Dajmy wrogowi samochód, niech się cieszy

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Polskapresse
Różne zaskoczenia w życiu mnie spotykały, zatem wcale nie byłem zdziwiony, jak pana Grabarczyka, nomen omen musiał mieć w rodzinie grabarzy, poznałem na... pogrzebie. Grzebaliśmy kolegę, żeby nie było niedomówień. No i ja do niego z pretensjami, bo on to architekt Polskich Dróg, że aby dojechać z Warszawy do Łodzi trzeba przedzierać się tempem pięć na godzinę i do tego niemal przez Katowice. A on - jak każdy z tuskobusu - ale za rok, dwa się poprawi! No i przyznam szczerze, wielu widziałem w życiu kłamców, ale on w to wierzy. Że te drogi powstaną, wyjdą z ziemi, że świat stanie się lepszy, ludzie bogatsi.

Jest tu coś jak u bolszewików, jak w Międzynarodówce:
Ruszymy z posad bryłę świata,
Dziś niczym - jutro wszystkim my!...

No i powiem szczerze, nawet uwierzyłem, bo człowiek nadzieją żyć musi, czy to dziewczę w rozkroku, czy chłopiec zdający na studia... Najgorsze, co być może, to apatia. No, ale ponieważ jestem bezczelny, poprosiłem tego Wielkiego Budowniczego, by mi dał jakąś drogę powrotną do Wawy, coby nie trzeba było jechać przez Gdańsk (jak z Wrocławia do Szczecina jedzie się najszybciej przez Berlin, polityka Ottona I Wielkiego zwycięża). No i dostałem od Grabarczyka, jak z GPS mniej więcej, słowną rozpiskę na Łowicz, Skierniewice i Rawę, ale też cichą podpowiedź, że najlepiej na... Głowno. W zamian obiecałem, że nie będę go klął. No i nie klnę. Naprawdę fajny gość. Aha, no i po jakichś pięciu godzinach te sto kilometrów przejechałem. Przez Głowno.

CZYTAJ TEŻ: Zarzeczny: Irlandia? Nudny kraj z brzydkimi kobietami

Schetyna proponuje coś, co jest śmieszne. Zawsze dziwi mnie, że zanim ludzie się odezwą, nie zadzwonią do mnie. Mam ten sam numer od lat

Jak tak poznaję ludzi władzy, byłej i obecnej, przyszłej czasem, zaskakuje mnie jedno. Wszyscy są inteligentni, a zarazem tak nieprawdopodobnie ograniczeni. Weźmy Schetynę. Jako szef Komisji Spraw Zagranicznych wymyślił, by Unia Europejska zbojkotowała mistrzostwa świata w hokeju na Białorusi, bo tam reżim i tak dalej (napotykane na szlaku Białorusinki nic o tym nie wspominają, tylko o wizach wprowadzanych przez Polaków, co przeszkadza im w utrwalaniu więzów polsko-białoruskich). No więc te mistrzostwa mają być niemal wspieraniem polityki ludobójstwa, gdy każdy przytomny oglądacz programów informacyjnych wie, że ludobójstwem jest raczej łażenie zimą po górach albo pływanie na ścierce przez Morze Czerwone, a ono w dodatku nie chce się rozstąpić i trzeba jakiegoś kretyna wyławiać za 16 mln dol. A teraz jakich kolejnych setka idiotów płynie rzeką przy minus czterdziestu stopniach, himalaistom obcinać trzeba stopy i nosy - ten Łukaszenka przy nich naprawdę jest OK (a jego Azarenka, nr 1 na świecie, znów zdemolowała Radwańską, i mimo że mieszka w Arizonie, ani myśli atakować swój ojczysty kraj).

Lecz do rzeczy. Jeżeli szef Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP chce bojkotować hokej na Białorusi, nie wie jednego (Grabarczyk całkowicie się z moimi wywodami zgodził, podobnie Kwaśniewski, ale o tem potem). Otóż - Białoruś i tak zagra, Rosja na pewno, i jedna z poradzieckich republik (nie chce mi się nawet sprawdzać, ale jakaś Łotwa albo Kazachstan). Czesi i Słowacy wezwania polskiego Sejmu mają tradycyjnie tam, gdzie mają knedle po przetworzeniu. Kanada nigdy nie angażuje się w europejskie sprawy (Kanada swoim Indianom wypłaca nawet odszkodowania w miliardach, że kazała im się kiedyś uczyć angielskiego, taki dziwny kraj). Kraje skandynawskie zaś tradycyjnie nie mieszają - i słusznie - sportu z polityką. No więc polski polityk proponuje coś, co jest śmieszne. Współczuję. Zawsze dziwi mnie, że zanim ci wszyscy ludzie się odezwą, nie zadzwonią do mnie. Mam ten sam numer od lat.

