reklama

Dawid Piekarz: Podstawa to równe traktowanie instytucji

Michał SzczygielskiZaktualizowano 
Mariusz Kapala/Polskapress
Bez wątpienia słuszne są uprawnienia i intencje państwa do zwiększania norm ostrożnościowych, a nawet restrykcyjnej regulacji obszaru spółdzielczości finansowej. Ale wymagajmy podobnych norm od banków – mówi dr Dawid Piekarz, wiceprezes Instytutu Staszica.

Banki w panice czekały na wyrok TSUE w sprawie kredytów frankowych, tymczasem spółdzielcze instytucje finansowe nie miały tego problemu, bo nie udzielały kredytów frankowych. Czy kwestia frankowa może pomóc spółdzielczości finansowej w pozyskaniu nowych członków?
SKOK-i i banki spółdzielcze nie oferują ryzykownych i skomplikowanych produktów finansowych. Jedną z istotnych zalet instytucji spółdzielczych - na całym świecie zresztą - jest fakt, że z zasady unikają one dużych i ryzykownych operacji na rynkach finansowych. Trzeba pamiętać, że bliżej im do spółdzielni niż typowego banku pożyczającego pieniądze, przyjmującego depozyty czy dokonującego inwestycji na rynku kapitałowym. Także kwoty operacji finansowych zwłaszcza kredytowych i depozytowych są relatywnie mniejsze niż w sektorze bankowym. Tak więc dla klienta ostrożnego, operującego raczej niewielkimi kwotami depozytów, kredytów i tego typu produktami finansowymi jest to istotna alternatywa, zwłaszcza że skoki unikały nie tylko kredytów finansowych, ale także innych toksycznych produktów finansowych.

Czy możliwy jest w Polsce renesans spółdzielczości finansowej? W ostatnim czasie słyszeliśmy raczej o likwidacji kas niż o powstawaniu nowych.
Istotnie kryzys regulacyjny w tym sektorze spowodował upadłość lub przejęcie przez banki komercyjne części Kas, ale te, które przetrwały, są bezpieczne. Jak twierdzi Kasa Krajowa - pojawiają się propozycje powstawania nowych kas. Coraz częściej mówi się o nowych formach przedsiębiorczości, gospodarce współdzielenia (sharing economy) - w tej dziedzinie spółdzielczość może się doskonale odnaleźć.

Latem Instytut Staszica ogłosił raport poświęcony sytuacji w sektorze spółdzielczości finansowej. Czy konkluzje brzmią optymistycznie?
Są konkluzje pozytywne i są smutne. Te pierwsze to przede wszystkim fakt, że jedną z form spełnienia postulatu polonizacji polskiego sektora finansowego mogłoby być wzmocnienie SKOK-ów. Polska gospodarka na pewno na tym skorzysta. Z drugiej strony trzeba zauważyć, że w działaniach organów i instytucji państwa wobec SKOK mamy do czynienia
z przejawami zarówno nadregulacji, jak i nierównego traktowanie podmiotów gospodarczych a także braku strategii państwa wobec tego obszaru. Typowym przejawem nadregulacji jest traktowanie SKOK jako obszaru „gorszych banków”, które ze względu na postrzeganie jako niższy standing finansowy traktowany jest jako ten wymagający większego i bardziej restrykcyjnego regulowania. Brak strategii budowania bezpieczeństwa finansowego z kolei przejawia się w tym, że polski rząd od dawna deklaruje potrzebę zaistnienia polskiego kapitału w sektorze finansowym, organicznego wzrostu polskich przedsiębiorstw, tworzenia siły finansowej polskich instytucji a jednocześnie nie jest wykorzystywany sektor o kapitale czysto polskim, w dodatku funkcjonujący w tradycyjnej, ale jednocześnie pasującej do „nowej gospodarki” formule spółdzielczej.

SKOK-i i banki spółdzielcze narzekają, że nie są traktowane na równi z bankami w formie spółek akcyjnych. Mają rację?
Zdecydowanie tak, a wręcz mamy do czynienia z sytuacją, że są dyskryminowane nawet w stosunku do banków spółdzielczych – a więc instytucji o podobnym statusie prawnym. Przykładem nierównego traktowania były zmiany regulacji ostrożnościowych kapitałowych w których bankom spółdzielczym dano na dostosowanie 5-letni okres vacatio legis, podczas gdy dla SKOK ten okres wynosił 3 miesiące. W efekcie spowodowało to, że bez jakiejkolwiek faktycznej zmiany stanu finansowego, czy to po stronie aktywów czy pasywów, wiele SKOK-ów de facto z dnia na dzień znalazło się w strefie zagrożonej, jako podmioty o zwiększonym ryzyku kapitałowym, co powodowało konieczność wprowadzenia zarządów komisarycznych.

Nie można przecież traktować kas spółdzielczych ulgowo…
Bez wątpienia słuszne są uprawnienia i intencje państwa do zwiększania norm ostrożnościowych, a nawet restrykcyjnej regulacji tego obszaru. Zastrzeżenie musi jednak budzić nierówne traktowanie różnego rodzaju instytucji spółdzielczych - jak banki spółdzielcze i SKOK-i. Przecież interesariusze wszystkich instytucji finansowych zasługują na równą ochronę.

Czy banki i kasy są konkurentami, czy też w pewien sposób się uzupełniają?
SKOK-i są istotnym i organicznym uzupełnieniem systemu bankowego - a nie jego częścią. Jak mówiliśmy na początku - z jednej strony bank komercyjny i kasa mają nie tylko inny profil działalności, inny profil klienta i jego potrzeb, ale przede wszystkim zapewniają usługi finansowe osobom, które często nie są atrakcyjnym klientem dla sektora banków komercyjnych. Na rynku jest miejsce dla różnych form działalności – spójrzmy na rynek niemiecki i amerykański. Ale nikt nie powinien mieć taryfy ulgowej.

100 milionów euro z Funduszy Norweskich na rozwój przedsiębiorczości

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie