Daj żyć kasjerom przed świętami. Najgorsze grzechy klientów wylicza Beata z bloga "Jestem kasjerem". Weź sobie to do serca

Katarzyna Pachelska
Katarzyna Pachelska

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Grudzień to najgorszy miesiąc w roku dla kasjerów i pracowników handlu. - Najbardziej irytuje mnie rozkojarzenie klientów - wyznaje Beata Salamon, kasjerka, która pracuje w jednej z sieciówek i tworzy bloga "Jestem kasjerem". - No i nieustające rozmowy przez telefon - wzdycha Beata.

Beata Salamon ma wyższe wykształcenie pedagogiczne, ale pracuje na cały etat na kasie w jednej z sieciówek. Pracę na kasie zna od podszewki, i pisze o niej na blogu "Jestem kasjerem" (prowadzi też grupę pod tą nazwą na Facebooku).

NIEDZIELE HANDLOWE W GRUDNIU 2019

Złapaliśmy ją w ciężkim dla kasjerów okresie przedświątecznym. - Grudzień to trudny czas dla pracowników handlu - mówi Beata.
- Przede wszystkim dlatego, że liczba klientów jest znacznie wyższa niż w pozostałe miesiące. Wszyscy robią ogromne zakupy - dotyczy to zarówno prezentów, jak i żywności.

Ile zarabiają kasjerki i kasjerzy w Polsce i w regionie? Sta...

Czasami mam wrażenie, że klienci popadają w totalny szał, nie zwracając w ogóle na ceny. Bez przekonania, czy aby na pewno dana rzecz im się przyda, a co gorsza - kupują za dużo, by później część wyrzucić do kosza, np. żywność - mówi kasjerka Beata Salamon

Godziny otwarcia sklepów w Wigilię i święta 2019

- To przekonanie, że skoro święta, to trzeba kupować dużo, często odbija się na kasjerach - zauważa autorka bloga "Jestem kasjerem". - Godziny spędzone w galeriach handlowych wywołują zmęczenie - nic dziwnego. Jednak nigdy nie zrozumiem tego, jak można swoje złe samopoczucie wyładować na człowieku po drugiej stronie lady. A to, proszę uwierzyć, częste zjawisko.

Nauczyciele, odczepcie się od kasjerów! Na kasie wcale nie zarabia się kokosów

Okres przed świętami, wg Beaty, jest jednym z gorszych dla kasjerów. - Ale nie wiem sama czy najgorszym. Każda sieć robi co jakiś czas wielkie święto zakupów i wtedy także można zauważyć wzmożony ruch klientów. Podobnie było podczas niedawno obchodzonego Black Friday, który często nie ogranicza się tylko do piątku, a trwa nawet cały tydzień. To tzw. magia marketingu, który wodzi za nos klientów - uważa Beata.

NIEDZIELE HANDLOWE W 2020. BĘDZIE ICH NIEWIELE

Najgorsze grzechy klientów (nie tylko przed świętami)

  1. Mnie chyba najbardziej irytuję ich rozkojarzenie. Duża część klientów (nie twierdzę, że wszyscy), podchodząc do kasy jeszcze się za czymś rozgląda, często dopytuje o dany produkt, wstrzymując tym samym płynność kolejki. Zdarza się też, przy trzyosobowej kolejce klient potrafi domagać się wezwania kolejnego kasjera.
  2. Klienci nie zdają sobie sprawy, że często na zmianie jest dwóch pracowników, a do naszych obowiązków nie należy tylko obsługa kasowa. Bywa i tak, że klient w kolejce przewraca oczami, bo musi czekać, a gdy przychodzi jego kolej, nie pakuje swoich zakupów od razu, tylko czeka nie wiadomo na co. Kasjer wydał paragon, pożegnał go słowami “do widzenia, zapraszamy ponownie”, a ten dopiero się reflektuje, że nie ma w co zapakować zakupów i pyta o reklamówkę. To są może drobne niuanse, ale proszę mi wierzyć, to wszystko składa się na brak płynności i wydłużony czas oczekiwania w kolejce… no ale wiadomo - wszystkiemu winien jest kasjer.
  3. Te nieustające rozmowy przez telefon podczas obsługi kasowej. Nie ma chyba nic gorszego. Nie wiadomo wtedy, czy podłączyć się do tej rozmowy, czy w ogóle zignorować takiego klienta, który do ucha przyklejony ma telefon i chyba nie jest do końca świadomy, że płaci za zakupy.

Zobaczcie koniecznie

Czy w (zawodowym) życiu kasjera są miłe chwile?

- Oczywiście, że tak - odpowiada Beata. - Nie chcę demonizować zawodu kasjera, bo istnieje też szereg miłych zachowań klientów. Nie każdy jest niekulturalny i nie szanuje naszej pracy. Gdyby tak było, to już dawno rzuciłabym tę pracę. Bywają klienci, którzy są bardzo empatyczni. Zresztą proszę mi wierzyć - nie trzeba zbyt wiele, żeby być dobrze postrzeganym. Wystarczy wykazać się minimum kultury, nikt przecież nie oczekuje od klienta uśmiechu od ucha do ucha.

Co my, jako klienci, możemy zrobić, żeby ułatwić pracę kasjerowi?

- Być przygotowanym podczas płatności - stanowczo twierdzi kasjerka. 0 Jeżeli klient robi zakupy i posiada kartę lojalnościową tego sklepu, to byłoby fajnie, gdyby czas oczekiwania w kolejce przeznaczył na jej odnalezienie, przygotowanie portfela oraz ewentualnej torby na zakupy (najlepiej wielokrotnego użytku). Tak naprawdę mnie swoją opieszałością przy płatności w żaden sposób nie szkodzi - ale pozostałym klientom, owszem. Niestety klienci tego nie rozumieją.

Nie przegapcie

Szukasz prezentu na święta? Zobacz nasze oferty

Materiał oryginalny: Daj żyć kasjerom przed świętami. Najgorsze grzechy klientów wylicza Beata z bloga "Jestem kasjerem". Weź sobie to do serca - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

X
Xyz
18 grudnia, 5:32, Kasjer to nie czlowiek:

To zmien prace kredko swiecowa to po 1 a po 2 tak jakby wielkiej pani kasjerce nigdy sie zadna gafa na zakupach nie zdarzyla

Zapraszam do pracy z obsługą klienta, zobaczysz jak to wygląda po tej stronie.

N
Normalna osoba

DZIUNIA PO PEDAGOGICE ODKRYŁA WŁAŚNIE AMERYKĘ I POSTANOWIŁA NAPISAĆ O TYM NA BLOGU. BEJBE, POLECAM SIĘ ZATRUDNIĆ W JAKIMŚ DZIALE HR DOWOLNEJ FIRMY, TAM SĄ TAKIE SAME EGZEMPLARZE PO SOCJOLOGII, PEDAGOGICE CZY PSYCHOLOGII. KONIEC ŚWIATA.

I
Iana

Często trafiam na kasjerki z fochami, mimo, że grzecznie stoję i pakuję swoje rzeczy, nic nie mówię, o nic nie pytam, mam przygotowane pieniądze i szybko odchodzę od kasy. One i tak na dzień dobry mają jakieś fochy, nerwy, rzucają tym moimi zakupami, a na koniec nawet ’do widzenia’ nie usłyszę. Tak też bywa. Baaardzo często, drogie kasjerki.

G
Gość

Z obserwacji zauważyłem, że najgorszy jest taki jeden gatunek.

Są takie na oko 30-kilkuletnie pipy, celebrujące przy kasie w Lidlu albo Biedrze swoje zakupy za 160 zł.

Wydają się delektować tą chwilą - nie, nie włożą swoich eko-bio-vege zakupów po prostu z powrotem do wózka aby spokojnie odejść na bok i spakować.

Nie, one muszą już przy kasie posegregować je do dziesięciu torebek.

Oczywiście ekopietruszka nie może być w jednej torebce z vegeburgerem a bezglutenowe salami z biosushi - wiec trwa to pięć razy dłużej niż kasjerka skanuje i przed pipą szybko zaczyna piętrzyć się stos produktów.

Ale nawet kiedy kasjerka skończy pipa się nie zraża i niespieszne kontynuuje swe dzieło. Gdy w końcu spakuje wszystko rozpoczyna się odpinanie torebki, poszukiwanie potfela, dobywanie z niego karty - wszystko bez pospiechu, z godnością przynależną zakupom za 160 złotych.

Pipa smakuje tę chwilę - chwilę triumfu nad leszczami, którzy przyszli po swoją bieda karkówkę za 12,99 w promocji.

Niech stoją, gdzie ich miejsce.

G
Gość
18 grudnia, 5:32, Kasjer to nie czlowiek:

To zmien prace kredko swiecowa to po 1 a po 2 tak jakby wielkiej pani kasjerce nigdy sie zadna gafa na zakupach nie zdarzyla

aleś ty durny człowieku...tlen planety marnujesz

Dodaj ogłoszenie