Czy Szpilka kiedyś zmądrzeje?

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita
Poniedziałkowa konferencja promująca lutowe Polsat Boxing Night, a szczególnie walkę Andrzej Gołota - Przemysław Saleta, przerodziła się w swoim finale w spontaniczne i brutalne starcie pary nr 2 tej gali: Artur Szpilka - Krzysztof Zimnoch.

Szpilka kilka tygodni temu gościł w tym miejscu, za sprawą swojej wyprawy do krakowskiego sądu, do "kolegów" z Wisły Kraków, co wydali wyrok i przeprowadzili egzekucję na szefie kiboli Cracovii. Nawoływałem wtedy Artura Szpilkę do opamiętania, natychmiastowego wstąpienia na drogę rozumnej, emocjonalnej trzeźwości. Klarowałem wtedy, że bokser Szpilka zyska więcej i dla siebie, i dla innych, kiedy w przyszłości będzie zachowywał się normalnie. Normalnie - to znaczy, że wypędzi z siebie diabła, który każe mu pakować się w nonsensowne kłopoty. Kłopoty, które kiedyś doprowadziły go na grubo ponad 500 dni do regularnego więzienia. Tak było.

Ostatnio, z racji służbowych obowiązków, było mi dane wraz z promotorem Szpilki, Andrzejem Wasilewskim, rozmawiać dość długo o dniu dzisiejszym i przyszłości krewkiego boksera w jego obecności. I muszę powiedzieć, że Artur Szpilka, przy negocjacyjnym stole, to człowiek w miarę spokojny, bardzo konkretny, który sprawia wrażenie, że zna swoją wartość i ma elementarne pojęcie o pryncypiach tego świata. Więcej, o profesjonalizmie i wynikających z tego pieniądzach potrafi rozmawiać precyzyjnie i stanowczo.

Tym bardziej byłem zaskoczony, kiedy w ów nieszczęsny poniedziałek pan Artur z sobie tylko wiadomych powodów zasunął z byka panu Krzysztofowi Zimnochowi, choć miał sobie z nim tylko fajne, pamiątkowe zdjęcie zrobić. Więcej, wypalił do Zimnocha długą wulgarną litanię, przeplataną więzienną grypserą, z której tylko zdanie: "Zabiję cię w ringu, pajacu" nadaje się do cytowania.

Cóż to zatem za postać, z jednej strony emocjonalna i pozbawiona w tych emocjach wszelkich granic, z drugiej osoba doskonale panująca nad koniecznym podpisem pod ekwiwalentem swojej pracy w ringu? Tajemnica. Jej rozwikłanie nastąpi niebawem, bo 1 lutego Szpilka staje w ringu w USA z zawsze mocnym Molo. Wtedy okaże się, co naprawdę jest wart zapalczywy Artur, i czy trener Łapin rzeczywiście jest jedynym człowiekiem na świecie, który ma na niego jako taki wpływ. Taki wniosek przynosi internet, w którym przeczytałem, że Szpilce jest przykro, bo od tego czasu trener się do niego nie odzywa. Choć tyle.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rade
ciekawą frazę wymyśliłeś: korupcja publicznych pieniędzy. Nigdy nie słyszałem o skorumpowanych pieniądzach, niezależnie czy są publiczne czy prywatne.
f
fg
Szpilka - piękna promocja sportu w wykonaniu byłego kryminalisty... żenua
Dodaj ogłoszenie