Nasi politycy niby są mądrzy. Kaczyński, fakt, przez to że nigdy nie tracił przesadnie czasu na kobiety, wyrobił się. I zwalcza 67. Ja bym używał w tej walce o emerytury innego argumentu niż brak pracy. Na przykład że gdyby ktoś urodził się jeden dzień po II wojnie światowej, albo tydzień, albo miesiąc później nawet, jeszcze... praw emerytalnych u Tuska by nie uzyskał. Kloss z Brunnerem może by mieli, w jakiejś niemieckiej kasie, ale syn Janka Kosa czy Gustlika nigdy. Za wcześnie! Rzecz druga - to do Tuska i Rostowskiego, dwóch gości, co to pojęcia nie mają o życiu - przecież jak się starcom nakaże robić aż do grobowej deski, w ich interesie nie będzie kształcenie młodzieży. Po co chować, karmić kogoś, kto nam zabierze miejsca pracy (a tak będzie), lepiej zrobić z tych gówniarzy lumpenproletariat, czyli wzmocnić to, co i tak się powoli robi. Kształcić wszechstronnie nieutalentowanych głąbów, co do niczego się nie przydadzą... I wtedy my, starcy, spokojnie dożeglujemy... To kiedyś, zdaje się, proponował Korwin w skrajniejszej wersji - zabronić pracy kobietom. Zniknie wtedy bezrobocie, a w związku z ogromnym niedoborem rąk do pracy pensje będą musiały wzrosnąć! I to znacznie, zatem będzie i na utrzymanie rodzin, i na dzieci, i na kulturę - tak jest! A zdolne kobiety i tak się przebiją - jak Monika Olejnik czy Janina Paradowska. No nie, grubo idę, ale się przebiły, nie mając nawet (dowolne wpisać). Szacunek.

CZYTAJ TEŻ: Zarzeczny: Dzwonią mamy, które wierzą w swoich synów

O politykach można dużo i bez końca. Mój żal do nich - że nie mają zdolności do porozumiewania się we wspólnym interesie, czyli interesie kraju, świata etc. Zgody dla celów wyższych. Ja na przykład mieszkam z eksmałżonką, co budzi dziwne zgorszenie znajomych. Nie rozumiem ich. Ona ma swoje sto metrów, ja mam swoje, każdy ma swoją łazienkę, swoich znajomych. Ale mamy wspólne dziecko i wspólny ogród, w którym szczęśliwa jest nasza córka i nasze liczne zwierzęta (a propos, mam do sprzątnięcia po zimie mniej więcej tonę guana, ktoś chętny?). I teraz pytanie - czy jak PO i PiS zachowywać się jak ostatni durnie, czy współpracować? Mnie stać na ugodę, dlatego domu nie sprzedam, żeby córka nie miała gorzej z powodu małżeńskich kłótni o byle co, eks też przyklęka, czasem zrobi mi nawet pranie, za co ją szanuję, parę dni temu zwariowałem nawet i podarowałem jej samochód (WE 06311, podaje szczegóły, bo część czytelników podejrzewa mnie może o halucynacje, współczuję wam). I teraz pytanie - dać auto jej (a ma ona i inne, kupiła właśnie limuzynę chryslera, nie wiem po co), czy dać koleżance aktorce, która znalazła dla mnie (czyli dla siebie) okazyjnie audi za 77 tys. i napisała: "Zrobię ci takiego francuskiego, jakiego jeszcze nie robiłam". No więc dziękuję, postoję, i zrobię to taniej, zresztą twój francuz wart jest na razie hulajnogi co najwyżej, poćwicz jeszcze, dzieciaku… W ogóle nie wiem, czy wiecie (nie wiecie), ale im ładniejsze dziewczę, tym z tym jest gorzej, naprawdę nie wystarczy wypowiedzieć samogłoskę "o"...

Ha, seks jest ważny, w kryzysie szczególnie, bo jak dobrze trafimy, wyjdzie najtaniej, a szczęścia da najwięcej, zwłaszcza młodym, którzy naprawdę mają przechlapane. Jak patrzę na sytuację przedmegakryzysową, na to że wmawia się im, że wysoka cena paliwa jest przez Iran (odczepcie się od Persów!), a deregulacja zawodów da im szansę (przecież taksi od dawna zderegulowane i coraz liczniejsi taksówkarze mają szansę zarobku, głodowego, tylko na kilka sposobów - jeździć 14 godzin na dobę, okradać pijanych klientów albo handlować narkotykami).

No więc młodzi (synowi to doradziłem również) powinni nabywać uprawnienia rolnicze i takież areały, z głodu nie umrą, a znachor w każdej wiosce też się znajdzie. Sądzę, że przejdziemy na gospodarkę autarkiczną, jak jeszcze niedawno w Albanii. Świat ją olewał, kryzys szalał, rządziła partia najgłupsza z najgłupszych, a ludzie mieli chleb, koniak, a zważywszy na liczbę dzieciaków - także seks, mimo dość restrykcyjnej religii. Komu to przeszkadzało, nie wiem. Ale kiedy byłem w tym kraju jeszcze za Hodży, jakiś zdesperowany wieśniak wskoczył przez płot do włoskiej ambasady (tamtejszy taki Wałęsa). Włochom nie wypadało go oddać reżimowi, reżimowi nie wolno było wkroczyć na teren eksterytorialnej placówki, ale co z nim zrobić? No więc Włosi, żeby nie zadrażniać z sąsiadami (przez Adriatyk), wydzielili facetowi kilkadziesiąt metrów w ogrodzie, dali namiot... No i on kilkanaście lat bez problemu utrzymywał się z płodów rolnych na płachetku ziemi, kilku kilogramów moreli, kilku worków kartofli. No i dożył, w dobrej formie, lepszych czasów - obalenia Hodży i wolnych granic. Znaczy, można. Cierpliwości tylko. I my też damy radę. Z mojego ogrodu da się wyżywić niejedną rodzinę. Zwłaszcza że użyźniona przynajmniej toną guana. A w garażu spokojnie przetrzymam i krowę, i świnię, i kury...

CZYTAJ TEŻ: Zarzeczny: "Raduj się żoną, niech upajają cię jej piersi"

No dobra, to takie żarty, chodzi o pogodne nastawienie, które w żadnej sytuacji nie da się złamać. I ja takowe miewam, nie tylko deprechy, które każą skakać z mostu albo rzucać się pod pociąg, zawsze tak mam przed zaśnięciem, mniej więcej siedem razy w tygodniu. Otóż czasem człowiek się rozchmurza. I kolejny przykład mądrego polityka, ten naprawdę umiał iść do zgody, dlatego przyjął moje zaproszenie do sportowego pubu. Aleksander Kwaśniewski, podwójny prezydent. Posiedzieliśmy godzinkę z okładem (politycy lubią mnie, bo jak wy oglądają telewizję Orange i czytują "Polska The Times"), i gadamy o sporcie (co do Schetyny jego zgoda pełna, że niepotrzebnie miesza sport z polityką). I pojawia się temat Andrzeja Gołoty, którego prezydent bardzo kiedyś wyrozumiale potraktował, przekazując list żelazny (inna rzecz, że ułaskawił jakieś 4 tys. innych ludzi, dobry człowiek). I "Kwach" wspomina najpiękniejszą walkę w historii polskiego boksu, Gołota kontra Riddick Bowe, kiedy to Polak prowadzi zdecydowanie, tamten co chwila musi całować mu buty, pada, tytuł zawodowego mistrza świata w wadze ciężkiej jest na wyciągnięcie ręki, no i "Endrju" nagle wali Murzyna w jaja...

- No i dlaczego pan to zrobił? - pyta Gołotę prezydent...
- Bbbooo, Pppppanie Ppppppprezzzydennncie, on mnie wkurwił!!!

No więc nie naśladujmy Gołoty, opanujmy wzruszenie. Nie wkurwiajmy się. Dajmy wrogowi samochód. Niech i on się cieszy.

Paweł Zarzeczny

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jurek
Lubię Pańskie felietony. Szkoda, że poziom "gazeciarzy" mających się za dziennikarzy tak dramatycznie się obniża. I to we wszystkich mediach. Pozdrawiam
g
gosciu
ja tam na slasku"gornym" nie narzekam,na drogi.trzeba bylo budowac a nie klocic sie,aby droga nie byla blisko mojego domu itp.to samo bedzie z elektrownia atomowa,tu nie mozna tam nie chcemy i tak mozna by ciagnac.tak jak mawial pilsudzki-dla polakow mozna cos zrobic ale z polakami nic.
d
dd
Panie Pawle uwielbiam pana felietony. Pozdrawiam
M
Miś
Żona to nie wróg. Żona to kiedyś będzie wasz najlepszy i może jedyny przyjaciel, jak mówił Janek Himilsbach. Nawet była.
%
hehe oby więcej takich ludzi miał ten piękny kraj !! pozdrawiam !!!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Dajmy wrogowi samochód, niech się cieszy
a
alf
Paweł, skąd Ty bierzesz te dziewczyny? 77k za felatio?
Dodaj ogłoszenie