Daleka droga Legii do Ligi Mistrzów. Bramka Sadiku daje nadzieję

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Armando Sadiku
Armando Sadiku Fot. Damian Kujawa/ Polska Press
Legia została kolejną drużyną, która nie poradziła sobie w Kazachstanie. By awansować do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, w rewanżu mistrzowie Polski muszą pokonać Astanę 2:0. W środowym meczu przegrali na wyjeździe 1:3.

Daleka podróż (3500 km), różnica czasu (cztery godziny), wysoka temperatura (ponad 30 stopni) i sztuczna murawa na stadionie Astany. Z takimi przeciwnościami zmierzyli się w środę piłkarze Legii walczący o awans do IV rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów. O trudach wyjazdu do Kazachstanu przekonywały się na własnej skórze takie drużyny jak Atletico Madryt, Benfica czy Galatasaray, które dwa sezony temu w fazie grupowej LM wywiozły z Astany po punkcie. Ba, drużyna Stanimira Stoiłowa z 17 ostatnich meczów pucharowych na własnym terenie przegrała tylko jeden - z Villarrealem w sierpniu 2014 r. Prawie 11 miesięcy temu problemy miała tam też kadra Adama Nawałki, która zremisowała 2:2 tracąc jedyne jak do tej pory punkty w eliminacjach mundialu 2018.

- Musimy sobie poradzić ze sztuczną murawą, nie ma innego wyjścia. Wiedzieliśmy, jaka jest nawierzchnia w Astanie. Z powodu meczów ligowych tylko raz trenowaliśmy na naszej sztucznej murawie, ale z warunkami na stadionie zapoznaliśmy się dzień przed meczem - podkreślał Jacek Magiera. - Na starej nawierzchni piłka poruszała się szybciej. Niedawno murawa została wymieniona i nie ma różnicy między sztuczną a normalną trawą. Nie będziemy mieli z tego powodu żadnych korzyści - przyznał jednak Stoiłow.

Z pomocą murawy czy bez, mecz rozpoczął się od ataków gospodarzy. Blisko szczęścia był Patrick Twumasi, ale pewnie pod własną bramką interweniował Michał Pazdan. Z czasem legioniści zaczęli dochodzić do głosu, ale żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie wyraźnej przewagi w środku pola.

Około 30. minuty Legia zaczęła groźnie atakować. Najpierw po indywidualnej akcji Guilherme niewiele zabrakło grającemu jako napastnik Michałowi Kucharczykowi, chwilę później po rzucie wolnym i strzale głową Artura Jędrzejczyka znakomicie interweniował bramkarz Aleksandr Mokin.

Strzelecki impas przełamali w końcu gospodarze. Niezdecydowanie rywali w obronie wykorzystał Junior Kabananga, który oddał strzał padając na murawę. Miał przy tym trochę szczęścia, piłka odbiła się od nogi Pazdana i zaskoczyła Arkadiusza Malarza. Tuż przed przerwą po kolejnym błędzie obrońców zza pola karnego uderzył Iwan Majeuski, podwyższając wynik na 2:0.

W przerwie w szatni Legii, cytując oklepane powiedzenie, padło kilka męskich słów. Drużyna Magiery rozpoczęła z animuszem, dobre okazje zmarnowali jednak Thibault Moulin i Guilherme. Mecz się otworzył, legioniści podjęli ryzyko, przez co nadziewali się na kontry, na szczęście nieskuteczne. Było jednak o co grać, wyjazdowa bramka znacznie powiększała szanse na awans w dwumeczu.

Bliżej gola była jednak Astana. Kabananga trafił do siatki, ale był na pozycji spalonej, z kolei strzał Twumasiego z linii bramkowej wybił Pazdan. Legia w końcu jednak dopięła swego. Po asyście Kucharczyka z najbliższej odległości do pustej bramki trafił rezerwowy Armando Sadiku, dając nadzieję drużynie.

W ostatnich minutach Wojskowi szukali wyrównującego gola, priorytetem było jednak utrzymanie rozmiarów porażki. Nie udało się. Po stracie w środku pola i kontrze duetu Kabananga - Twumasi ten drugi strzelił gola na 3:1. Legioniści byli blisko względnie korzystnego wyniku, na własne życzenie skomplikowali sobie jednak życie. W rewanżu muszą wygrać 2:0 lub wyżej. Może Astanie będzie przeszkadzała w grze długa podróż i naturalna trawa?

Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Łukasz Moneta: Astana będzie trudnym przeciwnikiem

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej
Niedokładność,mnóstwo strat i chyba 50% celność podań!Mączyński , Jędrzejczyk i Dąbrowski najgorsi!!!
123
Kiepscy z Warszawy...?
G
Gość
A kogo to obchodzi, niech odpadają, jak grać nie potrafią.
f
fakt

Wielka Warszawa z mizernym klubem

Dodaj ogłoszenie