Czym żyją Brytyjczycy: Bitwa o Aleppo jak powstanie warszawskie

Jacek Stawiski
Największym wygranym igrzysk olimpijskich w Londynie wydaje się burmistrz Londynu Boris Johnson. Niezwykła postać, niezwykle barwny, inteligentny i doskonale wyczuwający nastroje brytyjskiej opinii publicznej - bardzo zaangażował się w organizację igrzysk, wbrew pesymistom i typowym dla Anglii sceptykom - uwierzył, że Londyn, obok Nowego Jorku najbardziej kosmopolityczne miasto świata, jest zdolny, także w czasach poważnych zawirowań finansowych na Wyspach, zorganizować wielką imprezę sportową.

Sukces Johnsona od razu skłonił komentatorów brytyjskich do spekulacji, czy ten popularny, ekscentryczny i szalenie energetyczny polityk zostanie nowym premierem Zjednoczonego Królestwa. Wszystkie media natychmiast odnotowują jako wiadomość ważną i istotną, że Boris Johnson właśnie stanowczo zdementował, że nosi się z zamiarem zastąpienia obecnego premiera i szefa Partii Konserwatywnej Davida Camerona. Nie mam takich zamiarów - mówi Johnson - nie interesuje mnie nic poza zarządzaniem wspaniałym Londynem. Boris Johnson studiował w Oksfordzie filologię klasyczną i znakomicie mówi po łacinie. Kiedyś, zdenerwowany przez dziennikarza programu telewizyjnego BBC, odpowiedział mu po łacinie, stając się bohaterem internetu. Teraz też jest bohaterem internetu, ponieważ w sieci rekordy popularności bije film pokazujący moment, w którym Johnson zawisł na linie podczas jednej z imprez w pobliżu igrzysk.

Ale nie samymi igrzyskami żyje Londyn i Wielka Brytania. Dokładnie rok temu brytyjską stolicą wstrząsnęła fala zamieszek, w których zginęło kilka osób, a straty materialne sięgnęły nawet kilkudziesięciu milionów funtów. Telewizja Sky News w reportażu przypomina historię właściciela sklepu jubilerskiego, który został doszczętnie spalony. Straciłem cały dorobek życia - mówi Sky News Steve Moore - nie mogę o tym zapomnieć. Cały czas przeżywam stratę, nie potrafię dojść do siebie. Z kolei rodzina czarnoskórego nastolatka, którego śmierć podczas starcia z policją rozpaliła iskrę i doprowadziła do zamieszek, cały czas jest przekonana, że Mark Duggan został z premedytacją zabity przez policjantów, że jego śmierć nie była wypadkiem. Rasowe i klasowe konflikty podskórnie tlą się w Londynie i innych miastach Anglii, a patrząc na igrzyska, aż trudno sobie wyobrazić, że zamieszki mogą się powtórzyć. Media przytaczają sondaż zrobiony wśród nastolatków - aż 43 procent z nich sądzi, że sierpień 2011 roku może powtórzyć się na ulicach wielu angielskich miast.

Jeszcze jedna sprawa pozasportowa jest tematem rozważań politycznych w Wielkiej Brytanii w ostatnich dniach - to kwestia możliwego rozpadu koalicji rządzącej. Konserwatyści i liberalni demokraci rządzą dopiero kilkanaście miesięcy, ale przy wielu okazjach obie partie coraz bardziej od siebie się oddalają. Teraz kłócą się o reformy Izby Lordów, w której składzie zasiadają osoby mianowane oraz lordowie dziedziczący swoje prawo do zasiadania w Izbie. Wicepremier rządu Wielkiej Brytanii Nick Clegg z Partii Liberalno-Demokratycznej chciałby, aby Izba została zmniejszona mniej więcej o połowę (z 800 lordów zostałoby 450), a skład nowej Izby zostałby wyłoniony w drodze wyborów opartych o ordynację proporcjonalną. Kadencja lordowska trwałaby aż 15 lat. Jednak reforma nie znajduje uznania sporej grupy posłów konserwatywnych, dlatego obie partie zaczęły mówić kompletnie innymi językami w kwestiach ustrojowych. Rozdźwięki są coraz większe w sprawach europejskich, torysi, czyli konserwatyści, nie wykluczają, że w ciągu kilku lat Zjednoczone Królestwo opuści UE, o tym z kolei nie chcą słyszeć liberałowie. Obie partie łączy jeszcze wspólny pogląd na ratowanie gospodarki i finansów brytyjskich. Ten pogląd opiera się na przekonaniu, że głębokie cięcia zbędnych i niepotrzebnych wydatków socjalnych oraz inne oszczędności doprowadzą do ożywienia.
W brytyjskich mediach w doniesieniach ze świata niezmiennie dominuje Syria. Wszystkie liczące się telewizyjne serwisy informacyjne - BBC, ITV, Sky News czy Channel Four - wysyłają do Syrii własnych korespondentów, którzy często z narażeniem życia, bez zgody reżimu syryjskiego, przebywają na terenie walk. W relacjach różnych dziennikarzy z Aleppo czy Damaszku jest jeden wspólny mianownik: wojna jest niezwykle krwawa, wojska reżimowe są wyjątkowo bezwzględne wobec powstańców i wobec ludności cywilnej, z kolei powstańcy syryjscy nie oszczędzają wziętych do niewoli oficerów bezpieki syryjskiej czy żołnierzy regularnej armii. Amnesty International, która ma główną siedzibę w Londynie, alarmuje, że wojska rządowe bombardują przy użyciu lotnictwa i ciężkiej artylerii mieszkaniowe dzielnice Aleppo.

Pokazane przez Amnesty zdjęcia satelitarne wyburzonych ulic przywołują w pamięci inne wojny w miastach - Sarajewo, Grozny - czy nawet powstanie warszawskie. Słynny korespondent bliskowschodni dziennika "Independent" Robert Fisk, który relacjonował wszystkie wojny w regionie od czasów konfliktu libańskiego w latach 70., pisze, że wojna domowa w Syrii przynosi wielkie zniszczenia dla materialnych zabytków kultury. Syria jako jedno z centrów świata starożytnego, dodatkowo jedno z miejsc, gdzie narodziło się chrześcijaństwo, oraz współcześnie jedno z centrów islamu ponosi kolosalne straty w kulturze. Fisk podaje przykłady niszczenia zabytków - w jednym ze słynnych zamków krzyżowców Krak des Chevaliers schronili się powstańcy, co spowodowało, że zamek został ostrzelany przez siły rządowe, rozgrabiono również słynne rzymskie mozaiki ze starożytnej Apamei. Na razie, na szczęście, nienaruszone są wspaniałe zabytki i muzea Damaszku.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
walnijcie się w pusty łeb
jak wypisujecie bzdury. Ja ci dam Powstanie Warszawskie łobuzie bez wykształcenia.
Co za gnojki z kupionymi dyplomami tutaj piszą.
Dodaj ogłoszenie