Dama wróciła do domu! Muzeum Książąt Czartoryskich po dziewięciu latach znów otwarło swe podwoje

red.
Jest pięknie - tak najprościej, ale też najtrafniej można opisać otwarte dziś odnowione Muzeum Książąt Czartoryskich. Historyczna ekspozycja we wnętrzach budynku przy ul. św. Jana zyskała nową oprawę zarówno w skali makro (odnowione elewacje zewnętrzne i wewnętrzne, dziedziniec przykryto szklanym dachem) jak i mikro. Dzieła sztuki, historyczne pamiątki i rzemiosło artystyczne zostało wyeksponowane w sposób dostosowany do potrzeb i oczekiwań współczesnego widza, tworząc fascynująca opowieść nie tylko o historii sztuki, ale i historii Polski. Zresztą, zobaczcie sami.

WIDEO: ZAKAZ WSTĘPU

Najkrócej można by powiedzieć tak: w ciągu trwającego dziewięć lat remontu, przeprowadzono gruntowną renowację budynku, wymieniono instalacje elektryczne i sanitarne, dziedziniec przykryto szklanym dachem, a sale wystawowe zaaranżowano na nowo.

Jednak za tą suchą wyliczanką kryją się niemałe emocje. - Stres? Stresu nie ma, bo mimo tempa wszystko poszło zgodnie z planem - mówi kurator Muzeum Książąt Czartoryskich, dr Katarzyna Płonka-Bałus. - Wzruszenie? Oczywiście, bo przecież nie co dzień zdarza się otwierać nowy rozdział w dziejach historycznej kolekcji. Satysfakcja - również, bo remont dla nas, muzealników był okazją do odkrycia „Czartoryskich” na nowo.

Duch Czartoryskich

Podczas gdy ekipy budowlane pucowały bryłę budynku, konserwatorzy stanęli przed niezwykłą szansą przejrzenia setek obiektów, które na co dzień znajdują się w magazynach. W wielu przypadkach pierwszy raz od stu lat przebadano obrazy, wzięto do rąk tkaniny, poruszono zawiasy w skrzyniach. I choć spektakularnych odkryć nie było, udało się z nieco innej perspektywy spojrzeć na historyczną kolekcję. - Zobaczyliśmy muzeum w całej jego wielowarstwowości i złożoności - mówi Płonka-Bałus. - Na nowo przyjrzeliśmy się historii, która wcale nie była tak prosta i nieprzerwana, jak mogłoby się wydawać: najpierw niezwykłe zbiory w Puławach, potem przewiezienie kolekcji do paryskiego Hotelu Lambert, a następnie do Krakowa, gdzie w roku 1876 otwarto działające do dziś muzeum. A już w XX wieku: dwie wojny światowe, PRL i uczynienie z Muzeum Czartoryskich jednego z oddziałów MNK, aż wreszcie, w 2016 roku, zakup kolekcji przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Historycznym przemianom towarzyszyły przemiany ideowe: od pełnego emocji zbierania pamiątek przez księżną Izabelę z Flemingów Czartoryską po utworzenie przez jej wnuka ks. Władysława Czartoryskiego w 1876 roku placówki, będącej nie tylko otwartym dla publiczności i artystów miejscem prezentacji dzieł sztuki, ale i przestrzenią do badań naukowych.- I dziś nawiązujemy do tej idei - mówi Katarzyna Płonka-Bałus. - Chcemy być instytucją z jednej strony sprzyjającą naukowej refleksji nad sztuką, a z drugiej dającą przyjemność obcowania z pięknem.

Nie ta sama rzeka

Choć Muzeum Czartoryskich jest zanurzone w przeszłości, patrzy też w przyszłość. - Wzorem Demokryta jestem przekonana, że nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - tłumaczy kuratorka. - W muzeum zachowujemy więc tradycyjny sposób ekspozycji,ale jej oprawę dostosowujemy do potrzeb i oczekiwań współczesnego widza.

Udajmy się więc na krótki spacer po Muzeum Czartoryskich. Najpierw przedsionek - z jednej strony błaha przestrzeń, a z drugiej nie lada atrakcja, bo choć zabytkowa,aż pachnie nowością. Potem dziedziniec, przykryty półokrągłym, szklanym dachem. Robi wrażenie, a przecież to dopiero przygrywka do właściwej ekspozycji.

Wystawa zaczyna się, jakby inaczej: od Sali Czartoryskich, których historia ukazana jest poprzez portrety i należące do członków rodziny stroje, mundury i przedmioty osobiste. Nad drzwiami widzimy napis „Przeszłość przyszłości” - ten sam, co w Puławach, miejscu, w którym dwa wieki temu rodziła się kolekcja. Następnie zbiór militariów i portret księżnej Izabeli Czartoryskiej, z podpisem: „Ojczyzno, jeśli nie mogłam cię obronić, niechże cię przynajmniej uwiecznię”. Później sale poświęcone historii Polski od Jagiellonów poprzez Wazów, wiktorię wiedeńską, Salę Saską, aż do oświecenia. Zwiedzanie pierwszego piętra zamykają sale poświęcone sztuce orientalnej.

Teraz schody, drugie piętro, a na nim już galeria sztuki. Kolejno epoki: średniowiecze, renesans, sztuka okresu Rembrandta, malarstwo Europy Północnej od XV do XVIII wieku. I oczywiście „Dama z gronostajem”, umieszczona w osobnej, ascetycznie urządzonej sali. Ekspozycję zamyka Sala Polska, a w niej: symboliczne sarkofagi bohaterów z przeszłości Polski, portrety królów, maska pośmiertna i portret Chopina oraz obraz Matejki „Zakuwana Polska”.- Ta malownicza sala ukazuje patriotyczne korzenie kolekcji Muzeum Książąt Czartoryskich - podsumowuje Katarzyna Płonka-Bałus.

Przeszłość przyszłości

20 grudnia zwiedzanie „oczami wyobraźni” zamieni się w podziwianie nowego Muzeum Czartoryskich na żywo. MNK na weekend otwarcia zaplanowało specjalne atrakcje. W sobotę oraz niedzielę dziedziniec pałacu wypełnią utwory zagrane przez dwóch znakomitych pianistów - Krzysztofa Książka oraz Piotra Orzechowskiego „Pianohooligana”.

- Obaw nie mam. Jeśli przez niemal dekadę remontu do budynku przy ul. św. Jana przychodzili ludze i pytali: „Gdzie to muzeum?”, to wiem, że Kolekcja Czartoryskich nie jest zapomnianym królestwem, ale zbiorem, który cały czas budzi żywe emocje - podsumowuje Katarzyna Płonka-Bałus. - A skoro są emocje, to jest i potrzeba odkrywania sztuki i związanej z nią historii wciąż na nowo. Odczytywania jej przez pryzmat aktualnych wydarzeń i współczesnej wrażliwości. Tak właśnie realizuje się patronująca muzeum idea „Przeszłość przyszłości”.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Dama wróciła do domu! Muzeum Książąt Czartoryskich po dziewięciu latach znów otwarło swe podwoje - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Goście z Polski

Byliśmy. Dostojnie i świeżo, za niemałe pieniądze, jak sądzimy. ALE... zacznijmy od szatni. Nie ma tradycyjnej szatni! Są boksy wielkości większego pudełka, a jakże.Full elektronika, do obsługi której zatrudnione są osoby. Jeśli jesteś drogi miłośniku sztuki ubrany w płaszcz, szczególnie długi, nie masz szans. Wyjdziesz po zwiedzaniu jak po libacji. Sale i eksponaty źle oświetlone, opisów niekiedy brak a wiele jest

niekompletnych. Szczytem wyobraźni wykazano się umieszczając opisy na poziomie wysokości... jamnika i musisz czołgać się po ziemi, albo wypinać mocno swoje szlachetne zakończenie pleców tzn. zadek, jeśli chcesz coś dojrzeć. Litery białe na szarym tle, ok 1 cm wysokosci widziane z wys np. 1,60 cm nie istnieją. A są też czarne o cieńkiej kresce na czerwonym tle, które musisz dostrzec zza obszernej gabloty. Do tego potworna duchota.

W takowej ciemnej duchocie przebywa sobie Dama z Gronostajem. Pejzaż z miłosiernym Samarytaninem umieszczony na poziomie wzroku owszem, ale wśród innych. Chyba należy mu się jakaś odrębna ekspozycja.. Ech !

Po 9 latach oczekiwaliśmy jednak czegoś więcej i lepiej.

w
wewewe

hmmm, czy bedzie tez zmiana dyreksji, jak w warszawskim narodowym? i ekspozycje wydrukow da vinci?

Dodaj ogłoszenie