Czy można pić warszawską kranówkę? Joanna Narożniak: Kranówka to też woda mineralna

Anita CzuprynZaktualizowano 
Joanna Narożniak: Smak wody zależy od stanu naszych rur i kranów
Joanna Narożniak: Smak wody zależy od stanu naszych rur i kranów pixabay/zdjęcie ilustracyjne
Dziś w warszawskiej kranówce jest sporo magnezu i wapnia, zatem dla osób, które tych minerałów potrzebują, gotowanie wody jest trochę pozbawione sensu - mówi Joanna Narożniak, rzeczniczka Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego.

Pije Pani wodę z kranu?
Piję wodę z kranu, polecam ją na przykład mojemu synowi. Teraz w upalne dni z kranówki korzystałam bardzo często, a że piłam sporo, to i nie ukrywam, że miało to również znaczenie finansowe. Karafka z wodą stoi u mnie stale na stole w kuchni. Uzupełniam wodę o listki mięty o różnym aromacie i cząstki cytryny. Piję też i mineralną wodę butelkowaną.

O mineralnej ze sklepu porozmawiamy za chwilę. Słyszę czasem: „Piję kranówkę, ale przegotowaną”. To jakiś mit z tym gotowaniem wody, czy rzeczywiście jest taka potrzeba?
Przegotowanie wody nie jest konieczne, bo obecne technologiczne procesy jej uzdatniania są, w porównaniu z tym, jak to było kiedyś, bardzo nowoczesne. Kiedyś na wszelki wypadek przegotowywano wodę, aby mieć pewność, że będzie ona zdrowa. Dziś w warszawskiej kranówce jest sporo magnezu i wapnia, zatem dla osób, które tych minerałów potrzebują, gotowanie wody jest trochę pozbawione sensu. Przegotowanie powoduje wytrącenie w postaci osadu czy kamienia części minerałów - zwłaszcza związków wapnia i magnezu - co zmiękcza wodę, ale również powoduje zubożenie składu mineralnego wody. Z tego powodu gotowanie wody nie jest zalecane przy bezpośrednim spożyciu.

Warszawska kranówka zawiera składniki mineralne, nieraz w ilościach większych niż woda stołowa butelkowana

Czy warszawska kranówka ma wyższe wartości niż woda butelkowana, kupowana w sklepach?
Oba rodzaje wód są bezpieczne i dla mnie smaczne, ale w gruncie rzeczy są to różne produkty. Nie można ich porównywać, tak jak nie będziemy porównywać żółtego sera z camembertem, mimo że oba pochodzą z mleka krowiego. Naturalne wody źródlane i mineralne w butelkach to produkty finalne otrzymywane z udokumentowanych zasobów wody podziemnej. Przepisy prawa dzielą wody butelkowane na: naturalne wody mineralne, naturalne wody źródlane i wody stołowe. Wszystkie wody butelkowane, niezależnie od ich rodzaju, muszą spełniać bardzo rygorystyczne kryteria bezpieczeństwa zdrowotnego. Powinny być jednak stosowane zgodnie z ich przeznaczeniem uwarunkowanym szczególnymi właściwościami danej wody, podanymi w oznakowaniu na etykiecie. Przy konkretnych schorzeniach warto skorzystać z konsultacji lekarskiej, jakiej wody mineralnej używać. Państwowa Inspekcja Sanitarna nadzoruje wodę przeznaczoną do spożycia, którą dostarczają przedsiębiorstwa wodociągowe. I tak naprawdę, jak już nadmieniłam, woda z kranu też jest “mineralna”, ponieważ zawiera składniki mineralne, nieraz w ilościach większych niż woda stołowa butelkowana. Wody wodociągowe mogą być oparte na ujęciach powierzchniowych (mają zmienny skład i większą możliwość zanieczyszczenia) lub - jak w Warszawie - na wodach powierzchniowych i podziemnych, których skład jest stabilny. I te drugie rodzaje wód mogą się nie różnić jakością od wód mineralnych. Niestety, może zdarzyć się, że wody w sieci wodociągowej mogą ulec wtórnemu zanieczyszczeniu w czasie magazynowania i dystrybucji. Ale przecież wody butelkowane również mogą ulegać zmianom w procesie magazynowania w nieodpowiednich warunkach (temperatura, światło), przekroczenia terminu ważności lub spożywania jej w zbyt długim czasie po otwarciu butelki.

Skąd mamy wiedzieć, jaki jest skład naszej kranówki? Ile ma wapnia czy magnezu w porównaniu z wodą butelkowaną, kupowaną w sklepie?
Woda dostarczana do warszawskich kranów jest czysta i zdrowa, a dodatkowo posiada niemałe ilości minerałów: ponad 300 mg składników mineralnych w 1 litrze, a w tym biopierwiastki takie jak wapń i magnez. Skład wody warszawskiej jest znany, każdy może się z nim zapoznać. Na stronach internetowych MPWiK są publikowane wyniki badania wody z całego poprzedniego miesiąca, opatrzone komentarzem Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m.st. Warszawie. Skład wód butelkowanych w zakresie podstawowych parametrów, umieszczany jest na etykiecie butelki.

Źródło:
TVN

Słyszałam, że najlepszą kranówką w Polsce jest woda w łódzkich kranach. Jeden litr zawiera 42,7 mg wapnia i 5,62 mg magnezu. Co zrobić, aby warszawska miała tak wysoką jakość?
Trudno mi się do tego odnieść, ponieważ nie znam wody w Łodzi. Wiem, że warszawska kranówka jest właściwej jakości. A stężenie magnezu czy wapnia nie jest wskaźnikiem określającym jej jakość.

Jakość wody podwyższą filtry, jakie sobie ludzie zakładają na własne krany?
Często jestem o to pytana. Generalnie Państwowa Inspekcja Sanitarna nie daje rekomendacji: używać czy nie używać filtrów? Ale z drugiej strony, jeśli już je stosujemy, to trzeba też pamiętać o ich stałej, regularnej wymianie i czyszczeniu, ponieważ może nastąpić wtórne zanieczyszczenie takiego filtra. Mogą zacząć namnażać się różne bakterie, co nie pozostanie bez wpływu na jakość wody i ostateczną jakość zdrowotną. Jeśli chcemy skorzystać z takiego filtra, warto dokładnie zapoznać się z dołączoną instrukcją producenta lub zapytać konsultanta, jakie on ma działanie? Ponieważ niektóre urządzenia mogą całkowicie wyjałowić nam wodę, pozbawiając ją jakichkolwiek minerałów.

W latach 80. i na początku 90. woda w Warszawie cuchnęła starą ścierką, była obrzydliwa w smaku. Jak to się stało, że dziś jest smaczna i nie czuć chloru? Już się go nie stosuje?
Też pamiętam, że w tamtych czasach na herbacie unosił się kożuch, ale ludzie po pewnym czasie przyzwyczajali się do tego smaku i nawet go nie zauważali. To między innymi z tego powodu pochodził ten nawyk gotowania wody, o którym rozmawiałyśmy. Dziś musimy spełniać wyśrubowane standardy unijne, również w zakresie jakości wody. W ostatnich latach Wodociągi, dzięki funduszom unijnym, zainwestowały ogromne pieniądze w nowoczesną aparaturę, w technologię. Wodociągi w miastach muszą badać wodę praktycznie na każdej zmianie. Co do poprawy jakości naszej wody nie powinno być wątpliwości. Dystans ludzi do picia wody z kranu bierze się stąd, że starsze pokolenia Polaków przyzwyczajone były do tego, że zanim woda trafiła do ich domów, została porządnie uzdatniona chlorem. Powtarzano, że nie powinno się jej pić bez przegotowania, bo a to kamień w nerkach, dur brzuszny, czy biegunka będą jednymi z możliwych objawów po spożyciu wody bezpośrednio z kranu. Dziś takich zagrożeń raczej nie ma. Wodę uzdatnia się dwutlenkiem chloru, a dodatkowo ozonuje i przepuszcza przez ogromne filtry.

Dlaczego czasem zdarza się tak, że kiedy odkręcam kran, leci woda o ciemniejszym kolorze, rdzawa, brązowa, czerwonawa. Z czego to wynika i o czym świadczy?
Przedsiębiorstwo wodociągowe odpowiada za jakość wody do zaworu głównego w budynku i w tym punkcie woda odpowiada obowiązującym normom. Ale na jakość wody docierającej do indywidualnego odbiorcy może mieć wpływ stan instalacji wewnętrznej. Można więc pić wodę z kranu, choć należy pamiętać, że pod względem smakowym wiele zależy od stanu naszych rur i kranów. Samodzielnie jakość wody możemy określić wyłącznie organoleptycznie poprzez rozpoznanie niewłaściwego smaku, zapachu i koloru wody. Często ciemniejszy kolor pojawia się wtedy, gdy dłużej nie odkręcamy kranu, wracamy do domu po urlopie. Woda zalega w rurach, nie ma przepływu i do wody przedostają się drobne osady i zanieczyszczenia z rur, które wpływają na fizykochemiczne właściwości wody. Zwykle znika to po tak zwanym dłuższym spuszczeniu wody. Ponieważ za jakość wody w kranach w danej nieruchomości odpowiadają właściciel nieruchomości oraz przedsiębiorstwo wodociągowe, jeśli nas coś zaniepokoi, do tych podmiotów należy zwrócić się w pierwszej kolejności z pytaniem o stan wody. W przypadku niewłaściwej jakości wody w kranie można również zgłosić interwencję do organów Państwowej Powiatowej Inspekcji Sanitarnej właściwej terenowo dla naszego miejsca zamieszkania.

CZYTAJ TEŻ | Awaria oczyszczalni „Czajka”. Ratusz podał wstępną przyczynę. Członek zarządu MPWiK straci pracę

Awaria oczyszczalni „Czajka”. Ratusz podał wstępną przyczynę...

Nie jest jednak tak, że woda w kranach jest czysta absolutnie. Znajdują się w niej bakterie, jest chemia, jak rtęć, ołów, azot. Tyle, że są limity dopuszczalne. Kto ustala limity poziomu bakterii w wodzie, między innymi bakterii z grupy E. coli, enterokoki, a także azotany, benzen, bromiany, chlorki, siarczany? Czy te limity co jakiś czas się zmieniają, czy są coraz bardziej rygorystyczne, czy nie?
Generalnie wartości dopuszczalne wszystkich parametrów jakości wody przeznaczonej do spożycia, zarówno mikrobiologiczne, jak i fizykochemiczne są określane w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Kiedyś one były bardziej liberalne, w tej chwili są bardzo rygorystyczne. Wynika to z tego, że dziś wszystkie limity dostosowane są do wymagań Unii Europejskiej.

Niemal wszędzie na świecie jest tak, że kiedy wchodzi się do restauracji, to na poczekaniu kelner przynosi dzbanek z wodą kranową. Jednak nie w Polsce. Restauratorzy nie są chętni dawać za darmo wodę z kranu, nawet kiedy się o to prosi. Za to proponują wodę butelkowaną, która kosztuje kilkanaście złotych.
Na szczęście ta sytuacja zaczyna się powoli zmieniać. Musimy jednak pamiętać, o czym już wspomniałam, że tym ważnym elementem, który wpływa na jakość wody, jej smak, barwę, przejrzystość, zapach, to stan instalacji wewnętrznej w tymże budynku, w którym płynie woda do tego konkretnego kranu. A z tym bywa różnie. Stąd też to, co płynie restauratorowi z kranu w danej restauracji to jest jeszcze wynik tego, jakiej jakości ma rury instalacji wewnętrznej w tym budynku. Oczywiście wszędzie tam, gdzie przygotowywane jest jedzenie, służby sanitarne sprawdzają aktualne wyniki badania wody i one muszą spełniać parametry wody przydatnej do spożycia określone przez Ministra Zdrowia; nie ma innej możliwości, woda musi być zdatna do spożycia. Niektórzy restauratorzy uznają jednak, że odbiór indywidualny smaku wody kranowej niekoniecznie wszystkim gościom odpowiada i dlatego proponują wodę butelkowaną. Chociaż ostatnio restauratorzy wręcz chwalą się, informując na drzwiach swojego lokalu: „Tu podajemy wodę kranową”.

W lipcu warszawski radny Filip Frąckowiak stwierdził, że w każdej dzielnicy woda ma inny skład i złożył jednak interpelacje w tej sprawie. Tak rzeczywiście jest?
Badania przeprowadzane przez nasze laboratoria świadczą o tym, że nie ma istotnych rozbieżności pomiędzy jakością wody w poszczególnych dzielnicach. Niemniej jednak musimy pamiętać, że niektóre dzielnice mają wodę spod dna Wisły a niektóre z Zalewu Zegrzyńskiego. I tutaj mogą pojawiać się drobne różnice w składzie mineralnym wody. W każdej z dzielnic może się trafić zanieczyszczona instalacja wewnętrzna w budynku, która spowoduje wtórne pogorszenie jakości wody. Główny Inspektor Sanitarny już kilka lat temu podkreślał, że „jednym z najważniejszych wyzwań na przyszłość jest zapewnienie właściwego funkcjonowania instalacji wewnętrznych w budynkach tak, aby nie były przyczyną wtórnego zanieczyszczenia i pogorszenia jakości wody oraz nałożenie na właścicieli instalacji obowiązku okresowej kontroli jakości rozprowadzanej wody”. Główny Inspektorat Sanitarny wskazuje w swoich opracowaniach, że w 70 procentach woda przeznaczona do spożycia pochodzi z ujęć podziemnych. Może ona zawierać wyższe stężenia żelaza i manganu, co może wpływać na jej zabarwienie i sprzyjać tworzeniu się zawiesin. Nie wpływa to jednak na jakość zdrowotną wody, ale może utrudniać prawidłowość procesów uzdatniania. Dlatego badania mętności, barwy, smaku i zapachu wody są uznanymi metodami kontroli.

Jemy za dużo cukru! Obecnie spożywamy go 12 kg więcej niż 10...

Początek drogi wody, którą mamy w kranach w Warszawie, bierze z miejsca zwanego Grubą Kaśką, czyli z tej stacji pomp, która zasysa wodę z drenów umieszczonych 7 metrów pod piaszczystym dnem Wisły i jest to woda wstępnie przefiltrowana. Ciekawostką jest to, że alarmowymi czujnikami są małże, które pierwsze wychwytują znajdujące się w wodzie toksyny i alarmują poprzez zamykanie muszli. Czy jest teoretycznie możliwość, aby woda z tych ujęć została zanieczyszczona?
Teoretycznie może się zdarzyć wszystko. Ale należałoby wyraźnie wyprostować to, co jest dość powszechne w społecznej świadomości - niektórym wydaje się, że jeśli odkręcamy kurek w kranie w Warszawie, to leci z niego woda prosto z Wisły; z rzeki, którą płyną zanieczyszczenia. Tak przecież nie jest. Jak pani zauważyła, woda dla Warszawy jako surowiec pobierana jest między innymi spod piaszczystego dna Wisły i ten piasek jest już pierwszym filtrem, przez który ów surowiec przechodzi. Małże to kolejny etap, są organizmami wskaźnikowymi. Ich zachowania pokazują, jakiej jakości jest woda, ale to jedna z metod. Ta woda przechodzi kolejne etapy uzdatniania i jest przygotowywana jako finalny produkt do tego, żeby zakłady wodociągowe, czyli producent naszej wody do spożycia, przekazał nam ją przez rury do kranów. W tej chwili poprzez bardzo zaawansowane procesy technologiczne ta woda jest uzdatniana i dezynfekowana. Przeważnie dezynfekcja kojarzona jest z chlorem i takie myślenie pochodzi z dawnych lat, kiedy te procesy uzdatniania nie były jeszcze tak nowoczesne, jak są teraz. Ale nie wszyscy są tego świadomi, stąd rodzi się niepokój, podobnie jak pojawił się, kiedy nastąpiła awaria kolektorów oczyszczalni ścieków „Czajka” i nasze ścieki zrzucane są do Wisły.

No właśnie, sporo zamieszania zrobiła wiadomość o awarii oczyszczalni ścieków Czajka. Zewsząd - ze strony miasta, wodociągów i służb sanitarnych padają uspokajające informacje, że awaria w żaden sposób nie wpływa na jakość wody, jaką mamy w kranach. Jakie są na to dowody?
Mieszkańcy wielokrotnie byli informowani, że ujęcie dla Warszawy na rzece Wiśle jest około 10 kilometrów powyżej zrzutu ścieków. Praktycznie nie ma więc możliwości zanieczyszczenia ujęcia. Oprócz tego Warszawa ma też drugie ujęcie - z Zalewu Zegrzyńskiego. Zarówno wodociągi, jak i Państwowa Inspekcja Sanitarna prowadzą stale nadzór nad jakością wody przydatnej do spożycia. Pilnujemy, aby ten finalny produkt, który płynie rurami do naszych kranów, był cały czas dobrej jakości. W związku z awarią układu przesyłowego ścieków na terenie Warszawy prowadzony jest obecnie stały codzienny wzmożony monitoring jakości wody do spożycia na terenie powiatów województwa mazowieckiego, przez które przepływa Wisła. Wyniki badań jakości wody są regularnie publikowane na stronach internetowych wojewódzkiej i powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych.

Co to znaczy wzmożony monitoring?
Codzienny monitoring prowadzą wodociągi. Państwowa Powiatowa Inspekcja Sanitarna ma swój harmonogram prac w ramach działań statutowych i kontroluje wodę w konkretnym czasie i miejscach, skąd pobierane są próby. Jedne pobierane są raz w tygodniu, inne raz w miesiącu. W obecnej sytuacji awaryjnej Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny podjął decyzję, aby w trybie interwencyjnym wszystkie powiaty, przez które przepływa Wisła, niezależnie od tego, czy mają na swoim terenie pobór ujęć z Wisły czy inne, mają obowiązek codziennego monitoringu, a w przypadku Płocka i Warszawy jest to jeszcze bardziej nasilone. Na przykład w Płocku od ubiegłego czwartku wykonuje się 9 prób dziennie; woda jest badana o różnych porach i w różnych miejscach.

Na co wskazują wyniki tych badań?
Wykazują brak przekroczeń wartości normatywnych oznaczanych parametrów, a to oznacza, że woda w sieci wodociągu płockiego i warszawskiego spełnia wymagania dla wody do spożycia przez ludzi. Innymi słowy woda w Warszawie i w Płocku nie budzi zastrzeżeń i nie ma zagrożenia używania jej do picia i korzystania do celów gospodarczych bez ograniczeń. I ta sytuacja nie ulega zmianie. Niemniej jednak, w związku z awarią, jaka zaistniała, nadal zalecane jest, aby nie korzystać z wód Wisły w celach rekreacyjnych, do połowu ryb, pojenia zwierząt gospodarskich, podlewania upraw itp.

Wie Pani, ile wody zużywa dziennie przeciętny mieszkaniec Warszawy?
Norma to 150 litrów na dobę, na mieszkańca. Ale w rzeczywistości zużywamy wody mniej niż są w stanie wyprodukować ją wodociągi. Można zauważyć, że rośnie świadomość ekologiczna.

Naukowcy grzmią, że jeśli chodzi o zasoby, jesteśmy na poziomie Egiptu; że zanikają w Polsce źródła wody. Jest sposób, jak sprawić, aby było jej więcej?
To pytanie raczej do ekologów i inspektorów ochrony środowiska. Ale oczywistym jest, że powinniśmy oszczędzać środowisko, a więc i wodę.

Joanna Narożniak - Rzeczniczka prasowa Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, od 15 lat w inspekcji sanitarnej, prywatnie i zawodowo zaangażowana w działania na rzecz zdrowia publicznego. Miłośniczka gór i zdrowego stylu życia. Mama dwojga nastolatków i właścicielka czarnego kota.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Piję lekko gazowaną cisowiankę, także mineralna butelkowa czy z kranu odpada. :)

Dodaj ogłoszenie