„Dama” dokładnie przebadana. Okazuje się, że jest w formie

Łukasz Gazur
„Dama” przyciągnęła do Gmachu Głównego MNK wyśmienitych gości fot. Andrzej Wiśniewski
Sztuka. Arcydzieło Leonarda da Vinci znajduje się od wczoraj w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie. Wypytaliśmy ekspertów o „stan zdrowia” „Damy z gronostajem”.

- Dama starzeje się znakomicie, choć nie wypada chyba tak mówić - żartował przy okazji pokazu prasowego dr hab. Andrzej Betlej, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. To ono właśnie jest opiekunem dzieła i całej kolekcji rodu Czartoryskich, którą rząd polski wykupił za równowartość 100 mln euro z rąk Fundacji Czartoryskich.

Opinię dyrektora potwierdzają konserwatorzy będący pracownikami działającego przy krakowskim muzeum Laboratorium Analiz i Nieniszczących Badań Obiektów Zabytkowych. - Wykonaliśmy cały pakiet badań okresowych, ale nie tylko teraz, w momencie jej przyjazdu do gmachu. Dokumentowaliśmy stan zachowania przez cały czas jej pobytu na Wawelu, teraz będziemy te dane dokładnie analizować. Cały czas wszystko monitorowaliśmy i wiemy, że warunki były optymalne, więc nie jest tak, że tam coś mogło się zdarzyć. Mam nadzieje, że technika i komputery pomogą nam jeszcze lepiej chronić „Damę” - tłumaczy Janusz Czop, główny konserwator MNK.

Dzięki badaniom obrazu wiemy już, gdzie występują przemalowania datowane na wiek XIX. To m.in. wstążki sukni oraz włosy, które schodzą na podbródek.

Konserwator Michał Obrzanowski dodaje, że poza kontrolowaniem stanu obrazu jednym z najważniejszych wyzwań jest badanie tego, co pozostało pod czarnym tłem, które obraz zyskał prawdopodobnie na początku XIX wieku. - Są tam ślady wskazujące na to, że mamy do czynienia z szaroczarnym, oryginalnym tłem - tłumaczy konserwator.

To rozbudza wyobraźnię konserwatorów. Co jakiś czas pojawiają się dyskusje na temat tego, czy nie powinno się zdjąć czarnej warstwy i pokazać, co pod nią jest. - Gdybyśmy mieli do czynienia z innym obrazem, pewnie już byś my to zrobili. Ale w wypadku dzieła o takiej klasie po prostu nie można ryzykować. Mimo że „Dama” jest w znakomitym stanie. Poczekajmy, aż techniki będą jeszcze doskonalsze i będziemy mieli więcej danych na temat tego, w jakim stanie zachowana jest warstwa malarska tła - tłumaczy Janusz Czop, główny konserwator MNK.

Jest także kilka innych niewiadomych. Badania wykazały np. istnienie „pewnego owalnego kształtu między dekoltem a gronostajem”. To jedna z zagadek, której wciąż nie rozwiązano.

- Konieczne są dalsze badania. Czy to rozrysowanie geometryczne tej kompozycji czy może jeszcze coś innego? Mamy tu do czynienia z różnymi technikami malarskimi, co dodatkowo budzi rozmaite dyskusje wokół tego obrazu - tłumaczy Obrzanowski. Dodaje, że dokładne badania stanu warstwy malarskiej potwierdzają, że mamy do czynienia z dziełem Leonarda.

- Każdy włos gronostaja jest osobnym ruchem pędzla. Ich ułożenie wskazuje, że niektóre z nich są ruchem prawą ręką, inne - lewą. A wiemy przecież, że Leonardo da Vinci z tą samą wprawą malował obiema rękami. To kolejny dowód na to, iż to właśnie jego dzieła - dodaje Obrzanowski.

Od dziś „Dama” jest dostępna dla zwiedzających. I to za darmo. Wystarczy pobrać bezpłatną wejściówkę w kasie Muzeum Narodowego w Krakowie.

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 3

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, NaszeMiasto

Wideo

Materiał oryginalny: „Dama” dokładnie przebadana. Okazuje się, że jest w formie - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie