Czy zakażone koronawirusem dzieci mogą zarazić dorosłych. Na przykład swoich dziadków. Są obawy

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
pixabay
Większość naukowców twierdzi, że zakażone koronawirusem dzieci nie zakażają dorosłych. Nie brakuje jednak głosów przeciwnych. Koniec przytulania się do dziadków?

Czy zakażone koronawirusem dziecko może go przenieść na osobę dorosłą, na przykład na swoich dziadków?

Do tej pory nie ma ani jednego dowodu na to, by dziecko przeniosło zarazę na osobę dorosłą. Tak twierdzą eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). A wspólna komisja specjalistów Chin i WHO nie odnotowała w czasie obserwacji rozprzestrzeniania się koronawirusa przypadku, aby doszło do zakażenia osoby dorosłej przez dziecko.

Szczegółowe badania pod tym kątem prowadzili również brytyjscy naukowcy z Royal College of Pediatricians. Ich badania mówią, że dzieci „nie odgrywają znaczącej roli” w rozprzestrzenianiu się wirusa i znacznie rzadziej zarażają się niż dorośli.

Niektórzy eksperci zalecają jednak obserwacje pod kątem tych podejrzeń, chcą zebrać wystarczającą ilość dowodów, by potwierdzić, że dzieci nie są groźne, jeśli chodzi o przenoszenie śmiertelnego wirusa.

Urzędnicy szwajcarskiej służby zdrowia już wydali zalecenie, że osoby poniżej 10 roku życia mogą przytulać się do swoich dziadków, bo nie stanowią dla nich zagrożenia. Nie brakuje jednak przeciwnych opinii.

Obserwacje badaczy przyniosły dowody, że w łańcuchu przenoszenia koronawirusa dzieci odgrywają niewielką rolę. Badanie pod tym kątem prowadził m.in. dr Alasdair Munro, brytyjski naukowiec zajmujący się klinicznymi chorobami zakaźnymi u dzieci. On i jego ludzie wydali komunikat, z którego wynika, że Covid-19 dotyka dzieci rzadziej i mniej dotkliwie, często jest to forma bezobjawowa.

Istnieją co prawda dowody na istnienie objawów krytycznych choroby, przez którą przechodzą dzieci, ale zdarza się to rzadko. Natomiast rola maluchów w przenoszeniu wirusa jest niejasna, wydaje się prawdopodobne, że nie odgrywają one znaczącej roli.

Naukowcy badali m. in. przypadek dziewięcioletniego brytyjskiego chłopca, który zachorował na koronawirusa we francuskich Alpach, ale nie przekazał go innym pomimo że miał kontakt z ponad 170 osobami w trzech szkołach.

Kostas Danis, epidemiolog z publicznej służby zdrowia Francji, który przeprowadzał badania pod kątem zagrożenia koronawirusem przez dzieci, mówi, że fakt, iż maluchy mają łagodniejszą formę choroby, może wyjaśniać, dlaczego nie przenoszą wirusa na innych.

Dodał on, że choć dzieci mogą zarażać innych, to do tej pory nie było takiego przypadku i nie ma dowodów na to, by zamykanie szkół było skutecznym środkiem zapobiegającym rozprzestrzeniania się wirusa.

Ogromna liczba przebadanych przypadków w Chinach, kiedy na koronawirusa zapadały całe rodziny wykazała, że w żadnym wypadku „zakażającym” bliskich nie było dziecko.

Profesor Russell Viner z Londynu: Obserwując historie rozprzestrzeniania się epidemii na świecie możemy stwierdzić, że nie znaleźliśmy dowodów na to, by dzieci przenosiły wirusa, ale nie mamy na to wystarczających dowodów.
Profesor Viner dodał: jest jednak zbyt wcześnie, aby powiedzieć, że dzieci mogą przytulać swoich dziadków, zwłaszcza że osoby powyżej 70 lat są najbardziej narażone na zakażenie wirusem.
Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca lekarzom zajmującym się dziećmi chorymi na koronawirusa i choroby podobne o zachowanie szczególnej ostrożności.

Przed nami rekordowa waloryzacja emerytur

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie