Czy Wielka Brytania opuści Unię? "Ich postawa na szczycie może być początkiem końca..."

Redakcja
Brytyjski premier nie ugiął się pod presją najsilniejszego dzisiaj duetu w Europie Merkel - Sarkozy i zablokował zmiany w unijnym traktacie. Dla wielu to początek wychodzenia wyspiarzy ze Wspólnoty.

Kiedy na brytyjskiego premiera Davida Camerona sypią się gromy w wielu europejskich stolicach za to, że zablokował zmiany w unijnym traktacie, na Wyspach jest chwalony za swoją twardą postawę na szczycie w Brukseli.

Cameron dostał też cios od swego współkoalicjanta, bo za taką postawę skrytykował go wicepremier Nick Clegg. Gdy jednak jedna z najpopularniejszych gazet na Wyspach Brytyjskich "Daily Mail" opublikowała pierwszy sondaż po szczycie, wynikało z niego, że ponad 60 proc. Brytyjczyków popiera decyzję swego premiera, a tylko 19 proc. źle ocenia zachowanie Camerona.

Czytaj także: Wielka Brytania postawiła jednak na izolację

Co więcej, prawie połowa, bo 48 proc., ankietowanych chciałaby wyjścia Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Zwolenników pozostania we Wspólnocie jest tylko nieco ponad 30 proc.
Dodatkowo dwie trzecie badanych jest zdania, że Wielka Brytania powinna renegocjować zasady uczestnictwa w strukturach Unii, a tylko co piąty Brytyjczyk sądzi, że obecny kształt członkostwa jest dobry. Zdania w tej kwestii nie ma 13 proc. mieszkańców Wysp.

Gdyby los strefy euro zależał od Brytyjczyków, to byłaby ona już pogrzebana, tak twierdzi dwie trzecie pytanych mieszkańców Wysp. Prawie połowa Brytyjczyków widzi niedaleki rozpad Unii Europejskiej, a tylko co czwarty jest zdania, że jednak Wspólnota jakoś przetrwa ten bardzo dla niej trudny czas.

Głosy o możliwości wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii padają nie tylko z ust mieszkańców tego kraju. Taki scenariusz zakłada też eurodeputowany niemieckiej socjaldemokracji Martin Schulz. To on w przyszłym roku ma zostać szefem Parlamentu Europejskiego. Jego zdaniem możliwe jest wystąpienie Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, a postępowanie Camerona na szczycie określił jako potężny samobójczy gol.

- Wątpię, czy Wielka Brytania na dłuższą metę pozostanie w Unii Europejskiej - powiedział Schulz gazecie "Bild am Sonntag". Nie krył on rozgoryczenia tym, że postawa Londynu zablokowała na szczycie zmiany unijnych traktatów, które miały wzmóc dyscyplinę budżetową członków Wspólnoty, i to sprawiło, że kraje strefy euro i dziewięć państw spoza niej zapowiedziały zawarcie odrębnej międzyrządowej umowy. Według Schulza Wielka Brytania jeszcze nigdy nie była w takiej izolacji.

Czytaj także: Brytyjczycy popierają Camerona. Chcą wyjścia z Unii

Według tego eurodeputowanego eurosceptycy na Wyspach Brytyjskich podniosą jeszcze bardziej głowy i będą wywierali coraz większą presję na Camerona, by opuścić Unię. Zdaniem Schulza Wspólnota może działać bez Wielkiej Brytanii, ale Wielka Brytania na takim wyjściu straciłaby, i to bardzo wiele. W rozmowie z inną gazetą Schulz nie ma złudzeń, iż postawa Londynu na szczycie może być początkiem końca brytyjskiego członkostwa we Wspólnocie.

Brytyjskie media uważają postawę Camerona za niemal bohaterską. Pełne są opisów nocnych targów liderów strefy euro, którzy przez sześć godzin spierali się o zmiany, które miałyby uzdrowić unijną walutę, podczas gdy Cameron w milczeniu obserwował negocjacje. Mówiono o problemach strefy euro, a te w większości brzydzą brytyjskiego premiera, zarówno jako człowieka, jak i dyplomatę. Relacjonował on później, że debatowano nad tym, czy dojdzie do "zmian w ustawie o głosowaniu kwalifikowaną większością nad zintegrowanym budżetem bla bla bla".
Z pewnym współczuciem słuchał o ciężkiej doli 17 bratnich narodów strefy euro, które przez całą noc debatowały nad tym, jak postawić unijną gospodarkę na nogi. Kanclerz Niemiec Angela Merkel zauważyła później z aprobatą, że premier "uważnie śledził i rozumiał, co nas tak absorbuje". Dzięki miejscu nieco z tyłu mógł słuchać o zaostrzonych karach, jakie grożą rozrzutnym krajom Eurolandu i jak te kary będą egzekwowane, a jednocześnie delektować się zupą, dorszem, ciastem czekoladowym i lodami.

Czytaj także: Wielka Brytania postawiła jednak na izolację

Około 2.30 w nocy, gdy zaczęto dyskutować o sposobie wprowadzenia nowych przepisów, Cameron zabrał wreszcie głos i wyłożył swoje stanowisko. Poinformował zebranych, że nie pozwoli na wdrożenie nowych przepisów, jeśli wcześniej nie otrzyma gwarancji nietykalności londyńskiego City.

Popiskiwał pod nosem? Ryczał? Tak czy owak, jego głos odbił się echem od ścian sali obrad w budynku Justus Lipsius i wpłynie zarówno na polityczną karierę Camerona, jak i przyszłość stosunków Londynu z Europą.

Samo stanowisko brytyjskiego premiera nie było dla nikogo zaskoczeniem. Kanclerz Merkel, prezydent Sarkozy, a także wielu innych przywódców państw Unii znało je od co najmniej trzech tygodni. Niejasne było jedynie to, czy Cameron da się przekonać do jego zmiany.

Czytaj także: Brytyjczycy popierają Camerona. Chcą wyjścia z Unii

W czwartek wieczorem zaraz po przyjeździe do Brukseli i złożeniu kurtuazyjnej wizyty Mario Montiemu, nowemu premierowi Włoch, Cameron udał się prosto na rozmowy z Merkel i Sarkozym.

Witając swoich gości, gospodarze spotkania, najpotężniejsza para w Unii Europejskiej, próbowali wyczuć oznaki słabości. - Daj spokój, David, wiesz, że nie możesz liczyć na specjalne traktowanie - zapowiedział Sarkozy.

Cały tekst przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

V
VAT-25%

że te zaledwie 2,5 mln Polaków rezydujących u nich w kraju nie chce za żadne skarby wrócić na zieloną wyspę Tuska. Teraz - tzn. po fakcie hołdu Sikorskiego w Berlinie i złożonych podpisach Tuska na rozdanie bankrutującym bankom dziesiątek mld. euro z kasy polskiego podatnika - powinni już zawczasu pomyśleć nad czekającym ich trudnym zadaniem. Chociażby w kwestii; co należy zrobić z tymi następnymi 5 mln. Polaków którzy niewątpliwie pojawią się od wiosny na Trafalgar Square. PS. Czy prezes Kaczyński & PiS zaprzyjaźnili się już z tym dynamicznym i myślącym Prime Minister of the United Kingdom... Czy czekają może jeszcze na coś innego... oczywiście jak to u nich w zwyczaju bywa!

N
Nexx

Można być krajem europejskim i wcale nie należeć do ZŁODZIEJSKIEJ Unii. Anglia zawsze spokojnie i bez emocji podchodziła do różnych propozycji. Po co mają darmo opłacać pasożyta skoro mogą kasę wykorzystac dla siebie. PROSTE

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Czy Wielka Brytania opuści Unię? "Ich postawa na szczycie może być początkiem końca..."

c
comitam

Angole zawszw byli asekurantami.Po II wojnie zgarneli co mogli a reszte olali w tym POLSKĘ. SPrawy załatwiają cudymi rękami. I zawsze chce wyjątków ale tylko dla SIEBIE.

D
Dak

Anglia nie chce być krajem europejskim.Możliwości bycia mocarstwem kurczą się.Ale apetyty pozostały.Nie mam zaufania do tego społeczeństwa.

Dodaj ogłoszenie