Czy Polska potrzebuje Marynarki Wojennej?

Redakcja
Jawny, przejrzysty i konsekwentnie realizowany plan modernizacji Marynarki Wojennej RP jest kluczowy dla bezpieczeństwa narodowego - zgodzili się eksperci, uczestniczący w debacie "Dostęp do morza zobowiązuje! Czy Polska potrzebuje Marynarki Wojennej", która odbyła się 29 października w Warszawie. Organizatorami wydarzenia były: Collegium Civitas, Instytut Jagielloński i Centrum Badań nad Terroryzmem.

Stocznie upadają

Transport morski wciąż pozostaje fundamentem globalnej wymiany handlowej. - Transport morski ma ogromne znaczenie dla światowej gospodarki. Międzynarodowy handel w ponad 90% odbywa się drogą morską (w ostatnim roku flota przetransportowała towary o masie ok. 9,3 mld ton). Statystycznie przyjmuje się, że 1 tona pokonuje trasę ok. 4 tys. mil - powiedział kpt. ż.w. Marek Błuś - niezależny ekspert, redaktor "Baltic Transport Journal" i "Morze, Statki i Okręty". - Na Bałtyku mamy do czynienia z postępującym kryzysem stoczniowym, kolejne stocznie są likwidowane, a produkcja statków spadła do poziomu z lat 30’ XX wieku - dodał.

Jeśli dopuścimy do sytuacji, w której polskie okręty będą budowane i remontowane w zagranicznych stoczniach może dojść do sytuacji, że z przyczyn politycznych nie będziemy mogli np. naprawiać naszej floty, a tym samym realizować swoich zadań.
- W ciągu minionej dekady, podczas gdy Zachód był pochłonięty zwalczaniem islamskich ekstremistów na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej, kraje takie jak Chiny czy Indie aktywnie zaangażowały się w rozbudowę swojej floty morskiej. Te kraje są bardzo dobrym przykładem, że flota wojenna jest niezbędna nie tylko dla zapewnienia bezpieczeństwa granic państwa, ale przede wszystkim do kontroli szlaków morskich - powiedział dr Łukasz Tolak z Katedry Stosunków Międzynarodowych Collegium Civitas.

Dlaczego nie współpracujemy?

Wiosną tego roku Minister Obrony Narodowej zaprezentował publicznie program modernizacji polskiej floty wojennej. Zakłada on m.in., że do 2030 roku polska flota ma otrzymać: trzy nowe okręty podwodne, trzy okręty obrony wybrzeża oraz trzy okręty patrolowe. Koszt ich pozyskania szacuje się na ponad 7 mld złotych. Od tego czasu pojawiło się wiele, często sprzecznych, informacji na temat dalszych planów MON. Pojawił się m.in. pomysł konsolidacji Stoczni Remontowej Nauta i Stoczni Marynarki Wojennej.

Zdaniem kmdra Maksymiliana Dury - niezależnego eksperta, redaktora "Nowej Techniki Wojskowej" pomysł fuzji SMW i Nauty można porównać do połączenia kulawego ze ślepcem. - Zarówno Francuzi, jak i Holendrzy zaproponowali współpracę z SMW. Chcieli dostarczyć nam technologię, która potem miałaby być wykorzystywana w polskiej stoczni. Ci producenci poradzili sobie z takimi projektami w Afryce czy Wietnamie - więc dlaczego miałoby im się nie udać w Polsce, gdzie choć nie ma zaawansowanych technologii, to są odpowiednie kadry. Trzeba zrobić wszystko, aby budować okręty w Polsce. Są możliwości i realne propozycje modernizacji SMW - dlaczego z nich nie skorzystać? - pytał Dura.

Jacek Kotas, były Wiceminister Obrony Narodowej, za dramatyczny stan Marynarki wojennej obwiniał przede wszystkim polityków, a także doradzających im wojskowych. - W ostatnim roku niewiele się zmieniło w zakresie modernizacji MW - przybyło tylko ogólnych zapowiedzi. Nie powstał żaden kompleksowy program modernizacji armii, który zakładałby działania na 10, 20 lat w przyszłość - powiedział.

Eksperci odnieśli się także do pomysłu zakupu w Niemczech trzech gotowych okrętów podwodnych. - Kupujemy coś - prawdopodobnie bez przetargu, a takie decyzje powinny wynikać z czegoś większego. Okręty to jedno, należy jednak potraktować je jako element większej całości - powiedział minister Kotas. Jego zdaniem niezbędny jest plan rządowy, który realizowany byłby (a więc kontynuowany) niezależnie od politycznych zmian na stanowiskach.

- W Polsce zawsze, gdy mówimy o rozwoju marynarki wojennej pojawia się pytanie - a po co? W Ameryce nikt takiego pytania nie zadaje. Polsce jak żadnemu innemu krajowi niezbędna jest strategia opierająca się na konsekwentnej budowie floty morskiej. Niestety jak na razie nie widać zaangażowania na żadnym poziomie. Jesteśmy niechętni do międzynarodowej współpracy. Najlepszym przykładem są możliwości wyjazdów oficerów na staże zagraniczne (praktycznie w całości dofinansowywane przez zagranicznych partnerów), na które brak chętnych - podkreślał Wojciech Gilewski, niezależny ekspert, Członek U.S. Naval Institute w Annapolis.

Dr Łukasz Kister, ekspert Instytutu Jagiellońskiego i Collegium Civitas, w podsumowaniu debaty podkreślił, że w tej chwili modernizacja floty morskiej jest bezwzględnie konieczna - nie tylko w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa narodowego, ale także kontroli szlaków morskich. Jednocześnie aby tego dokonać - na co wskazywał kmdr Maksymilian Dura - należy realizować jawny, przejrzysty i długofalowy plan działania. Mimo, że aktualnie polski przemysł nie posiada technicznych możliwości wyprodukowania skomplikowanych jednostek jakimi są np. okręty podwodne, to może to nadrobić dzięki m.in. współpracy międzynarodowej.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
blady
Czy ktoś w końcu oficjalnie poda ile aktualnie jest w polskiej marynarce wojennej (?) oficerów najwyższego szczebla ? Spodziewam się, że podana ilość wyższych oficerów marynarki wojennej byłaby dowodem przerostu formy nad treścią - bo jakie są potrzeby marynarki złożonej z kilku okrętów (albo okręcików) i kilkunastu jednostek pomocniczych ??? Biorąc pod uwagę, że nasz Bałtyk to jeziorko (w porównaniu do akwenów oceanicznych) to i potrzeby są zupełnie inne. Po grzyba nam korwety czy fregaty na takie bajorko ??? Jest wiele innych mniejszych jednostek, które są aktualnie potrzebne na akwenik wodny zwany Bałtyk.
g
gnatko
W latach rozkwitu broni rakietowej i lotnictwa (w tym bezzałogowego ) anachronizmem jest posiadanie i rozwój marynarki wojennej szczególnie na akwenach zamkniętych typu Bałtyk. Podobny tok myślenia prowadzi do wniosku że rozwój kawalerii ma sens, bo może być przydatna w terenach leśnych.
Dodaj ogłoszenie