Czy miliardy uratują premiera Tuska

Wojciech Rogacin
Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Widać, że niekorzystne dla PO sondaże porządnie wystraszyły premiera Donalda Tuska i jego ekipę. Przed rokiem po wygranych wyborach zapowiadał Polakom w exposé pot, krew i łzy w postaci wydłużenia wieku emerytalnego, zniesienia finansowych przywilejów dla wielu grup czy wzrost podatków. To wszystko miało służyć nadrzędnemu celowi w czasach wielkiego kryzysu: zmniejszaniu zadłużenia publicznego.

W piątkowym przemówieniu szef rządu filozofię oszczędzania zamienił na filozofię wydawania pieniędzy, aby ratować zagrożone miejsca pracy Polaków. 40 miliardów złotych na inwestycje, którymi miałaby zarządzać spółka powstała przy należącym do państwa Banku Gospodarstwa Krajowego, to nic innego jak kolejna pożyczka naszego państwa, tyle że sprytnie wypchnięta z budżetu do spółek państwowych. To pozwoli na niewliczanie jej do polskiego długu publicznego.

To nie tylko zmiana programu rządu, to zmiana filozofii. Premier dał sygnał, że nie zamierza się już trzymać jak niepodległości dogmatu o oszczędzaniu za wszelką cenę, który do niedawna obowiązywał w Unii Europejskiej, a zwłaszcza w strefie euro, borykającej się z kłopotami spowodowanymi przez państwa takie jak Grecja czy Hiszpania, które żyły za bardzo na kredyt.

Tusk zamierza iść raczej drogą Stanów Zjednoczonych, które od kilku lat drukowaniem dodatkowych dolarów próbują ożywić swoją gospodarkę. Brytyjski "Financial Times" skomentował piątkowe przemówienie Tuska znaczącym tytułem: "Bye, bye, austerity" - żegnajcie oszczędności. Wielu ekonomistów uważa, że to słuszna droga. Że dogmatyczne trzymanie się odchudzania gospodarki może co prawda uzdrowić pacjenta, ale pod warunkiem że pacjent wcześniej nie umrze z głodu. A właśnie brak nowych inwestycji może zaowocować nie tylko spadkiem miejsc pracy, ale też recesją.

Rodzi się jednak pytanie, czy plan premiera się powiedzie i kto za to zapłaci. Jak podkreślają też ekonomiści, stymulowanie gospodarki poprzez państwowe zarządzanie pieniędzmi, delikatnie mówiąc, rzadko bywa skuteczne.

Wiadomo też, że pożyczkę - owe 40 mld (a w perspektywie kilkuletniej nawet 90 mld zł) - i tak trzeba będzie spłacić. Zapłacą przedsiębiorstwa państwowe albo budżet. Czyli podatnicy. Być może premier uważa, że to już nie będzie zmartwienie jego ekipy, tylko jego następców. Ile zapłacimy? To zależy od tego, czy nowy plan Tuska się powiedzie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lajkonik
"Czy miliardy uratują premiera Tuska." Tuska miliardy może nie uratują, ale mnie poratowałoby 3,60 zł plus 80 groszy za butelkę. Cała noc przed nami. Ale jak tu żyć panie premierze ?
T
Tarkezanka
Wsłuchując się w dzisiejsze głosy czołowych przedstawicieli władzy, aż trudno uwierzyć ,że rządzą nami liberałowie i prawicowi konserwatyści dla których wolny rynek, zysk i kapitał stanowią najwyższe dobro. Zaczynają mówić o ludziach ich potrzebach obszarach wykluczenia bezrobociu i trosce państwa o dobro obywateli. Co ich do tego skłoniło, że tak nagle zmieniają front i z wilków stają się owieczkami. Liberalna demokracja to dyktatura kapitału, jej istotą jest zdobycie, utrzymanie i sprawowanie władzy , przez właścicieli kapitału i dla ich dobra, W dobie niesłychanej koncentracji kapitału i jego swobodnego przemieszczania się po rożnych zakątkach świata, funkcjonuje on ponad głowami narodów i państw rządząc się własnymi egoistycznymi prawami. Jak tak dalej pójdzie to za czasów naszego pokolenia zasoby materialne całego świata staną się własnością kilku rodzin a obszary biedy i beznadziei będą się coraz bardziej powiększać i nikt za to nie będzie brał odpowiedzialności, gdyż będzie malało znaczenie państw narodowych a może nawet i będzie następował ich upadek. Tak kapitalizm , jako ustrój społeczno – gospodarczy wyrosły po rozpadzie feudalizmu aby zapewnić rozwój gospodarczy świata i dać nadzieję ludzkości dobiega kresu swojej egzystencji. Powstały po Wielkiej Rewolucji Październikowej w Rosji ustrój zapoczątkował co prawda nową drogę rozwoju ludzkości opartą na zanegowaniu wartości ówczesnego kapitalizmu , jednak dalszy rozwój tej ideologii doprowadził do wszechobecnej dyktatury dygnitarzy partyjnych sprawowanej rzekomo w imieniu mas i totalnej zapaści gospodarczej . Był to system interpretowany i realizowany po bizantyńsku i nie odpowiadał na potrzeby społeczeństw. Powszechnie nazywany był komunizmem w wydaniu radzieckim lub socjalizmem realizowanym w państwach europejskich. Miał on jednak niewiele wspólnego z tzw. socjalizmem pierwotnym funkcjonującym już w zamierzchłych pradziejach ludzkości. Socjalizm jako sposób organizacji życia społecznego, realizowany był samoistnie, w sposób naturalny już we wspólnotach pierwotnych. To we wspólnocie pierwotnej , w czasach walki o ogień, socjalizacja wokół wspólnego ogniska, powodowała powstawanie i umacnianie się więzi pomiędzy poszczególnymi osobnikami, budowała zręby inteligencji człowieka, zmuszała do abstrakcyjnego myślenia i pobudzała wyobraźnię stając się istotnym elementem tego wszystkiego, co sprawiło , że jesteśmy ludźmi. To potężne żywioły natury, takie jak ogień, ziemia, powietrze i woda stworzyły naszą psychikę i zbudowały naszą społeczną osobowość . To siła pierwotnego socjalizmu dała początek cywilizacji człowieka na planecie Ziemia. Jeżeli dziś ktoś twierdzi ,że to wszystko to bzdury to zwyczajnie kłamie ze strachu przed gniewem ludu. Może jednak trzeba powrócić do idei socjalizmu i zinterpretować go na nowo, połączyć ideę sprawiedliwości społecznej z własnością prywatną wolnym rynkiem i demokracją parlamentarną, zbudować cos na wzór socjalizmu demokratycznego. Zasoby naturalne Ziemi są ograniczone i muszą zapewnić przetrwanie wszystkich ludzi, w sposób taki jak to się dzieje dziś tego osiągnąć się nie da. Potrzebna jest nowa idea i nowa praktyka społeczna. Czy to musi oznaczać rewolucję , niekoniecznie gdyż zmiany mogą mieć charakter ewolucyjny jeżeli większość społeczeństw świata na to się zgodzi. Nikt nie oczekuje , że nagle liberalny rząd poprowadzi naród do rewolucji socjalistycznej, narodowi wystarczy to, że będzie realizował odpowiednią politykę społeczną i nie ma większego znaczenia czy robi to z miłości do ludu czy ze strachu przed jego gniewem.
Dodaj ogłoszenie