Czy pisać książki pod słońcem Toskanii

Paweł Zarzeczny
Skończyło się Euro i poczułem nagle pustkę. We wtorek pierwszy raz od miesiąca nie miałem ani niczego do napisania, ani programu do prowadzenia, ani jednego z drugim, co zdarzało się najczęściej. Poczułem się bezradny, chciałem wrócić do rzeczywistości i... udało się bardzo szybko. Po tych kilku tysiącach za gaz sprzed Euro doszło teraz dwa tysiące za prąd, tysiąc za wodę, córka zakomunikowała, że w nowej szkole czesne to 1550 zł miesięcznie.

No, ale jak chcę, żeby ona była też gwiazdą, nie tylko Radwańska - no to musi kosztować. Miałem jeszcze nadzieję, że jej nie przyjmą, ale niestety - egzamin zdała z pierwszą lokatą. No więc zaraz pomyślałem, że w Polsce przyszłości nie ma nikt. Nawet ktoś tak pracowity jak ja. No, bo jeszcze parę tysięcy alimentów (płacę chętnie i terminowo), parę tysięcy na lekarza - jak żyć? No, nie ma szansy, nawet jak się nie ma kredytów i nie lata za granicę ze Sky Clubem na wycieczki. Tylko dom, tylko rodzina, tylko zdrowie - ależ mi luksusy po 30 latach pracy. I śmieciowe umowy, i zero socjalu - poza takim, jaki kupiłem sobie sam. Polisa na życie (czyli córka szkołę odpowiednią skończy, ze mną czy bez) i ubezpieczenie na wypadek choroby, szpitala etc. Ale na cholerę mi to całe państwo i wszystkie (niemal) reprezentujące go darmozjady? Nie wiem. To znaczy wiem, ale nie powiem. Nie chce mi się kląć od samego rana.

No, napisałem niedawno, że Bóg istnieje. Dostałem ciekawą ofertę od przyjaciółki. Kupmy dom w Toskanii, nie będziesz nic robił, będziesz pisał… Tak to brzmiało i na pewno szczerze, przyjaciółka pieniędzy ma jak ruscy wojska i jakoś tam we mnie wierzy, mimo że nawet ja już w siebie nie wierzę, moje życie zmienia się tylko na gorsze, a im więcej pracuję, tym mniej mam do rozdawania… Powiedzmy jednak, że daję się jej namówić, mając już dosyć Tuska i jego pomysłów. Zwiększanie haraczu dla państwa, zabieranie twórcom, a za takiego też się uważam, kosztów uzyskania przychodu jest - według mnie - ordynarną grabieżą i te kilkaset milionów oszczędności przy wydawaniu 4 mld na Afganistan, o którym żaden Polak nie wie nawet za bardzo, gdzie leży, odbije się czkawką na całej tej bezdusznej, niedostrzegającej człowieka formacji zwanej Platformą. Gorzej jednak, że przede wszystkim na kulturze. Nie każdy jest Szycem (choć i jego dogoni bieda - Olbrychski też myślał, że do końca życia starczy, i Linda, i Kondrat, Wilczak, Panas i Olaf, tuzin ich).

No, napisałem niedawno, że Bóg istnieje. Dostałem ciekawą ofertę od przyjaciółki. Kupmy dom w Toskanii, będziesz pisał...

Dobra, powiedzmy, że wybiorę emigrację i los nieco podobny do losu Pigmaliona - czyli w lepszych warunkach stanę się kimś lepszym… Ale czy na pewno? Czy któregoś dnia nie zatęsknię za własnym ogrodem? I czy jak wrócę, nie będzie jak w "Vabanku", to znaczy ujrzę w swojej jadalni obcego faceta o głupkowatym wyglądzie mieszającego zupę z mojej wazy w moim talerzu moją łyżką? Siedzącego przy moim stole na moim krześle? No więc byłoby tak raczej na pewno. Więc mam zgryz. Jechać, by wracać z podkulonym ogonem? Szczególnie, że kolega nauczył mnie kiedyś pięciu przykazań:

1. Po pierwsze - piszę wiersze.

2. Po drugie - lubię, kiedy mam w czubie.

3. Po trzecie - nie wierzę kobiecie (!).

4. Po czwarte - gram w otwartą kartę.

5. A w ogóle - to bulę.
No więc zabuliłbym - zapewne własnym życiem, kładąc je ryzykownie na szali. Kolega wprawdzie namawia na książkę… Ale czy jakakolwiek książka warta jest resztek życia? Chyba nie. Ale z drugiej strony może pieprznąć to wszystko, zamieszkać gdzieś koło Stinga i łazić do końca życia w sandałach, popijając wino? Diabeł kusi. I nawet nie udaje, że kusi. No, ale ja sam potrafię szybciutko się sprowadzać na ziemię. Niedawno znajoma (inna) napisała SMS w trakcie meczu z Rosją, tuż po cudownym golu Błaszczykowskiego: "Jak wygramy, masz u mnie loda". Odpisałem bodaj: "I tak nie wygramy". I nie wygraliśmy, rzecz jasna, na tym się akurat znam nieźle. Aha, jakby ktoś pomyślał, że moje koleżanki jakieś słabe - oj, zdziwilibyście się, jak świntuszą te najmądrzejsze, te najzamożniejsze, te najładniejsze szczęściary, którym czasu nie zajmuje pranie i sprzątanie. Hahaha, ostatnio się uśmiałem a propos gotowania i sprzątania właśnie. Mianowicie przyjaciółka ma gosposię i podczas jednej z nieco mniej niż kurtuazyjnych wizyt właśnie się na nią natknąłem. A ona popatrzyła na mnie uważnie i zawołała: "O, wreszcie będziemy mieli fajnego pana!". Czyli u niektórych budzę jeszcze sympatię, choć nawet się nie odezwałem. Bo niektóre z kobiet potrzebują jednak słowa, bajeru, i tu SMS kolejny, znaczący: "Ty umiesz mówić pięknie i na to się te nowalijki łapią, i okazuje się, że ja też…". Hm, nowalijki to te nieskażone komunizmem dziewczęta, ale ta faza upodobań właśnie mi mija, na razie do fryzjerek, kelnerek…

Wybór kobiety jest zresztą szalenie istotny. Tak się bowiem zastanawiałem, czemu moje dzieci w niczym nie przypominają potomstwa degenerata (jak wielu mnie postrzega; ostatnio aktoreczka, którą przez rok utrzymywałem, nazwała mnie frustratem i pijaczyną - oj, dzieciaku, wybaczam i życzę samych głównych ról, z racji młodości i urody nastąpią niezawodnie, jak się już przez te wszystkie łóżka przeczołgasz). Otóż… miałem szczęście (a właściwie dzieci miały) do matek, które gotowe były poświęcić im własne życie - bo karier mimo warunków wszelkich nie porobiły. Też dobrze, w końcu ja je wybierałem i starałem się - wprawdzie znikając z domu - ale przynajmniej nie przeszkadzać. W biologii znajdziecie mnóstwo takich szczęśliwych związków. Facet płodzi potomstwo, po czym zajmuje się już tylko dostarczaniem jadła… Tak, to nam zdecydowanie najlepiej wychodzi.

Ale jeszcze trochę o Euro. Ja jestem imprezą zachwycony, choć raz bliski byłem kłopotów. Po meczu z Niemcami wracałem ze Śródmieścia pociągiem w stronę Radomia 0.50. Po peronach biegały tabuny… głuchoniemych wymachujących do siebie, najwidoczniej była to jakaś ożywiona rozmowa o futbolu. Niestety, choć głuchoniemych widziałem często, to nigdy tylu i nigdy kompletnie pijanych! Zataczali się, lecz policja nie reagowała, powsiadali więc do pociągu, ze szklanymi butelkami piwa w rękach biegali po przedziałach i zaczepiali podróżnych. Jednemu nie spodobałem się ja, bo… miałem na twarzy makijaż, jeszcze ze studia. No i coś tam machał, pokazywał na moją twarz i na to, że jestem czubem (interesujące - im większy czub, tym bardziej właśnie mnie o to podejrzewa). A jak zaproponowałem współpasażerom, żeby wstali i pomogli wynieść z pociągu całe to towarzystwo - czub zapragnął walnąć mnie pięścią w twarz. Nie trafił, uderzył w ścianę, chyba złamał rękę, bo zwiał w sekundę… Aha, w tym przedziale nikt nie wstał i nie raczył pomóc, młodzi mężczyźni nagle zajęli się przeglądaniem telefonów. No i takie sytuacje też dają do myślenia - czy w tym naszym kraju warto żyć. Dla kogo, po co? Dla frajerów?
Po Euro czuję się bezradny. Tylko raz w życiu tak miałem, na egzaminie z wojska, z którego - nomen omen - dostałem bombę. Mianowicie gdy pułkownik Horbowiec kazał mi rozłożyć i złożyć karabinek AK 47. I kiedy przy nim majstrowałem, rzekł: "W tej chwili obywatel student rozstrzelał całą komisję". Chodziło o to, że lufy nie skierowałem do góry, coś takiego… No, ale z wojska byłem słaby (nie opowiedziałem też Horbowcowi szczegółowo o kilkunastu aktach prawnych dotyczących konwencji genewskiej), pewnie dlatego, że całe studia grałem w szachy z kolegą Sławkiem Tokarskim, jedynym, który rozumiał sens odpowiedzi na każde pytanie idioty: "Istotnie, dzisiaj środa".

Szkoda, że gdzieś mi zniknął, ostatnio (parę lat temu) był asystentem komisarz Hübner w Brukseli, szkoda że tacy ludzie muszą służyć, zamiast rządzić, to minus naszego pechowego, wojennego pokolenia. Możemy z Polski wyjechać, ale przecież miliony zostaną, a kryzys już za rogiem, taki, jakiego nikt nawet sobie nie wyobraża, bo jedna padająca branża zawsze dusi dwie inne, a takich będących w rozwoju, poza gazem głupkowym - nie ma (tak, głupkowym).

Oczywiście towarzysze Niemcy już taki wariant przerobili w latach Adolfa i Wielkiego Kryzysu, a może i wcześniej, od Zakonu, a potem Fryderyka, mianowicie Drang nach Osten - Parcie na Wschód. I my możemy nieodpłatnie z tego pomysłu skorzystać. Mianowicie nie zbrojnie (bo nasza armia wciąż reprezentuje poziom mój i Horbowca, jeżeli nie pół-Horbowca), ale budowniczo. U nas budowały drogi hiszpańskie i niemieckie maszyny, trzeba, żeby teraz na Białorusi i Ukrainie to samo robiły maszyny polskie (mogą być zagraniczne, byle naszej własności) i polscy robotnicy toże. Tysiące kilometrów tam do zabudowy, bezkres niemal, roboty na dziesięciolecia.

Tyle że nasi politycy powinni zamilknąć na chwilę, nie ględzić, że tam łamie się prawa człowieka (a u nas ja nie jestem łamany, nie mogąc kupić drugiej pary spodni???). Taki przykład - zatrzymali Poczobuta na Białorusi i zatrzymali też jego komputer. Oburzenie. A przecież u nas zatrzymali Antykomora i jego komputer również. Ot, prezydenci bratnich narodów podobne mają lęki przed wolnym słowem i po co tyle hałasu. Zresztą - jak dla mnie obojętne, jak i przy kim zarobimy… Czy Francuzi martwią się, kto gdzie rządzi, gdy chcą opchnąć trochę swojego spleśniałego sera, a Szwajcarzy złote zegarki? W dupie to mają! Opychają!

Aha, z nowych pomysłów - hydraulik naprawiał mi kran i rzucił hasło, by… pobierać w Polsce "bykowe". Jestem za. Finansując wychowanie dwójki dzieci, wiem, jak wielu rzeczy musiałem sobie całe życie odmawiać, i że czeka mnie to również lat najbliższych kilka. Gdy inni bawią się w manify. Zatem, nie zazdroszcząc im zabawy, mam zresztą imprezowe nadwyżki, w imię solidarności niech Tusk sięgnie do ich kieszeni, a nie do kieszonek twórców dziurawych jak moja. Ja zawsze mogę czmychnąć do Toskanii. Ale czy chciałbym resztę życia pisać książki, szczególnie że nie wiem, czy potrafię?

Jedyny motyw, który mnie kręci - to jest chyba ostatnia szansa, żeby spróbować.

Kliknij, aby czytać pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kolo5
czlowieku jedz do tej toskanii w try miga - i poskladaj te wszystkie swoje felietony (wszystkie - stare tez) w ksiazki. pisz nowe. poza lysiakiem w tym kraju nic do czytania NIE MA - a te twoje wypociny powinni w szkole serwowac dla budowy nie strachliwej a produktywnej osobowosci. w miejsce pizdowatego pokolenia lapownikow i zalatwiaczy. jedz i pisz. ja wyjechalem i wymyslilem sobie najpiekniejsza prace na swiecie. czyste sumienie, dobre pieniadze i zabawa 24/7. to nie jest prawda ze w polsce mozna cokolwiek tworzyc. do tworzenie potzrebny jest relaks i przyjemnosc plynaca z zycia - stres i klopoty potrzebne sa tylko niedorajdzie. z dystansu nawet lepiej widac - jedz i pisz
.
"Po tych kilku tysiącach za gaz sprzed Euro doszło teraz dwa tysiące za prąd, tysiąc za wodę, córka zakomunikowała, że w nowej szkole czesne to 1550 zł miesięcznie. "
Panie Pawle, po co Pan tę całą biedotę wkurza własnym "bogactwem"? Celowo? Bo przecież większość z nich nigdy nawet na oczy takiego rachunku za gaz/prąd nie widziała, nie mówiąc o czesnym = 1500...
Nie znoszą Pana za krytycyzm, teraz jeszcze znienawidzą za "bogactwo'.
Po co to Panu?
Dla pieniędzy? ;)
t
tania
oczywiście że nie wyjedziesz do żadnej Toskanii, bo kto by przyszedł na Twój pogrzeb, kolego?
F
Ferraro
jestes zdechly zgred , walisz koncowka loka o parapet , bo wiesz , ze to juz koniec , i jestes w cieniu tej pani z toskanii....jedz , jedz ...ale do iwanofrankowska lub innej dziury , byle daleko , na wschod.badz facetem , co kiedys mial jaja ,i odejdz z godnoscia !
f
fan od czasow pn
paweł!! sorry, ale coraz bardziej mam wrazenie ze twoje zycie sie juz skonczylo, w suime to szkoda
A
Anty
Pięknie jak zwykle. No no i ta prawda o Łukaszence i Komorowskim. Brawo
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Czy pisać książki pod słońcem Toskanii
e
emigrant..
hmm..czytam czesto twoje komentarze i....mamwrazenie ze ostatnio troche przynudzasz..sorry..
D
DON
Fajnie sie czytalo. Piona!
Dodaj ogłoszenie