Dali z siebie wszystko, czyli mało

Marian Kmita
W walce z Julią Görges nie pomogły Agnieszce Radwańskiej ani różowa kokarda na plecach z napisem "Poland", ani pomalowane na biało-czerwono paznokcie. W tym dniu na korcie Niemka była lepsza i koniec. Szkoda, bo nie tylko na Anglików nic tak nie działa, jak wykazanie się mistrzostwem w dziedzinach, które publiczność zna i rozumie. I choć wszyscy w Polsce kochamy siatkówkę i skoki narciarskie, to dla zwykłego ziemianina ważny jest futbol, F1, Moto GP i właśnie tenis.

A pani Agnieszka, po rewelacyjnej postawie w turnieju wimbledońskim, miała wszelkie dane, aby nie tylko ugruntować swoją pozycję wynikającą wprost z klasyfikacji WTA, ale generalnie powiedzieć sportowemu światu: będę z wami jeszcze parę ładnych lat. Kilka dni po finałowym, wielkoszlemowym meczu z Sereną Williams, tata Agnieszki, Piotr Radwański mówił: - Do Londynu jedziemy co najmniej po brązowy medal.

I trudno było w to nie wierzyć. A tu szok! Dla wszystkich. Wojciech Fibak komentujący dla telewizji spotkanie Radwańskiej z Görges, powiedział do mikrofonu: - Nie po to tu przyjechałem z Lazurowego Wybrzeża, żeby po pierwszej rundzie wracać do domu. Niestety, panie Wojtku, na nic zaklęcia, resztę igrzysk w Londynie obejrzy pan wygodnie w Monte Carlo, gdzie pogoda zdecydowanie lepsza. Więc nie ma tego złego, co by… choć w tym wypadku trzeba żałować straconej szansy. Nie tylko Radwańskiej, ale generalnie klęski polskiego tenisa.

Żal było słuchać wypowiedzi Kubota, Fyrstenberga i Matkowskiego po nieudanych startach kończących ich udział w igrzyskach po pierwszej próbie. Żal, bo z tego, co mówili, wynikało, że wciąż nie do końca wiedzą, dlaczego przegrali. I co gorsza, już deklarują, że chcą jechać za cztery lata do Rio de Janeiro. Znaczy, że w Polsce nikogo lepszego od nich nie ma i nie będzie. Generalnie, jak się słucha wypowiedzi polskich sportowców, którzy coś już przegrali na tych igrzyskach to wszyscy mówią, że dali z siebie wszystko. Czyli dać za dużo nie mogli, skoro nasze szanse medalowe uciekają jedna za drugą.

Może czas, aby w PKOl baczniej przyjrzeli się, kogo na co stać w perspektywie kolejnych IO. Wtedy może wszystko będzie wyglądało bardziej racjonalnie. Chyba że olimpijskie nominacje to loteria. Wszak bohaterem niedzieli był judoka Paweł Zagórnik, zabrany do Londynu w ostatniej chwili w zastępstwie kontuzjowanego kolegi. Jeśli tak, niech koło sportowej fortuny kręci się dalej z wiodącym udziałem sił nadprzyrodzonych.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wiebro7
"Ona tańczyła jedno lato" - to tytuł starego polskiego filmu. Współczesna - Ona tenisistka - już lepiej nie zatańczy.
w
wiebro7
"Ona tańczyła jedno lato" - to tytuł starego polskiego filmu. Współczesna - Ona tenisistka - już lepiej nie zatańczy.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Dali z siebie wszystko, czyli mało
K
Kon Donek
Nie przesadzajmy z tym tenisem, w Polsce to bardzo niszowe zajęcie jest i nigdy innym nie było (troche młodzież postukała o ściany po pamiętnym meczu Borg-Fibak), w odróżnieniu od takiego jeździectwa dla przykładu. Jeżeli nowe korty budowane na boiskach szkolnych (!!) od razu wynajmuje się prywatnym firmom z zakazem wstępu przez szkolną dziatwę, to o czym my mówimy??
Dodaj ogłoszenie