Czy nasi kolarze się pozłocą?

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński Fot. archiwum
Mało kto wie, ale to kolarze zdobyli dla Polski pierwszy medal olimpijski. 27 lipca 1924 r. na podparyskim welodromie Vincennes Józef Lange, Jan Łazarski, Tomasz Stankiewicz i Franciszek Szymczyk sięgnęli po srebro w wyścigu drużynowym na 4 km. Kilkanaście minut później Adam Królikiewicz na koniu Picador zdobył brązowy medal w konkursie skoków, też pierwszy, bo indywidualny.

Drużyna decyzję o starcie w tym wyścigu podjęła niemal w ostatniej chwili, na miejscu w Paryżu. Tor Vincennes nosi teraz nazwę Vélodrome Jacques Anquetil i jeszcze stosunkowo niedawno, w latach 1968-1974, kończył się tutaj Tour de France. Legendarny Eddy Merckx właśnie tu świętował pięć sukcesów w Wielkiej Pętli. Od 1975 r. finał TdF jest na Polach Elizejskich, w tym roku po raz pierwszy żółtą koszulkę na tle Łuku Triumfalnego założył Brytyjczyk (urodzony w Gandawie) Bradley Wiggins.

Dorobek polskiego kolarstwa na igrzyskach jest znaczący. Dziewięć medali w hierarchii dyscyplin ustawia cyklistów na dziewiątym miejscu. Brakuje złota, o które bezskutecznie walczyli i nasi torowcy w Paryżu, i Ryszard Szurkowski z kolegami w Monachium i Montrealu, i Czesław Lang w Moskwie, drużyna szosowa w Seulu i Maja Włoszczowska w Pekinie. Sześć srebrnych i trzy brązowe… Przydałoby się pozłocić ten dorobek. Ba, ale o to nie będzie łatwo. Liczyliśmy na Maję, ale nasza gwiazda uległa kontuzji podczas treningów we włoskim Livigno i jej start na igrzyskach jest niepewny. Jakież to niesprawiedliwe, przecież igrzyska są raz na cztery lata. Bez Mai w kolarstwie górskim (dwóch panów i dwie panie) nie kroi się nam medal.

Do Londynu jadą kolarze torowi, ale możliwości sprinterów, drużynowo i indywidualnie sięgają przebicia się przez eliminacje. Jest Małgorzata Wojtyra w wieloboju (omnium) i jedynaczka na szosie Katarzyna Pawłowska. Szanse są, ale dużo zależy od szczęścia. Cała nadzieja w szosowcach, bo wyścig ze startu wspólnego (już w sobotę) jest konkurencją dość loteryjną. Dwa toruńskie Michały: Kwiatkowski i Gołaś, wsparci Maciejem Bodnarem (pojedzie też w jeździe indywidualnej na czas) mogą sprawić niespodziankę, ale w podobnej sytuacji jak nasza gwiazda 69. Tour de Pologne jest co najmniej kilkudziesięciu kolarzy... Oni też liczą na loterię. Tłok spory, a ściganie na igrzyskach jest specyficzne. Marka Cavendisha wspierać będzie tylko czterech kolegów, a taki Peter Sagan pojedzie sam. I sam może wygrać.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
niepatriota
Panie Tomaszu uwielbiam relację, które prowadzi Pan z redaktorem Wyżykowskim, ale medalu w kolarstwie szosowym niestety nie zdobędziemy. Szkoda.
w
wyrzykowski
Nie bójmy się słów - nasza reprezentacja kolarska na igrzyska nie zdobędzie żadnego medalu
Dodaj ogłoszenie