Czy dla CIA Polska była bantustanem? "To znika w wywiadowczej mgle..."

Redakcja
W czasie wojny z terroryzmem CIA rozciągnęła wokół globu sieć tajnych baz i połączeń, by śledzić i zwalczać Al-Kaidę. Nie tylko Polska, ale też pół Europy, Azji i Afryki dostało się w tryby tajnych, czasem podejrzanych działań agencji - pisze Wojciech Rogacin.

To mogła być najważniejsza akcja CIA w wojnie z islamskim terroryzmem. 19 marca 2003 r. tuż przed rozpoczęciem amerykańskich nalotów na Irak, w czasie gdy polskie oddziały GROM już ruszały, by odbić z rąk Irakijczyków platformy naftowe w Zatoce Perskiej, szpiedzy zwerbowani przez CIA i ulokowani w najbliższym kręgu Saddama Husajna przekazali Amerykanom elektryzującą wiadomość. Do willi na farmie Dora niedaleko Bagdadu przyjechał syn Saddama, a być może wkrótce przyjedzie on sam.

Czytaj także: "Prokuratura próbuje desperacko zatuszować sprawę więzień CIA"

Informacja natychmiast trafiła do prezydenta USA George'a W. Busha, a ten polecił zbombardować farmę. Niestety Saddama tam nie było. Zginęli za to szpiedzy CIA zwerbowani przez Amerykanów w Iraku i przebywający na farmie. Ci, którzy przekazali informację o możliwym przyjeździe Saddama.

Budząca respekt, a czasem grozę na całym świecie amerykańska agencja wywiadowcza pokazała wtedy w Iraku swe nie tylko potężne, ale też bezwzględne oblicze. Cała wojna z terroryzmem, która wybuchła 11 września 2001 r., to pasmo systematycznego powiększania wpływów CIA na świecie.

Czytaj także: "Oszust nie będzie mi mówił, co to jest honor. To rzecznik Al-Kaidy". Narasta spór na lewicy

Polska, na której skupia się całe odium potępienia światowych mediów za udostępnienie amerykańskiej agencji miejsca, w którym najprawdopodobniej torturowano wielu najważniejszych terrorystów, to tylko jeden z punktów na mapie świata opanowanego przez CIA. Gdyby jednak narysować mapę krajów, w których służby specjalne Stanów Zjednoczonych od wybuchu wojny z terroryzmem robiły, co chciały, nie pytając nawet gospodarzy o zdanie, i które wykorzystały do swego programu "nadzwyczajnych przesłuchań", to trzeba na niej zaznaczyć niemal połowę krajów Unii Europejskiej, cały Bliski Wschód, a także państwa w obu Amerykach i Azji.

Według informacji, które dotychczas wyszły na jaw, w ramach programu przesłuchań terrorystów od 2001 r. CIA przewoziła w różne miejsca na kuli ziemskiej ok. 3 tys. terrorystów i osób podejrzanych o terroryzm. Do przeprowadzenia tego programu wykorzystały w Europie nie tylko Polskę i Rumunię, lecz także m.in. Finlandię, Litwę, Węgry, Islandię, Wielką Brytanię, Włochy, Portugalię, Hiszpanię, Niemcy, Szwecję. Z dostępnych informacji wyciągniętych przez media lub pozyskanych w czasie przeróżnych śledztw sądowych wynika, że od 2001 r. amerykańska agencja stworzyła gigantyczną sieć agentów i swoich baz oplatającą cały glob. Dysponowała przy tym praktycznie nieograniczoną ilością funduszy na swoją działalność, a także werbowanie współpracowników i opłacanie informatorów. Mogła też liczyć na niezwykłą przychylność rządów wielu krajów, które albo były sojusznikami USA, albo zabiegały o wsparcie rządu w Waszyngtonie, albo też czuły się same zagrożone terroryzmem.

Czytaj także: Sprawa więzień CIA będzie zamknięta? "Seremet przeniósł ją do Krakowa, żeby została umorzona"

W Polsce, Rumunii i na Litwie miały znajdować się europejskie tzw. czarne dziury, czyli tajne więzienia CIA, w których miało dochodzić do torturowania więźniów. Inne kraje Europy agenci CIA traktowali jako bazy przystankowe lub miejsca uzupełniania paliwa i zapasów jedzenia dla załóg tajnych samolotów. Na przykład śledztwo przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazało, że 26 nieoznaczonych samolotów CIA z więźniami na pokładzie lądowało tam co najmniej 185 razy na lotniskach wokół Londynu oraz w Szkocji.

Czytaj także:
* Ruch Palikota chce komisji śledczej ws. więzień CIA. "Jedynym wyjściem jest pełna transparentność"
* Tusk: Będziemy zapobiegać negatywnym skutkom dochodzenia ws. więzień CIA

Podobne lądowania odbywały się w innych krajach sojuszniczych. We Włoszech agenci CIA mieli porwać i wywieźć z kraju kilku podejrzanych o terroryzm. Włoski sąd skazał potem zaocznie 16 agentów CIA na kary więzienia.

Czytaj także: "Prokuratura próbuje desperacko zatuszować sprawę więzień CIA"

Rządy tych krajów za każdym razem powtarzają, że nie wiedziały, jaki był cel lądowań samolotów CIA ani kto znajdował się na ich pokładach. Nie wiedziały, bo nie chciały wiedzieć. Loty były uzgadniane z agendami wywiadowczymi poszczególnych krajów i wiadomo było jedno: nikt nie powinien się o tym dowiedzieć.

Aby sprawę jeszcze bardziej zagmatwać, CIA do przewozu terrorystów używała samolotów wyczarterowanych od komercyjnych firm. Z doniesień mediów wynika, że były to amerykańskie firmy DynCorp, Richmor i SportsFlight. Za każdy przelot wynajętym samolotem CIA miała płacić im po ok. 300 tys. dol. Nietrudno wytłumaczyć, dlaczego rządy wielu państw bez większych ceregieli zgadzały się na to, by agenci CIA czuli się u nich jak na własnym podwórku. Od czasu zamachów terrorystycznych z 11 września rządzący większości państw na świecie byli tak przerażeni widmem zagrażającego islamskiego terroryzmu, że pozwoliły CIA robić wszystko, co konieczne, by oddalić je od własnego kraju. Wiadomo było, że rząd USA jest najbardziej zdeterminowany w walce z terroryzmem, a CIA jako organizacja dysponująca nieograniczonymi finansami i superagentami mogła najskuteczniej zwalczać islamskich fanatyków.

Czytaj także: "Oszust nie będzie mi mówił, co to jest honor. To rzecznik Al-Kaidy". Narasta spór na lewicy

Fakt tak chętnej współpracy z CIA wielu krajów i zagrożenie terroryzmem mogą być w jakimś stopniu wytłumaczeniem, dlaczego Polska zgodziła się na stworzenie na swoim terytorium "czarnej dziury". W niekorzystnym świetle stawia nas to, że byliśmy jednym z nielicznych krajów europejskich, które zgodziły się na ulokowanie tajnego więzienia CIA na swoim terytorium. Dołączyliśmy do grona takich krajów jak Afganistan, Tajlandia, Pakistan, Irak, Uzbekistan czy Maroko, Jordania, Egipt, Syria, które na "potrzeby" CIA więziły wskazanych terrorystów i "przesłuchiwały ich".

Amerykańskie media już w 2005 r. pisały, jak z takich więzień korzystała CIA. W Polsce agenci sami przesłuchiwali podejrzanych. Mówi się, że Chalid Szejk Mohammed, mózg zamachów z 11 września, który najprawdopodobniej był przesłuchiwany w Szymanach, mógł być w Polsce ponad 180 razy poddany waterboardingowi - technice przesłuchania uznanej powszechnie za tortury i polegającej na podtapianiu więźnia. Czas naglił, trwała wojna z terrorem. Amerykanie spodziewali się w każdej chwili kolejnego ataku Al-Kaidy. Niewykrycia kolejnego spisku Ameryka nie wybaczyłaby CIA. Dlatego "czarna dziura" położona w Polsce, gdzieś po drodze między Guantánamo a Afganistanem, była tak ważną lokalizacją dla CIA.

Jak podtapiano Chalida Szejka Mohammeda? Musiał on być położony i przywiązany do ławki, którą nachylano w niewielkim stopniu, żeby jego głowa znajdowała się nieco w dole. Na twarz więźnia kładziono kawałek materiału, który zakrywał ją całkowicie, a następnie z węża lub baniaka wlewano nieprzerwanym strumieniem wodę w okolice ust Mohammeda. Takie wlewanie wody mogło trwać zgodnie z przepisami CIA do 40 sekund. Zazwyczaj jednak wystarczało kilkanaście, by więzień zaczął się dusić, wierzgać nogami, czuć, że nie może dłużej oddychać. Ważne było samo wrażenie topienia się, gdyż przechylenie ławki głową w dół zapewniało, że woda nie dostanie się do płuc skazańca.

Czytaj także: Sprawa więzień CIA będzie zamknięta? "Seremet przeniósł ją do Krakowa, żeby została umorzona"

Według przecieków ze śledztw dotyczących tej metody przesłuchań CIA miała zasady, by stosować każdego dnia nie więcej niż dwie sesje waterboardingu wobec jednego więźnia. W tym czasie mógł być on podtapiany kilkanaście razy. Dopuszczalne było przeprowadzanie podtapiania przez pięć dni w ciągu miesiąca. Zatem w ciągu miesiąca takich zabiegów można było zastosować nawet ok. stu. Właśnie mniej więcej tyle razy miał być podtapiany Abu Zubajda, inny znany terrorysta, który również mógł być więziony w Kiejkutach. Zeznał on, że w czasie uwięzienia "gdzieś w Europie" podano mu napój z naklejką w języku, którego nie znał. Domyślił się, że nie mógł to być kraj zachodni.

Czytaj także:
* Ruch Palikota chce komisji śledczej ws. więzień CIA. "Jedynym wyjściem jest pełna transparentność"
* Tusk: Będziemy zapobiegać negatywnym skutkom dochodzenia ws. więzień CIA

Efekty tego typu "przesłuchań" przerosły chyba nawet wyobrażenia agentów CIA. Jak pisał były prezydent USA George W. Bush w swej politycznej autobiografii, dzięki zastosowaniu "wzmocnionych metod przesłuchań" - jak eufemistycznie tortury nazywała administracja amerykańska - ówczesny sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld już po kilku tygodniach dysponował informacjami o kolejnych zamachach planowanych przez Al-Kaidę w Europie Zachodniej. "Dzięki tym informacjom udaremniliśmy m.in. potężny zamach w Wielkiej Brytanii" - pisał George W. Bush. Być może chodziło mu o wykryty spisek mający doprowadzić do wysadzenia w powietrze przy pomocy płynnych bomb wielu samolotów startujących z londyńskiego Heathrow. To po ujawnieniu planu tych zamachów na lotniskach wprowadzono zakaz wnoszenia w bagażu podręcznym materiałów płynnych.

Czytaj także: "Prokuratura próbuje desperacko zatuszować sprawę więzień CIA"

Bush pisał w swojej książce, że Donald Rumsfeld był wręcz zachwycony efektami, jakie przynoszą "wzmocnione techniki przesłuchań". To właśnie sekretarz obrony USA szczególnie naciskał, by prezydent Bush podpisał zgodę na stosowanie takich technik przez CIA. Nie nazywano ich torturami, ale na wszelki wypadek stosowano poza terytorium Stanów Zjednoczonych.

To dlatego CIA potrzebne były miejsca takie jak Kiejkuty. Prawo amerykańskie nie pozwala na torturowanie więźniów na terenie należącym do Stanów Zjednoczonych, dlatego agencja musiała znaleźć lokalizacje poza granicami, gdzie agenci przez nikogo nienagabywani, mogli na różne sposoby wyciągać z jeńców kluczowe informacje.

Czytaj także: "Oszust nie będzie mi mówił, co to jest honor. To rzecznik Al-Kaidy". Narasta spór na lewicy

Była jednak jeszcze inna kategoria więzień wykorzystywanych przez agentów amerykańskiego wywiadu. To słynące ponurą sławą kazamaty w krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Dla CIA pełniły one podwójną funkcję - straszaka lub miejsca tortur, ale znacznie okrutniejszych od tych, które zatwierdziła administracja amerykańska. Tortur, których nie mógł dokonywać agent CIA nawet poza granicami kraju bez groźby narażenia się na sąd.

Zasada była prosta. Podejrzani o terroryzm pochodzili głównie z tych krajów arabskich i islamskich, gdzie prawa człowieka, zwłaszcza wobec więźniów, to czysta abstrakcja. Wiedzieli, co czekałoby ich w ponurych lochach więzień własnych krajów. Chociaż organizacje praw człowieka głośno domagały się zamknięcia więzienia w amerykańskiej bazie Guantánamo na Kubie, to tamto więzienie można nazwać sanatorium w porównaniu do tych z Maroka czy Jordanii.

Jeśli domniemany terrorysta nie chciał ujawniać informacji o spiskach, agenci najpierw straszyli go wywiezieniem do jednego z krajów Bliskiego Wschodu. Gdy ta groźba nie skutkowała, więźnia rzeczywiście przewożono do Maroka, Syrii, Egiptu, Jordanii. Tam podejrzany był zostawiany na pewien czas i stawał się obiektem obrabiania przez miejscowych klawiszy.

Wielogodzinne podwieszanie za kończyny powodujące u torturowanego poczucie rwania się wszystkich mięśni i pękania kości było i tak jedną z lżejszych tortur. Więźniów bito metalowymi prętami, poniżano, przypalano, stosowano elektrowstrząsy.
Agenci CIA zjawiali się w takim więzieniu ponownie np. po miesiącu i sami przesłuchiwali więźnia. Mieli dla niego propozycję - albo mówi to, co wie, i zostanie wyciągnięty z tego więzienia, albo zostanie już tu na zawsze. Co oznaczało śmierć przez zamęczenie. Wielu godziło się współpracować, byle tylko wyrwać się z tego piekła.

Czytaj także: Sprawa więzień CIA będzie zamknięta? "Seremet przeniósł ją do Krakowa, żeby została umorzona"

Zakrojona na globalną skalę akcja CIA wojny z terroryzmem tak naprawdę zaczęła się jednak już w dniu ataku 11 września 20o1 r., kiedy Biały Dom zaczął rozliczać CIA za przeoczenie tak ogromnego spisku, który kosztował życie tysiące ludzi i upokorzył Amerykę w oczach jej wrogów.

Czytaj także:
* Ruch Palikota chce komisji śledczej ws. więzień CIA. "Jedynym wyjściem jest pełna transparentność"
* Tusk: Będziemy zapobiegać negatywnym skutkom dochodzenia ws. więzień CIA

Pierwotnym celem CIA stało się schwytanie przywódcy Al-Kaidy Osamy bin Ladena ukrywającego się w Afganistanie. Agenci zajęli się również śledzeniem finansowych powiązań saudyjskiego samozwańczego przywódcy wojny przeciw Zachodowi. Wykryli i zablokowali transakcje finansowe setkom firm, które w mniejszym lub większym stopniu opłacały dzieło świętej wojny islamistów. Kiedy w wyniku operacji militarnej został obalony rząd talibów w Afganistanie, na tereny górzyste, w których miał się ukrywać Osama bin Laden, ruszyły dziesiątki agentów z walizkami pełnymi setek tysięcy, a nawet milionów dolarów. Banknotami mieli oni przekupywać lokalne rody i informatorów, którzy mogli wskazać kryjówkę bin Ladena.
Jednocześnie inni agenci przenikali do Iraku Saddama Husajna i przygotowywali grunt pod operację mającą na celu usunięcie tyrana. Pewne fakty dotyczące działań CIA w Iraku jeszcze przed amerykańską inwazją w 2003 r. ujawnił amerykański dziennikarz Bob Woodward w książce "Plan ataku".

Czytaj także: "Prokuratura próbuje desperacko zatuszować sprawę więzień CIA"

Według Woodwarda do Iraku przeniknęło kilkudziesięciu agentów CIA, którzy również korzystali z walizek wypchanych pieniędzmi i werbowali informatorów wśród rodów niechętnych reżimowi. Zwerbowali ponad 87 osób, nawet z najbliższego kręgu ochrony Saddama. Ci współpracownicy dostawali od CIA telefony satelitarne, przez które przekazywali informacje swoim mocodawcom.

Początkowo CIA sądziła, że jej agentom uda się usunąć Saddama bez potrzeby rozpoczynania wojny. Woodward twierdził, że szefem operacji CIA w Iraku był oficer znany pod kryptonimem "Saul".- "Saul" zebrał wszystkie informacje od agentów i poszedł z nimi do wiceprezydenta Dicka Cheneya - opowiada Woodward. "Saul" przekazał Cheneyowi, że ma wiele źródeł ludzkich w Iraku i z ich informacji wynika, że usunięcie Saddama jest niewykonalne.

Czytaj także: "Oszust nie będzie mi mówił, co to jest honor. To rzecznik Al-Kaidy". Narasta spór na lewicy

Gdy Woodward zapytał po latach George'a W. Busha, jaka była jego reakcja na wiadomość, że CIA nie jest w stanie obalić Saddama, prezydent odpowiedział jednym słowem: "Kurwa!".

Agencja jednak nadal bezwzględnie wykorzystywała swych irackich informatorów, których nazywała Rock Stars (Gwiazdy Rocka). To właśnie Gwiazdy Rocka przesłały informację, która stała się przyczyną pierwszego bombardowania w czasie rozpoczynania wojny w Iraku.

Chodziło o wspomniane wcześniej miejsce zwane Dora Farm na południe od Bagdadu, gdzie zwykła przebywać żona Saddama. Według Woodwarda Saddam przyjeżdżał tam przynajmniej raz w roku. Osobą odpowiadającą za bezpieczeństwo Dora Farm był właśnie szpieg CIA, jeden z Rock Stars. Przez telefon satelitarny poinformował on, że na farmę przybył syn Saddama.

Na Farmie byli także inni Rock Stars, którzy przekazywali potwierdzające informacje. Donald Rumsfeld oraz szef CIA George Tenet opowiadali prezydentowi o rewelacjach wywiadu.

Czytaj także: Sprawa więzień CIA będzie zamknięta? "Seremet przeniósł ją do Krakowa, żeby została umorzona"

- Widzą syna. Przyjeżdżają pojazdy ze sprzętem komunikacyjnym, co może znaczyć, że Saddam też tam już jedzie - relacjonowali prezydentowi. Zdjęcia farmy wykonane z satelity pokazały dziesiątki samochodów zaparkowanych pod palmami na farmie. - Święty Mojżeszu, to się dzieje naprawdę! - mówili. Kolejne raporty potwierdzały, że Saddam może być na farmie.
Prezydent zapytał wszystkich obecnych, czy rekomendują zbombardowanie farmy. Zabicie Saddama mogłoby już na starcie zapewnić Ameryce zwycięstwo w tej wojnie. Wszyscy zgodzili się z Bushem.

Czytaj także:
* Ruch Palikota chce komisji śledczej ws. więzień CIA. "Jedynym wyjściem jest pełna transparentność"
* Tusk: Będziemy zapobiegać negatywnym skutkom dochodzenia ws. więzień CIA

Nagle George W. Bush kazał wszystkim wyjść, z wyjątkiem wiceprezydenta Dicka Cheneya. - Dick, a co ty myślisz? - zapytał.
- Myślę, że powinniśmy to zrobić. Przynajmniej wstrząśnie to klatką Saddama - odparł Cheney. Wkrótce w farmę uderzyły amerykańskie rakiety. Saddam nie zginął, zginęli za to obecni tam Rock Stars. Gdy przyszło wybierać między interesem Ameryki a życiem szpiegów, CIA nie miała wątpliwości, jak postąpić.

Czytaj także: "Prokuratura próbuje desperacko zatuszować sprawę więzień CIA"

Według Woodwarda szef CIA nigdy już się nie dowiedział, czy informacja o rzekomym pobycie Saddama na Dora Farm była prawdziwa. - Cóż, tak samo, jak mówi się o mgle wojny, tak samo mamy do czynienia z mgłą wywiadowczą - stwierdził później Woodward w wywiadzie prasowym.

Czytaj także: "Oszust nie będzie mi mówił, co to jest honor. To rzecznik Al-Kaidy". Narasta spór na lewicy

To tylko ułamek informacji na temat wpływów, jakie CIA osiągnęła na świecie podczas wojny z terroryzmem. Większości faktów, np. dotyczących więzień CIA, nikt nigdy nie pozna, nawet historycy za dziesiątki lat. CIA już kilka lat temu prawdopodobnie zniszczyła wszystkie stenogramy przesłuchań terrorystów w więzieniach takich jak Kiejkuty.

Czytaj także:
* Ruch Palikota chce komisji śledczej ws. więzień CIA. "Jedynym wyjściem jest pełna transparentność"
* Tusk: Będziemy zapobiegać negatywnym skutkom dochodzenia ws. więzień CIA

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dzabil
Jak ktos zna lepsze metody walki z ekstremalnym islamizmem to niech poda albo niech zrobi statystyke ile muzumanie zabili na swiecie ludzi niewinnych zydow chrzescian i innych ile wywolaoli wojen mordow caly narodow,to sprawa wiezien w Polsce to mala sprawa
n
niepatriota
Problem w tym, że wśród tych torturowanych osób były także osoby niewinne, nie mające z terroryzmem nic wspólnego. Żenujące jest to. iż Amerykanie potraktowali Polskę jak Kubę i z Starych Kiejkut zrobili Guantanamo. Ciekawe dlaczego nie torturują więźniów u siebie?
a
al
Oczywiscie bez ,,podwieszania" czy ,,podtapiania" nic by nie powiedzieli. Gentelmanskie metody mozna stosowac do pseudokibicow a nie wobec zbrodniarzy, ktorzy neguja osiagniecia calej cywilizacji zachodniej. Wiec te metody to dla mnie zaden problem - byly skuteczne od poczatku swiata i beda stosowane az do jego konca, bo innych nie ma. Wielkim zaskoczeniem dla mnie jest, ze tak potezna organizacja dala sie na tym przylapac jak dziecko. To zenada, ze to wszystko wylalo sie, jak ta przyslowiowa kawa na lawe. A system prawny w tej naszej demokracji nie jest przygotowany do wojny totalnej, z ktora jeszcze nie raz bedziemy mieli do czynienia.
p
polo
i wyrwać Polskę z NATO. Bul z Ruskiej Budy, który z uporem buduje wiernopoddańcze stosunki
z Putinem, wiele razy wspominał o "budowie" nowych sił zbrojnych w UE.
Wielu już się dało nabrać na więzienia w Polsce, gdzie przetrzymywano biedaków z Al-kaidy.
Cyt;
W kwietniu 2008 roku płk Putin zapewniał, że
-"problemy z Polską dadzą się rozwiązać dzięki Tuskowi",
a po wygranych przez Komorowskiego wyborach prezydenckich, szef komisji spraw zagranicznych Dumy Konstantin Kosaczow z radością odnotował ten fakt, mówiąc :
- „Z Polską, gdzie prezydentem jest pan Komorowski, a rządem kieruje pan Donald Tusk, będzie się nam udawać znajdować punkty styczne i porozumienie znacznie bardziej konsekwentnie i konstruktywnie niż działo się to dotychczas w warunkach stałego współzawodnictwa prezydenta i rządu.”
W tym samym, tryumfalnym tonie informował wówczas dziennik „Izwiestija”:
- "Wybranie na prezydenta pragmatyka Komorowskiego ustawiło wszystko na swoje miejsca. Ideologicznie emocjonalna przesada epoki Kaczyńskiego dobiegła końca.”
Autor cytowanego fragmentu: Aleksander Ścioś
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Czy dla CIA Polska była bantustanem? "To znika w wywiadowczej mgle..."
P
Pstrowski
W tej tak zwanej reformie nie chodzi o pracę do 67 lat, tylko o wypłacanie emerytur od 67 roku życia. Jak stracisz pracę w wieku 63 lat, to nie będziesz czekać na emeryture 2 lata tylko 5 lat, i przez te 5 lat będziesz żyć z zasiłków! Tak naprawdę nie jest to reforma, ale kolejny skok na kasę.

Prawdziwym powodem tak gwałtownej próby przeforsowania tego rozwiązania jest potwierdzenie tzw. rynkom finansowym, że Polska w przyszłości będzie wiarygodnym dłużnikiem, który regularnie będzie spłacał swoje długi. To ma być swoista gwarancja, że wystarczy środków publicznych na spłatę rat i odsetek od już ponad 900 mld zł publicznego długu.

Już dziś 30 proc. ubezpieczonych mężczyzn umiera, nie dożywszy wieku emerytalnego, ale Tusk, informując, że "dla naszego państwa najbardziej opłacalne są rodziny bezdzietne", nie powiedział jeszcze wszystkiego o polskim systemie finansowym. Okazuje się bowiem, że nasz system emerytalny jest tak wypaczony, że państwu opłaca się, gdy obywatele nie dożywają emerytury.

W takim przypadku środki zaewidencjonowane na ich kontach indywidualnych w ZUS są po prostu wygaszane. Innymi słowy, składki zmarłych niedoszłych emerytów finansują redukcję deficytu budżetowego. Im więcej osób nie doczeka emerytury, tym lepszy stan finansów państwa, lepszy rating i tym większe zaufanie rynków finansowych.

Wielu Polaków intuicyjnie wręcz czuje, że rządząca koalicja PO – PSL próbuje ich w sprawie wieku emerytalnego po prostu oszukać i dlatego pod wnioskiem o referendum Solidarności udało się zebrać w krótkim czasie ponad 1,5 mln podpisów.

Minister finansów Jacek Rostowski w TOK FM: "Żeby emerytura była godziwa, no to niestety przejście na emeryturę musi być na tyle późne, żeby oczekiwana przeciętna długość życia nie była bardzo długa."

Innymi słowy, rząd Tuska, wydłużając wiek emerytalny mężczyzn o 2 lata i kobiet o 7 lat, chce doprowadzić to tego, aby po przejściu na emeryturę czas jej pobierania był możliwie jak najkrótszy.

Rzeczywiście podniesienie wieku emerytalnego mężczyzn do 67 lat przy oczekiwanej przeciętnej długości ich życia wynoszącej w Polsce niewiele ponad 71 lat doprowadzi do tego, że przeciętny Polak będzie cieszył się emeryturą zaledwie przez 4 lata.

W przypadku kobiet, gdzie przeciętna oczekiwana długość ich życia w Polsce wynosi niewiele ponad 79 lat, okres pobierania przez Polki emerytury będzie trochę dłuższy i wyniesie niewiele ponad 12 lat.

Jeżeli zestawimy te krótkie okresy pobierania świadczeń emerytalnych z długością czasu pracy wynoszącego po tych zmianach 40 lat i więcej, to płacenie przez ponad 40 lat składki emerytalnej, ma pozwolić tylko na od 4 do 12 lat pobierania emerytur.

Po 4 latach nic nierobienia poza podnoszeniem podatków i gigantycznym zadłużaniem kraju ( już ponad 815 mld zł.) Premier i rząd postanowili po raz kolejny uszczęśliwić Polaków. Tym razem oferując nam późniejsze przechodzenie na emeryturę w wieku 67 lat.

Dbając o nasze dobro mogli przecież pójść dalej i zaproponować 97 lat, wtedy problemu wypłacalności ZUS –u w ogóle by nie było. Można przecież wydłużyć jeszcze szkołę podstawową o 3 lata i liceum o 4 lata, wprowadzić podatek od pogrzebu. Już raz ta ekipa zapewniała nas o swej genialnej reformie emerytalnej tzw. II filara.

To Premier J.Buzek, Min.M.Boni i D.Tusk byli gwarantami obietnic, że OFE zapewnią polskim seniorom wakacje pod palmami, a po 12 latach funkcjonowania tego genialnego ponoć emerytalnego systemu kapitałowego tzw. II filara, zanosi się raczej na II filar ale pod Mostem Poniatowskiego. Emerytki z OFE średnio na łebka dostają od 57 – 100 zł. i łamią głowę jak żyć i z tego wyżyć.

Wierutnym kłamstwem są zapowiedzi rządu, że z powodu przedłużenia wieku emerytalnego dostaniemy znacznie wyższe emerytury i lepsze warunki życia na starość. Jeśli nie będzie wyższych wynagrodzeń i wysokiego wzrostu gospodarczego to nie będzie też godziwych emerytur. Zamiar wydłużenia czasu pracy wynika z niechęci rządu do przyznania się, że systemy emerytalne w dotychczasowej formie zbankrutowały.

Żadnych realnych pieniędzy w wysokości 2,1 bln zł. oszczędności emerytów w ZUS–ie nie ma. W tej sytuacji należy się zastanowić czy w ogóle nie zlikwidować ZUS –u i nie oddać pracownikom składek, by sami oszczędzali na starość, co z pewnością dawałoby im większe oszczędności.

Obecne pseudo-reformy emerytalne wpisują się w stare PRL-owskie hasło: “Emerycie, popieraj rząd czynem i umieraj przed terminem”.

Ta reforma tylko tak się nazywa przez grzeczność, bo tak naprawdę chodzi tylko o zredukowanie zobowiązań państwa wobec emerytów. Jak się wszystkim przedłuży wiek emerytalny chociaż o dwa lata i przy okazji za jednym zamachem zrówna kobiety z mężczyznami, to w przypadku kobiet będzie to aż całych siedem lat oszczędności. W przypadku mężczyzn – wprawdzie tylko dwa – ale przecież i przez dwa lata też niejedno można jeszcze wykombinować.

Do tego dochodzi przecież jeszcze Narodowy Program Eutanazji, ukryty zarówno w ustawie o refundacji leków, jak i przedsięwzięciach organizacyjnych państwowej służby zdrowia – dodatkowo wsparty przez Narodowy Program Depopulacji – Narodowy, bo dotyczący mniej wartościowego narodu tubylczego. Świadczy o tym na przykład umieszczenie środków antykoncepcyjnych na liście medykamentów refundowanych i to na wysokim poziomie refundacji.

Od razu widać, że chodzi nie tylko o poprawę rentowności mniej wartościowego społeczeństwa tubylczego – bo jak schorowani starcy poumierają z braku leków, to dla budżetu korzyść podwójna: nie tylko nie trzeba będzie ich leczyć, ale również nie trzeba będzie wypłacać im emerytur..

Warto przypominać ekonomiczne prawdy podstawowe, że emerytura to świadczenie pieniężne wypłacane przez państwo byłemu pracownikowi z pieniędzy, jakie zgromadził przez lata przymusowego oddawania państwu części swoich zarobków; dziś jest to 19,5 procent. Świadczenie to, płacone po przekroczeniu wieku emerytalnego aż do końca życia, ma służyć potrzebom byłego pracownika i oczywiście powinno być dziedziczone. Te pieniądze mu się należą, bo on je sam wypracował, bo był zmuszony oddawać państwu miesięczną składkę pomniejszającą miesięcznie jego zarobki netto.

To, że przez lata pieniądze te tracą na wartości, nie jest winą pracownika, tylko państwa i jego źle zarządzanych instytucji. To, że nie ma pieniędzy na emerytury, że są one głodowe, to wina ludzi odpowiedzialnych za państwo, tych, którzy zdecydowali się na okradanie obywateli. Szczególnie winni są ministrowie finansów zatykający funduszami ZUS tzw. dziury budżetowe.

Jest tylko jeden jedyny skuteczny sposób naprawy systemu emerytalnego i zatrzymania niekorzystnych tendencji demograficznych. Rozwój. Gospodarka. Wolność gospodarowania. Wolność słowa. Patriotyczne elity. I nowe miejsca pracy dla każdego Polaka. Tylko państwo, które stawia na rozwój i pracę: przemysł (własny), banki (polskie), budownictwo mieszkaniowe (rodziny), rolnictwo, handel, rzemiosło, daje szansę swoim obywatelom na godziwe życie. Tak jak to robią od wielu lat Niemcy. Ale czy ten rząd, poza propagandą, jest w stanie cokolwiek tworzyć i budować?

Eurokraci, którzy arbitralnie narzucają Europejczykom, co mają myśleć i robić, a także kiedy mają przejść na emeryturę (40 tys. zł miesięcznie) mają na swój użytek specjalny uprzywilejowany system emerytalny. Urzędnicy Komisji Europejskiej z reguły przechodzą na emeryturę w wieku 63 lat, ale możliwe jest to też wcześniej, już w wieku 55 lat.

System finansowy III RP został przez elity polityczne tak skonstruowany, że państwu z jednej strony nie opłaca się inwestowanie w młode pokolenie, z drugiej zaś - opłaca się przedwczesna śmierć starszych ludzi.
l
lola
Durnowate polaczki czytaja durnowate artykuły i potepiaja CIA i USA. Nie podoba wam się to idzcie do KGB i Putina duroki, a muzułmany w zamian wam kiedys poderżna gardła.
i
ios
czy kazdy transporowany i trzymany w Polsce byl terrorysta? Bo z tego co wiem -80% w Guantanamo to zwykli biedacy ktorzy byli lapani na ulicy w Afganistanie,dawali Amerykanom i mowili ''macie,grozny bojownik al-kaidy'' ,a Amerykanie za kazdego placili 10 000 Dolarow.Dziwne ze do dzis tak malo tych ''terrorystow'' stanelo przed sadem
i
iii
wpisz : List, który podzielił Europę. (Archiwum RP )Zobaczysz co Miller zrobil i dlaczego powstal Rurociag polnocny ,bo przez polityke Millera (kazdy dba o swoje interesy) inni tez nie zwracali uwage na Polskie interesy.Tym Miller narazil bezpieczenstwo Polski,a potym wieki krzyk ze jeszesmy zle traktowani i nie ma solidarnosci.
P
Pielgrzym
Takich mamy ( przywódców?).Za poklepanie pleców sprzedali Ojczyznę. i to komu? czy zdarzyło się by USA walczyła za Polskę? A może byli takimi sojusznikami jak Francja,Anglia w czasie II wojny ,a później w Jałcie sprzedali.USA potrzebuje mięsa armatniego a z...icy Ojczyzny zawsze się znajdą.
i
ios
w przeciwiestwie do Polski,kiedy niemcy sie dowiedzieli ze anerykanie transportuja ''terrorystow'' i laduja w niemczech,to niemcy protestowali i amerykanie skonczyli z ty.To samo np, we wloszech gdzie CIA porwalo osobe na terenie wloch.Nasz rzad doskonale wiedzial ze mamy wiezenia,siedzial cicho i klamal.
Dodaj ogłoszenie