Czy to my nie jesteśmy Mali?

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
O czym tu pisać, jak nie ma o czym? No więc zawsze muszę się pochwalić znajomościami. Otóż mój kolega - a temat jest na czasie - jest głównym negocjatorem policji. Czyli gościem, który jak widzi wroga na dachu z dzieckiem w ręku, to namawia go, by skakał, ale bez dziecka...

Kolega we mnie wierzy, nawet wyznał, że chętnie pokieruje moją ochroną, jak już zostanę prezydentem (niestety, naród nie dojrzał do tak śmiałych decyzji, a i mnie nie cieszy tak niska pensyjka), ostatnio życzył mi Bożych Łask i trwania na Prawicowym Posterunku (gamoń jakiś, przecież ja na starość robię się lewicowy, pisuarek, odwrotnie jak u Bismarcka). No, ale to Negocjator, ściągał ludzi z najwyższych budynków, strzelał w skroń…

I co się z nim stało? Ośmielił się walczyć o prawa policjantów, wyższe pensje, opiekę medyczną, no i dostał… kopa w dupę.
On podejrzewa, że to dlatego, że zadarł z generałami.

W ogóle ma teorię, że ci generałowie policji to szajka.

Mianowicie - uwaga, uwaga - wystarczy, że jesteś generałem czy komendantem, wsio odno, trzy miesiące, tylko trzy miesiące, by na emeryturę (tu Bismarck znowu się kłania, pomysłodawca) odchodzić z ostatnią, najwyższą pensją. Na przykład 12 tysięcy. Miesięcznie.

Kolega mówi - to dlatego policjanci tak ochoczo wysługują się politykom. Trzy miesiące i emeryturka! Wszystko w dupie!
Rzeczywiście, jest coś na rzeczy. Na mojej ulicy mam emeryta, który rozpracował Olina. Rozpracował raz, dosłużył generała, więcej pracować nie musi. Boże, a te setki tysięcy mundurowych muszą stać na mrozie, łapać staruszki i rekwirować pietruszki, ganiać kibiców, wąchać gaz pieprzowy, czyli jak mnie poinformował inny kolega z dwoma butlami na plecach - keczup z musztardą...

Policjant ostatnio poharatał żonę i się zastrzelił. Dwa dni wcześniej stu policjantów nie zdołało uratować młodej dziewczyny w Sanoku, i mieliśmy Bonnie and Clyde...

Nasza policja jest bezradna. Potrafi produkować jedynie generałów. Jak tego gościa, co ochraniał Kwaśniewską, i w sześć lat z chorążego, czyli z definicji z tumana bez matury, został dowódcą BOR-u i generałem. Ostatnio dostaliśmy kolejnego, z jedynym zdanym w życiu egzaminem, z marksizmu. I z prawa jazdy. Generał. Dwunastak. Dożywotnio.

Kolega wyznał, że chętnie pokieruje moją ochroną, jak już zostanę prezydentem. Niestety, naród nie dojrzał do tak śmiałych decyzji

Uprzedzam, nasze bezpieczeństwo nie jest w pewnych rękach. Prawdopodobnie rozwali nas nawet Mali.

No i tu muszę napisać o największej hecy dni ostatnich, mianowicie napadzie białych ludzi (Francuzów) na Mali, takie Państwo. Piszą i mówią, że rządzą tam islamiści, którzy chcą zrobić tam centrum ekstremizmu i może kumplują się z Al-Kaidą...

Postępowanie Francji, która bombarduje ten kraj, i ONZ, wygląda mi na Związek Radziecki. I interwencje w Budapeszcie, Pradze, Warszawie.

Serio.

A niech ci cali islamiści rządzą sobie w Mali. Czy wiara w Mahometa jest zabroniona? Kto pierwszy odważy się to głośno powiedzieć?

Mam wrażenie, że Zachód szuka nowych pól bitwy, by niszczyć te zardzewiałe czołgi i rakiety, samoloty... Że Zachód szuka Wojny, a nie Pokoju.

Wojna i Pokój?

Wojna!

W imię brudnych interesów. W Mali są surowce. Nie tylko piasek. Jak w Sudanie.

Popatrzyłem na mapę. I słucham jakichś debilnych teorii, że Mali jest centrum przerzutu narkotyków z Kolumbii.

Trudno o większy absurd. Jak już masz kokę na oceanie, to na cholerę jej przesiadka w środku Afryki?

Zachód organizuje kolejną wojnę. Po Iraku, gdzie miała być broń jądrowa, po Afganistanie, gdzie miała być broń chemiczna, po Mali. I podobno ma tam być posłane polskie wojsko!

Plus taki tylko, ze polskie wojsko będzie siedzieć w bazie, jak w Afganistanie, jeść kotlety mielone, pić tyskie, bawić się na Facebooku i nie wychylać nosa.

A jak jakiś pułkownik przetrwa w oblężeniu przez gości w sandałach trzy miechy - ma emeryturę. W wysokości ostatniej pensji.

Kiedyś miałem ofertę zostania zawodowym wojskowym. Dawali kasę, dolary i mieszkanie.

Problem w tym, że mieszkanie już miałem. A dwóch nie wolno było mieć, Jaruzelski zabraniał.

Ale dziś żałuję. Dziś, udając żołnierza, byłbym na emeryturze. Byłbym jak nic generałem.

I spełniłbym chłopięce marzenie, czyli zrealizował ukochaną piosenkę. Piotr Janczerski, "No to co":

"Gdy byłem chłopcem, chciałem być żołnierzem, i miałem szablę i z gazety hełm, i kilka ołowianych żołnierzyków, co przelewali w moich bitwach krew...".

No i tak dalej, dalej, aż nieoczekiwanie mądra ostatnia zwrotka, i przed Wietnamem, i Afganistanem, przed Irakiem i przed tym całym Mali...

"Na pewno lepiej byłoby na świecie,
bez wielkich wojen i armatnich salw, żołnierzy mógłbyś kupić tylko w sklepie,
z ołowiu, takich, jakich miałem ja".

Na koniec pytanie - czy to przypadkiem my nie jesteśmy Mali?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marceli
Co tu czytać, jak ukryli 95% tekstu.
Dodaj ogłoszenie