Czy kierowca zdradził księdza Popiełuszkę?

Krzysztof Kowalczyk Mariusz Jałoszewski
Waldemar Chrostowski, kierowca ks. Jerzego Popiełuszki, mógł być zamieszany w jego śmierć - uważają dziennikarze Superwizjera TVN.

Taką sugestię wyrazili w swoim ostatnim programie, powołując się na nowe fakty dotyczące śmierci kapelana.

Sprawa śmierci ks. Popiełuszki do dziś pozostaje zagadką. Nie wiadomo, kto powinien odpowiedzieć za zlecenie zabójstwa. W głośnym procesie to-ruńskim z przełomu 1984 i 85 r. zostali skazani tylko wykonawcy zbrodni.

W Instytucie Pamięci Narodowej jest prowadzone postępowanie mające ustalić, czy w kierowanym przez Czesława Kiszczaka PRL-owskim MSW istniał związek przestępczy. Jednym z wątków jest śmierć ks. Popiełuszki. Jednak śledztwa w sprawie samej śmieci nie wznowiono. Pomimo starań jednego z prokuratorów IPN Andrzeja Witkowskiego w 2006 r. uznano, że nie ma ku temu podstaw.

Witkowski jako pierwszy dotarł do dokumentów wskazujących na możliwość współpracy Chrostowskiego z SB oraz ustalił szereg innych okoliczności rzucających nowe światło na tragiczne wydarzenia z 19 października 1984 r. Jednak dwa razy był odsuwany od śledztwa: w 1991 i 2004 r. - Nie pozwolono mi rozwijać inicjatywy dowodowej w tej sprawie - mówi dziś Andrzej Witkowski.

Szczegóły jego odsunięcia od wyjaśniania zagadki śmierci ks. Popiełuszki bada teraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi postępowanie w sprawie utrudniania postępowania w IPN.

Witkowski przyznaje, że odszedł z IPN w 2006 r., bo uniemożliwiono mu prowadzenia postępowania (obecnie pracuje w Prokuraturze Apelacyjnej w Lublinie). - Miałem koncepcję i plan sprawy oraz pewne ustalenia. Był nawet projekt postawienia zarzutów konkretnym osobom. Dążyłem do ustalenia prawdy. Śledztwo skupiało się nie tylko na Chrostowskim - wspomina prokurator. Więcej nie chce ujawnić, zasłaniając się tajemnicą służbową.

Śledztwo najpierw przeniesiono z Lublina do Katowic, a później do oddziału IPN w Warszawie. Jak na razie nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. Niewykluczone, że gdyby się udało zebrać mocny materiał dowodowy, to problemy mógłby mieć ówczesny szef resortu spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak.

Bowiem, jak pokazała sprawa śmiertelnego pobicia przez milicję Grzegorza Przemyka, to MSW pomagała tuszować niewygodną dla władzy sprawę i uczyła milicjantów, jak mają kłamać w prokuraturze. To właśnie Kiszczakowi i Chrostowskiemu, a także innym osobom, w tym funkcjonariuszom milicji, chciał zarzuty postawić prokurator Witkowski.

Jego współpracownik, historyk Leszek Pietrzak, który opracowywał ekspertyzy dla prokuratora, uważa, że są w IPN dokumenty wskazujące na współpracę Chrostowskiego z SB. - Można postawić taką hipotezę, że był zamieszany w zabójstwo. W mojej ocenie nie da się zmarginalizować jego roli - mówi nam.

Sam Chrostowski nie chce komentować sprawy. Przed sądem cywilnym toczy się proces o zniesławienie wytoczony przez niego dziennikarzowi, który przedstawił taką hipotezę w oparciu o dokumenty IPN i zeznania świadków już w 2005 r. - notabene jest ona oparta o niemal identyczne argumenty jak przedstawione w ostatni poniedziałek ustalenia dziennikarzy Superwizjera.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie