18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Czy doczekamy się abdykacji Elżbiety II?

Jacek Stawiski
Po abdykacji królowej Holandii Beatrix na rzecz syna brytyjscy znawcy monarchii i historii Wielkiej Brytanii zastanawiają się, czy wzorem holenderskim Elżbieta II abdykuje na rzecz syna Karola, księcia Walii. Na Wyspach panuje raczej powszechna opinia, ze królowa nie zdecyduje się na abdykację.

86-letnia monarchini chce panować do śmierci, a ponieważ cieszy się mimo sędziwego wieku dobrym zdrowiem, to panowanie może trwać jeszcze długo. Może to powodować pewną frustrację księcia Karola, który ma już 64 lata i jest najstarszym w historii brytyjskiej oczekującym na koronację następcą tronu. Na dodatek Karol nie jest zbytnio popularny w Wielkiej Brytanii, większość Brytyjczyków wolałaby, aby sam Karol nie wstępował na tron, ale przekazał pałeczkę synowi Williamowi.

Elżbieta II, przypominają historycy, nie liczyła, że zostanie królową brytyjską i że czeka ją globalna sława. Jej wstąpienie na tron w 1952 r. to rezultat abdykacji Edwarda VIII i dosyć wczesnej śmierci ojca Elżbiety Jerzego VI, który zmarł w wieku 56 lat. Niektórzy znawcy monarchii brytyjskiej są zdania, że niechęć obecnej królowej do abdykacji jest właśnie owocem tych doświadczeń. Są też tacy eksperci, którzy oceniają, że Elżbieta II długim panowaniem chce potwierdzić, że mimo kolosalnych zmian w świecie i kolosalnych zmian w społeczeństwie brytyjskim instytucja monarchii trwa, jest niezmienna i nienaruszalna. Dlatego choć abdykacja sędziwego monarchy na rzecz młodego następcy w ostatnich dziesięcioleciach jest normą w Holandii, nie należy się spodziewać przejęcia takiego modelu w Zjednoczonym Królestwie.

Brytyjskie prasa, radio i telewizja bardzo dużo miejsca poświęcają przebiegowi francuskiej interwencji wojskowej w Mali. Kilkanaście dni temu prezydent Francji François Hollande wydał rozkaz ataku na tereny Mali znajdujące się pod kontrolą skrajnych fundamentalistów islamskich. Ekstremiści z grup zbliżonych do Al-Kaidy zajęli kilka miast w Mali i realnie zagrozili przejęciem kontroli nad stolicą kraju. Francja, dawna potęga kolonialna w Afryce Północnej, uznała, że taka sytuacja zagrozi bezpieczeństwu nie tylko Mali i krajów sąsiednich, ale także zagrozi bezpieczeństwu Europy. Z poparciem całej Unii, NATO i Stanów Zjednoczonych oddziały francuskie wkroczyły do Mali i odnoszą sukcesy w walce z fundamentalistami. Prestiżowy "Financial Times" ocenia, że sukces kampanii w północnej Afryce może znacząco pomóc prezydentowi w odzyskaniu zaufania Francuzów, którzy zwątpili w zdolności prezydenta do prowadzenia zdecydowanej i konsekwentnej polityki. Zdaniem "Financial Times" wzrost poparcia dla Hollande'a nie potrwa długo i prezydent będzie musiał szybciej i mądrzej niż do tej pory wprowadzać reformy. Decyzja Francji o interwencji w Mali ma szerokie poparcie brytyjskiej klasy politycznej i prasy.

Ale są też ostrzeżenia. "Daily Telegraph" w komentarzu redakcyjnym ocenia, że pokonanie islamskich fundamentalistów z Mali to relatywnie prosta sprawa - wielkim wyzwaniem będzie utrzymanie pokoju i stabilności po zwycięstwie. Szybkie sukcesy zachodnich interwencji w Iraku, Afganistanie czy Libii wcale nie oznaczały końca zagrożenia. Dopiero po pewnym czasie przychodzi moment, w którym państwa interweniujące zdają sobie sprawę, że zwycięstwo w wojnie błyskawicznej to jedno, a trwała stabilizacja i odsunięcie groźby terroryzmu to coś znacznie trudniejszego i bardziej skomplikowanego. "Daily Telegraph" z zadowoleniem wita także decyzję rządu Davida Camerona, który ogłosił, że już od 2015 roku realne wydatki na wojsko i nowy sprzęt dla wojska zostaną podniesione. W latach 2012-2014 budżet obronny Wielkiej Brytanii jest zmniejszany w ramach reorganizacji finansowej państwa i jednocześnie w ramach wielkiego przeglądu zadań wojskowych i struktur armii. Wojsko brytyjskie ma być nowocześniejsze, mniejsze, ale za to sprawniej i szybciej reagujące na zagrożenia. Dowodem, że decyzja o rozbudowie brytyjskich sił specjalnych jest słuszna, ocenia "Telegraph", jest niedawne porwanie w Algierii kilkudziesięciu zakładników zachodnich, w tym Brytyjczyków. Premier Cameron odwiedził właśnie Algierię i Libię i zapowiedział ścisłą współpracę z tymi krajami w zwalczaniu terroryzmu.

Brytyjskie media cały czas obszernie relacjonują historię nastoletniej dziewczynki z Pakistanu o imieniu Malala, która została ciężko ranna wskutek postrzału w zamachu, jaki na jej życie zorganizowali pakistańscy talibowie. Malala prowadziła publiczną kampanię na rzecz praw kobiet w Pakistanie, głównie na rzecz poszerzenia dostępu do edukacji dla dziewczynek i kobiet. Wściekłość talibów wzbudzał jej blog, pisany na stronach BBC. Kilka miesięcy temu Malala została postrzelona w głowę i w stanie bardzo ciężkim przywieziona na leczenie do Birmingham. Dziewczynkę udało się uratować, jednakże pocisk, który utknął jej w głowie, całkowicie uszkodził jej słuch w jednym uchu oraz spowodował wielką dziurę w czaszce. Teraz chirurdzy brytyjscy zamierzają zrekonstruować czaszkę Malali i wstawić jej w czaszce dużą płytkę tytanową oraz specjalny aparat słuchowy. Malali kibicuje cała Wielka Brytania, dziewczynka w obawie o życie na pewno szybko nie wróci do Pakistanu, strach przed atakiem na nią ze strony ekstremistów jest tak duży, że Malala jest pod stałą ochroną brytyjskich służb.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie