Dawid Bratko: Dla mnie dopalacze to tylko biznes

    Dawid Bratko: Dla mnie dopalacze to tylko biznes

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Dawid Bratko tłumaczy, że prowadzi zwykły biznes.

    Dawid Bratko tłumaczy, że prowadzi zwykły biznes. ©archiwum

    Z Dawidem Bratko, nazywanym "królem dopalaczy" z Łodzi, rozmawia Sławomir Sowa.
    Dawid Bratko tłumaczy, że prowadzi zwykły biznes.

    Dawid Bratko tłumaczy, że prowadzi zwykły biznes. ©archiwum

    I co dalej z Pana królestwem dopalaczy?

    Wszystkie sklepy są zamknięte. Ludzie stracili pracę. Dyrektorzy, kierownicy, pracownicy zostali bez środków do życia. Zaplombowali mi siedzibę firmy, od trzech dni stoi tam policja, nie mam dostępu do komputera, internetu, nie mogę zrobić ksero, zapłacić podatków, nie mam kluczyków do samochodu. Konsultuję się z prawnikami, będę się odwoływał od tej decyzji.
    Jest absolutnie nieuzasadniona i nie dotyczy mnie jako osoby. Pani minister zdrowia Ewa Kopacz mówiła już w telewizji, że odpowiedzą na nasze odwołanie w ostatnim możliwym terminie, a na odpowiedź mają trzydzieści dni. To bardzo długi termin.

    Dużo ludzi dla Pana pracowało?

    Prawie sto osób.

    W całej sieci w Polsce?

    Nie, w samej Łodzi. W całej Polsce to będzie około 300-400 osób, obsługujących około 130 sklepów.

    Ile ma Pan sklepów z dopalaczami w Łodzi i regionie łódzkim?

    W całym województwie około 25 placówek, z tego w Łodzi trzy sklepy. Poza tym mam sklepy we wszystkich większych miastach, takich jak Piotrków, Tomaszów, Sieradz, Łęczyca, a bliżej Łodzi w Konstantynowie i Aleksandrowie.

    Od kilku miesięcy pojawiają się sygnały, że niektóre zgony i samobójstwa mogą być spowodowane zażywaniem dopalaczy. Pana to nie ruszało?

    To ciekawe, że przestało się nagle mówić o wszystkich zgonach po alkoholu, po narkotykach, a mówi się o zgonach po dopalaczach. W tej chwili wszyscy, którzy źle się czują, mówią, że to po dopalaczach. Kiedyś młody chłopak przychodził do domu po wódce i mówił, że pił tylko piwo. Teraz wypije bimber, ale mówi, że brał dopalacze, dostaje drgawek i też mówi, że brał dopalacze. To wszystko przez media. Nie ma żadnego udowodnionego przypadku, że dopalacze przyczyniły się do czyjejś śmierci.

    Dopalacze to dość nowe środki i nie od razu można stwierdzić, co się dzieje z człowiekiem po ich zażyciu.

    Dlatego mamy podział na narkotyki i dopalacze. Nie wiem skąd te sygnały o samobójstwach i zgonach spowodowanych rzekomo przez dopalacze. I dlaczego to ja jestem nękany.

    Dlaczego? To nie Pan jest królem dopalaczy?

    Koronowanym przez media.

    Nie przemknęło Panu przez myśl, że to co Pan sprzedaje może doprowadzać ludzi do śmierci i skrajnej depresji? Nigdy Pan nie miał wątpliwości?

    Nie, nigdy nie miałem. Ja po prostu prowadzę biznes. Oprócz dopalaczy robię też inne rzeczy.
    Rozm. Sławomir Sowa

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo