W ciągu dwóch, najbliższych dni rozstrzygnie się w Senacie, sprawa restrukturyzacji kredytów frankowych. Ostatecznie pod obrady senatorów trafił projekt autorstwa PO, przewidujący rozłożenie po połowie kosztów tej operacji pomiędzy klientami, a bankami.Niemal pewne jest także, że ustawa zostanie zmieniona zasadniczo przez Senat zgodnie z rekomendacją komisji finansów.

- Czekamy na głosowanie w Senacie. W zależności od uchwały prezydent przeanalizuje zapisy ustawy i wtedy podejmie decyzję. Na razie jest za wcześnie na konkrety - powiedziała Polsce , Katarzyna Adamiak - Sroczyńska dyrektor biura prasowego Prezydenta RP.

[/cyt]

 

Krzysztof Openheim  pośrednik  kredytów hipotecznych z Oppenheim Enterprise  jest  pewien, że  prezydent nie podpisze tej ustawy, ale zgodnie z wyborczymi obietnicami powinien przedstawić własny projekt.
-Sama ustawa jest kompletnym bublem prawnym.

Przede wszystkim nie działa w imię sprawiedliwości społecznej: ustawa nie rozwiązuje problemu kompleksowo, a wyłącznie grupę osób spełniających pewne kryteria . Skoro banki wypuściły wadliwy produkt to do jego reklamacji każdy ma prawo, a nie tylko wybrana - w sposób dość losowy - grupa osób - tłumaczy Oppenheim. - Jego zdaniem przepisy są stanowczo wprowadzane za późno  o pół roku. Należało zająć się tym tematem na poważnie w lutym, a nie we wrześniu. Przez ten czas wiele osób ogłosiło upadłość konsumencką. Tych ludzi Państwo zostawia już bez pomocy, choć ponieśli poważne konsekwencje związane z wadliwym produktem wypuszczonym na rynek przez banki.

Jak twierdzi Oppenheim 4-5 proc. całego społeczeństwa polskiego jest w sporze z kilkoma zagranicznymi bankami, a  rządzący stoją po stronie banków. 

Prof Witold Modzelewski, były minister finansów pyta z kolei jaki sens jest tej ustawy. Jego zdaniem autorzy przepisów, albo nie rozumieją, albo specjalnie stworzyli tak przepisy, żeby zagmatwać je jeszcze bardziej, żeby później już w ogóle nie można było rozwiązac problemu. -Dostrzegam w tym projekcie ustawy kilka problemów. -Po pierwsze kryterium selekcji osób, które mogą skorzystać z restrukturyzacji kredytu frankowego. - Uważam, że dobór jest przypadkowy i nieproporcjonalny. Potrzeba właściwie sformułować kryterium poszkodowanego, to co proponują posłowie jest nie tylko przypadkowe lecz przede wszystkim nie obejmuje ogółu potencjalnych adresatów - powiedział w rozmowie z Polsce prof. Witold Modzelewski.
Jego zdaniem ustawa w żaden sposób nie rozstrzyga sporu z „frankowiczami”, którym udzielono bez podstawy prawnej kredytów, gdyż wówczas  prawo nie przewidywało klauzul waloryzacyjnych czy denominacyjnych, które wprowadzono po latach (2011r.) usiłując zalegalizować w ten sposób wcześniejsze nieprawidłowości w dodatku z  mocą wsteczną. Celem tej ustawy o restrukturyzacji kredytów frankowych jest zalegalizowanie roszczeń banków powstałych na podstawie tych klauzul, bo korzystając z denominacji tym samym klient akceptuje wcześniejszą umowę.
Należy zadać sobie pytanie, co wynika z tych klauzul prawnych, czy w ogóle można było takich kredytów udzielać, nowa ustawa przygotowana przez parlamentarzystów nie rozwiązuje tego problemu. Nie odpowiada więc na ważne pytania, czy później „legalne” klauzule denominacyjne i waloryzacyjne były zgodne z prawem czy nie. Jeśli ustawa zostanie przegłosowana skomplikuje jeszcze, a nie rozwiąże problemy „Frankowiczów”.


- Albo ustawa jest świadomie uchwalana przez parlamentarzystów po to by stworzyć przysłowiowy węzeł gordyjski, które już nie będzie można rozwiązać, albo posłowie i senatorowie nie rozumieją zagadnienia za które się wzięli. To Trybunał Konstytucyjny mógłby określić w jaki sposób ustawodawca ma rozwiązać problem frankowiczów - dodaje były minister finansów prof Modzelewski.