Dawid Kubacki przed startem sezonu: Niczego nie możemy być pewni [WYWIAD]

Michał Skiba
Michał Skiba
Andrzej Banas / Polska Press
Ten sezon będzie jednak wyjątkowy, bo nie możemy być niczego pewni. Nie wiemy przecież, które konkursy się odbędą. Przynajmniej teraz - mówi Dawid Kubacki, czwarty zawodnik zeszłego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich. W piątek w Wiśle ruszy 42. sezon Pucharu Świata. Transmisje w Eurosporcie i Eurosport Playerze.

Jest Pan przesądny? Początek ostatniego weekendu przed startem nowego sezonu Pucharu Świata wypadł w piątek trzynastego.

Udało się przeżyć… Pogoda była smętna, więc samopoczucie też lekko przygnębiające. Rano był trening, po południu zgrabiłem liście przy domu. Było raczej w normie, też muszę przyznać od razu, że nie jestem jakiś bardzo przesądny. Wydaję mi się, że to zawsze jest tylko kwestia nastawienia. Człowiek przesądny wiele rzeczy potrafi sobie przypisać i wmówić. Za to uderzyłem się palcem w futrynę i to był mój błąd, bo chciałem przejść przez prawie zamknięte drzwi. Na piątek trzynastego tego nie zwaliłem.

W obecnie panujących czasach pytanie o zdrowie zawsze jest jednym z pierwszych. U Pana wszystko w porządku?

Na szczęście poza palcem, który lekko ucierpiał, na nic nie narzekam. Wydaję mi się, że jest wszystko okej. Nie mam żadnych objawów, w tym ostatnim czasie, a w sumie niemal całe lato było takie, spotykałem się tylko z kolegami z kadry, ze sztabem trenerskim, żoną i rodziną. Wyjścia z domu są ograniczone do minimum. Tylko, gdy naprawdę trzeba coś załatwić. Z żoną staramy się siedzieć w domu i izolować się. Czasem wychodzimy na spacer na taką łąkę, gdzie nikogo nie ma. Myślę, że dobrze minimalizuję ryzyko zakażenia. Trzeba mieć świadomość, że to ryzyko jest, a pętla się zaciska. Coraz częściej i coraz bliżej swojego otoczenia słyszy się o zachorowaniach. Na pewno zaczął się okres, by pilnować się jeszcze bardziej. Pandemia jest dla większości ludzi bardzo męcząca, ale trzeba być konsekwentnym, bo zbliża się sezon i będziemy testowani przed każdymi zawodami. Każde potknięcie będzie szybko wyłapane, wtedy odpadasz z rywalizacji. Razem z żoną spodziewamy się dziecka i nie będziemy chcieli narażać go na coś takiego jak koronawirus. Trzeba się po prostu pilnować.

Od skoków w Letnim Grand Prix w Wiśle do teraz to był okres, gdzie skupiał się Pan w równym stopniu na nie załapaniu wirusa jak na normalnym treningu?

To nie był do końca taki stres przed złapaniem wirusa. Trzeba mieć jednak świadomość, że on się coraz bardziej rozprzestrzenia i każde wyjście do sklepu może się skończyć zakażeniem. Mam świadomość tego ryzyka. Trzeba to minimalizować, wydaję mi się, że w miarę łatwo się na to nastawiłem. Z racji bycia skoczkiem już się przyzwyczaiłem, że jak ktoś narzuca jakieś wytyczne, to ja łatwo się dostosuję. Nie było momentów buntu, nie narzekam na maseczki. Trzeba to trzeba i koniec. Trudno jednak zminimalizować to ryzyko do zera. Nasza najcięższa praca to był okres od marca do teraz. Wtedy zrobiliśmy najwięcej, w tym momencie chcemy z tej pracy skorzystać. Jeśli zdarzy się, że ktoś jest zakażony, to nie skacze jakiś czas. Może dłużej, jeśli choroby nie przejdzie łagodnie.

To będzie Pana najtrudniejszy sezon w karierze?

Trudno to zmierzyć. Na pewno będzie inny niż wszystkie, ciężko przewidzieć, co się będzie działo. Skakanie jeszcze się nie rozpoczęło, do startu mamy kilka dni. Na chwilę obecną wygląda na to, że najbliższe konkursy się odbędą i mam nadzieję, że nie będzie kłopotów. Ale co będzie później? Trudno powiedzieć. Wierzę w to, że środki ostrożności wystarczą do rozegrania sezonu. Końcówka poprzedniego pokazała, że było nieciekawie. Przerwano Raw Air w Norwegii, mimo że to były zdecydowanie mniejsze liczby. Kiedy jednak na zawodach nie ma kibiców, to my się praktycznie z nikim nie spotykamy, poza naszą grupą, innymi drużynami i sędziami. Nawet w hotelu funkcjonowaliśmy tak, że posiłki były przygotowane i gdzieś zostawiane, by nie mieć kontaktu z obsługą i ten kontakt minimalizować. Myślę, że teraz będzie tak samo. Regularne testy dadzą nam psychiczny spokój, świadomość, że przebywamy wokół zdrowych ludzi.

Skoki w Wiśle odbędą się na sztucznym śniegu. Pogoda w tym okresie w Polsce jeszcze do zimowych nie należy. Nawet w Ruce (bardziej znana kibicom jako Kuusamo) są wysokie temperatury. Sezon startuje chyba zbyt wcześnie.

Letnie skakanie było mocno okrojone, na pewno nasz głód rywalizacji jest większy niż zwykle. Każdy chciałby już startować. Na pogodę nigdy nie mamy wpływu. Widziałem, że skocznia w Wiśle jest już cała zaśnieżona, a śnieg jest już rozprowadzany po rozbiegu. To są już takie rozwiązania naszych czasów. Jak nie ma śniegu, to trzeba go po prostu wyprodukować. Poprzednie sezony pokazały, że da się to dobrze zrobić. Na pewno nie jest to tanie rozwiązanie. Myślę, że tylko kwestie finansowe mogłyby decydować o innym początku sezonu. Dla nas, dla zawodników, jeśli skocznia jest zaśnieżona i przygotowana, to temperatura na lekkim plusie - jeśli śnieg się trzyma, a tory są zmrożone - to nie ma wielkich problemów. Konkursy w Wiśle też mają odbyć się wieczorem, więc ta temperatura będzie spadać. W środku dnia słońce mogłoby się opierać na torach i je delikatnie topić. Mrożenie może nie dawać rady, gdy jest osiem czy dziesięć stopni Celsjusza. Sezon jest tak napakowany konkursami, że próby opóźnienia nie musiałyby wyjść na dobre, bo potem trzeba byłoby skakać w kwietniu, a wtedy to już potrafi być bardzo ciepło.

Już wiemy, że w tym sezonie nie będzie konkursów w Sapporo. To w Japonii skończyła się pańska wielka seria dziesięciu konkursów z rzędu zakończonych na podium.

Ta informacja była pewnym zaskoczeniem. Będzie trochę żalu, bo Sapporo jest wyjątkowe. Nie każdy może pozwolić sobie na wyjazd do Japonii, a my tam jesteśmy co roku służbowo (śmiech). Wiadomo, że czasu na zwiedzanie nie ma, ale potrafimy poczuć i cieszyć się inną kulturą. W Japonii zawsze było fajnie, Japończycy bardzo emocjonują się konkursami, czego tak naprawdę nie widać w telewizji. Zobaczymy, czy ten weekend będzie zamieniony. Mówi się o Klingenthal. Taka jest decyzja, my możemy się tylko dostosować. Do Azji i tak polecimy, bo chyba próby przedolimpijskie w Chinach się odbędą. Długa podróż nas nie ominie.

Wiem, że Pan nie snuje sprecyzowanych planów na zawody i nie zapowiada walki o konkretne wygrane i medale. Nie wierzę, jednak, że podczas tak długiej przerwy nie myśli Pan o zaatakowaniu znowu Turnieju Czterech Skoczni, a będziemy mieć również mistrzostwa świata w lotach w Planicy i mistrzostwa świata w Oberstdorfie. Można ugrać wiele.

Moje myślenie i nastawienie się nie zmieniło. Cały czas trzymam się tej dewizy, że trzeba patrzeć na to, co jest do zrobienia. Myślenie o osiągnięciach, życzenie sobie podium w konkretnym konkursie nie ma sensu. Skupiam się na myśleniu zadaniowemu. Robię wszystko, by być zadowolonym i po zawodach wracać do domu z uśmiechem na ustach. Nie planuję zmiany filozofii. Ten sezon będzie jednak wyjątkowy, bo nie możemy być niczego pewni. Nie wiemy przecież, które konkursy się odbędą. Przynajmniej teraz. Z tyłu głowy jest świadomość, że może być różnie. Tym bardziej nie nastawiam się na żaden konkretny weekend, bo sytuacja jest wyjątkowa. Dla mnie najważniejsze będzie to, że jadę na zawody, wiem, że one będą mieć miejsce, a ja jestem na nie przygotowany i pokazuje się z jak najlepszej strony. Więcej zrobić nie mogę.

Była szansa podglądać konkurencję? Z różnych obozów dochodzą różne informacje, mówi się, że Stefan Kraft narzeka na ból pleców i trudno będzie obronić mu Kryształową Kulę.

Na obozach zagranicznych zdarza się, że inne ekipy skaczą razem z nami, ale rzadko. Jakiegoś większego podglądu na innych nie mamy. W normlanej sytuacji wszyscy spotykaliśmy się na Letnim Grand Prix i wszystko było jak na dłoni. Mogliśmy się sprawdzić na tle konkurencji. W tym roku mieliśmy jeden konkurs i wypadliśmy bardzo fajnie. To na pewno nas uspokoiło i dało pewność siebie. Nie wiemy, kto z czym wyskoczy w Wiśle. My mamy swój program przygotowań i wszyscy wierzymy w to, że to będzie najlepsza droga do sukcesu.

Transmisje z Pucharu Świata w skokach narciarskich będzie można oglądać na antenie Eurosportu oraz w Eurosport Playerze.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Nie żyje Diego Maradona

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.