Czym żyją Brytyjczycy: David Cameron na wojnie z supermarketami

Jacek Stawiski
Szykuje się wielkie starcie między Wielką Brytanią a resztą Europy - i to na dodatek w apogeum kryzysu gospodarczego i finansowego w Unii Europejskiej. Londyn już zapowiedział, że pod żadnymi warunkami nie zgodzi się na propozycję Komisji Europejskiej, która zamierza forsować wprowadzenie w UE podatku od transakcji finansowych. BBC podkreśla, że 80 procent przychodów z takiego podatku pochodziłoby z londyńskiego City, największego centrum finansowego w Europie i trzeciego centrum finansowego świata po Nowym Jorku i Tokio.

Komisja ocenia, że podatek mógłby w skali całej Unii Europejskiej przynieść około 60 miliardów euro. Jak informuje telewizja BBC, na Wyspach Brytyjskich nowy podatek został już nazwany "podatkiem nałożonym na Londyn".

To, że Brytyjczycy nie wprowadzili u siebie euro, sprawiło, że Zjednoczone Królestwo stoi nieco z boku wielkiego zamieszania finansowego w Europie, a obecny rząd koncentruje się na wprowadzaniu radykalnych reform gospodarczych. Ale propozycja podatku od operacji finansowych może doprowadzić do pierwszego od czasu Margaret Thatcher konfliktu politycznego pomiędzy Londynem a resztą Europy. W kontynentalnych państwach UE poparcie dla nowego podatku jest duże.

Czytaj też:Tu (nie) mówi Londyn: Ostre cięcia w BBC

W mediach bardzo dużo miejsca zajmuje kontrowersyjny wyrok Sądu Najwyższego Wielkiej Brytanii, który zakazał odłączenia od aparatury podtrzymującej życie 52-letniej kobiety z uszkodzonym mózgiem. Rodzina kobiety, znanej opinii publicznej tylko jako M, apelowała do sądu, aby przerwać podtrzymywanie przy życiu chorej, gdyż jej stan nie dawał żadnych szans na wyleczenie. W dodatku rodzina twierdziła, że uszkodzenie mózgu sprawia, iż pani M nie ma świadomości. I tu właśnie leży sedno wyroku - Sąd Najwyższy, powołując się na opinię lekarzy, stwierdził, że pani M żyje w stanie "minimalnej świadomości". Telewizja Channel 4 przytacza opinię jednego z prawników, dla którego werdykt sądowy oznacza, że sąd kierował się przede wszystkim zasadą obrony życia. Media brytyjskie oceniają, że sąd wprowadził nową kategorię prawną w sprawach o odłączenie od aparatury medycznej - to kategoria "obrzeży świadomości".

Dzienniki "Guardian" i "Daily Telegraph" wracają do głośnych we wrześniu spraw międzynarodowych. Pierwszy pisze o liście, który Al-Kaida wysłała do prezydenta Iranu Ahmadinedżada, wzywając go, by zaprzestał głoszenia, że za zamach z 11 września 2001 r. odpowiadają Stany Zjednoczone i Izrael. Zamachy na Nowy Jork i Waszyngton to nasza robota - woła Al-Kaida, podkreślając, że irański prezydent bredzi. Z kolei "Daily Telegraph" informuje o bojkocie, jaki władze Autonomii Palestyńskiej zamierzają ogłosić wobec Tony'ego Blaira, byłego premiera Wielkiej Brytanii, obecnie wysłannika na Bliski Wschód. Palestyńczycy oskarżają Blaira o sprzyjanie Izraelowi w rokowaniach. Jeden z negocjatorów palestyńskich nazwał go wręcz "dyplomatą izraelskim". Bojkot Blaira może doprowadzić do jego dymisji. USA, UE, ONZ i Rosja, które powołały Blaira, będą musiały znaleźć kogoś na jego miejsce, a to nie będzie łatwe, gdyż niewielu dyplomatów pali się do mediacji na Bliskim Wschodzie.

Czytaj też:Pozostałe felietony Jacka Stawiskiego

Powracamy na Wyspy, a tu obecny premier David Cameron idzie na wojnę - wojnę z supermarketami. Według "Daily Mail" Cameron oskarża je o zaniedbywanie obietnic o zmniejszeniu i całkowitym wycofaniu plastikowych torebek. Premier, określany jako "zielony konserwatysta", powołuje się na dane wskazujące, że w ubiegłym roku na Wyspach zużyto ponad 6 i pół miliarda jednorazowych torebek plastikowych. Mimo kampanii przeciwko torebkom w 2010 r. zużyto ich aż o 333 miliony więcej niż w 2009 r. Cameron ostrzega supermarkety, że mają natychmiast wprowadzić ograniczenia w wydawaniu torebek albo kazać za nie płacić. Jeśli nie zmniejszy się ich zużycie, to premier zapowiada uchwalenie antytorebkowych ustaw, które zmuszą sieci handlowe do wycofywania się z plastiku. Szacuje się, że na każdej mili (1600 metrów) wybrzeża Anglii, Walii i Szkocji można znaleźć około 70 zużytych torebek.

Skoro jesteśmy przy statystykach, to warto odnotować, że niechętny Polakom na Wyspach "Daily Mail" tytułuje swój artykuł o jakości życia w Wielkiej Brytanii tak: Jakość życia w Polsce lepsza niż u nas. Zresztą nie tylko Polakom żyje się lepiej niż Brytyjczykom. Lepsze statystyki jakości życia mają też Hiszpania, Francja, Włochy. Ciekawe, czy taki tytuł o lepszym życiu w Polsce ma być kolejną antypolską zawoalowaną akcją na rzecz zniechęcenia Polaków do pozostania na Wyspach Brytyjskich? Czyżby pytanie: jak żyć?, zadane w Polsce było zadawane teraz przez Brytyjczyków ?
Na pewno na złą jakość życia mogą narzekać ci mieszkańcy Wysp, którzy dali się nabrać na romans w sieci. Telewizja Channel 4 informuje, że w ubiegłym roku około 200 tys. ludzi stało się ofiarami oszustów, którzy podczas romansowania w sieci wyłudzają pieniądze, prosząc o wsparcie w kłopotach finansowych. Oto realna strona wirtualnych flirtów.

Czytaj też:Rodzina Amy Winehouse założyła fundację. Ma pomagać młodym zmagającym się z uzależnieniami

Na koniec o walce ojca o pamięć o córce. Mitch Winehouse, ojciec zmarłej latem artystki Amy Winehouse, założył fundację jej imienia, która będzie promować walkę z nałogami, głównie alkoholizmem i narkomanią. W wywiadzie dla BBC ojciec Amy zapowiada wydanie płyt z nieznanymi nagraniami córki. O nowe nagrania dopominają się w sieci fani zmarłej artystki. Dochód ze sprzedaży płyt trafi właśnie na konto fundacji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie