanie do Pana Prezydenta który tajemniczo milczy nie biorąc udział w konsultacjach.
Panie prezydeńcie czy podpisze Pan ?
MiRy
MiRy
C
Carex
Zaskakująca jest siła starych przyzwyczajeń, skala wasalnej mentalności, prowincjonalnych kompleksów i usłużności wobec silniejszego. Tak, jakby rządzący Polską jej nie kochali i nie wiedzieli, co to są polskie interesy, a historia nie była nauczycielką życia i nie lubiła się powtarzać.

W czasach saskich i stanisławowskich jawnie działały agentury obcych mocarstw. Niektórzy nawet głosili, że przejawem "cnót obywatelskich i patriotyzmu" jest branie garściami pruskich talarów czy moskiewskich rubli oraz działanie na zgubę Ojczyzny.

W okresie PRL służalcze wobec Związku Sowieckiego kierownictwo PZPR i rząd oraz reżimowe media i tzw. postępowa inteligencja przekonywali Polaków, że aby zbudować "świetlaną przyszłość", należy "zrezygnować z części suwerenności" i oddać się pod "zbawcze" skrzydła Moskwy. W 1976 r. zmieniono nawet Ustawę Zasadniczą i wiernopoddaństwo wobec Moskwy zadekretowano w ówczesnej Konstytucji.

W III RP przeżywamy swoiste déjá vu, czyli doświadczamy odczucia, że to, co przeżywamy obecnie, już kiedyś się wydarzyło. Niektórzy też działają w imię "świetlanej przyszłości", ale już nie "światowej ojczyzny proletariatu", lecz zfederalizowanej Unii Europejskiej zarządzanej przez Berlin.

W ten sposób zakwestionowali pierwotną ideę integracji europejskiej, która polegała na zeuropeizowaniu Niemiec, a okazało się, że na naszych oczach dochodzi do zgermanizowania Europy kontynentalnej. A wyjątkowo gorliwie zabiega o to kierownictwo rządzącej krajem Platformy Obywatelskiej i kierownictwo państwa oraz chór ich popleczników i ideologów utopijnego europeizmu, którzy głoszą dogmat, że dla dobra projektu europejskiego i euro należy zrezygnować z prerogatyw suwerenności i oddać się pod "zbawcze" teutońskie skrzydła.

David Cameron potrafi dbać o interesy kraju, którego jest premierem, podobnie władze Czech czy Węgier. W Polsce sprzeczne z Konstytucją i niekonsultowane ze społeczeństwem ani parlamentem zrzeczenie się znacznej części atrybutów naszej niepodległości i żebranie o "bratnią pomoc" z Berlina jest przedstawiane przez rządzących jako "racja stanu". Jest to robione w jedwabnych rękawiczkach z użyciem bogatego arsenału socjotechnicznego, dzięki czemu białe jest przedstawiane jako czarne, a czarne jako białe.
Z
Znam kontekst umowy
Umowa jest pisana nie dla zwykłych właścicieli praw do utworów, czy znaków ale... dla organizacji, np. typu ZPAV, ZAIKS itp. Czym jest np. ZPAV? To związek prywatnych firm, które dbają tylko i wyłącznie o swój własny interes. Zatem nie można spodziewać się od stowarzyszeń, że będą dbały o praworządność bo nie taki jest ich statutowy cel. One dbają o swoje interesy. Trudno się zatem spodziewać, że nie będą wykorzystywać przepisów ACTA do realizacji swoich interesów (np. oskarżaniu konkurentów). Nasz system prawny jest niewydolny i zanim wyda orzeczenie to oskarżona firma już dawno ogłosi upadłość a osoba prywatna straci cały majątek (konfiskata). Nie jestem gołosłowny. Już od dawna stowarzyszenia typu ZAIKS, ZPAV itp. wykorzystywały swoją pozycję w swoich prywatnych celach. Umowa jest skonstruowana pod organizacje i wielkie korporacje amerykańskie i ich spółki córki w tym polskie. Otrzymają one dużo więcej praw a dodatkowo uzyskają nobilitację jako ważnej strony w tym temacie. Będą jak kiedyś wyjmować legitymacje ,,inspektora'', policjanci będą wykonywali ich polecenia a oni to będą skwapliwie wykorzystywać w swoich celach. Już teraz zacierają ręce. Znów powysyłają swoich zaufanych pracowników na ,,placówki'' do sądów jako biegłych sądowych (ZPAV) i znów będą robili co będą chcieli. Nie przekazujmy prawa w ręce korporacji i stowarzyszeń bo to się źle skończy. Będzie podporządkowywanie organów prawnych państw korporacjom. Nie możemy tego zaakceptować bo powstanie państwo w państwie.
A
Anszach...... Olsztyn
a skoro tak je lubi to niech sie przygotowuje na na stepną debate ... w sprawie emerytur .... bo tego bubla przyszli emeryci (a beda nimi ci co teraz walczą z ACTA) też mu nie odpuszczą!!!!! i Warszawa może nie wytrzymac najazdu tysiecy ludzi . Ja czuje sie oszukany !
P
POdode
Euro 2012 to będzie "gwóźdź do trumny" tego szkodliwego rządu.
i
i tyle
a po Euro2012, czyli po kompletnej kompromitacji Tuskolandii, tego rządu nie będzie.
w
waldi
ale juz sie konczy SMIEC.To widac ,slychac i czuc.5 lat bajeru,dobrych garniturow,oszukiwania Polakow.Lemingi,na kogo glosowaliscei??????????????
P
Peowska sitwa
Tusk prześli mi swoj expose, ACTA i inne dokumenty, bo papier mi sie w WC skończył
Dodaj ogłoszenie